Felieton,Hip Hop

Jest hype na twojego idola? Możliwe, że to początek końca

Kajetan Szewczyk -
kadr z klipu "KęKę - To tylko rap prod. Deemz, Young Veteran$",
kadr z klipu "KęKę - To tylko rap prod. Deemz, Young Veteran$",
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Jest hype na twojego idola? Możliwe, że to początek końca

Quebonafide, Taco Hemingway, Kendrick Lamar, w pewnej mierze również PRO8L3M czy G Eazy. Wszystkie te postaci łączy pewien powtarzalny schemat działania, a właściwie to, co zachodzi w momencie, w którym odnoszą sukces absolutnie przebijający wszelkie oczekiwania. Jak mawiał klasyk – z dużą mocą przychodzi duża odpowiedzialność.

Dar i przekleństwo

Z jednej strony świetnie, jeśli kariera wypali nam już na samym początku i trafiamy do mainstreamowego obiegu po pierwszym, no, czasami drugim albumie. Z drugiej strony, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że nie mamy słuchaczom wiele więcej do zaoferowania. Jak to mówił nieoceniony Jay Z – pierwszą płytę nagrywa się całe życie. I rzeczywiście, debiuty często olśniewają, by wykonawca poległ na tzw. syndromie drugiego albumu.

„Trójkąt Warszawski” Taco Hemingwaya był wydarzeniem i to wcale nie na skalę lokalną. Taco szybko stał się najbardziej pożądanym raperem w środowisku. Nic dziwnego, że wypuszczona bardzo szybko, bo zaledwie pół roku później, „Umowa o dzieło”, nie była już tak wybitnym projektem. Nie była zła, ale czuć było tematyczne odrzuty z „Trójkąta”, a całość nie była tak równym projektem, jakiego można by było oczekiwać. O wiele lepiej było już na „Wosku”, a na dobre do przemyślanej kompozycji Taco wrócił dopiero na „Marmurze”.

To BYŁO świeże

Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe

Jeśli porównamy dwie najszybciej rozwijające się kariery w Polsce, czyli Taco i Quebo, do reszty sceny, to dysonans jest olbrzymi. Przede wszystkim panowie wypuszczają stosunkowo mało muzyki, w porównaniu do innych graczy, i wiąże się to z dwiema bardzo ważnymi rzeczami. Po pierwsze to, co wypuścili dotychczas, ustawia im bardzo wysoką poprzeczkę, a na szczycie naprawdę jest bardzo samotnie, zwłaszcza jeśli chcesz się do kogoś porównać, kiedy to ludzie porównują się do ciebie. Po drugie na tym etapie nawet nie musisz nic wypuszczać, bo twój status jest niepodważalny. Presja z rozleniwieniem grają tutaj skrzypce zamiennie.

Wróćmy do kwestii tego, co raper ma do zaoferowania słuchaczom. Ponieważ sukces jest zazwyczaj niespodziewany, to nagle okazuje się, że pula tematyczna ulega kompletnej zmianie, bo i jego życie wywraca się do góry nogami. Stąd praktycznie najczęstszy motyw spotykany w muzyce popularnej. Jeśli początki były skromne, a potem przyszły duże pieniądze i rozpoznawalność, to możemy być pewni, że dostaniemy jeśli nie kawałek, to całą płytę opartą o temat tej przemiany. Jest to pułapka, w którą wpadali najwięksi. Najbardziej jaskrawym przykładem jest prawdopodobnie Eminem, który poświęca temu zagadnieniu lwią część swojej dyskografii. Nawet Stan traktuje po części o tym, że raper nie ma czasu dla siebie i dla fanów, a na list odpisuje gdzieś w trasie.

Z jednej strony trudno oczekiwać od osoby, której życie zmienia się o 180 stopni, że nie będzie nam o tym mówić, zwłaszcza, że jak widać, chcemy tego słuchać, ale jest to jednak niebezpiecznie nierozwojowa sytuacja. Pokazuje to także stagnacja tematyczna, w którą wpadł G Eazy. Jego początki budzą podziw, a powrót do dwóch pierwszych wydawnictw jest przyjemnością. Od tamtego czasu bywało jednak różnie, i wygląda na to, że Gerald mógłby pomyśleć nad wymyśleniem siebie na nowo. W końcu ludzie o takiej pozycji powinni pamiętać, że naprawdę wielu wykonawców dałoby się zamknąć w oktagonie z nosorożcem, żeby być na ich miejscu i przekazać coś światu.

Sukces wiąże się z paraliżującą presją. A szybka kariera wielokrotnie kończyła się tragicznie. Niestety, nawet posiadanie ulubionego wykonawcy wiążę się – znowu stare porzekadło – z tym, że nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Najwięcej muzyki zawsze będziemy dostawać od osób, które muszą coś udowodnić, bądź siłować się ze swoją pozycją na scenie. Tytani pracy w rodzaju O.S.T.R’a czy TDFa, to pokłosie zajawkowego podejścia do twórczości i życia muzyką. Nikt raczej nie zaprzeczy, że taki Dr Dre kocha hip-hop, a Detoxu jak nie było, tak nie ma. Czasami ambicje i próba zmierzenia się z własnym dorobkiem zwyciężają z miłością do uprawianej sztuki.

Nie wiem, kim jesteś, ale cię znam

Musimy wziąć pod uwagę również to, że dzisiaj sukces faktycznie jest bardzo namacalny – w dobie social mediów i kolorowych portali, nie da się właściwie odnieść sukcesu niszowego. Kiedyś kariera w środowisku hip-hopowym była raczej tylko w nim, trochę lepiej mieli wykonawcy z poletka rockowego, bo nigdy nie panował specjalnie duży ostracyzm względem tego gatunku w mediach branżowych (i nie tylko). Dzisiaj ludzie wiedzą, kim są znani raperzy. Bo dzisiaj ci znani raperzy, są naprawdę powszechnie znani.

Mniejsza aktywność studyjna łączy się oczywiście z obłożeniem koncertowym, a nie wszyscy wykonawcy lubią nagrywać w czasie trasy. Być może jesteśmy blisko momentu, w którym raperzy będą grali pożegnalne trasy z przekrojem twórczości przez 10 lat. Jedno jest pewne – coraz trudniej o wykonawcę, który wydawałby wartościowy materiał raz do roku i nie wypadłby z obiegu. Dlatego możemy wierzyć, że od największych graczy na rynku będziemy dostawać solidne albumy (czasami bardzo solidne), możemy mieć nadzieję, że będziemy dostawać świetne, ale to, czego możemy być pewni, to rzadkość ich ukazywania się.

fot. kadr z klipu „KęKę – To tylko rap prod. Deemz, Young Veteran$”, youtube.com/Takie Rzeczy Label

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,Wywiad
Pluto Charon: Rodzaj liryki zależy od sytuacji życiowej [WYWIAD]

Po dobrze przyjętych kawałkach Jedna Noc, NEW BRAND i Ken Block, przyszedł czas na wywiad z duetem Pluto Charon. Chłopaki, których wspieramy w ramach akcji [Skrr aby], opowiedzieli nam co nieco o swoim spojrzeniu na muzykę i branżę w obecnych czasach.

Felieton,Hip Hop
Wytwórnie jak drużyny NBA. Kto jest kim? [Część 2]

W pierwszej części zestawienia przedstawiłem wam 7 wytwórni, było Prosto jako odpowiednik Chicago Bulls, SBM Label jako dobrze rokujące Denver Nuggets, wytwórnie Tedego i Peji przyrównane do organizacji, w których jest problem z rolą ich liderów, a także ¾ UDGS, Hemp Rec. i New Bad Label. Czas na drugą i jednocześnie ostatnią turę. Oto ostatnia dziewiątka. Zapraszam!