News,Streetwear

Klasyka vs industrializm: dwa podejścia Abloha do projektowania

Łukasz Orawiec -
News,Streetwear - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Klasyka vs industrializm: dwa podejścia Abloha do projektowania

Od ogłoszenia Virgila Abloha dyrektorem kreatywnym Louis Vuitton minął już prawie rok. Obaw, czy Amerykanin poradzi sobie w świecie “wysokiej mody”, nie brakowało. Jak pokazują wyniki finansowe, Louis Vuitton (a w zasadzie całe LVMH) radzi sobie jednak lepiej niż kiedykolwiek. Dziś przyjrzymy się dwóm różnym podejściom do projektowania Virgila – we wspomnianym LV i jego własnej marce, Off-White.

Nie jest tajemnicą, że główną inspirację dla Virgila stanowi codzienność odbita w rzeczach, na które na zazwyczaj nie zwracamy uwagi. Narzędzia codziennej pracy milionów – zarówno tych pracujących fizycznie, jak i tych, którzy obowiązki wykonują zza biurek. Przemysłowe motywy uwidaczniają się najmocniej kultowych już paskach Industrial, stanowiących obowiązkowy element każdej kolekcji Off-White.

O ile ostatnio Abloh skupia się trochę bardziej na estetyce biurowej, tak przemysł z kolekcji Offa nie znika. Wręcz przeciwnie – przybiera coraz to nowe formy. Do sprzedaży trafiły właśnie metalowe sygnety z wytłoczonym logo, imitujące… stalowe nakrętki. Wielu z Was pewnie stwierdzi, że to już “too much” – i w sumie rozumiemy zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę cenę – 269 dolarów (1030 zł) w oficjalnej dystrybucji.

Teraz Louis Vuitton. Nowe kolekcje obfitują w mnóstwo akcesoriów, zaczynając od luksusowych słuchawek, przez świecącą w ciemności klasyczną torbę Keepall, na Jendze za prawie 10 tysięcy złotych kończąc. Jak łatwo było się domyślić, Virgil nie dostał w LV zupełnie wolnej ręki. Jego obecność – co oczywiste – to próba wyciągnięcia ręki do młodszych konsumentów, której poddał się francuski dom mody. Jest zdecydowanie bardziej kolorowo niż w kolekcjach Kima Jonesa i bardziej “ulicznie”, jednak przy jednoczesnym zachowaniu dziedzictwa brandu. Monogram wciąż pozostaje ważnym elementem, choć w formie, którą bardziej konserwatywni (starsi) klienci mogą odebrać jako profanację (i takich głosów nie brakowało).

Ale Jenga, torby i słuchawki to nie wszystko – już w kwietniu do sprzedaży trafić ma specjalna wersja kredek w zwijanym, wykonanym z cielęcej skóry etui z motywem (a jakże) monogramu. Cena? 900 dolarów, czyli około 3400 zł. Pomysł dość nietypowy, patrząc na starsze kolekcje LV.

Szukając wspólnego mianownika, łączącego prace Abloha dla LV i Off-White, chyba wskazalibyśmy odwagę. Off przestaje być już kojarzony z brandem zarezerwowanym dla czternastolatków i coraz śmielej poczyna sobie na wybiegach. Mocno eksponowane dotąd loga zaczynają ustępować miejsca tailoringowi, zabawie kontrastami i inspiracji sztuką. Louis Vuitton by Virgil Abloh to zaś odwaga prezentowana w coraz śmielszych próbach zmiany wizerunku marki, dostosowującej się do naszego pokolenia, przy jednoczesnym staniu na straży dziedzictwa. I tu, naszym zdaniem, leży główna różnica. Kolekcje dla Louis Vuitton to być może rzecz mocno przełomowa, jak na tradycje LV, okej. Brakuje w nich jednak ducha prawdziwego Abloha. Tego, o którym wspomnieliśmy na początku tekstu – inspirowanego codziennością i rzeczami, które nas otaczają.

Tyle o ubraniach i akcesoriach. A jeśli macie ochotę na buty ze stajni Off-White, to sprawdźcie listę dziesięciu najdroższych i najtańszych par z kolaboracji Virgila i Nike.

fot. Off-White/Louis Vuitton/.END

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Pastor Kanye West! Raper prowadzi… niedzielne posługi

“I made Jesus Walks, I’m never going to hell” – nawijał kiedyś Yeezy. Widocznie nie jest do końca pewien swoich zasług, bo poszedł o krok dalej. Zresztą, nie zrobił tego w pojedynkę.

O co chodzi? Kanye prowadzi cykl spotkań pod nazwą “Sunday Service”. Nie mają one formy zwyczajowej mszy, a są raczej czymś w rodzaju… hołdu dla Boga poprzez muzykę? Raperowi towarzyszy chór gospel, a on sam wykonuje przeróbki swoich hitów właśnie w konwencji pieśni religijnych.

Z nagrań, które masowo zaczęły pojawiać się w internecie, bije pozytywna atmosfera. Wszyscy na biało i Kanye, jako muzyczny pastor i dyrygent z kolorowymi włosami. Czy podczas niedzielnych spotkań doczekamy się jakichś zajawek z nadchodzącego albumu “Yandhi”? Cóż, tego nie wie nikt, bo póki co, West “ogranicza się” do zapodawania znanych szlagierów w nowych aranżacjach.

Cholera, gdybyśmy byli autorami numeru, który wywołuje tyle pięknych emocji, to też byśmy nie wierzyli, że trafimy do piekła:

Jesus Walks

A zaczęło się od… Kim Kardashian. Żona chicagowskiego rapera zapowiedziała cykl spotkań na początku tego roku.

Na same zbory (?) przychodzą różni ludzie związani z Kanye i wytwórnią GOOD Music. Był już Kid Cudi, była 070 Shake, a także CyHi The Prynce.

Inicjatywa bardzo ciekawa, choć nie do końca wiemy, czy ma w ogóle coś konkretnego na celu. Wygląda na to, że Kanye i najbliżsi po prostu chcą miło spędzić czas, przy okazji chwaląc Boga. To co? Czekamy na pojawienie się Lecrae na trackliście “Yandhi”? Na Tau raczej nie ma co liczyć.

fot. kadr z klipu “Kanye West – POWER”, youtube.com/Kanye West

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Zeus stworzyłby sobie rapera, a Ty?

Graliście w popularne kiedyś Simsy i budowaliście dom? Pewnie kiedyś tam graliście. Pewnie przynajmniej niektórzy z Was. Teraz możecie pograć sobie w coś podobnego, a jednak inaczej. Możecie stworzyć sobie rapera i zbudować z nim muzyczne studio.

Akcja rozpoczyna się w latach 80. Ty jesteś raperem (tak tak, marzenia się spełniają!) i właśnie otwierasz pierwsze muzyczne studio. Co prawda jeszcze nie we własnym, a w wynajętym mieszkaniu, ale jak na początek – i tak całkiem nieźle (nie musisz działać w piwnicy ani w garażu). Twoje zadanie jest proste: wyjść z undergroundu i wbić się w mainstream albo stworzyć markę odzieżową.

Oczywiście, jak to w życiu, również i w grze brakuje Ci pieniędzy na biznes, bo jako początkujący raper budżet masz na tyle ograniczony, że musisz wciąż wybierać gdzie i jak przekierowywać środki. Kawałki, które wyprodukujesz ocenia branżowa prasa, to generuje wyniki sprzedaży, a ta generuje… hajs. No życie 😉

Co dalej? To zależy od Ciebie. Możesz pójść w beefy, możesz w strzelaniny, możesz być członkiem gangu albo działać poprawnie – słowem, ograniczają cię jedynie reguły hip-hopowego świata. W tle rozgrywają się wszystkie prawdziwe wydarzenia rap-gry (i tej polskiej i zagranicznej). Możesz więc nawet zostać świadkiem tego, jak ginie Tupak. Dopełnieniem całości jest oczywiście oryginalna muzyka unosząca się w tle. To co? Wchodzimy w klimat?:

Rap Tycoon to projekt jednoosobowego studia Airem i kolejny dowód na to, że na rynku gier radzimy sobie nieźle. Dostajemy bowiem produkt made in Poland, który pozwala nam chociaż na kilka chwil przenieść się do świata, w którym to właśnie my rządzimy najważniejszymi zasadami hip-hopu. No fajne. Pewnie m.in. dlatego projekt wsparła spora grupa polskich raperów, m.in Fazi, Flint, Guova, Hurragun (Żywy Rap), K2, Komil, Kukon, Mikser, Oxon. Ostatnio dołączył do nich Zeus. Podobno lista jeszcze nie jest zamknięta!

Premiera gry przewidziana jest na pierwszą połowę 2019 roku, powinna więc ukazać się w najbliższych miesiącach. Chcecie pilotowa sprawę na bieżąco? Możecie to robić na fanpage’u twórcy.

fot. Rap Tycon, fanpage  

Zostaw komentarz