Felieton,Hip Hop

„Hotel Maffija” i „N0BOC0TEL”. Czy warto było czekać? [RECENZJA]

Jakub Purłan -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Jakub Purłan

„Hotel Maffija” i „N0BOC0TEL”. Czy warto było czekać? [RECENZJA]

Pod koniec czerwca zakończyła się możliwość zamawiania wersji preorderowej „Hotelu Maffija”, ale dopiero teraz docierają egzemplarze do słuchaczy. Czy czas oczekiwania został wynagrodzony?

Hotel Maffija

Utwory z tej płyty od miesięcy są dostępne na platformach streamingowych i każdy mógł sobie wyrobić na ich temat opinię. Wydaję mi się, że kluczowym elementem, dzięki któremu można mówić o pewnym sukcesie „Hotelu Maffija”, to zdecydowanie vlogi. W czerwcu odniosłem wrażenie, że ludzie czekają bardziej na kolejny filmik z wyjazdu ekipy SBM, niż na nowy kawałek. Trudno się dziwić, naprawdę dobrze je się oglądało. Taki format z pewnością pozwolił lepiej poznać wszystkich uczestników tego projektu. Niech rzuci kamieniem ten, który choć raz się nie uśmiechnął podczas oglądania vloga. Ciekawe, czy Mata w końcu nauczył się tego dookoła świata…

Cały album jest bardzo różnorodny. Są na nim luźne numery, jak i te bardziej emocjonalne. Całości przyjemnie się słucha i wiele razy można poczuć klimat wypadu ekipy SBM. „Nie ma raju bez węża” ma moim zdaniem szansę stać się nowym hitem koncertowym po „Intercontinental Bajers”. Ten numer ma w sobie wielką energię, która w dużym stopniu jest zasługą bitu Pawła Kacperczyka.

Pod względem popularności króluje jednak numer „A nie pamiętasz jak?”, który w trzy miesiące wbił ponad 22 miliony wyświetleń. Utwór powstał na skutek buntu młodych członków SBM, którzy sprzeciwili się narzuconej zasadzie, że na wyjeździe nie ma picia alkoholu. Chyba utarli trochę nosa starszej gwardii tym kawałkiem. W końcu okazał się niewątpliwym hitem całego wyjazdu. Osobiście najczęściej zapętlałem pierwszą pozycję z tego projektu, czyli „Hotel Maffija”. Każdy rzucił tu kilka wersów na pełnym luzie, a chwytliwy refren, który łatwo wpada do głowy, robi największą robotę. Jedynie zastrzeżenie mam do linijek Bedoesa…

Z lepszej strony Borys pokazał się za to w „Zimnej nocy i szybkich autach”. Najbardziej jednak w tym kawałku urzeka refren Lanka. Po pierwszym odsłuchaniu wywołał u mnie ciarki. Do tego White 2115 również umiejętnie zaprezentował to, co go wyróżnia – krzykliwe linijki.

N0BOC0TEL

Dodatkowa płyta zawiera pięć niepublikowanych wcześniej utworów: „Dzieci we mgle”, „Dziś się nie wkur*ię”, „Kapuśniak”, „N0BOC0TEL”, „Skaczę w tłum”. Wszystkie są stworzone w klimacie podobnym do głównego albumu. Pierwszy z nich trochę przypomina utwór „Hotel Maffija”. Być może spowodowane jest to kolejnym chwytliwym refrenem Beteo, który jest chyba jednym z największych wygranych całego projektu. Na pewno dzięki temu fani jeszcze bardziej czekają na jego solówkę. „N0BOC0TEL” jednak nie porywa aż tak mocno. Możliwe, że ze względu na brak otoczki, jaka panowała przy okazji „Hotelu Maffija”. Podobno jednak to jeszcze nie koniec niespodzianek.

Witamy w “Hotelu Maffija”, ponownie! 👋🏻Wersja deluxe wyjątkowego albumu stworzonego podczas wspólnego, letniego wyjazdu…

Gepostet von SBM Label am Donnerstag, 17. September 2020

fot. facebook/sbmaffija

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
M.E.A.T., czyli nowa gra Słonia: Gdy Tibia spotyka Dziki Zachód
słoń m.e.a.t.

M.E.A.T. to gra RPG, za którą m.in. odpowiedzialny jest Słoń – raper, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Mocno zaznaczył on swoją pozycję na scenie nietuzinkowym stylem, ale jest także znany z tego, że lubi sobie odpalić konsolę czy PC i odbyć przygodę w wirtualnym świecie.

Po włączeniu gry i zobaczeniu głównej postaci, od razu na myśl nasuwa się Tibia. Jest to na tyle rozpoznawalny tytuł, że wszystkie, a nawet tylko trochę podobne produkcje, są do niego porównywalne. I tak jest w tym przypadku. M.E.A.T. to gra w stylu pixel art, która polega na wcieleniu się w postać weterana wojny secesyjnej i rozwijaniu jej. Fabuła opiera się na prawdziwych zdarzeniach, takich jak gorączka złota w Ameryce Północnej, ale oczywiście z dodatkowymi elementami grozy. Wszystko utrzymane jest w klimacie horror sci-fi.

Gracze, którzy lubią taki rodzaj gier RPG, będą na pewno usatysfakcjonowani. Słoń nie raz mówił, że projekt ten nie tylko ma cel biznesowy, ale także jest spełnieniem jego marzenia. Fakt, że Wojtek pasjonuje się grami jest powszechnie znany. We wrześniu ubiegłego roku został wypuszczony numer „Borderlands” promujący właśnie ten tytuł. Prace nad M.E.A.T. trwają już blisko trzy lata, a do stworzenia gry przyczynili się fani. Podczas zbiórki pieniędzy potrzebnych na realizację projektu zebranych zostało blisko 200 tysięcy złotych. Jak widać, udało się!

Powyżej przedstawione są niektóre miejsca, w których toczy się rozgrywka. Więcej zdjęć i filmików możecie znaleźć na Facebooku M.E.A.T. oraz Instagramie. Mam też dobre informacje dla osób, które chciałyby zagrać w grę na swoim smartfonie – będzie taka możliwość! Słoń zadbał również o ten aspekt.

fot. facebook.com/wsrh.slon

W grze sporo trzeba kombinować samemu, co moim zdaniem jest plusem, ale domyślam się, że nie dla wszystkich. Są też ciekawie zrobione dialogi, które podtrzymują całą otoczkę, w jakiej zrobiona jest gra, a muzyka tylko potęguje jej klimat. Oczywiście, nie spodziewajcie się produkcji na poziomie na przykład Wiedźmina – nie jest to ten poziom budżetowy, lecz nie to jest najważniejsze. Chodzi o to, aby po prostu wciągnąć się w rozgrywkę. Jestem przekonany, że w tę wirtualną przygodę zagłębią się zwłaszcza sympatycy Tibii, których może dopaść nostalgia. A jeśli nie jesteś fanem tej kultowej gry, to i tak warto sprawdzić, co przygotował dla nas Słoń. Muzyką w końcu nigdy nie zawiódł.

fot. kadr z klipu „Słoń – M.E.A.T. | Prod. Chris Carson (OFICJALNY TELEDYSK)”, YouTube.com/Brain Dead Familia

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Kanye West jak Michael Jackson… Dlaczego ludzie martwią się o życie rapera?

Zamieszanie, jakie za pośrednictwem Twittera wywołał Kanye West, nadal się nie skończyło. Kilka dni temu, kiedy raper opublikował ponad 100 stron swojego kontraktu z Universalem, o niesprawiedliwościach, jakie ich dotknęły, opowiedzieli także inni artyści. Teraz Ye nawiązując do tego, co powiedział w lipcu, obawia się konsekwencji…

Jeden z ostatnich (i już usuniętych) tweetów Kanye skierował do swojej najstarszej córki, 7-letniej North. Napisał w nim, że na wypadek, gdyby zginął, nie dała się zmanipulować białym mediom, że jej ojciec jest złym człowiekiem. W lipcu bowiem West wysnuł teorię, że śmierć Michaela Jacksona była konsekwencją konfliktu muzyka z Sony, do czego teraz we wrześniu ponownie nawiązał.

Sprawa Króla Popu długo była tematem dyskusji, podobnie jak inne kwestie związane z jego życiem. Oficjalną jej przyczyną jest to, że lekarz Jacksona, Conrad Murray, miał nieumyślnie podać mu propofol, substancję niedozwoloną do stosowania w domu. West podobnie jak niektórzy doszukuje się jednak powiązań śmierci artysty z jego konfliktem z byłym dyrektorem generalnym Sony. Chodzi dokładnie o Tommy’ego Mottolę, z którym Jackson nie miał najlepszych stosunków, i którego nazywał rasistą. Decydującym momentem było wydanie jego albumu „Invincible” (2001), przy okazji którego doszło do konfliktu interesów oraz fakt, że Sony za wszelką cenę starało się wykupić dyskografię muzyka. Ostatecznie Jackson opuścił label, a w 2002 roku publicznie oskarżył przemysł muzyczny, a dokładnie Mottolę, o znęcanie się nad czarnymi artystami i oszukiwanie ich. Według teorii spiskowych to właśnie on miał wysłać do Neverland lekarzy, którzy zabiliby Michaela.

Przypuszczenia te nie są jednak w żaden sposób potwierdzone. Kanye West więc trochę się rozpędził, ale to, że będzie jedną z ważniejszych postaci, która walczy z dyskryminacją w branży muzycznej jest już raczej niemal pewne.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz