Felieton,Hip Hop

#hot16challenge stand-uperów. Czy oni naprawdę są tacy nieśmieszni?

Michał Fitz -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

#hot16challenge stand-uperów. Czy oni naprawdę są tacy nieśmieszni?

Choć swoje #hot16challenge zdążyli nawinąć już wszyscy raperzy poza tymi, których lud domaga się najbardziej, bo wszyscy oczekują na zwrotki Kaza Bałagane i Oskara, to wyzwanie trwa w najlepsze, ale już głównie poza granicami rapu. Do akcji przyłączyli się bowiem politycy, youtuberzy i także stand-uperzy.

Zarówno z pierwszymi, jak i drugimi raperom raczej nie było po drodze, ale ostatnio małe spięcie narodziło się też w relacjach z trzecimi. Poszło bowiem o wersy Quebonafide, który w „Przy Tobie” nawijał: „Polscy stand-uperzy myślący, że są zabawni/ i te ich przykre, czerstwe żarty”. Do tych linijek najbardziej przyczepił się Wojciech Fiedorczuk, który jednak nie zniechęcił się do rapu w stu procentach przez ten tekst, bo wziął udział w #hot16challenge, podobnie jak kilku jego kolegów po fachu. To była dobra okazja, by pokazać fanom rapu, że polscy stand-uperzy wcale nie są nieśmieszni. Udało się?

Trzeba przyznać, że Pan Wojciech skutecznie odpowiedział na zarzuty o czerstwe żarty, choć przecież te nie był kierowane stricte do niego. Sprytnie wykorzystuje rapowy slang, przeinaczając go na żartobliwe określenia jak „moi mordacy” czy „robię papier na tarczy antykryzysowej”. Nie sposób też nie uśmiechnąć się przy wersie o nominacji dla sąsiadki. Nie zabrakło też nawiązania do wspomnianego wyżej wersu ciechanowskiego rapera, który potem pojawia się jeszcze w inteligentnym i komicznym skojarzeniu: „Czasem myślę, że jedyne czego Polsce trzeba/ To ciągłych igrzysk i Queba”. Swoją drogą, to jest w tym sporo prawdy. Uważam więc, że akurat Fiedorczuk niepotrzebnie personalnie odebrał przytyk Quebonafide, bo sam udowodnił, że potrafi być zabawny, a nie tylko tak myśli.

W zdaniu kończącym powyższy akapit specjalnie użyłem słowa „akurat”, bo zwrotka Lotka już fantastycznie wpasowuje się w wersy Quebonafide. Mamy tu co prawda bardzo słuszne i dające do myślenia spostrzeżenie na temat zamykania lasów, ale poza tym ta szesnastka to festiwal cringe’u i żenady. Zakładam, że wstawka o wujku Alojzym miała być zabawnym przerywnikiem, a niestety okazała się jedynie przerywnikiem. Zgniłą wisienką na tym i tak już średnio smacznym torcie jest powtarzany w kółko wers: „Twój stary to mój kolega gej”. Rozumiem, że nie był to atak na ojca każdego ze słuchaczy, a w zamyśle „żart”, ale ten nie był ani zabawny, ani błyskotliwy, a co najwyżej śmieszny, ale w tym pejoratywnym sensie. Chyba, że jest w tym jakieś głębsze przesłanie, jak w „ostrym cieniu mgły”, ale wątpię.

Rapujących stand-uperów było jeszcze kilku i nie ma potrzeby wrzucania ich tu wszystkich, bo reszta była przyzwoicie zabawna, ale warto wyróżnić absolutną perełkę. Kacper Ruciński może i leci offbeat bardziej niż Blueface, ale tekstowo stoi na bardzo wysokim poziomie. W zabawny i niezwykle bystry sposób opisuje obecne wydarzenia, a wers o wyborach telepatycznych chyba każdego przyprawia o szeroki uśmiech, podobnie jak próba wykonania popularnych fraglesów tuż przed samą zwrotką. Kończąca szesnastkę pointa również jest całkiem błyskotliwa, ale przede wszystkim żartobliwa. Śmiało można powiedzieć, że Ruciński swoją zwrotką rozstawia po kątach innych stand-uperów. Jak się okazuje, można być jednocześnie zabawnym, spostrzegawczym oraz lotnym, przy okazji nie susząc słuchaczy mdłymi tekstami o ich własnym ojcu.

fot. kadr z filmu „Łukasz „Lotek” Lodkowski – „W PUNKT” (całe nagranie) | Stand-Up | 2018″, YouTube.com/ŁukaszLotekLodkowski

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
„Tracił poczucie czasu i zapominał o jedzeniu”. Ariana Grande o Macu Millerze

Niedawno na serwisy streamingowe trafił piąty mixtape Maca Millera, „K.I.D.S.” (2010), oraz wcześniej rozszerzona o dwa kawałki wersja „Circles”, jego pierwszego pośmiertnego albumu. Malcolm muzyce był wyjątkowo oddany – na tyle, że ponad innymi potrzebami stała znajdowała się ona u niego na pierwszym miejscu. W ostatniej rozmowie z Zane’em Lowem Ariana Grande wspomniała o nawykach swojego byłego chłopaka związanych z pracą. Nikt w końcu nie był z nim tak blisko, jak ona. Para pomimo rozstania, przyjaźniła się.

Myślę, że nic nie liczyło się kiedykolwiek dla niego bardziej niż muzyka. Był typem osoby, która wypadała z łóżka prosto do studia obok. Nic nie było ważniejsze

Piosenkarka opowiedziała o tym, że przez muzykę Mac potrafił nawet się zaniedbywać.

Mówię o tym, że tracił poczucie czasu i zapominał o jedzeniu, przypominał sobie, aby o siebie zadbać (…) Był osobą, która dosłownie każdą sekundę swoich myśli, czasu i życia poświęcała muzyce

Mac Miller miał zresztą bardzo imponującą dyskografię. To w końcu sześć różniących się od siebie konceptem i stylem albumów studyjnych, dziewięć mixtape’ów oraz dwie epki. A przed śmiercią miał w planie wydać trylogię płyt, której pierwszą część stanowiłoby rapowo-śpiewane „Swimming”, drugą – właśnie soulowe „Circles”. Wiadomo, że raper pozostawił po sobie jeszcze wiele nieopublikowanej muzyki, a to, czy i kiedy zostanie ona wydana, zależy od jego najbliższych. Nie znamy na razie jednak żadnych informacji.

Całą rozmowę z Arianą Grande obejrzycie TU.

fot. kadr z klipu „Mac Miller – Good News”, YouTube.com/Mac Miller

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
„Podnoszenie się masz w genach, nawet bardziej niż upadek” – KęKę chwyta za serca w rapowym liście do syna

Mało mamy w Polsce raperów o tak żelaznym etosie pracy jak KęKę. Radomianin wydaje swoje płyty regularnie, co półtora roku, a po ich wypuszczeniu odpuszcza sobie muzykę na jakiś czas, by spokojnie móc przeanalizować zmiany, jakie zachodzą w nim i dookoła niego. Nawijał o tym zresztą w „Nic dodać, nic ująć”. Tym razem jednak potrzeba wyrażenia się i uwolnienia swoich myśli na bit była tak duża, że KęKę nie czekał dłużej, by działać według swojego muzycznego kalendarza i wypuścił „Bajkę”.

Warto zaznaczyć, że w przypadku jego twórczości to naprawdę coś wyjątkowego. Raper raczył nas pojedynczymi kawałkami między pierwszą a drugą płytą, a potem wydał jeszcze luźną EPkę z Hase pt. „Basement Disco”. To by było na tyle. Dowodzi to więc stwierdzeniu, że autorowi ciążył spory bagaż emocjonalny, który błyskawicznie musiał być wrzucony na podkład.

Treść kawałka tylko to potwierdza. Mamy bowiem do czynienia niemalże z otwartym listem do jego syna. Nie pierwszym zresztą, bo KęKę poświęcił mu też wcześniej „Awgdb” i kilka pojedynczych wersów na przestrzeni dwóch ostatnich płyt. Ten jest jednak dużo bardziej poważny i pomimo sporej dawki niepokoju w nim zawartego, ostatecznie jednak krzepiący.

Siłą piosenki jest przede wszystkim niezwykle mocny i delikatnie ckliwy refren, który jest wręcz poświadczeniem ojcowskiej miłości: „Będę czytał bajkę jeśli zostaniemy sami”. Takich stwierdzeń jest zresztą więcej w samych zwrotkach: „Kiedyś sobie poprzysiągłem, że będziesz bezpieczny, synku”.

KęKę, choć dla swojego syna chce być najtrwalszą możliwą ostoją, nie tuszuje jednak swoich trosk, zmartwień i uczuć, co doskonale słychać, gdy w pewnym momencie woła do niego: „Ale póki co się przytul” . Udowadniają to również wersy: „Czasem mi puszczają nerwy, Synku/ Tata martwi się bez przerwy, Synku”.

Trzonem drugiej zwrotki są rady i wskazówki dla dziecka. Najważniejszym jej fragmentem jest prosta, ale niezwykle przekonująca lekcja dla syna: „Co by się nie działo, dasz se radę/ Podnoszenie się masz w genach, nawet bardziej niż upadek”. Takich w gruncie rzeczy prozaicznych, ale dla dziecka niezwykle istotnych rad jest więcej: „Dzielnym bądź, się nie bój, ze złem nie koleguj”.

„Bajka” to tak naprawdę taka „Miłość” z tym, że adresowana nie do kobiety swojego serca, a do syna. Bagaż emocjonalny i jego realistyczne przedstawienie w końcu bardzo przypomina hit znany przede wszystkim z robienia budyniu. Jeśli takie piosenki powstają w Studiu z Kartonów, to my nie mamy nic przeciwko. Może z tych kartonów dałoby się nawet sklecić jakąś EPkę?

fot. kadr z klipu „KęKę – Bajka prod. PLN.Beatz”, YouTube.com/TakieRzeczyLabel

Zostaw komentarz