News

“Jego piosenka to plagiat” – Tede znów atakuje Peję.

Izabela Smolińska -
News - - Dodane przez Izabela Smolińska

“Jego piosenka to plagiat” – Tede znów atakuje Peję.

To, że Warszawa i Poznań nie bardzo się lubią, nie jest tajemnicą (zresztą, tak prawdę mówiąc, mało które miasto lubi Warszawę). To, że nie lubią się warszawski raper Tede i Poznaniak Peja wiedzą chyba nawet ci, którzy nie śledzą specjalnie branży.

Konflikt zaczął się lata temu, a przez dekadę na przemian słabł, to znów przybierał na sile. Generalnie jednak obaj panowie obrali zasadę, żeby nie przepuszczać okazji, by nie powiedzieć sobie kilku miłych słów, nawet jeśliby temat rozmowy oscylował wokół czegoś zupełnie innego. Wszak okazja to okazja. A ta ostatnio przytrafiła się raperowi z Warszawy..

Tede, “Mama ma, mama da”
[youtube.com]

Kilka dni temu Tede udzielił obszernego wywiadu portalowi Noizz.pl. Stwierdził w nim, że Peja, który podjął się featuringów z pokoleniem Młodej Polski (Kaz Bałagane, Young Multi i Young Igi), zdecydowanie dał się tym młodziakom zjeść (a potem wypluć – red.) i że jemu samem – Tedemu – poszłoby lepiej (dodał przytomnie, że to pewnie dlatego jemu pojedynókw nie proponują). Ten cytat odbił się szerokim echem. Paradoksalnie jednak nie to były najmocniejsze słowa warszawiaka. W tej samej rozmowie, tyle że kilka zdań później, zarzuca on Peji plagiat. Twierdzi, że tytułowy kawałek z krążka „25 godzin” opiera się na tym samym motywie muzycznym, co jego kawałek sprzed pięciu lat – „Mama ma, mama da”. (album „Mefistotedes”) – Można się inspirować cudzą muzyką, raz ro wychodzi lepiej, raz gorzej, ale jeżeli kopiujesz kogoś, kto jeszcze niedawno był dla ciebie asłuchalny, to chyba coś jest z tobą nie tak – stwierdził ostro w wywiadzie. 

Jak myslicie? Ile przyjdzie nam czekać aż odpowie Peja?

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Gra o Tron sezon 8: Aktorzy mają już dość

Ósmy i – jak zapowiadają twórcy – ostatni sezon sagi opowiadającej o walce o Żelazny Tron, będzie miał swoją premierę wiosną 2019. O szczegółach fabuły wiadomo niewiele, bo ta strzeżona jest bardziej niż szwajcarski bank. Pewne jest jedno: rozmach finału ma przewyższyć wszystko, co do tej pory dane nam było obejrzeć w TV.

Biorąc pod uwagę to, co już zobaczyliśmy w poprzednich sezonach, jest to obietnica, która zobowiązuje. A jeśli dołożymy do tego jeszcze niebagatelny budżet 15 milionów dolarów na każdy z sześciu odcinków finałowej serii, mamy prawo naprawdę wiele oczekiwać.

“Gra o tron”/HBO

I też chyba sporo działo się na planie ósemki “GoT”, gdyż Kit Harington, wcielający się w serialowego Jona Snow, udzielił ostatnio wywiadu, w którym przyznał, że plan wykończył nie tylko jego samego, ale i niemal wszystkich aktorów. – Ostatni sezon „Gry o tron” był zrobiony tak, by nas złamać (…). Prawie nie spaliśmy (…). Pod koniec wszyscy snuli się po planie mówiąc: „Mam już dość. Kocham to, ten serial to najlepsza rzecz w moim życiu, kiedyś będę za tym tęsknić, ale mam dość” – mówił.

Już w pierwszym odcinku pierwszego sezonu twórcy wyraźnie pokazali, że ten serial będzie inny niż wszystkie. A gdy kilka odcinków później bez sentymentów zgilotynowali jednego z głównych – jak się wydawało – bohaterów (Eddark Stark), widzowie zrozumieli, że oto mają przed sobą produkcję, po której mogą się spodziewać kompletnie wszystkiego. I wszystkiego też zaczęli żądać, czemu to “Gra o Tron” sezon za sezonem dzielnie dawała radę, nagradzana w zamian ciągle miejscami w ścisłej czołówce licznych zestawień rankingowych najlepszych produkcji TV. W takiej sytuacji nietrudno się dziwić, że gdy wyszła wiadomość, że seria 8 będzie (najprawdopodobniej) ostatnią, oczekiwania sięgnęły zenitu (żeby nie powiedzieć – odleciały w kosmos).

A twórcy nie tylko zapewniają, że potrafią im sprostać, ale podbijają stawkę i obiecują jeszcze więcej i więcej. Ma więc być jeszcze bardziej spektakularnie, jeszcze bardziej bogato i jeszcze bardziej widowiskowo. Efekty specjalne mają mieć jeszcze większy rozmach, a fabuła jeszcze więcej zwrotów akcji. Nie wierzycie? To niech przekona argument, że sama tylko bitwa o władzę w Westeros zajęła 55 dni zdjęciowych.

Póki co, nie ma jeszcze oficjalnego trailera serii. Krótkie przebitki możemy zobaczyć w spocie promującym nowości HBO. Czekamy. W tym roku winter is coming wiosną.

Zostaw komentarz

Hip Hop,Wyróżnione
10 poziomów wyżej: jak Level Up zmienił polskie podziemie

Na czym polega fenomen Level Up’ów i jak seria wpłynęła na polski rap? Na te i kilka innych pytań postaramy się odpowiedzieć w tym mini-kompendium. Znajdzie się tu coś dla absolutnych świeżaków w temacie, ale też dla fanatyków rapera z Bogatyni i producenta z Katowic.

30 grudnia 2018 Laikike1 i BobAir podsumowali swój rok dziesiąty i zarazem ostatni raz. Seria dziesięciu traków rozciągnięta na dekadę? To robi wrażenie. Przypomnijmy sobie od czego się zaczęło.

Dobre dobrego początki

10 lat temu w polskim rapie działo się sporo, a ilość dobrych projektów na miesiąc sześcienny (sic!) wylatywała niebezpiecznie poza skalę. To właśnie w 2008 roku ukazały się m. in.: “Gorączka w parku igieł” Jimsona, “Spaleni innym Słońcem” 2cztery7, czwarty mixtape DJa Decksa, “Molesta i kumple” Molesty Ewenement, “Kwiaty Zła” Piha, solówka Emila Blefa, a Ten Typ Mes wypuścił streetsingiel “My” zrealizowany… właśnie na ulicy. Słuchacz polskiego rapu nie miał na co narzekać, niezależnie od tego, czy wolał mainstream czy underground.

28 grudnia, na legendarnym w pewnych kręgach forum slizg.eu, pojawia się jednak jeszcze coś – wpis niejakiego Bobera, który rozpocznie nowy rozdział w historii polskiej sceny rapu niezależnego (czy jak kto woli – w historii polskiego podziemia):

“Witamy. Mamy przyjemność zaprezentować Wam efekt spontanicznej kolaboracji znanego już chyba każdemu producenta o tajemniczym pseudonimie artystycznym Bober (Świnio!) oraz fenomenalnego rapera, który niszczy. Wszystkich. Joint pod tytułem ”Level Up ” do pobrania za pomocą linka poniżej, Pozdrawiamy, życzymy satysfakcji w odbiorze tego bujającego, mozna powiedzieć wakacyjnego, numeru. Hopla!” (pisownia oryginalna- red.)

Bober, pisany przede wszystkim jako BobAir, to producent, który w 2008 roku dobijał się już do krajowej topki – również za sprawą bitów, które można usłyszeć na wspomnianej już “Gorączce w parku igieł” Jimsona. Z kolei “fenomenalny raper”, o którym mowa w poście, to Laikike1, szerzej zauważony w 2006 roku po wypuszczeniu “Bybzi Bybzi EP” nagranej na bitach Młodzika. Laika cechował specyficzny sposób składania wersów i niewymuszona bajera, która robiła wrażenie zręczną mieszanką swoistego streetknowledge z przekminą grubszą niż kolegów z ławki (nie, nie tej w szkole).

10 poziomów wyżej

Odpalajcie playlistę i lecimy.

Level Up – “Płynę z bitem, jak chcę. Robię rap – spierdalaj”

Już pierwsza odsłona tej współpracy nauczyła, że nie ma sensu cytować poszczególnych wersów, czy produkować ścian tekstu na temat podkładu. Obaj panowie reprezentują bowiem formę, która ma pokazać ich skillsy na koniec roku. Czym jednak byłby ten tekst, gdyby wszystko przemilczeć?

BobAir nie zawiódł i dostarczył twardo sunący instrumental z charakterystycznymi, mocnymi bębnami, a Laik położył na nim równie mocne linijki podsycone charyzmatycznym flow, które na długo zredefiniowało styl rapera – to właśnie na Levelu po raz pierwszy Ike1 wydarł się w taki sposób, że podzielił użytkowników ślizg.eu na zagorzałych fanów i… zagorzałych przeciwników. Najważniejsze miało jednak dopiero nadejść.

Level up 2 – “Wycieram wity w jeans, daj mi bit na wejście”

Przez wielu uznawany za najlepszy Level w historii projektu. Laik sunie po bicie z większym luzem, a pewność z jaką panuje nad głosem, wyraźnie podkreśla, że stoi za każdym wersem jeszcze mocniej niż przed rokiem. Otwarcie numeru z miejsca stało się klasykiem, krótka pocztówka z lat minionych, opisująca rozmowę sprzedawcy z klientką o metalowym zespole Pantera, mocno wbiła się słuchaczom w głowę. Cały kawałek jest też pierwszym w serii, który jasno nawiązuje do wydarzeń mających miejsce na polskiej scenie.

Ilość nawiązań i rzuconych ksyw do dzisiaj robi wrażenie, zwłaszcza, że przeważnie idzie za tym sensowna analiza. Już wtedy w Internecie zaczęło rodzić się powiedzenie (zakrzyknięcie?) “Nikt w Polsce jak Laik”, a słuchacze dzielili się na tych, którym rzucanie ksywami i bezpardonowy styl imponowało, i tych, którzy uważali to za śmieszny wykwit rozbuchanego ego.

Level up 3 – “Bóg już był na blokach i się nie sprawdził”

Tutaj momentalnie zwraca uwagę podkład. Chłodna, instrumentalna produkcja BobAira, oparta na szkicu bitu do “Ogień i Lód” z LOTu 2011 Te-Trisa, to mocny strzał w kierunku całej sceny, a Laik wykorzystał jego potencjał (choć trzeba przyznać, że nie zawsze leży na podkładzie idealnie). To również pierwszy Level w serii, na którym BobAir udzielił się wokalnie, co dla wielu było pierwszą okazją do usłyszenia głosu producenta. Refren w jego wykonaniu podzielił słuchaczy podobnie jak swego czasu krzyczane flow Laika.

Najważniejsze wydają się być jednak nawiązania do Pezeta (choć tak naprawdę zyskają na sile dopiero w kolejnym roku). Laik poczuł się zaczepiony w kawałku “Niewiadomo”, do którego Paweł z Ursynowa nagrał nawet one shot w ramach popularnej wówczas akcji promującej tego typu wideo.

Level up 4 – “Nikt w Polsce jak ja, bo nie ma nikogo po mnie”

Laik ponownie na pełnej i tym razem z wyraźnym celem, a właściwie kilkoma. Jak można się było spodziewać, dostało się Pezetowi (tym razem Laik poczuł się dotknięty numerem, który PZU nagrał z Jimkiem dla Reeboka), ale także Fokusowi za nagranie z Dodą, a także całej krakowskiej scenie za brak progresu przez lata działalności (do tego ostatniego odniesie się Deys w kawałku z Laikiem). Rapera w refrenie ponownie wsparł producent. Ta tendencja została potem wyśmiana przez Solara, z którym w kolejnym roku Laik wdał się w całkiem poważny beef (przynajmniej w kwestii ilości numerów – nie skończyło się na standardowej dzisiaj wymiance po jednym kawałku).

Level up 5 – “Nie będę jechał kurwom, bo lubię burdele”

Numer, na który wielu czekało ze względu na sytuację wywołaną beefem z Solarem i koncertem Rap Addix we Wrocławiu. Laikike1, będąc od pierwszego kwartału 2013 członkiem zespołu, nie pojawił się na scenie w klubie Alibi. Raper na koniec roku zdecydował się jednak złożyć hołd ludziom, z którymi współpracuje, i z którymi łączy go więcej niż ta współpraca właśnie. BobAir klimatem wrócił do pierwszych dwóch Level Up’ów i dostarczył mocny, pełny podkład, w którym nie zabrakło także wokalnych sampli. Producent ponownie udzielił się w refrenie.

Level up 6 – “Byłem głosem undergroundu od pierwszego wersu – full stop”

Po dosyć niejasnej sytuacji z Rap Addix słuchacze czekali nie tylko na Level, ale na reakcje kolegów z zespołu. Jeżozwierz odniósł się do tematu na slizg.eu, określając ten utwór najgorszym z dotychczasowych w serii: “Z całym szacunkiem, to jest najgorszy level… Max na odpierdol”.

Słuchaczom spodobała się jednak forma w jakiej ten kawałek został nagrany. Jak na Level, była zupełnie niespodziewana, bo Laik dostarczył tekst zdecydowanie “do myślenia”. W podobnym klimacie utrzymany jest podkład BobAira. To dalej ogień, ale taki, który kojarzymy raczej z knotami zniczy niż z lontami bomb. Tak, producent oczywiście zgarnął refren.

Level up 7 – “Miłość ma więcej polubień, bo ludzie są oczywiści”

Po melancholijnej szóstce przyszedł czas na drzazgi z futryn sunące w stronę słuchaczy w slow motion. Siódmy Level jest powszechnie uznawany za dopełnienie najlepszej trójki (w kolejności 2, 1, 7).

Laik odniósł się do większości istotnych przedsięwzięć na polskiej scenie. Mamy więc nawiązanie do płyty Jeżozwierza i O.S.T.R. na bitach Soulpete’a, ostre słowa w kierunku Ras Luty i DonGuralEsko, jest o dokonaniach Słonia, o sposobie rymowania KaeNa i wiele, wiele więcej. Co istotne, do zarzutów odniósł się jedynie Te-Tris, z którym parę lat później Laik nagra kawałek. Uwaga, brak refrenu BobAira! Jest za to pyszne nawiązanie muzyczne do pierwszego Levelu.

Level up 8 – “Cisnę prosto, przeszedłem etap poezji”

Pierwszy Level, który zaczyna się swoistą przemową Laika. Wtedy również dowiedzieliśmy się, że kawałków będzie w sumie 10. Ósemka była nagrywana, kiedy Laik razem z Bonsonem i Soulpetem utworzyli już Almost Famous, więc część numeru jest poświęcona także tej kwestii. Co więcej, Laik niewiele wcześniej, za pośrednictwem AF, odniósł się do serii wersem: “Siedem lat rucham scenę trzema minutami w styczniu”. Tym razem BobAir również “ograniczył” się do dostarczenia podkładu.

Level up 9 – “Król królem królowi”

Po trasie Almost Famous wyczekiwanie na Level było jeszcze mocniejsze. Laik znowu uraczył słuchaczy przemową na początku kawałka, ale oszczędził na kąśliwości i zaatakował tak niewymuszoną jowialnością, że uśmiech sam cisnął się na usta. Potem to już kwintesencja stylu, do którego nas przyzwyczaił i segmenty zwrotek złożone na patencie (na początku props dla czegoś/kogoś, na końcu pocisk), zdecydowane flow, a także coś nowego, czyli… dystans. Tylko w wieńczącym serię numerze jest jeszcze bardziej wyczuwalny. Znowu bez BobAira na refrenie. Ale, co się odwlecze…

Level up 10 – “Rap to tylko drogi wyraz albo droga wyrazu”

Ten kawałek jeszcze nie ostygł na odsłuchach. 30 grudnia 2018 roku słuchacze dobrze już znanego duetu otrzymali ostatnią bombę. Marcin Karwacki i Tomasz Musiel, bo nie ma co już rzucać ksywkami, pożegnali się w dosyć… nieoczekiwany sposób. Choć wiadomym było, że ostatni Level nie będzie do końca normalny – po prostu nie mógł. Począwszy od bitu, który brzmi jakby BobAir nasłuchał się w ostatnim roku sporo Daft Panku, na totalnie zdystansowanej nawijce Laika kończąc. Refren tylko utwierdza w przekonaniu, że panowie już niczego nie muszą udowadniać, bo właśnie dopełnili dziesięć lat tradycji (!).

Laikike1 – “Artyści, których słuchasz, są tacy sami jak ty”

To, jak wcześniej je określiliśmy, mini-kompendium nie miało na celu rozkładania tekstów Laika i bitów BobAira na czynniki pierwsze. To pierwsze robią już fani na rapgeniusie, to drugie da się prześledzić po wpisach Musiela na slizg.eu. Chcieliśmy pokazać, co właściwie znaczy dla polskiego podziemia dziesięć lat tak pięknej akcji podjazdowej. A znaczy sporo. Laik na koniec roku to trochę jak Brudne Serca na wigilię – z tą jednak różnicą, że Level Up zawsze się ukazywał, choć kilkukrotnie było blisko, żeby jednak nie ujrzał światła dziennego (złośliwość rzeczy martwych dawała się we znaki Karwackiemu).

Fakt, można zarzucać Laikowi zbytnie puszenie się (odbieranie personalnie wersów Pezeta było niesamowicie egotyczne, a rozliczanie sceny, na którą właściwie nie ma się wpływu, było syzyfową pracą), ale nie można odmówić tego, co podkreślał wielokrotnie – Laik faktycznie był głosem podziemia i nie wstydził się kręcić nosem, kiedy polskimi raperami ewidentnie kierowały niejasne podszepty. Przez to, w jaki sposób działał, stał się nieodłączną i bardzo ważną częścią polskiego podziemia, a jego podejście do rapu i życia znalazło tylu zwolenników, co przeciwników. Również za sprawą TEGO wywiadu, z którego pochodzi cytat w śródtytule.

Przez 10 lat słuchacze przebyli długą drogę. Życie każdego z nas potrafi zmienić się diametralnie w ciągu miesiąca, a co dopiero w tak długim czasie. Przez dekadę dowiadywaliśmy się, jak zmienia się życie i podejście do niego Laika. Dla niektórych to była piękna przygoda. Dla polskiego podziemia zdecydowanie coś, co je wyróżnia.

fot. “Almost Famous – AF1 feat. DJ Eprom”, youtube.com/GRZVIDEOS

Zostaw komentarz