Felieton,Hip Hop

Kabe dołącza do QueQuality. Czy to dobra decyzja dla jego kariery?

Michał Fitz -
Kabe - Que Pasa (prod. Opiat) [QQ Untitled01]
Kabe - Que Pasa (prod. Opiat) [QQ Untitled01]
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Kabe dołącza do QueQuality. Czy to dobra decyzja dla jego kariery?

Przyszłość Kabe była sporą niewiadomą po tym, jak Wini zdecydował się sprzedać StoproRap. Mógł równie dobrze zostać w labelu pod nowym właścicielem, zmienić wytwórnie albo nawet zdecydować się na rozwój swojego GCBW i wydawać samemu. Wybrał jednak QueQuality. Jaki wpływ na jego karierę będzie miała ta decyzja?

O tym, że Kabe może przejść do wytwórni najpopularniejszego Kuby w kraju spekulowano już jakiś czas, gdyż fani dopatrzyli się, że w serwisie Spotify artysta zmienił swoją profilówkę na taką, na której założoną ma koszulkę owej wytwórni. Oczywiście, to była raptem poszlaka i absolutnie nie można było interpretować tego w sposób oficjalny, ale ostatecznie ta informacja potwierdziła się, ponieważ dziś w nocy, już z ramienia QueQuality Kabe wrzucił najnowszy kawałek pt. „Nike Air Max”. Nie będę skupiał się tu na ocenie samego numeru, w skrócie rzucę tylko, że jest to numer pełen charakterystycznych dla młodego rapera zabiegów, choć jednak nie najlepszy, który do tej pory popełnił. Skupię się za to na samej słuszności decyzji o dołączeniu do tej konkretnej wytwórni.

Trzeba bowiem zwrócić uwagę na to, w jakim momencie kariery znajduje się Kabe. To dopiero początek, ale też odpowiednia chwila, by wbić się poziom wyżej, bo pierwsza szansa została nieco zmarnowana. Kabe przecież z buta wbił się do rapgry przy użyciu „Albinosa”, a potem jeszcze parę razy potwierdził swoje niebagatelne umiejętności, chociażby robiąc hitowe „Skiety&Klapki”. Dodajmy do tego „Uliczny Styl” oraz niezwykle klimatyczne „Trap i Grind” i mamy już porządny fundament do naprawdę ciekawej i różnorodnej płyty. Nie dostaliśmy jednak od niego ambitnego LP, a EPkę, która przypomina bardziej zbiór luźnych singli. Szkoda, bo gdyby Kabe już wtedy wplótł wyżej wymienione piosenki w bardziej skrupulatnie stworzony album, jego obecna pozycja na scenie byłaby jeszcze silniejsza. Nie jest, ale to oczywiście nic straconego, choć wypadałoby nadrobić tamtą niewykorzystaną szansę. No i właśnie, czy QueQuality mu w tym pomoże?

Zastanówmy się, kto był ostatnim raperem z pod szyldu tego labelu, który osiągnął sukces na miarę swojego potencjału. Trochę trzeba się cofnąć pamięcią, bo na dobrą sprawę, choć to oczywiście subiektywna ocena sytuacji, takim artystą jest Guzior. Został on dobrze wypromowany i obronił się fantastyczną muzyką. Potem niestety QQ nie potrafiło już odpowiednio wspomóc swoich podopiecznych, przez co na przykład taki PlanBe nie wybił się aż tak, jak by mógł, choć potencjał pozwalał mu na to, by stać się drugim Tymkiem, jeszcze przed oryginalnym Tymkiem. Odnoszę też wrażenie, że wytwórnia dużo lepiej mogła zachować się przy promowaniu Przyłuca, który również ma imponujący wachlarz rapowych umiejętności, a jednak jego płyta nie odbiła się zbyt szerokim echem.

Można śmiało więc gdybać, czy nie lepszy dla Kabe byłby chociażby Def Jam, który działa ostatnio bardzo prężnie wydawniczo. Kabe pasowałby też tam bardziej z tego względu, że jest jednak dosyć uliczny. Poza tym, to wielka wytwórnia, która mogłaby się skontaktować ze swoim oddziałem we Francji i zagwarantować raperowi jakąś wyjątkową kolaborację. Inne labele raczej nie byłyby sensowną decyzją, bo SBM jest jednak zbyt rodzinne i Kabe po prostu tam nie pasuje, a taki Asfalt to już kompletnie inna bajka. W miarę mógłby pasować jeszcze BOR, ale tam Paluch wydaje ostatnio bardzo prężnie i skupia się raczej na zawodnikach, którzy u niego debiutują, zamiast przejmować kontrakty już w miarę popularnych raperów. Poza tym, zupełnie dobrą opcją wydawałoby się też po prostu wydawanie na własną rękę w oparciu o stworzoną przez rapera markę GCBW. Wiadomo, wielu raperów decyduje się na własne wydawnictwa przy nieco bardziej ugruntowanej na scenie pozycji, jak chociażby Szpaku, ale taki Żabson od razu rzucił siebie na głęboką wodę, wydając pierwsze LP własnym sumptem i zupełnie dobrze na tym wyszedł.

Rozumiem jednak, że Kabe po prostu wolał, by na tym etapie ktoś jeszcze wszystkie sprawy wydawnicze ogarniał za niego, by on sam mógł skupić się na tworzeniu muzyki. Mam jednak nieodparte wrażenie, że lepiej zrobiłby mu to Def Jam, choć oczywiście życzę raperowi i sobie, bo też czekam na jego sukcesy, żebym się mylił.

fot. kadr z klipu „Kabe – Que Pasa (prod. Opiat) [QQ Untitled01]”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
5 aktorów, którzy mogliby odnieść sukces jako raperzy

Różne branże już próbowały swoich sił w rapie. Potwierdza to chociażby ostatnie #hot16challenge, w które zaangażowali się nawet politycy. Ale co z tymi, którzy muszą zagłębić się w kulturę hip-hopu nieco bardziej? Mowa o aktorach, którym przychodzi zagrać konkretnego rapera!

Na przestrzeni lat w polskiej kinematografii pojawiło się już kilka filmów, które opowiadają historię raperów z naszej rodzimej sceny. Pierwszą większą produkcją tego typu było „Jesteś Bogiem”, które opowiadało historię znanego wszystkim zespołu Paktofonika. W późniejszym czasie otrzymaliśmy jeszcze kilka filmów, w których to aktorzy musieli nie tylko odegrać rolę raperów, ale również nauczyć się rapować. I jak pokazał czas, robili to naprawdę bardzo dobrze. Mogliby namieszać na polskiej scenie!

Marcin Kowalczyk

Odegrał on rolę Magika, we wspomnianym wcześniej „Jesteś Bogiem”. Uważam, że to nie lada wyzwanie nauczyć się rapować w stylu prekursora rapu w Polsce, który nie tylko nawijał totalnie oldschoolowe rzeczy, ale także należał do gatunku psychorapu, który był wyjątkowo trudny w wykonaniu. Uważam, że jeszczeni nieznany wtedy Kowalczyk poradził sobie z tą rolą wyśmienicie. Nie tylko na polu aktorskim, ale także rapowym. Gdyby kiedyś pomyślał chociaż przez chwilę, by nagrać swój autorki numer rapowy, byłbym pierwszą osobą, która chętnie by go sprawdziła.

Dawid Ogrodnik i Tomasz Schuchardt

Idąc za ciosem „Jesteś Bogiem”, nie można pominąć dwóch panów, którzy odegrali rolę Rahima i Fokusa, czyli pozostałych członków Paktofoniki. Co do Dawida Ogrodnika, może nie do końca pasował on wizualnie do wyglądu Rahima, ale za to sposób odegrania jego roli – rapowej roli, był naprawdę wielką sztuką. Rah ma specyficzne flow, które z pewnością z perspektywy aktora wymagało wielu godzin treningu, by nauczyć się tego, co zobaczyliśmy na ekranach. A jak wyglądała praca nad rolą z perspektywy samego aktora?

Za to Tomasz Schuchardt miał nie lada wyzwanie, by wykonać „Powierzchnie Tnące”, czyli chyba pierwszy, polski utwór rapowy, który był nawinięty bardzo szybko przez Fokusa. Uważam, że profesjonalizm w tej roli był na najwyższym poziomie. Nie mam na myśli tylko rapu, ale także wcielenie się w rolę Fokusa, który wydaje się zazwyczaj stonowany, poważny. Obie role zostały odegrane perfekcyjnie i zapewne zarówno Rahim, jak i Fokus byli pod ogromnym wrażeniem. Chętnie usłyszałbym jakieś solowe numery od obu panów.

Piotr Witkowski

Będąc na spotkaniu autorskim z aktorem, który odegrał rolę Chady w filmie „Proceder”, usłyszałem bardzo ciekawe słowa. Witkowski przyznał się, że sam wcześniej rapu nie słuchał, ale po odegraniu tej roli zupełnie zmieniło się jego postrzeganie na temat tego gatunku muzyki. Rola Chady była trudnym wyzwaniem dla aktora, który z rapem nie miał wcześniej do czynienia. Ale za to efekt jaki udało się uzyskać naprawdę wywołuje na odbiorcach ogromne wrażenie. Gdyby tylko Witkowski miał ochotę nagrywać rap, to z pewnością znalazłby grono odbiorców, którzy chętnie słuchaliby jego utworów. Flow i technika idą tu w parze!

Krzysztof Skonieczny

Znacie Pioruna? Ci co zdążyli przeczytać lub obejrzeć „Ślepnąć od świateł” z pewnością kojarzą tę postać. Uważam, że Piorun zrobił piorunujące wrażenie na dużo większej grupie odbiorców, niż tylko ci, którzy śledzili serial. Rap Pioruna znają doskonale słuchacze hip-hopu w Polsce, ponieważ pod numerem „Od braci dla braci” jest w tej chwili 4,6 miliona wyświetleń! Perspektywa na dalszą karierę jest tu ewidentna i szkoda byłoby zmarnować taki potencjał. Rap ten należy do grupy tych bardziej ulicznych, jednak uważam, że wielu chętnie usłyszałoby rap Pioruna w różnych wersjach! Ja przynajmniej czekam na kolejne utwory!

fot. Kadr z filmu Leszka Dawida – „Jesteś Bogiem”

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Największy dżentelmen w polskim rapie. Oto 3 projekty Meek, Oh Why’a?, które musicie poznać!
Meek Oh Why

Meek, Oh Why? mówi o sobie, że wychowano go na dżentelmena i dlatego nie potrafi pisać kawałków o pieniądzach. Najbardziej „staroświecki” ze współczesnych raperów kończy dzisiaj 25 lat. Z tej okazji zapraszamy Was na subiektywny przegląd twórczości Mikołaja.

„Księżniczka i Buc”

W szeregach Asfaltu Meek, Oh Why? zadebiutował dokładnie pięć lat temu, w dniu swoich 20. urodzin. Wydał wtedy składającą się z czterech utworów epkę. „Księżniczka i Buc” to błyskotliwa satyra wymierzona imprezowym romansom: szybkim, lekkomyślnym i zazwyczaj rozczarowującym. Pierwszy album rapera pokazuje pewne tendencje, których możemy spodziewać się w jego późniejszej twórczości.

Te trendy utrzymują się w kolejnych albumach rapera. Wprawdzie „Miło było poznać” i „Rękopisy nie płoną” są trochę uszczypliwe, ale coraz częściej Meek jest w nich złośliwy wobec samego siebie. Zaczyna przyglądać się samemu sobie zwłaszcza w takich kawałkach, jak „Kim ja jestem” i „Jestem dźwiękiem i słowem”. A muzycznie Mikołaj rzeczywiście „jest dźwiękiem”.  Ukończył Akademię Muzyczną w Krakowie, jest trębaczem. I w warstwie muzycznej to słychać, żaden inny raper nie szaleje na trąbce tak, jak Meek.

„Płyta Rodzaju”

„Płyta Rodzaju” trochę ten świat opisuje („Ała Tołstoj”), a trochę sama go tworzy („Nieboskłonem”). Obserwacje i wnioski Mikołaja są trafne, zabawne i błyskotliwe, ale kiedy już zaczyna budować swój świat od podstaw, to szaleje i pozwala sobie na kreacjonizm na najwyższym poziomie. W końcu „Płyta Rodzaju”, jak biblijna Księga Rodzaju, ma stworzyć coś naprawdę wielkiego.

„Zachód”

„Zachód” to pierwszy album Mikołaja, który w mojej głowie nie brzmi jak upalne sierpniowe popołudnie. W zasadzie, brzmi zupełnie odwrotnie. Jak listopadowy wieczór w zatłoczonym tramwaju. Jest bardziej surowy wcześniejszych wydawnictw. Różni się od nich też tym, że jako pierwszy stawia na odważniejsze i bardziej nowoczesne brzmienia.

Na szczególną uwagę zasługuje teledysk do „Zachodu” w reżyserii Olgi Czyżykiewicz. To niezwykle trafiony mashup poważnych i emocjonalnych ujęć samego Mikołaja i otaczających go „milionów tanich spraw”, na które składają się te bardziej i te nieco mniej znane popkulturowe (i nie tylko) migawki.

fot. kadr z klipu „Meek, Oh Why? x Sarsa – Zachód – feat. Hyper Son”, YouTube.com/AsfaltRecords

Zostaw komentarz