Streetwear

Have a Nike Day – nowe pary w drodze

Łukasz Orawiec -
Streetwear - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Have a Nike Day – nowe pary w drodze

Trzydziestolecie sloganu “Just Do It”, które obchodziliśmy w zeszłym roku, przyniosło prawdziwy wysyp ozdobionych nim modeli. Rok 2019 upłynie zaś pod hasłem ,,Have a Nike Day”. Oto pierwsze pary, które zostały nim wzbogacone.

Nike Air Max 97, czyli zdecydowanie jeden z topowych modeli ubiegłego roku – m.in. dzięki kolaboracji z Seanem Wotherspoonem. Metalowe blaszki z uśmiechem Nike zdecydowanie robią robotę.

Air Max Plus – sylwetka, która trafiła na rynek w 1998 roku, prezentując system ,,Tuned Air”, stanowiący ulepszoną wersję klasycznej poduszki Nike. Oprócz tytułowego hasła, umieszczonego na języku, nowe wydanie będzie posiadało elementy odblaskowe. Niestety, z tego, co wiemy z przecieków, para zadebiutuje wyłącznie w damskiej rozmiarówce Nike (czyli do rozmiaru 44 EU).

Air Max 95 w dwóch wariantach kolorystycznych. Na uwagę zasługuje zastąpienie skórzanych elementów – do których przyzwyczaiło nas w tym modelu Nike – materiałami płóciennymi.

Air Force 1, czyli jedna z najważniejszych sylwetek w historii amerykańskiego giganta. W zależności od wersji kolorystycznej, otrzymamy buty z innych materiałów – białe to klasyczna force’owa skóra, zaś różowe – zamsz, wzbogacony o skórzane detale.

SB Check Canvas – ostatnia para, o której na ten moment wiemy i jedyna pozbawiona systemu Air . Klasyczny skateboardingowy model, z cholewką w całości pokrytą buźkami. Prawdopodobnie trafi do sprzedaży wyłącznie w dziecięcej rozmiarówce.

Wszystkie powyższe pary zadebiutują na rynku w marcu, w okolicach Air Max Day – corocznej imprezy celebrującej premierę modelu Air Max 1.


Fot. Nike/43einhalb/US11/yamatokofootgear

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton
Przyganiali raperzy politykom

Rap zawsze dobrze oddawał panujące w społeczeństwie nastroje. Raperzy często brali sobie za cel patologie polskiej polityki, a ich słowom wtórowali słuchacze. Do momentu, gdy samemu jest się „czystym”, wytykanie przywar innym ma sens… Problem w tym, że coraz bardziej te dwa światy są do siebie podobne.

Polaryzacja sceny – oldschool vs newschool

„Chcą Ci zaszkodzić jak PiS” – rapuje na swojej nowej płycie PlanBe. Broń Boże, nie uważam, że od „prawdziwej szkoły” coś Wam się stanie. Stara szkoła to jednak przywiązanie do wartości, epatowanie nimi i często – wynoszenie słabych albumów na piedestał tylko ze względu na sentyment (zupełnie jak polska prawica). No i – przede wszystkim – bycie w kontrze do newschoolowej opozycji, która „na pontonach” sprowadzi nam afrotrap.

Pod tę stronę podpinam też ulicznych napinaczy, którzy nigdy nie grzeszyli talentem i zawsze mają najwięcej do powiedzenia. Zupełnie jak polityczny plankton z powstańczymi hasłami na czapkach, rękawiczkach i treningowych koszulkach.

Opozycja zresztą wcale nie jest lepsza. Często zaślepiona, pędząca do przodu i niebiorąca pod uwagę konsekwencji. Zmiana nie jest wartością samą w sobie. To, że robisz coś inaczej, wcale nie znaczy, że robisz to lepiej. Młody raperze, też kiedyś będziesz stary. Pamiętaj o tym.

Wytwórnie jak partie?

Kiedyś powiedziałbym, że Prosto to AWS. Dziś bardziej, że PSL, bo lata mijają, a oni dalej trzymają się na powierzchni, chociaż ich rola na scenie znacząco zmalała. Jest wręcz historycznie niska.

Zarówno w polityce, jak i w rapie, silne jednostki próbują swoich sił solo. Wygrywa chęć odłączenia się od dużych graczy na scenie i wola zaistnienia na własna rękę. Jednym się udaje, drugim nie. Palikot i Kukiz odnieśli sukces, przebijając beton. SB Maffija też. Janusz Korwin Mikke powinien się spotkać z Solarem i Białasem. Mógłby się czegoś od nich nauczyć.

Żyjący w VI w p.n.e. chiński filozof Lao-Tzu powiedział, że „trzeba działać zanim coś zaistnieje”. Najmądrzejsi nie osiadają na laurach. Najlepszym tego przykładem jest Step Records, które w 2014 roku, dobrze czując panujące nastroje, wyprzedziło ruchy konkurencji. To wtedy powstał sublabel QueQuality. Platforma i Nowoczesna (świeższa wersja) nie potrafiły powielić tego sukcesu. Petru to nie Quebo. Oj nie. Sorry, Kuba, za to porównanie.

Ale już Asfalt Records wygląda jak Platforma z drugiej kadencji. Typowa partia władzy ze świetnym pijarem. Rozsiedli się na tronie i łechcą zarówno tych ze starej, jak i z nowej strony rapu.

Głos narodu

Nasza kultura ma już trochę lat, więc powoli pojawiają się pierwsi rapowi emeryci. W tym przypadku politycy mają jednak łatwiej, bo pracować mogą aż do końca swoich dni. Weterani sceny – jak ich polityczni odpowiednicy –  coraz częściej będą gośćmi przedpołudniowych programów. Będą opiniować, doradzać, opowiadać i dawać swój znak jakości różnym inicjatywom. Eldo dobrze odnalazł się w tej roli. Zaskakująco często się z nim ostatnio zgadzam. No i daje radę na kanale Weszło.

Słuchacze jak wyborcy

Najważniejsze… Uwielbiamy się dzielić, kłócić i czuć potrzebę określenia, po której stronie stoimy. Jako osoba, która rok temu totalnie odpuściła sobie krajową politykę, czuję niesamowity spokój, patrząc na krzyczące do mnie nagłówki. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia, nie potrafiłem odpuścić i emocjonowałem się każdym niemalże newsem. Byłem tym, który jest na bieżąco i to mnie znajomi pytali o opinię. Dziś mam to tam, gdzie wchodzą przysiady ze sztangą. Więcej literatury i podcastów, mniej mediów.

Jak ma się to do rapu? Przejrzyjcie komentarze pod najpopularniejszymi branżowymi portalami i zastanówcie się, czy naprawdę warto jest się ekscytować tym, „co powiedział Paluch” (albo każdy inny raper). Walą do siebie na Facebooku, a za chwilę piją na backstage’u wódkę, podczas gdy Wy szalejecie i tracicie czas na dyskusje, broniąc swoich idoli (często przy tej okazji obrażając innych). Hej, to jest ich zawód. Oni z tego żyją! Za bardzo czasem przejmujecie się rapem i polityką. Po prostu.

Zostaw komentarz

News
Kanye West w akcji: Nowy singiel i niespodzianka dla Kim
Kanye West

Co prawda Kanye West zwleka z wydaniem ”Yandhi”, ale muzycznie nie spoczywa na laurach.

Muzyczny świat z niecierpliwością czeka na nowy krążek, którego premiera przekładana jest w nieskończoność. Na szczęście wiemy, że Kanye nie traci czasu i tworzy. Dowodem na to jest nowy singiel ”We’ll Find a Way”, który ukazał się w ten weekend. Usłyszeć go można było na akcji Sunday Service, czyli jam session Kanyego Westa. Artysta wraz z chórem gospel reinterpretował tam swoje własne kawałki, a także sięgnął po klasyki gatunku. Podczas ostatniego koncertu obdarował nas zaś świeżym singlem, o którym już krążą plotki, że ma się znaleźć na albumie ”Yandhi”.

To nie koniec miłych muzycznych niespodzianek od Kanyego. Jedną z nich dostała również Kim Kardashian. Gdy artysta zadzwonił do żony przez FaceTime, ta niespodziewanie usłyszała jedną ze swoich ulubionych kapel R&B – ”112”. Kim była w wielkim szoku i oznajmiła szczęśliwa, że to jeden z najlepszych dni w jej życiu. Obyśmy powiedzieli to samo, gdy Kanye West wyda w końcu ”Yandhi”.

Fot. z filmu ”Kanye West’s speech on Ellen.” [youtube]

Zostaw komentarz