Felieton,Hip Hop,Wyróżnione

Hej, mamo! Kobiety, bez których amerykański hip-hop nie byłby taki sam

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop,Wyróżnione - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Hej, mamo! Kobiety, bez których amerykański hip-hop nie byłby taki sam

W hip-hopie o przeważnie nieobecnych ojcach mówi się sporo. Sami niedawno pisaliśmy trochę na ten temat à propos ostatniego statementu Jaya-Z – wiadomo, ich rola jest ważna przede wszystkim ze względu na autorytet, jakim są dorośli mężczyźni, zwłaszcza dla dorastających chłopców. Można byłoby jednak zaryzykować stwierdzenie, że to matki miały zdecydowanie większy, i to bezpośredni, wpływ na hip-hopową kulturę – nie tylko inspirując swoich synów, ale także będąc pretekstem, aby poruszać tematy, które w środowisku do tej pory nie były zbyt często podejmowane. Poza tym, to w końcu one są dla nas – dzieci – najważniejsze. Nawiązując do słów Drake’a z „God’s Plan”, chyba prawie wszyscy moglibyśmy przeprosić i powiedzieć, że tak naprawdę to najbardziej przecież kochamy… nasze łóżka. No i właśnie mamy.

Docenione

Ale o swojej matce często wspomina nie tylko Drake. W swoich kawałkach rapują o nich także J.Cole, Big Sean, Chance the Rapper czy Talib Kweli, który zresztą swój warsztat pisarski zawdzięcza przede wszystkim Brendzie Greene, która jest profesorem języka angielskiego. Jednak spośród tych wszystkich utworów, najpiękniejszym i najbardziej znanym jest bez wątpienia pochodzący z przełomowego „Me Against the World” Tupaca, „Dear Mama”.

You always was a black queen, Mama/I finally understand/For a woman it ain’t easy tryin’ to raise a man

„Dear Mama”, „Me Against the World” (1996)

Afeni Shakur była działaczką społeczną i razem z ojcem rapera, uczestniczyła w ruchu Czarnych Panter. Przez to, kiedy Pac dorastał, często bywała nieobecna. Afeni zmagała się także z uzależnieniem od kokainy i, mimo że wyrzuciła 17-letniego Shakura z domu, a ich kontakt przez długi czas był bardzo słaby, raper po latach wybaczył matce – zrozumiał jej postępowanie i później wielokrotnie okazywał jej wdzięczność. Ona sama dla niego również zrobiła wiele – w 2007 na przykład wygrała sprawę z Death Row Records i zdobyła prawa autorskie do jego 150 niepublikowanych piosenek, a mniej więcej 10 lat wcześniej, z pieniędzy zarobionych z pośmiertnych płyt, założyła fundację „Tupac Amaru Shakur Foundation”, oferującą programy artystyczne dla młodzieży. Była także zaangażowana w produkcję dokumentu „All Eyez on Me”, opartym na życiu Tupaca. Dziś, podobnie do niej, o dorobek swojego syna dba chociażby matka Lil Peepa, Liza Womack.

„Po prostu chcę, abyś była ze mnie dumna”

„Late Registration” (2005)

Żadna z nich nie wpłynęła jednak na muzykę swojego syna tak, jak Donda West. To w końcu dzięki niej Kanye poszedł do szkoły, co z kolei zaważyło na jego twórczości. Zaczęło się od debiutanckiego „The College Dropout”, który nie dość, że był przełomowy ze względu na swoje miękkie, flirtujące z popem i oparte na soulowych samplach brzmienie (co ugruntowało Westa jako producenta), to tematycznie zrywał z gangsterskim wizerunkiem. Cztery lata później West ponownie zrewolucjonizował scenę, tym razem odchodząc od rapu, na rzecz inspirowanego w głównej mierze onirycznym „The Man on the Moon” Kid Cudi’ego, znajdującego się na granicy electro popu a alt R&B, „808s & Heartbreak”. Ye napisał ten materiał pod wpływem rozstania ze swoją narzeczoną oraz zmarłej w wyniku komplikacji po operacjach plastycznych, Dondzie. Jak przyznał, jej śmierć była dla niego jak „utrata ramienia i nogi, i próba normalnego chodzenia mimo ich braku”. Do dziś Kanye pamięć o matce wykazuje, dbając na przykład o detale, takie jak naszyjnik z jej imieniem, który ma na sobie w klipie do „I Love It” z Lil Pumpem.

„808s & Heartbreak” (2008)

Dwa życia

Wyjątkowo ważną, a przede wszystkim przejmującą historią jest też ta Glorii Carter, matki Jaya-Z. Wychowywała ona czwórkę dzieci i przez lata, aż do 2017 roku i premiery trzynastego albumu rapera, „4:44”, ukrywała swoją orientację seksualną. Hova okazał jej wtedy wielkie wsparcie, a ona sama udzieliła się w jednym z utworów („Smile”), nawołując do życia w zgodzie z samym sobą.

Had to hide in the closet, so she medicate/Society shame and the pain was too much to take/Cried tears of joy when you fell in love/Don’t matter to me if it’s him or her

„Smile”, „4:44” (2017)

Gloria przewijała się jednak w twórczości Jaya już dużo wcześniej. Jej wypowiedzi znalazły się także w traktującym o życiu Cartera „December 4th” („The Black Album”, 2003), a raper wspominał o niej m.in. też w pochodzącym z „Watch the Throne” (2011) „The Joy”.

„When It’s Dark Out” (2015)

Lesbijką była także matka 50 Centa oraz jest G-Eazy’ego. Obaj znajdowali się również pod opieką odpowiednio babci oraz dziadków. Ten pierwszy to właśnie dzięki babci zrozumiał seksualność swojej mamy, Sabriny. 50 Cent o jej orientacji, w przeciwieństwie do Geralda, publicznie mówił sporo. Wspominał na przykład o tym, że ze względu na swój młody wtedy wiek i specyfikę kobiecych przyjaźni, jako dziecko nie postrzegał relacji Sabriny z inną kobietą jako romantycznej. Historia jego matki naturalnie więc też wpłynęła na poglądy Fifty’ego – poparł on choćby decyzję Baracka Obamy o wprowadzeniu równości małżeńskiej czy okazał wsparcie Frankowi Oceanowi, którego coming out był jednym z najważniejszych wydarzeń, w społecznym kontekście, w historii hip-hopu. G-Eazy „odsłonił karty” dopiero w pewnym momencie, ale o tym, jak ważna jest jego mama, mówił od początku. Regularnie zaznaczał również, że jest obecna na jego koncertach.

Coming up I was confused, my mommy kissing a girl/Confusion occurs coming up in the cold world

„Hate It or Love It”, „The Documentary” (2005)

Nieszczęśliwa Ameryka

My boyfriend saved me/My mother’s homophobic/I’m stuck in the closet, I’m so claustrophobic

„Miserable America”, „American Boyfriend: A Suburban Love Story” (2016)

Pozostając w temacie LGBT, o swojej matce wyjątkowo dużo mówi także Kevin Abstract. A raczej o tym, jak jej brak akceptacji dla jego orientacji wpłynął na jego życie. Lider Brockhampton także wychowywał się bez ojca, a relacja z matką była bardzo słaba. W wieku 15 lat uciekł więc z domu, znajdującego się w – swoją drogą niezbyt tolerancyjnym – Teksasie i przeniósł się do Georgii, gdzie zamieszkał ze swoją siostrą.

„Arizona Baby” (2019)

Dorastanie bez wsparcia ze strony rodziny stało się więc naturalnie motywem przewodnim jego drugiego studyjnego albumu, „American Boyfriend: A Suburban Love Story”, a wątek ten do dziś jest jednym z najczęściej poruszanych przez niego w swojej twórczości. Zresztą Ian Simpson, bo tak naprawdę nazywa się raper, jak nikt inny, potrafi na ten temat mówić.

And all them baddies all my favorite rappers rapped about/Never made sense when them words played in my fu##ing house (…) Can’t tell my mother I’m gay/The hardest part of the day is wishing I was fu##ing straight/Life could be so fu##ing easy, man

„Papercut”, „American Boyfriend: A Suburban Love Story” (2016)

Jest to o tyle ważne, że w hip-hopie wciąż dość mało mówi się o dorastaniu i mierzeniu się ze swoją orientacją, a co za tym idzie, wszystkimi wiążącymi się z tym trudnościami – samoakceptacją, konfrontacją z otoczeniem, w tym rodziną czy nawet romantycznymi doświadczeniami, które wtedy też nierzadko są znacznie trudniejsze.

Wiele na ten temat można byłoby jeszcze napisać. Pamiętajmy więc o nich, bo to w końcu one – matki – były obecne, kiedy synowie mieli wyrzuty do nieobecnych ojców. To one ścierały się z nastoletnim buntem i nierzadko dawały możliwość do rozwoju. Jaki ojciec, taki syn? Nie w tym przypadku.

fot. kadr z klipu „JAY-Z – Smile ft. Gloria Carter”, youtube.com/JAY-Z

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
„Damy szanse wygasłym artystom na powrót na scenę” – Borixon zapowiada Chillwagon Challenge 2!

Borixon to człowiek, który pracuje nawet wtedy, gdy odpoczywa. Mogliśmy zobaczyć to podczas relacji z jego pobytu w Hiszpanii, gdzie wraz z Chillwagonem tworzyli nowy projekt. Mimo, że wakacje były pracowite, kielecki raper już zapowiada kolejną solową płytę, a przy jej okazji odpalenie kolejnego sezonu Chillwagon Challenge. Tym razem jednak konkurs będzie skierowany do starszych artystów.

Hip Hop,News
Małach: „Wierzę, że nadejdzie taki dzień, że ludzie się jorgną, co ma jakość, a co nie” – Czy coś musi być efektem ciężkiej pracy, by było dobre?

Małach, choć jeszcze do niedawna musiał się wraz z Rufuzem borykać z tym samym problemem, z którym przez lata męczyli się Solar z Białasem, udowodnił nam ostatnim solowym albumem, że nie tylko jest wartościowym solowym artystą, ale też bardzo wszechstronnym. Warszawski raper w końcu nie tylko nawija, ale również robi bity, a potem wszystko aranżuje. Słysząc jego numery, łatwo jest wyczuć, że są dopracowane i włożono w nie wiele wysiłku (i zajawki!). Dlatego też nie możemy dziwić się, że tak irytują go sukcesy prostszych i płytszych projektów, o czym wspomniał w najnowszej Flintesencji.