Felieton,Hip Hop

Jakuza i Menago Flex połączą siły? Szare eminencje SBM Label i NWJ mogą sporo namieszać

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Jakuza i Menago Flex połączą siły? Szare eminencje SBM Label i NWJ mogą sporo namieszać

Mateusz Jędrzejewicz aka Menago Flex opuścił szeregi SBM Label. Kamil Jaczyński aka Jakuza odszedł z NWJ. Obaj panowie byli szarymi eminencjami swoich stajni – zakulisowo odpowiadali za wiele przedsięwzięć i karier, z którymi kojarzone są te dwa labele (no dobra, SBM jest kojarzone, bo Wielkie Joł to jednak TDF). Jędrzejewicz wcześniej nabierał szlifów w Step Records, gdzie odkrył, że jeśli chodzi o branże hip-hopową, zdecydowanie ma instynkt, a jeśli poda jakiemuś raperowi pomocną dłoń, to przemieni dotykiem jego płytę w złoto (co najmniej).

Póki co o obu panach nieco ucichło i nie wiadomo jeszcze, z kim zwiążą swoją zawodową przyszłość. Podobny okres, w którym pożegnali się ze swoimi bazami, skłonił mnie do pofantazjowania sobie na temat ich współpracy. Jestem przekonany, że jako duet takich producentów wykonawczych i managerów byliby rozchwytywani, a ponieważ wiedzą, jak robi się pieniądze, to prawdopodobnie nie otwieraliby wytwórni (masa roboty i kilka lat, żeby konkurować z najlepszymi), a poszliby w model “doradczy”.

Po 15 latach kończę pracę w wytwórni Wielkie Joł. Pierwszy raz w studio byłem jeszcze jako dziennikarz Hip-Hop.pl na…

Kamil Jakuza Jaczyński 发布于 2019年7月12日周五

Wyobrażam ich sobie jako duet, który można wynająć do stworzenia jakiegoś przedsięwzięcia od zera. Albo do wykreowania jakiegoś rapera – ułożenia jego początkowej drogi, wypuszczenie z boksu i niech już sam sobie dalej biega.

Obaj panowie zaczynali jako branżowi dziennikarze. Jakuza ma na karku 15 lat doświadczenia w środowisku, Jędrzejewicz dekadę. Obaj wypracowali taką pozycję, że raczej nikt w branży nie przejdzie obok ich oferty obojętnie – dowiedli swoimi działaniami, że jeśli chodzi o hip-hopowy grajdołek, wiedzą doskonale, co jest grane. W 2018 roku Menago Flex tak mówił Redowi o odejściu ze Step Records:

W momencie, kiedy jesteś w jakiejś organizacji tak naprawdę od zera i przechodzisz przez wszystkie etapy rozwoju, to w pewnym momencie dochodzi do ściany i nie wiesz, co dalej masz zrobić. (…) Od firmy, która nie miała złotych płyt, do firmy, w której nie mieściły się one już na ścianie. (…) Można poczuć się wypalonym delikatnie. Zadałem sobie pytanie – Co ja mogę zrobić dla tej firmy, a co ona może zrobić dla mnie? Potrzebowałem zmiany, musiałem sobie coś udowodnić.

Wygląda to trochę na drogę, którą przeszła także SB Maffija. Jednak nie wydaje mi się, że teraz zobaczymy Jędrzejewicza w miejscu, które nie ma już pewnej renomy. Jest za gorącym nazwiskiem w branży, więc jeśli będzie pracował u kogoś, to u kogoś, kto jest gigantem. Jedyny przypadek, w którym mógłby zająć się czymś nieznanym, to rozkręcenie własnego interesu, a tutaj idealnie sprawdziłby się Jakuza – mógłby odciążyć Flexa z kilku obowiązków. Tak, jak miało to miejsce w Step Records, które w pewnym momencie Menago prowadził razem z Dawidem Szynolem.

Jak będzie? Zobaczymy, ale o tej dwójce na pewno jeszcze będzie głośno.

fot. kadr z wideo “Mateusz Jędrzejewicz – Czerwona Kartka Podcast”, youtube.com/CGM.PL

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Czy Roddy Ricch dograłby się Quebonafide? Znamy cennik featuringów!

Nie jest tajemnicą, że w USA dogrywanie się komuś wiąże się z dużym profitem. Tam wszystko jest biznesem i nawet jeśli wykonawcy się znają, a może zwłaszcza wtedy, to i tak na konto leci przelew z pokaźną sumką. W Polsce głośno było o tym, że Popek zapłacił Borixonowi 10 tysięcy złotych za zwrotkę. Dużo? Jak na polskie realia na pewno. Jednak większą tajemnicą są stawki, za jakie udały się kooperacje Quebonafide ze Sferą Ebbasta czy KRS-Onem. Wiemy, że Kubę stać obecnie prawdopodobnie na każdy feat, o czym świadczy nie kalkulator, a zdrowy rozsądek, jeśli spojrzymy choćby na skalę dochodów z trasy Taconafide i sprzedaży płyty tego duetu.

Tak płaci StepRecords i Popek Monster za zwrotkę na album Król Albanii. Doceniam to!

BORIXON 发布于 2015年12月14日周一

Youtuber o ksywce Patrick Cc: postanowił zbadać cennik amerykańskich raperów i rozesłał maile do managerów setki wykonawców. Podawał się w nich za reprezentanta firmy, która ma pod swoimi skrzydłami kilku artystów i w tym momencie wykroiła część budżetu na gorące gościnne występy. Jak wygląda wycena zwrotek kilku znanych postaci?

  1. Vic Mensa – 231600 złotych
  2. Megan Thee Stallion – 193000 złotych
  3. Dave East – 96500 złotych
  4. Asian Doll – 25000 złotych
  5. Slim Jesus – 2895 złotych

Patrickowi nie udało się otrzymać odpowiedzi od wszystkich, ale nawet te kilka ksywek daje do myślenia. Co ciekawe raperzy, którzy byli popularni kilka lat temu, jak na przykład Dizzy Wright, obecnie biorą za featuring “jedynie” 1500 dolarów. Pokazuje to, że dogadanie współpracy z kimś, kto dawno nie robi “wyświetleń” nie jest aż tak drogie, co może dawać pewne wyobrażenie o kwocie, którą zarobił na Quebo KRS-One (mimo że jest legendą). A Roddy Ricch? Bierze tyle, co Dave East. Także, kto wie.

Tutaj całe wideo:

fot. kadr z klipu “Roddy Ricch – Down Below [Official Music Video] (Dir. by JMP)”, youtube.com/Roddy Ricch

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Kobik: Kaz Bałagane odmówił udziału w Młodych Wilkach, ja podobnie

Młode Wilki Popkillera jeszcze do niedawna były najpotężniejszym narzędziem promocji wypływających na szersze wody raperów. Każdy chciał w nich być, choć obecnie sytuacja wygląda kompletnie inaczej. Internet dał artystom takie możliwości, że nie muszą już dołączać do tej akcji, by usłyszał o nich cały kraj. W przeciągu kilkunastu ostatnich miesięcy wspominał o tym chociażby Kabe czy VBS, a ostatnio podopieczni Aviego – Gruppo Tredici. Jak się okazuje, Kobik i Kaz Bałagane odmówili udziału w Młodych Wilkach, zanim jeszcze to było “modne”.

Krakowski raper wspomniał o tej sprawie przy okazji rozmowy z Marcinem Flintem. Prowadzący zapytał rapera, czy oprócz kilku dużych wytwórni, które się po niego swego czasu zgłaszały, dzwonił też Mateusz Natali w kwestii Młodych Wilków. Chodziło o edycję z 2017 roku, w której wystąpili m.in. Reto i Bedoes. Kobik przyznał, że tak, ale odmówił, ponieważ miał świadomość, że nie odnalazłby się w tym formacie. Zaznaczył też, że źle by się z tym czuł, bo już wcześniej nawijał w swoich kawałkach, że raczej by tam nie pasował. Zdradził również, że “w tej samej edycji odmówił Kaz Bałagane”. Kobik dodał, że “ma z Kazem wiele wspólnego i po prostu kompletnie nie widzi się w roli Młodego Wilka”. Nas to akurat wcale nie dziwi, bo w końcu Kaz nawijał, że “nie jest młodym wilkiem, tylko królem stada”, o czym wspomniał w kawałku pt. “Do następnego”.

To z resztą nie jedyna ciekawostka, którą dzieli się w tej rozmowie Kobik. Panowie poruszyli nieco oklepany już temat zamkniętych, trueschoolowych głów. Krakowski artysta, by zaznaczyć jak bezsensowne jest myślenie w ten sposób, przytoczył wywiad Reda z Guru. Ten drugi, jako w zasadzie jeszcze wtedy żywa legenda hip-hopu, według dinozaurów powinien przedstawiać typowo trueschoolowe wartości. Tymczasem siedział w kapeluszu Gucci i opowiadał o tym, że podoba mu się płyta Juvenile’a, rapera, który wówczas absolutnie nie był zaliczany do kanonu tego gatunku. Kobik zaznacza, że gdyby “dinozaury, które tak strasznie na to srają”, widziały ten wywiad, to zrobiłoby im się głupio.

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie spróbowali dotrzeć do wywiadu, o którym wspomina Kobik. Choć nie udało nam się znaleźć wideo, to na portalu hip-hop.pl natknęliśmy się na zdjęcie z rozmowy, na którym faktycznie widać opisaną sytuację. Był to wywiad dla MTV Squad z Guru i Krumbsnatcha – koniec 2001 roku.

źródło: hip-hop.pl

fot. kadr z klipu “Jak każdy | Kobik | Official Video”, YouTube/BORCREWOFFICIAL

Zostaw komentarz