Hip Hop,News

Kolejny wspólny numer Kizo i Tymka! Czy tym razem znów odniesie sukces?

Jakub Purłan -
kizo
kizo
Hip Hop,News - - Dodane przez Jakub Purłan

Kolejny wspólny numer Kizo i Tymka! Czy tym razem znów odniesie sukces?

Tymek i Kizo już kilka razy ze sobą współpracowali, co zwykle kończyło się sukcesem liczbowym. Ich numer „Życie Jest Piękne” zbliża się do 22 milionów wyświetleń. Czy najnowsza kooperacja będzie kolejnym strzałem w dziesiątkę?

Mimo, że raperzy mają kompletnie inne style rapowania i próżno szukać między nimi wspólnych cech, ich wspólne kawałki są spójne. Nie odnosi się wrażenia, że do siebie nie pasują. Teraz jest podobnie. Wprawdzie Tymek rzucił tylko krótki refren, ale bardzo wpasował się w klimat całego numeru. Na początku myślałem, że będzie to jakiś spóźniony letniaczek, ale się pomyliłem. Jest to zdecydowanie poważniejszy numer, w którym Kizo udowadnia, że nie jest na scenie bez przyczyny. Klip natomiast został zrealizowany w Gdańsku, czyli rodzinnym mieście członka chillwagonu.

„PS” to przy okazji kolejny singiel promujący album „Posejdon”, którego premiera zaplanowana jest na 23 października. Znamy już także tracklistę płyty, a jedna rzecz szczególnie przykuwa uwagę. Co to takiego? Ano aż 21 numerów. Jest to dość zaskakujące, bo w dzisiejszych czasach na albumach znajduje się około 15 kawałków, a często o wiele mniej. Na płycie, oprócz Tymka, pojawi się przy tym wielu raperów. Wśród nich są: Jaill, Kabe, Young Igi, Chivas, Sapi Tha King, Olszakumpel, Szpaku, Żabson, Kaz Bałagane, Major SPZ, OG Olgierd, Aero, Joda, Wac Toja. Robi wrażenie.

fot. kadr z klipu „Kizo ft. Tymek – PS (prod. Worek)”, YouTube.com/KizoMyToSukces

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Czy afera to naprawdę najlepszy sposób na promocję płyty?
https://www.instagram.com/bobertypie

Wiadomo, jeśli twórczość jest jakościowa, to zawsze sama się obroni, ale żeby mogła to zrobić w szerszym gronie, po prostu trzeba ją wypromować. W obecnych czasach jest to jeszcze bardziej istotne ze względu na to, że jesteśmy wręcz zalewani ilością nowej muzyki, więc pojedyncze rzeczy łatwo mogą się w tym natłoku zgubić. Tylko czy naprawdę jedynym skutecznym sposobem na zwrócenie uwagi słuchacza na swój projekt jest związana z nim afera?

Nie będę oszukiwał, do napisania tego tekstu zainspirowali mnie Filipek i Bober, między którymi w ciągu ostatnich kilkunastu godzin „zawrzało” w social mediach. Cudzysłów jest w tym wypadku konieczny, bo zaczepki obydwu artystów, choć ostre, od razu dawały po sobie poznać, że są formą żartu. Wskazywały na to otwarcie wymieniane przez Filipka ekipy, do których według jego groźby miał dołączyć, jeśli Quebonafide nie wyrzuciłby Bobera z wytwórni. Mocno naprowadzający był też wpis tego drugiego, w którym elegancko sparafrazował bardzo popularny ostatnio w internecie tekst.

Filipek Ty ku*** je***a przestań mi QueQuality prześladować

Gepostet von Bober am Mittwoch, 2. September 2020

Fakt ustawienia tego konfliktu po przeczytaniu takich wpisów nie podlegał więc wątpliwości. Pozostawiał jednak pewne zażenowanie tym, że raperzy znowu muszą uciekać się do tak prymitywnych metod, by zwrócić na siebie uwagę i przy okazji przygotować fanów na nowy materiał. Takowy oczywiście ukazał się dziś. Mowa o „Płycie Dekady 2”, na której udzielają się obaj zamieszani w sprawę raperzy.

Bober, co ciekawe, nie pierwszy raz ucieka się do tego typu promocji. Gdy rok temu Popkiller ogłaszał Młode Wilki, raper z Bielska-Białej na swoim profilu jawnie skrytykował Mateusza Natali za dobór artystów do tamtej edycji tylko po to, by następnego dnia to właśnie jego zaprezentowano w tym projekcie. Żeby jednak była jasność, takie pomysły to nie tylko specjalność Bobera. Przecież kilka miesięcy temu, tuż przed wprowadzeniem się do Hashahaty, podobną aferkę rozkręciła ekipa Deysa. Wraz z Karianem atakowali się za pomocą social mediów, wręcz zarzucając sobie nawzajem psychiczne skrzywienia i niemalże okultyzm. Wszystko tylko po to, by ostatecznie zaprezentować nowy, ambitny projekt nagrywany wspólnie w jednym domu.

Przy okazji tego tekstu nie sposób też nie przypomnieć prawdopodobnie najbardziej cringe’owej promocji albumu w tym wieku, czyli ustawianej depresji Solara tuż przed wydaniem „Klubu 27”. Płyta okazała się naprawdę dobra muzycznie, czego po szefie SBM Label można było się spodziewać, ale trudno słuchać jej zupełnie obiektywnie, nie czując na końcu języka niesmaku związanego z jej marketingiem. Solar przecież sztucznie żalił się w social mediach na swój własny label i kolegów z branży, chociażby Quebonafide i Żabsona, rzucając fałszywe określenia.

Przy dzisiejszych możliwościach raperów oraz ich wytwórni, i nie mam tu na myśli tylko kwestii finansowych, artyści naprawdę są w stanie ciekawie wypromować swój nowy materiał. Oby takich akcji było z czasem coraz mniej, by dobra muzyka, którą wydają, mogła być oceniana tylko przez pryzmat niej samej, a nie dodatkowych czynników, które wprawiają nas w zażenowanie.

fot. instagram.com/bobertypie

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Bałeś się, że Twój ulubiony G-Eazy nie wróci? Bez obaw, wrócił
G-Eazy - Down (Official Video) ft. Mulatto

G-Eazy ma w Polsce wyjątkowo liczny i wierny fanbase, o czym nawet sam wspominał. Dowodzą temu również jego koncerty w naszym kraju, na których, szczególnie w przypadku tych na Openerze, pojawia się kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Duży ułamek tej liczby mógł być więc poważnie zawiedziony jego ostatnią płytą, ale ich ulubiony artysta już szykuje dla tych tygrysków to, co lubią najbardziej.

„Evertyhing’s Strange Here” mi akurat do gustu przypadło, ale trzeba przyznać, że swoją nazwą idealnie oddawało wrażenie, które po przesłuchaniu albumu mogła odnieść spora część słuchaczy. Płyta była emocjonalna, delikatna, oparta na alternatywnych brzmieniach i w sporej części śpiewana, a nie rapowana. Podzieliła fanów G-Eazy’ego niczym swego czasu „Szprycer” Taco Hemingwaya. Młody Gerald zna się jednak na biznesie, dlatego jeszcze w tym roku planuje wydać płytę, która zadowoli wszystkich słuchaczy.

Najlepszym tego dowodem jest wypuszczone dziś w nocy „Down” z gościnnym udziałem tegorocznej freshmenki Mulatto. Bujający refren, soczysty, momentami tłuściutki wręcz bit i charakterystyczna przewózka słyszana w wersach rapera to jego crème de la crème. W tym singlu mamy mnóstwo wersów, które mogłyby być uznane przez kobiety za uprzedmiotawiające, ale przez charyzmę i charakterystyczny sznyt rapera brzmią one jak pikantna bajerka okraszona puszczonym oczkiem, więc nie jest to niesmaczne. Za to też między innymi pokochały go fanki na całym świecie. Mało tego, oprócz standardowych elementów uwielbianej stylówki jest też mała niespodzianka dla wyżej wspomnianego, bardzo dużego polskiego fanbase’u, gdyż nasz kraj doczekał się nawet wzmianki w zwrotce: „They throw away all theri morals/And she’s gon’ slide down to Poland”.

Choć nie ma jeszcze oficjalnej informacji, można podejrzewać, że „Down” jest kolejnym singlem, który zapowiada nadchodzący album „These Things Happen Too”. Kilka miesięcy temu hitem stał się inny, prawdopodobnie promujący ten projekt kawałek pt. „Bang”. Biorąc pod uwagę obydwa te numery możemy śmiało wierzyć, że pod koniec tego roku G-Eazy uraczy wszystkich fanów, a nie tylko ich część.

fot. kadr z klipu „G-Eazy – Down (Official Video) ft. Mulatto”, YouTube.com/G-Eazy

Zostaw komentarz