Felieton,Hip Hop

Jego prywatny weksel – Schafter „Audiotele” [RECENZJA]

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Jego prywatny weksel – Schafter „Audiotele” [RECENZJA]

Jeśli „Audiotele” było najbardziej oczekiwanym albumem tego roku, to spieszę z wyjaśnieniem, dlaczego jest też albumem najbardziej przełomowym. Schafter konsekwentnie względem „Hors D’oeuvre” maluje rzeczywistość, do której ostatecznie i tak nas nie wpuszcza. Codzienność miesza z fikcją, wachlarz zupełnie oderwanych od siebie inspiracji wpisuje w nowoczesną, trapową formę, ocierającą się o alt r’n’b (którego u nas praktycznie nie ma), i na swoich zasadach wyprzedza pozostałych w grze. I gra przy tym bardzo dobrze sam, ale też z innymi. Nie tylko w kwestii featuringów.

To już futuryzm

To już trzeba wiedzieć, w którym miejscu podzielić, jak w „Kwaśnym Dieslu”. Album złożony jest z utworów, które właściwie bardziej przypominają szkice niż zamknięte kompozycje. W dodatku na pozór od siebie oderwane – i tego trochę też obawiałam się przed premierą. Jako singiel „Short & Bittersweet” nie satysfakcjonuje, chociaż ujmuje zmianą bitu i uniwersalną treścią. Jednak między „Pejzażem” a „Aktem Zgonu In Blanco” odnajduje się bardzo ładnie. Z kolei kawałki jak „Double D’s” albo „Hot Coffee”, którego pierwsza zwrotka jest chyba najmocniejszą na płycie, zamiast się z niej wyłamywać, stanowią pewne punkty odniesienia.

Proszę bilet do kontroli, to jest metro/Metro buli, dzisiaj każdy trwoni bankroll

„Double D’s”

Tutaj nie pyta o bilet, mnie nikt/Nie pyta, czy żyję, mnie nikt/Żeby wyjść z koła, trzeba wiedzieć, gdzie go podzielić/W którym miejscu podzielić

„Kwaśny Diesel”

Do tego „Martin Shkreli Freestyle” staje się ładnym podsumowaniem i niejakim outro. Niejakim, bo jego funkcję na poziomie istoty albumu pełni naturalnie „Spumante”. A monotematyka, na tle koncepcji, która jest po prostu ilustracją wewnętrznych przeżyć Wojtka, i bogatej produkcji, nie nuży. Może jedynie zastanawiać, dokąd w przyszłości go zaprowadzi, bo na dłuższą metę niekoniecznie musi się sprawdzać.

Modern Talking

Natomiast język sprawdza się doskonale i, nawiązując do słów Schaftera z wyżej wspomnianego „Freestyle’u”, po angielsku wchodzi na banię. Jego zaletą są proste, ale niebezpośrednie linijki – są dziewczyny, są samochody, jest bragga, ale jest też pokój, przytłaczające emocje, impresje; metro, restauracje, elektronika. Poza zgrabnymi rymami, wplatane w teksty cytaty, hasła, odniesienia składają się w wielką postmodernistyczną siatkę, która jednocześnie stanowi podstawę autorskich motywów i metafor. To jest coś, o czym w wywiadzie mówił mi Ozzie z Bypass, i co artyści tacy jak na przykład Koza powoli wdrażają do mainstreamu. Nawet jeśli odbiorcy nie do końca zrozumieją treść, to mają wrażenie przestrzeni. Mogą ją poczuć.

Konkurs audio

Każdy z gości „Audiotele” występuje na zasadach Schaftera i mimo nazwisk, to nie oni są główną atrakcją materiału. Wszyscy również, mimo różnorodności, pięknie wpasowują się w atmosferę danych kawałków. Każdy jest tu najlepszy.

I chociaż Schafter od rapu i całej tej rywalizacji się dystansuje, to w jakiś sposób bierze w niej też udział. To jak użyty w „Kwaśnym Dieslu” fragment audycji konkursu telewizyjnego Telewizji Polskiej z 1997, od której zresztą pochodzi tytuł albumu:

– Czy brał pan udział w konkursie abonenta audiotele związanym ze świętym mikołajem?
– Nie wiem, dobranoc

Jeśli Wojtek przyrównuje polską scenę do znanego cyrku, to jego tytułem nazywa swój najbardziej rapowy i przepełniony braggowymi wersami kawałek. Swoją drogą flow Okiego świetnie w nim kontrastuje.

Skrobię coś na CD, bo ich rzeczy to jest Cirque du Soleil

„Bigos”

Ten kawałek na wypadek, gdyby któryś z tych laików/Zdecydował się napisać, że Wojtek nie umie w rap

„Cirque du Soleil”

Schafter popełnił bardzo mocny debiut. Nowoczesny, bogaty i spójny, ale przede wszystkim zagraniczny – a to w końcu coś, do czego nieustannie dążymy. Przy tym rozegrał to w sposób taki, w jaki nikt u nas na scenie jeszcze tego nie zrobił.

fot. kadr z klipu „schafter – cirque du soleil (feat. OKI)”, youtube.com/restaurant posse

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Gospel w klubie ze striptizem! Kanye West otrzymał niecodzienną propozycję
Kanye West

Kanye West nieźle sprawdził naszą cierpliwość przy okazji wydawania "Jesus is King". W rozmowie z TMZ, zapowiedział jednak, że nie każe nam tak długo czekać na trasę koncertową promującą ten album, gdyż chce ruszyć z nią lada chwila. Choć nie będzie to stricte rapowy tour, bo przecież mamy do czynienia z muzyką gospel, to chętnych na organizację tych wydarzeń nie brakuje. West dostał nawet propozycję, by przyjechać ze swoich chórem w bardzo nietypowe dla tego typu występów miejsce.

Felieton,Hip Hop
Shia LaBeouf, Drake i Childish Gambino dali radę. Wiemy, jak rapuje Sebastian Fabijański!

Chance The Rapper stwierdził, że Shia LaBeouf jest jednym z najlepszych freestylowców na świecie. Wśród rapujących nie-raperów z pewnością - wśród nawijaczy w ogóle? Chance, obudź się, bo się... wiadomo. Coś jednak jest na rzeczy, bo w warunkach studyjnych sprawdziło się już kilku aktorów - pomijając takie stare historie jak Will Smith czy Mark Walhberg, możemy mówić o Aubreyu Grahamie (Drake) czy Donaldzie Gloverze (Childish Gambino). Nikt nie odmówi tym panom umiejętności - tutaj zwłaszcza liczy się przykład Drake'a, który zanim rozpoczął rapową karierę, występował w serialu Degrassi. Można? No pewnie, że można.