Felieton,Hip Hop

Kendrick, A$AP Rocky, Travis Scott… Dlaczego Tame Impala to najbardziej hip-hopowy projekt indie?

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Kendrick, A$AP Rocky, Travis Scott… Dlaczego Tame Impala to najbardziej hip-hopowy projekt indie?

I jest kolejna rapowa kolaboracja z Tame Impala! „Call My Phone Thinking I’m Doing Nothing Better” to pierwszy od 11 lat kawałek The Streets, który w dodatku zapowiada mixtape „None of Us Are Getting Out of This Life Alive”. Premiera 10 lipca, a tym czasem Mike Skinner, jeden z najważniejszych hip-hopowych brytyjskich artystów, daje nam następny dowód na to, że nikt pochodzący ze sceny rockowej nie brzmi z rapem tak dobrze, jak Kevin Parker.

Tame Impala to australijski zespół, który słynie z melodyjnego, psychodelicznego rocka, założony w 2007. W lutym ukazał się ich czwarty album „The Slow Rush”. Oczywiście, rap wielokrotnie przecinał się z gitarami, co jednak kończyło się z różnym, zwykle nienajlepszym, skutkiem. W przypadku Tame Impala zawsze jest odwrotnie. Jak w takim razie na przestrzeni lat krzyżowały się drogi Parkera z hip-hopem?

Jednym z pierwszych raperów, który zainteresował się jego projektem, jest Tyler, the Creator. To on pokazał również zespół Frankowi Oceanowi, a w ich wspólnym kawałku, „Bimmer”, nawinął nawet: „Pop some Tame Impala/your man got a lame Impala”. Uznanie było wzajemne i później Kevin Parker w wywiadzie dla The Guardian (2013) powiedział, że nie jest zagorzałym fanem hip-hopu, ale podoba mu się to, jak Odd Future mówią, co chcą. W 2014 Kendrick Lamar z kolei wykorzystał instrumental jednej z najpopularniejszych piosenek zespołu, „Feels Like We Only Go Backwards”, przy okazji soundtracku do „Niezgodnej”. Ten sam kawałek zremiksował wtedy też A$AP Rocky w „UNICORN”. Raper w 2018 wypuścił także „Sundress”, w którym sampluje „Way Won’t You Make up Your Mind?” z „InnerSpeaker” (2010). Na ostatniej Coachelli, w 2019, artyści wykonali ten numer wspólnie, podobnie jak „L$D” Rocky’ego.

Jednak jeden z największych hołdów złożonych zespołowi pochodzi z „Anti” (2016) Rihanny. Artystka w „Same Ol’ Mistakes” coveruje singiel o podobnym tytule z ówcześnie najnowszego albumu Tame Impala „Currents”. Dowiedziała się ona o zespole od SZA, która puściła jej ich muzykę podczas sesji nagraniowych Kendricka Lamara. SZA zresztą sama współpracowała z Parkerem, ale ich wspólny numer „Back Toghether” niestety nigdy oficjalnie się nie ukazał.

Kevin Parker znalazł się także w creditsach „Ye” (2018), dokładnie w „Violent Crimes”, w którym muzyk odpowiedzialny był za tekst oraz kompozycję. Tego samego roku pracował on także z Travisem Scottem przy „Astroworld” („Skeletons”). Był to chyba najładniejszy utwór na albumie obok „Stop Trying to be God”!

W zeszłym roku za to razem z Theophilusem Londonem nagrali cover utworu Steve’a Monite’a z 1984, „Only You”, oraz kawałek „Whiplash”. Sample Tame Impala usłyszeć można jeszcze choćby u Maxo Kreama w „Pop Another” z „Punken” (2018) („Really in Motion”) albo u $uicideboy$ w „If You Were to Get What You Deserve” („The Less I Know the Better”). Kevin Parker nigdy nie spodziewałby się, że jego muzyczna kariera potoczy się również w ten sposób. A przyznajmy – toczy się bardzo dobrze!

fot. kadr z klipu „The Streets, Tame Impala – Call My Phone Thinking I’m Doing Nothing Better”, YouTube.com/The Streets

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Raprospekcja: „Demówka EP” pozostawia niedosyt

Minialbum od Quebonafide i Białasa wydany 4 grudnia 2015 roku, 2 dni wcześniej można było już go odsłuchać na kanale QueQuality w serwisie YouTube. Pierwotnie EP-ka była dołączana do preorderu „Rehab” w nakładzie tysiąca sztuk. Jednak wzbudziła duże zainteresowanie wśród odbiorców, także postanowiono dotłoczyć jej trochę więcej. 27 marca 2015 roku Quebonafide wydał „Ezoterykę”, a w grudniu został wydany album Białasa. Obecnie jesteśmy po premierze „Romantic Psycho”, a w maju prawdopodobnie usłyszymy „H8M5”. Czyżby historia zatoczyła koło i znów otrzymamy wspólny materiał od tej dwójki? Szczerze wątpię, ale nie mam nic przeciwko.

Odsłuch po latach

Włączając pierwszy numer z tej EP-ki zadałem sobie pytanie retoryczne: naprawdę to już niespełna 5 lat od premiery? Czas płynie nieubłaganie, a na tym projekcie stale czuć i słychać świeżość. I nie mam tu na myśli newschoolowych bitów, wręcz przeciwnie. Ten minialbum to ukłon w stronę trueschoolu. Słychać na nim więcej klasycznego brzmienia niż nowoczesnego, ale oczywiście w stylu Quebo i Białasa. Muszę wspomnieć o producentach, bo wykonali świetną robotę. Trzy bity wyprodukował BobAir, a po jednym TheReturners, WhiteHouseRecords i Wezyr, cuty dołożył od siebie Dj Flip. Raczej ksywki znane właśnie z takich brzmień. Jeśli ktoś szuka czegoś do posłuchania, zwłaszcza podczas kwarantanny, to zdecydowanie polecam. Wciąż przyjemnie się słucha tego projektu, mimo upływu lat. Czuć luz, lecz nie brakuje też agresywnego sznytu w nawijce. To tylko sześć numerów, ale jakże różnych. Od tych spokojniejszych, po te braggowe.

Idealne połączenie?

Chętnie usłyszałbym kolejne wspólne numery od Quebo i Białasa. Może na najbliższym albumie szefa SBM będzie okazja. A najbardziej czekam na utwór, w którym polecą jak w „Idą pomimo”. Mocna nawijka Kuby, taka jaką wielu fanów lubi najbardziej. Widać to zresztą po komentarzach. Czuć w niej wiele emocji i takiego poirytowania, któremu chce dać upust. Tym bardziej można się zdziwić, kiedy po takich ostrych linijkach, słychać nagle spokojny refren. Moim zdaniem ta zwrotka Quebo jest najlepszą na całym projekcie „Demówka EP”. Białas poleciał w swoim klasycznym stylu i dopełnił ten numer.

Wydaję mi się, że numer „Pusty Materac” mógłby zrobić o wiele więcej wyświetleń, jeśli byłby wypuszczony jakieś 3 lata później. Nie chodzi mi tylko o hype jaki pojawił się wokół tych raperów, tylko o to jak zmieniał się odbiór takich utworów. Chwytliwy refren, który łatwo zapada w pamięć, dobre brzmienie i fajny vibe. Dobra propozycja na jakąś domówkę. „Wszędzie są tylko sztuki i melanż…”

Obecnie rzadko pojawiają się EP-ki na polskiej scenie. A szkoda, bo taki dodatek do preorderu jest jak najbardziej na plus. Zwłaszcza jeśli brzmi tak dobrze jak „Demówka EP”. Quebonafide i Białas uzupełniają się na bitach, przyjemnie się tego słucha w takim wydaniu. Największym minusem tego projektu jest to, że jest taki krótki. Chciałoby się usłyszeć więcej utworów, bo tak to czuć niedosyt. A może to właściwie zaleta…

fot. okładka płyty „Demówka EP”

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Nagrali razem numer, a mogliby płytę! #2

[TUTAJ] przedstawiłem 3 potencjalne duety, które moim zdaniem miałyby szanse zrobić naprawdę dobry wspólny album. Dziś zaproponuję kolejne takie kolaboracje. Na polskiej scenie nie brakuje różnorodności wśród raperów. Często połączenie, wydawałoby się odmiennych stylów, może być bardzo trafne, ale zazwyczaj taki eksperyment dotyczy tylko utworu. W ostatnim czasie rzadko pojawiają się wspólne projekty w duecie. A szkoda, bo wiele z nich mogłoby odnieść sukces.

PlanBe – Tymek

Obaj brali udział w Młodych Wilkach i obaj mieli swoje 5 minut na scenie. Tymek zdecydowanie więcej narobił szumu i wykręcił imponujące liczby. PlanBe też zaznaczył swoją pozycję na scenie, lecz ostatnio trochę ciszej o jego działalności. Niedawno wyszedł ich wspólny numer „CZARNE BLUZY” i wtedy pomyślałem, że świetnie dogaduje się ten duet na płaszczyźnie muzycznej. Podoba mi się ich wspólny vibe i umiejętność zrobienia bujającego, może trochę radiowego, numeru. Ich wspólny album na pewno wbiłby się w dzisiejsze trendy muzyczne, jeśli zrobiliby go tak jak ostatnie wspólne numery, czyli właśnie „CZARNE BLUZY” i „Milion”. Jednak byłbym miło zaskoczony jakby nagrali utwór w całkiem innym klimacie. Coś jak „Powietrze” od Tymka i „Gomorra” od PlanBe. To byłoby ciekawe.

Paluch – Słoń

Ich wspólny numer „Balans” zdecydowanie spodobał się słuchaczom, bowiem wyświetlony został blisko 40 milionów razy. Podobna droga obu raperów. Przez lata budowali swoją pozycję na scenie, pracowali nad własnym stylem i obaj od lat są w czołówce polskiej sceny. Często porównuje się sposób nawijania raperów, lecz próżno szukać kogoś kto robi muzykę podobnie jak Słoń. Reprezentant WSRH wyróżnia się swoim, często mrocznym i specyficznym, klimatem numerów. Kto nie zna „Love Forever? Wojtek cechuje się również nietuzinkowym poczuciem humoru, które przemyca do utworów. A tak poza tym, polecam jego social media – piękna sprawa. Paluch ze swoim, wypracowanym przez lata, flow i stylówką wszystkim dobrze znaną, świetnie współgra ze Słoniem. Szef BOR Records wydał kiedyś płytę w duecie z Kalim. Myślę, że teraz pora na Wojtka i ich wspólne dzieło. Z pewnością ma to potencjał.

Oxon – Eripe

Na koniec duet, który z pewnością popularnością nie mógłby się równać z poprzednimi, lecz skillowo to byłby jeden z najlepszych projektów. Tak przynajmniej uważam. Zwłaszcza jakby polecieli jak w swoich najlepszych numerach. Oxon od lat jest doceniany, niestety tylko przez niewielką część słuchaczy. Zawodnik, któremu nie można odmówić umiejętności rapowania i pisania bardzo dobrych linijek. Ostatni popis na RapNokaut tylko to potwierdził. Do tego Eripe, który chyba z własnego wyboru nie wypłynął do mainstreamu. Reprezentant Patokalipsy to niezwykle charakterystyczna postać w polskim rapie. Bezkompromisowe i mocne linijki to jego wizytówka. Kto nie zna tego zawodnika to polecam sprawdzić jego album „Chamskie Rzeczy”, jedna z najciekawszych debiutanckich płyt. Wiele komentarzy jest w sieci dotyczących dalszy działań raperów z Krakowa, póki co cisza w tym temacie. Jedynie pozostaje czekać na to, że kiedyś Oxon i Eripe zdecydują się na wspólny projekt.

fot. kadr z klipu Paluch – „Balans”, www.youtube.com/watch?v=Gtm5pGpb4HQ

Zostaw komentarz