Hip Hop,News

Kali, PlanBe i Sir Mich reklamują Pepsi!

Jakub Purłan -
Hip Hop,News - - Dodane przez Jakub Purłan

Kali, PlanBe i Sir Mich reklamują Pepsi!

W sieci pojawił się teledysk do numeru „Tam Gdzie Wy”, w którym udzielili się PlanBe, Kali oraz Klaudia Szafrańska, a za produkcję odpowiedzialny jest Sir Mich.

Utwór powstał w ramach akcji Pepsi Taste The Beat. Jak informują organizatorzy, jest to projekt dla ludzi kochających muzykę. Zapewniają również, że będzie dochodzić do nieoczywistych kolaboracji artystów, a także będą one w zaskakujących brzmieniach. Po przesłuchaniu numeru „Tam Gdzie Wy” mogę się z tym zgodzić. Raczej mało kto spodziewał się, że na wspólnym bicie znajdą się Kali i PlanBe. Tym bardziej, że kawałek jest w klimacie tego drugiego artysty, czyli taki trochę letniaczek. To nie pierwszy przypadek współpracy raperów z popularną marką. O innych kolaboracjach pisaliśmy TUTAJ!

fot. instagram.com/pepsi_pl

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Istnieje Kukon po „Ogrodach” – Kukon x Magiera „Afera” [Recenzja]
Kukon x Magiera - Manekin (Official Video)

Kukon to trochę polski Nas. Choć przed „Ogrodami” wydał już kilka płyt, to właśnie najnowszy mixtape to niejako jego „Illmatic”. Fanów pozostałej twórczości w końcu nie ma aż tak wielu, ale tym krążkiem zachwycają się wszyscy, bujając się do niego jak tytułowe ogrody po blantach.

W związku z gigantycznym i w gruncie rzeczy niespodziewanym sukcesem tego wydawnictwa można było się spodziewać, że Kukon stanie się więźniem własnego opus magnum zupełnie jak Nas „Illmatic”. Choć z pewnością pojawią się głosy, które po przesłuchaniu „Afery” wyjdą z wyżej opisanego założenia, bo jednak temu albumowi bliżej do wcześniejszych płyt artysty, to nie można jednoznacznie stwierdzić, że jego najnowsze dzieło stworzone wraz z Magierą jest gorsze. Jest po prostu inne. Aż chciałoby się sparafrazować kultowe powiedzonko: „Ogrodów nie ma, ale też jest zaje*iście”.

Tłumaczę dzi*kom, że naprawdę wierzę w miłość

Tematyka relacji damsko-męskich jest jednym z głównych wątków poruszanych na „Aferze”. Te wcale nie są jednak banalne, co idealnie tłumaczy wers z powyższego podtytułu pochodzący z „Malibu”. Kukon faktycznie wierzy w prawdziwe uczucie, a jednocześnie obraca się w środowisku, w którym nie bardzo ma ono prawo istnieć. Podobnie można zresztą interpretować wers z „Manekina”, w którego refrenie artysta wręcz apeluje: „Śpiesz się mnie kochać, nie ma co się winić”. Podobny, choć na pewno nieco zabawniejszy wydźwięk ma linijka z „J*bać System”: „Marinero na morzu zbuntowanych ździr”. Kukon to nie jest jednak do końca Romeo z getta, a dysonans uczuć jest wyczuwalny. Pojawiają się bowiem wersy, w których raczej mało jest miejsca na emocje i empatię, gdyż te wyparte są po prostu przez ordynarne wręcz pożądanie. „Lubię kiedy cię rozpalam/I płoniesz, płoniesz, ku*wa, cała” – ten fragment „Casablanki” jest tego dobrym przykładem. Podobnie jest zresztą gdy w „Pumie” Kukon nawija: „Czasem o tobie nie myślę, chcę byś tylko telepała dupą”.

Z Wami bracia w ogień

Wyżej wspomniane środowisko na pewno nie było dla Kukona bosym przejściem przez najdelikatniejszy aksamit, bo odcisnęło na nim piętno, które nawet nie tyle co słychać, ale przede wszystkim czuć w każdej piosence. Niełatwa droga nauczyła jednak rapera podstawowych, niezwykle istotnych zasad, o których też często nawija. Przede wszystkim w „Pumie”, gdzie rapuje: „Zwykły typ, ale znam się na regułach/Jedna zasada, się nie robi swoich w chu*a.” Jedną z nich jest zaciekła walka o swoje, dla której idealną maksymą mógłby być wers ze „Sporów”: „Jeśli atak nie działa, trzeba przy*ierdolić mocniej”. Poza tym otoczenie nauczyło też Kukona szacunku i lojalności, co z kolei można dogłębnie zrozumieć po linijce z „Cyber-street”: „Pisałem o setce dup, ale zawsze o jednym crew”. Niejako wielkim skrótem tych wszystkich prawd jest jeden mięsisty wers z „Hello-moto”: „Na zawsze bracie szacunek, ciśniemy z tymi ku*wami”.

x Magiera

Na płycie, poza trzema gościnkami, słyszymy tylko słowa Kukona, ale nie wolno zapominać o tym, że przez cały czas przewija się też tam muzyczne dziedzictwo Magiery, który współtworzył całą tę płytę. Gdyby nie jego bity, które w przypadku tego wydawnictwa są niezwykle specyficzne, bo są przede wszystkim mrocznie elektroniczne, cały album na pewno brzmiałby gorzej. Podkłady Magiery wprowadzają nas w klimat tego krążka, a momentami wręcz w nim usidlają, sprawiając, że nie jest to płyta, którą ma się ochotę posłuchać zawsze i o każdej porze. To wcale nie jest jednak wada, a spora zaleta wskazująca na to, że za albumem faktycznie stał jeden koncept obrazujący wyjątkową, niełatwą atmosferę, który został zrealizowany co do joty. Przy okazji recenzji ostatniego krążka Tedego pisałem, że Sir Mich zasłużył na wejście do ścisłej czołówki polskich producentów tamtym albumem. W niej już wtedy umieściłem Magierę, który teraz tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że po prostu powinien tam być.

fot. kadr z klipu „Kukon x Magiera – Manekin (Official Video)”, YouTube.com/KUKONxMAGIERAVEVO

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
PROMOCJA! Jedyne 100 tysięcy dolarów za gościnną zwrotkę
SAINt JHN - "Trap" ft. Lil Baby (Official Music Video)

Rap to już od dawna poważny biznes. Poza tym spora część raperów z konieczności wychowywała się w duchu hustlerki. Nie możemy więc dziwić się, że branie pieniędzy za gościnną zwrotkę to sytuacja normalna, a w Stanach Zjednoczonych wręcz zupełnie powszechna.

Nie ma w tym przecież nic złego. Do czasu. Każde zjawisko, nawet pozornie nieszkodliwe, ma bowiem swoje granice, których przekroczenie może grozić kuriozalnymi sytuacjami. W kwestii pobierania wynagrodzenia za swoje featy na granicy balansuje ewidentnie Lil Baby, który ostatnio ogłosił, zupełnie jakby umieszczał opis swojej usługi w specjalnej rubryce lokalnej gazety, że za gościnną zwrotkę będzie teraz pobierał 100 tysięcy dolarów.

Co prawda nie wiemy oficjalnie, ile Quebonafide zapłacił Sentino za dogranie się do „ŚWIATTOMÓJPLACZABAW”, ale wydaje się, że autor „Zabójstw Lirycznych” aż tyle sobie nie zażyczył. Trudno bowiem wyobrazić sobie, by ktokolwiek poważny żądał za nagranie materiału o długości raptem kilkudziesięciu sekund aż takiej kwoty. Oczywiście, przygotowanie dobrej, ambitnej i przemyślanej zwrotki, nawet gościnnej, może trwać godzinami, a nawet dniami, ale nie oszukujmy się, zwykle nie są one szczytem możliwości raperów i powstają w kilka kwadransy.

Żądanie takich pieniędzy za tak błahą dla artysty czynność jest przesadą, a przecież nie mamy nawet do czynienia z jakimś wybitnym twórcą. Można byłoby nieco inaczej interpretować taką cenę, gdyby na przykład dotyczyła ona featuringu od Jaya-Z, który swoją drogą jest już miliarderem, więc po mniejsze kwoty od tych stu kafli to pewnie nawet się nie schyla. Mniejsze zaskoczenie wywołałby też pewnie Kanye, gdyby oczekiwał takiej sumki. Nawet Travis Scott byłby do przełknięcia. Lil Baby to wciąż jednak nie ich poziom. Nawet pomimo rosnącego hype’u i wydania sporego hitu dotyczącego ważnej, społecznej sprawy, czyli „The Bigger Picture”, nie powinien się decydować na takie śmiałe oświadczenie, żeby po prostu nie wyjść na średnio poważnego i zarozumiałego skąpca. Wyszedł, a szkoda, bo do tej pory postrzegany był tylko jako utalentowany i całkiem rozgarnięty raper.

fot. kadr z klipu „SAINt JHN – „Trap” ft. Lil Baby (Official Music Video)”, YouTube.com/SAINt JHN

Zostaw komentarz