Hip Hop,News

Koza: Robimy spektakl na podstawie „Boskiej Komedii” Dantego i współczesnego sci-fi

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Koza: Robimy spektakl na podstawie „Boskiej Komedii” Dantego i współczesnego sci-fi

Koza zdecydowanie jest postacią nietuzinkową, polaryzującą i nieoczywistą. Teraz jeszcze bardziej, bo który raper realizował się dotąd jako dramaturg? Informacja spadła na nas jak grom z jasnego nieba, ale pewnie dalej bylibyśmy nigdzie i nic nie wiedzieli, gdyby nie Wini i jego urocza dociekliwość. W najnowszym wywiadzie, który ukazał się na jego kanale, przepytuje Kozę na różne okazje – mamy oczywiście kwestie konfliktu z SB Maffiją, mamy zawoalowanie treści na „Mystery Dungeon”, ale mamy również takie kwiatki.

Nawiązałem współpracę z takim reżyserem teatralnym, Krzysztofem Garbaczewskim. On w swojej sztuce w Teatrze Starym w Krakowie użył mojego numeru. Jest taki motyw, że po prostu wpie##ala się koleś w stroju Myszki Mickey i rapuje mój numer. Jak o tym usłyszałem to mi banię rozpie##oliło, potem jak to zobaczyłem to mi ponownie rozpie##oliło banię. Napisałem do niego, że go nienawidzę, a on takie: „no, mordo, mam nadzieję, że napisałeś to szczerze, chce się z tobą spotkać i pogadać”. Zaproponował mi pracę jako dramaturg i teraz robimy razem spektakl na podstawie „Boskiej Komedii” Dantego i współczesnej powieści science-fiction „Neuromancer” Gibsona.

W ciągu niemal godziny wywiadu dowiemy się również, że Wini chciałby wymyślić własną religię i obaj panowie będą starali się dociec, ile tak naprawdę mają wspólnego, jeśli chodzi o poglądy. Jest również o krytyce Białasa, ale to już było, choć Wini stara się to nieco racjonalizować, zaznaczając, że Białas krytykuje także podejście drugiej strony – mężczyzn.

Wracając jednak do tego, co nas w tym najbardziej interesuje, czyli właśnie teatralnej nowinki – wspomniany Krzysztof Garbaczewski nie jest świeżakiem i korzystał w swoich sztukach zarówno z muzyki różnych artystów (np. Julii Marcell, cipedRAPskuad) jak i ze wspomnianej już „Boskiej Komedii” (np. w „Kamiennym niebie zamiast gwiazd”), więc temat ogarnia. Jest laureatem białoruskiej nagrody za „Najlepszy eksperyment teatralny”, a patrząc po jego nocie na Wikipiedii (kto nigdy nie korzystał, ręka do góry), można stwierdzić, że na pewno złapał z Kozą wspólny język. Czekamy, czekamy, bo brzmi obiecująco. Łapcie całą rozmowę z Winim:

fot. kadr z klipu „Koza – Feta Latem (prod. Augustyn) █▬█ █ ▀█▀ LETNIAK 2019”, youtube.com/BYPASS

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
J. Cole kończy z gościnnymi występami! Przypomnijmy 5 najlepszych

Wygląda na to, że J. Cole nie ma zamiaru więcej wspomagać kolegów z branży gościnnymi zwrotkami. I trudno się dziwić, skoro ostatnią dograł osobie, która nie żyje. Mowa o nowym kawałku Gang Starr, który korzysta z wokali zmarłego w 2010 roku Guru. Cole udźwignął brzmienie i położył świetną, charyzmatyczną i bardzo klimatyczną zwrotkę, idealnie odnajdując się w klimacie. Ten kawałek pokazuje, że prawdziwość nigdy się nie starzeje, a concious rap zawsze trafi do serc słuchaczy.

Wrażenie jest niesamowite, bo brzmi to niemal jakby obaj panowie byli razem w studio, nagrywając ten kawałek – zwłaszcza w momentach, w których Cole podbija wersy Guru. Wygląda na to, że ten featuring był ostatnią rzeczą, której J. Cole mógł sobie życzyć:

Pięć najlepszych zwrotek, które J. Cole napisał nie na swoje projekty

Boblo Boat

W kawałku z weteranem z Detroit J. Cole pokazuje idealne wyważenie agresywnego przyciskania sylab z bardzo dostojnym i przemyślanym tempem wyrzucania słów. Zmiany rhyme patterns przychodzą naturalnie, a całość przywodzi na myśl nawet takie Dead Presidents Jaya-Z. To zdecydowanie jeden z tych numerów, przy których nie do końca ma znaczenie, kto u kogo jest gościnnie, bo obaj raperzy idealnie wpasowali się w kawałek.

TKO

Jedna z najciekawszych kolaboracji w tym zestawieniu. Pomysł na to, żeby raperzy nawinęli na bicie do TKO Justina Timberlake’a zdecydowanie jest strzałem w dziesiątkę – ten instrumental od początku się o to prosił, choć sam oryginał jest równie świetnym numerem. J. Cole zostawia tutaj pożogę na bicie, co nie jest takie łatwe, kiedy obok ciebie nawija Pusha T. Nie ulega jednak wątpliwości, że po zwrotce Jermaine’a tempo siada, choć A$AP robi wszystko, żeby wyraźnie odcisnąć na podkładzie swoją modelową wówczas stylówkę.

Jodeci

Znaleźć się obok Drake’a i w bezpretensjonalny sposób idealnie zrozumieć klimat i dodać coś od siebie? To trzeba być grubszym kotem i Cole udowodnił, że bez żenady może mierzyć się z tematyką kobiet, fałszywych ziomków, własnego ego, artyzmu i całej reszty drake’owego katalogu leitmotivów.

Children Of Men

Nie ukrywamy, że tę gościnkę umieszczamy również ze względu na gospodarza. Trae ma za małą rozpoznawalność w kraju nad Wisłą, a szkoda, bo poza posągowym głosem, to naprawdę bardzo porządny raper, który przypadnie do gustu zwłaszcza fanom Buna-B. Co do samego Cole’a to właściwie nie ma się co rozpisywać – pozamiatane, a potencjał perkusji wykorzystany do końca. Piękne podejście do rytmiki bitu i zrozumienie groove’u. Kłaniamy się.

The London

Profesorski przykład jak można pozamiatać wersami i założyć homonto na auto-tune’a, żeby posłużył pięknemu wygładzeniu flow. Wiele osób twierdzi, że Cole uratował ten numer i chyba nie możemy się nie zgodzić przy całej sympatii dla Thuga i Scotta. J. Cole zdecydowanie jest jednym z tych raperów, których gościnna zwrotka może skutkować „straceniem” numeru przez gospodarza.

fot. Royce da 5’9″ – Boblo Boat ft. J. Cole (Official Video)/Youtube.com/Royce 5’9 Official

Zostaw komentarz

News
Odbył się rajd na Strefę 51! Z zapowiadanego miliona osób pojawiło się „nieco” mniej

W lipcu zapowiadaliśmy, że ludzie z całego świata – no dobra, głównie z Ameryki – zbierają się do rajdu na Strefę 51. Swoje wsparcie zaoferowało w pewnym momencie nawet milion osób, a jak twierdzili organizatorzy „szturmu”, ochrona bazy nie byłaby w stanie fizycznie powstrzymać tylu nacierających ciekawskich. Być może jest to prawdą, ale teraz się tego nie dowiedzieliśmy, bo z zapowiadanego miliona, na miejscu pojawiło się 75 osób. To mniej niż na koncertach Sowy.

Jak podaje BBC, cały rajd był bardziej tematycznym spotkaniem grupy zajawkowiczów przebranej za kosmitów bądź trzymających różne transparenty. Nikt nawet nie próbował sforsować bramy, choć jeden z uczestników postanowił się tam wysikać, za co oczywiście został aresztowany. Inny entuzjasta tajemnic, Nathan Brown, który jechał aż z Portland, nie krył zawodu, o czym powiedział lokalnej gazecie:

Trochę się tego spodziewałem, kiedy jechałem. Żadnych korków. (…) Denerwowałem się, ale kiedy już dotarłem, to pomyślałem: „Okej, ludzie tutaj są”. (…) Jestem jednak rozczarowany, bo pojawiło się o wiele mniej osób niż zapowiadano online. Nie sądzę, że kiedyś tu wrócę.

View this post on Instagram

And so it begun #area51

A post shared by @ retard3d.mp4 on

Musimy przyznać, że jesteśmy nieco zawiedzeni, ale z drugiej strony do Strefy nie jest tak łatwo się dostać, a ludzie mają różne, być może lepsze rzeczy do roboty pod koniec września. W końcu my też się nie wybraliśmy… ale kto wie, może będzie z tego impreza cykliczna? A może pełnoprawny festiwal? To byłoby coś. Gdyby Strefa 51 znajdowała się w pobliżu Pol’and’Rocku, to już wszystko byłoby jasne. A tak? Tylko jedno jest pewne – wciąż nie wiemy, czy w Roswell rozbiło się UFO czy balon pogodowy.

fot. WikipediaCC/Tim1337

Zostaw komentarz