Hip Hop,News

Instagram ukrywa serduszka! Cardi B reaguje

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Instagram ukrywa serduszka! Cardi B reaguje

Od jakiegoś czasu mówi się o tym, że Instagram ma w planach zmiany w kwestii serduszek. A to dlatego, że, o czym mówi się nie od dzisiaj, reakcje na portalach społecznościowych mają negatywny wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Nowe rozwiązanie testowane było latem w dziewięciu różnych krajach, a teraz ogłoszono, że już w tym tygodniu w Stanach aplikacja zacznie ukrywać liczbę polubień. Póki co wciąż jednak będzie można zobaczyć ją pod swoimi postami.

Do całej sytuacji postanowiła się odnieść Cardi B właśnie na Instagramie, gdzie w niedługim rancie podzieliła się swoją, jakby nie patrzeć interesującą, opinią:

“Na początku istnienia Instagrama, wszystko było zabawą, ludzie chcieli wrzucać swoje zdjęcia, dostawać lajki (…) to po prostu przybrało dziwny obrót, kiedy ludzie dostali możliwość, aby lajkować komentarze i na nie odpowiadać”

Raperka zwróciła uwagę na to, że problemem są przede wszystkim negatywne komentarze i to, co się w nich dzieje.

“Ludzie zaczęli mówić najdziwniejsze rzeczy, wchodzić w najbardziej szalone dyskusje (…) ponieważ chcieli zdobyć szczyt, chcieli otrzymać jak najwięcej reakcji (…) komentarze oddziałują bardziej niż lajki”

Trudno jest nam się jednoznacznie wypowiedzieć na ten temat, ale być może Instagram nad kwestią komentarzy również powinien się pochylić. Pytanie, jak to wszystko działałoby w praktyce, bo obecnie aplikacja jest także ważnym narzędziem biznesowym, zwłaszcza jeśli chodzi kreowanie wizerunku. Tu na myśli mamy oczywiście, chociaż nie tylko influencerki oraz influencerów.

fot. kadr z klipu “Cardi B – Press [Official Music Video]”, youtube. com/Cardi B

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Rozmowy Winiego. Dokąd zmierza kanał szefa Stoprocent?

Kino drogi Winiego zdaje się nie mieć końca. W najnowszym odcinku możemy zobaczyć i usłyszeć Łajzola, członka składów JWP i Jetlagz. Rozmowa jest dosyć osobliwa, bo więcej dowiemy się z niej o kuzynie księdzu (a właściwie kuzynie ojcu) Łajzola, który zasila szeregi zakonu dominikanów. Jednak, co by nie było, wkrótce premiera nowego albumu Jetlagz o tytule “Szum”, więc coś tam udało się przemycić:

Jetlagz to jest underground. (…) Nie wiem, czy mam definicję undergroundu, ale to jest chyba coś takiego, że jara się tym garstka osób i mamy fanbase, ale on jest zawężony bardzo. Są na maksa zajarani i czekają na to. (…) Nie ukrywam, że fajnie byłoby dotrzeć też do innych.

Panowie rozmawiali również o rolling-joke’u, który przewija się przez wywiady Winiego, czyli o religii Essa. Winicjusz zaoferował, że udzieli ślubu Łajzolowi i jego partnerce. (Gdyby ktoś mi powiedział, że napiszę te słowa kiedykolwiek, to bym nie uwierzył – a jednak) Cały odcinek jest dosyć osobliwy i jeśli liczycie na niesamowicie interesujące informacje o branży, to nie, przestańcie. Ale jeśli chcecie posłuchać o tym, że babcia Łajzola piła wodę z Lichenia za 300 złotych, straciła przytomność i się połamała, to śmiało.

Co nas bawi

Skłoniło mnie to do dosyć mało sycących przemyśleń w kwestii tego, co nas tak naprawdę interesuje i na co zwracamy uwagę. Obejrzałem cały odcinek, choć właściwie nic innego poza kumpelskimi dywagacjami na tematy wszelkie nie otrzymałem. Ale sam fakt obecności Winiego i niezborność jego rozmówcy mi wystarczała. Koneserom polecam zwłaszcza moment, kiedy Łajzol wychodzi na stację benzynową, żeby kupić piwo i Wini postanawia milczeć podczas nieobecności kompana. Z tego będą memy. Już przy odcinku z Hewrą widać było doskonale, że siłą tego formatu jest pewne szczególne dopasowanie gości do prowadzącego. To świetnie sprawdza się w większości przypadków, ale właśnie tam i tym razem z Łajzolem, coś nie do końca zagrało. Wini jest mistrzem w wyciąganiu tematów z choćby jednego słowa, które nieopatrznie rzuci rozmówca, ale tutaj miał problemy i trudno uznać to za jego bezpośrednią winę. To jest człowiek, który niemal półtorej godziny przegadał z Katarzyną Nosowską, dając nam jednocześnie jedną z najlepszych rozmów z tą artystką w historii.

Oczywiście jest coś nęcącego w tym, żeby przegadać po godzince z każdym przedstawicielem polskiej sceny hip-hopowej, ale może to nie jest najlepsza strategia? Był etap, kiedy Wini rozmawiał z restauratorem, z panią taksówkarz, z prezydentem Szczecina (!), z masą różnych ciekawych osób. Prowadzący podcast, rozmowę, wywiad, cokolwiek związanego z dialogiem, ma przed sobą proste i trudne zadanie jednocześnie. Proste o tyle, że jeśli wie, z kim rozmawia, to będzie wiedział, o czym rozmawiać. Trudne, bo mimo tej wiedzy, rozmówca może być nieprzemakalny, co sprawi, że trudno będzie się od czegoś odbić i rozmowa zamieni się w dziwaczną dla obu stron przepytywankę. Oczywiście goście nie mają obowiązku być w niesamowitym nastroju, żeby rzucać anegdotami i nowinkami z rękawa, ale jednak miło by było, gdyby coś z rozmowy wynikło. Pamiętam, że kiedy jechałem do Szczecina rozmawiać z Winim, to nie zastanawiałem się w pociągu, o czym rozmawiać będziemy konkretnie, bo nie postrzegałem Winiego, jako tego typu rozmówcę. Wiedziałem tylko, że na początku musimy złapać wspólny vibe, co akurat udało się dosyć przypadkowo – połączyła nas niechęć do ludzi palących w pociągowych toaletach. Dalej poszło już z górki, a efekty możecie sprawdzić TUTAJ i TUTAJ.

Goście, goście

Wróćmy jednak do kwestii gości. To, czy osoba prowadząca – mówiąc wprost – ogarnia temat, to jest jedna sprawa. Ale z drugiej strony często zastanawiam się, co powoduje niektórymi osobami, że zgadzają się na rozmowę, a potem kompletnie nic nie oferują. Przecież nikt ich do tego nie zmusza, nie siedzą w lokalu/w samochodzie za karę. Pewnie mają w tym jakiś interes, może chcą podpromować swój nowy produkt, pochwalić się czymś, albo coś zapowiedzieć? W innym wypadku jest to marnowanie czasu wszystkich trzech stron. Tak, trzech, bo również widzów. Mnie historie Łajzola o zakonie dominikańskim, piciu wódki z duchownym i o mocy sprawczej wody z Lichenia bawiły. Ale oczekiwania miałem prawdopodobnie takie, jak większość odbiorców – że dowiem się czegoś o JWP, Jetlagz, warszawskim hip-hopie, cokolwiek. Gdyby był to jednorazowy strzał, to pewnie bym się nie przejął, ale zdarzają się odcinki mielizny i głośno zastanawiam się, z czego to wynika.

Tyle dobrego, że z odcinka z Łajzolem Czukasz mógłby zrobić i dwadzieścia filmików:

fot. kadr z wideo “Wini x Łajzol – rozmowa”, youtube.com/WINI

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Kiedy wyrywasz Kartky z kalendarza [KOMENTARZ]

Zawsze mówią, że traktuję źle kobiety, a ja bardzo dobrze traktuję kobiety. Cała twórczość moja opiera się na kobietach, więc jak można tak mówić.

Pewnie domyślacie się, czyje są to słowa. Padły w wywiadzie z Winim, w którym Kartky nonszalancko krańcował dwusetkę wódki, co zresztą – jak podkreślał kilkukrotnie – zdarza mu się w rozmaitych sytuacjach. Pamiętam, kiedy oglądałem ten wywiad pierwszy raz i podszedłem do różnych rzeczy z rezerwą. Raperzy nie od dzisiaj tworzą pewne pozy, które mają mieć określony skutek u odbiorców. Zresztą Kartky wspomina o tym, kiedy opowiada, jak na trzeźwo pisze bzdury na fanpage’u, żeby ludzie się ciskali o to, że ćpał lub czynił inne niecne działania.

Niestety może się okazać, że nic nie jest tu kreacją, a spore ilości wódki i pisanie bzdur do fanów to jednak prawdziwe oblicze rapera z Bytomia.

Słowo przeciwko słowu

Od razu ucinam wszelkie domysły, jakoby ten felieton miał być stronniczy. Strona po której stoję to strona, która nie popiera przemocy wobec kobiet. Tyle. To, czy ktoś się jej dopuścił, to już kwestia tego kogoś, ofiary i sądu. To również kwestia wszystkich tych, którzy widzieli problem i z różnych względów woleli nie reagować. Jeśli Kartky jest winny, to nie ma rozmowy.

W tym momencie mamy słowo przeciwko słowu, instastory Viktorii Cwynar znajdziecie na dole artykułu. Rewelacji od rzekomego sąsiada Kartky’ego nie wrzucam – w skrócie można było się z nich dowiedzieć, że raper jest alkoholikiem, ma długi i bije dziewczyny, bo Wiktoria miała nie być pierwszą ofiarą. Jeśli ktoś chce, to choćby we wczorajszym poście portalu FollowRap ma mini-kompendium wszelakich printscreenów. O tym, że sprawa jest znana, napisał Bobair na swoim profilu. Reszta środowiska (w tej roli przede wszystkim TPS/Dack, Patokalipsa i Koza) potępiła rapera. Adma wsparła ofiarę. Filipek wstrzymał się od opinii twierdząc, skądinąd słusznie, że mamy w tym momencie słowo przeciwko słowu.

I teraz tak, bo to ważne – wiem, że słowo “ofiara” jest stygmatyzujące. Natomiast uważam, że należy go używać, by opinia publiczna zrozumiała, co tu się tak naprawdę mogło wydarzyć.

Koleżcy

Niezależnie od tego, czy jest to prawda, sprawa odnawia traumy i wyciąga kościotrupy z szafy. Jeśli Kartky dopuszczał się podobnych działań na poprzednich partnerkach, to koszmar powraca i jest to dokładnie ten sam mechanizm, który mieliśmy przy #metoo czy przy rozmaitych aferach związanych z pedofilią. Ktoś nagle przyzna się do doznawania okrucieństwa, cała grupa poprzednich ofiar przeżywa je na nowo.

Niestety – choć dochodzą mnie głosy, że sporo osób z branży wiedziało o sprawie od lat – nikt wcześniej tego nie poruszył. Albo nie chciał wyjść na jedynego sprawiedliwego, albo nie chciał moralizować, albo po prostu mu się to nie opłacało i ogólnie to nie jego sprawa. Z drugiej strony część osób, która to potępiała, została odepchnięta. Gdyby Wiktoria nie zdobyła się na odwagę, to nie dowiedzielibyśmy o tej sytuacji wczoraj, jutro i być może w ogóle. To, czy coś jest na rzeczy, rozstrzygnie sąd. Kartky obiecał wstawienie skanu z wyrokiem.

Historia kołem się toczy

Pod koniec lutego napisałem tekst o wiele mówiącym tytule – “POBIŁ MNIE I ZGWAŁCIŁ” – DLACZEGO SŁUCHAMY MUZYKI PRZESTĘPCÓW?. Dzisiaj pozwolę sobie wstawić tutaj pewien fragment:

10 lat temu Eldo i Pjus napisali list otwarty, który poruszał kwestię tego, czy aby na pewno artyście można więcej. List zniknął z oficjalnego obiegu, ale znajduje się na portalu wykop.pl, o TUTAJ.

List skierowany jest do redaktora Gazety Wyborczej, Seweryna Blumsztajna i odnosi się do jego tekstu o Romanie Polańskim. Raperzy piszą w odpowiedzi:

Napisał Pan, że Pan Polański to talent wybitny, więc możemy mu odpuścić za seks z 13-latką i ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości. A co można wybaczyć zatem talentom mniej wybitnym? Czy jest Pan gotów – prosimy – na opracowanie swoistej tabeli lub funkcji, wykresu, skali, które pokazywałyby (nomen omen) stosunek talentu do występków, przestępstw i zwykłego chamstwa, które talent ów (czy też jego poziom) by tłumaczył i usprawiedliwiał?

Skali Blumsztajna się nie doczekaliśmy, a być może byłaby pomocna, bo jak widać – sami nie jesteśmy sobie w stanie poradzić z tą sytuacją. Ludzie często nie wierzą ofiarom, często rozgraniczają twórcę i jego twórczość (nie rzucam kamieniem, sam tak robię), często sprawy rozchodzą się po kościach i słuchacz zapomina. Dlatego ważna jest reakcja środowiska i – domniemanych poprzednich ofiar – bo tylko to może coś realnie zmienić. Pamiętacie, co się stało kiedy Chris Brown pobił Rihannę? Nic. A pamiętacie jej zdjęcia? Apogeum ta sprawa osiągnęła dopiero niedawno, o czym pisał Michał – EMINEM O RIHANNIE: TEŻ BYM JĄ UDERZYŁ. Panowie i panie, kontrowersja kontrowersją – też wymaga wyczucia. Póki takie teksty funkcjonują w środowisku, przyzwolenie na takie rzeczy będzie większe. To jednak o wiele dalej idący statement niż “I never knew I, knew I’d affect this kid/I never knew I’d get him to slit his wrist/I never knew I’d get him to hit this bitch” z kawałka “Who Knew”. Z tego się panie Eminem nie wycofasz.

Ręka rękę myje

W mojej opinii, która wynika ze słów usłyszanych od osób, którym ufam – do czegoś doszło. W mojej opinii, pozostawiając kwestię prawne, bo to nie do końca moja piaskownica, takiego rapera powinno skazać się na niebyt w środowisku i kompletnie zignorować. Kartky’ego nie znam, nie znam Viktorii, jestem w tej sprawie obserwatorem jak pewnie większość z Was. I owszem – na tym etapie jest to słowo przeciwko słowu. Nawet jeśli Wiktoria wrzuciła do sieci zdjęcie po przebadaniu przez personel medyczny, kiedy miała zostać pobita przez swojego chłopaka. Nawet jeśli przykład, który podał Filipek, wydaje mi się raczej opisem syndromu sztokholmskiego niż dowodem na niestabilność byłej partnerki Kartky’ego. Ta sprawa znajdzie swoje rozwiązanie i nikt z nas nie ma na nie wpływu, ale każdy z nas powinien się nad nią zastanowić we własnym zakresie. Może i bez personaliów, ot tak, nad samym mechanizmem patologii w relacjach i związkach. Czasami brak reakcji to dla ofiar lata cierpienia.

Posłowie

Kartky udostępnił oświadczenie w tej sprawie. Tytułem końca powiem tylko, że współczuję. Obojgu. To nie zmniejsza skali problemu, wręcz odwrotnie. Nagrania udostępnione przez Viktorię mówią same za siebie. Podobnie mail jednej z byłych partnerek rapera, który został udostępniony przez modelkę o pseudonimie Evil Wolfie.

Ok. Parę słów ode mnie. Bardzo chciałem tego uniknąć, ale niestety nie mam wyjścia. Chciałem to załatwić prywatnie, ale…

تم النشر بواسطة ‏‎Kartky‎‏ في الثلاثاء، ١٢ نوفمبر ٢٠١٩

fot. kadr z klipu “kartky – koszmar minionego lata (prod. Favst)”, youtube.com/QueQuality

Stories

Zostaw komentarz