Hip Hop,News

Kto popłynął, a kto się podtopił na „Gorzkiej Wodzie” Pezeta? [Trzy Grosze]

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Kto popłynął, a kto się podtopił na „Gorzkiej Wodzie” Pezeta? [Trzy Grosze]

Zaczynamy z nieregularnym cyklem [Trzy Grosze], w którym Klementyna, Michał i Kajetan (czyli, dla uważnych, cała pisząca część redakcji) będą wypowiadać się na temat co ważniejszych premier i wydarzeń. Dzisiaj „prowadzącym” temat jest Michał, więc od jego opinii zaczynamy.

[Trzy Grosze] Michał

Paweł z Ursynowa wraca do nas do po wielu latach z solowym materiałem. „Muzyka Współczesna” będzie wyjątkową płytą pod wieloma względami. Ozłociła się już w preorderze, do wersji deluxe dodany zostanie film dokumentalny opowiadający o powstawaniu tego albumu, a na samym krążku usłyszymy wielu gości. Wczoraj Pezet uraczył nas dwoma klipami do wyczekiwanych przez wielu fanów remixów utworu „Gorzka Woda”. Na trudnym i charakterystycznym bicie Auera usłyszeliśmy aż 8 artystów. Kto więc popłynął na tytułowej wodzie, a kto się nią zachłysnął?

W pierwszym numerze mogliśmy usłyszeć absolutny top polskiej sceny. Wydawać by się mogło, że w takim razie każdy ten kawałek zjadł i wyszła piosenka dekady, prawda? No, nie do końca. Bierzmy panów na tapet po kolei.
Pierwszy po Pezecie na beat wchodzi Paluch. Szef BOR jest chyba jedynym artystą z tego zestawienia, o którym można powiedzieć niewiele, ale jeśli już, to pozytywnie. Dlaczego? Poznaniak od lat próbuje się na trudnych, elektronicznych beatach, dlatego wejście w ten podkład nie było dla niego problemem. W efekcie dostajemy dobrą, solidną zwrotkę w jego stylu, która może nie wywołuje u nas efektu „wow”, ale też nie pozwala się do niczego przyczepić.
Skrajniejsze emocje budzi jednak kolejna gościnka, ta należąca do KęKę. Szef TRL wjeżdża tak agresywnie i charakternie, jak nie robił tego od lat. Jednakże pomimo mocnej tematyki, intensywnego beatu i możliwości pozwolenia sobie na mniej kompromisowe teksty, bo przecież nie znajduje się na prorodzinnej płycie, wciąż nie brzmi jak ten „stary KęKę”, za którym wszyscy tęsknią. Ten numer to ostateczny dowód, że ten gość, który nagrywał „Woogie Boogie” bez używek jest nie do wskrzeszenia. Nie zrozumcie mnie źle, cieszę się, że KęKę jest szczęśliwy i oczywiście wolę go „czystego” w takim wydaniu, niż w tym z przeszłości, niszczącego sobie życie nałogami. Walka z nimi odbiła też wyraźne piętno na narracji rapera. Podczas gdy wszyscy inni goście opisują nocne życie takim, jakie ono jest, szef TRL straszliwie je demonizuje. Mało tego, KęKę nie tylko je tak przedstawia, ale również ewidentnie je wszystkim odradza nawijając: „Wiem, co mówię, bom swoje przeszedł, nie chcą słuchać, trudno, peszek.” To o tyle ciekawe, że na swoich dwóch poprzednich płytach wielokrotnie wspomina o tym, że nie rozwiąże problemów słuchaczy i nie jest ich odpowiedzią na nic. W numerze „Nie pytaj mnie o nic” rapuje: „Poznasz drogę, ale swoją sam wybierasz”. W kawałku „To Tylko Rap” pół pierwszej zwrotki jest poświęcone temu, że KęKę nie jest mesjaszem i nie rozwiąże naszych problemów. Czemu więc nagle chce to robić na płycie Pezeta?
Następny na beat wchodzi Sokół, który od razu zwalnia tempo i raczy nas wersem:” Wjeżdżam sobie na płytę Pezeta jak do siebie”. Ta linijka idealnie opisuje całą zwrotkę. Można odnieść wrażenie, że Sokół po usłyszeniu tak odmiennego beatu od tych, na których sam nawija, machnął ręką i stwierdził, że i tak zrobi to po swojemu. Wiadomo, o swoją stylówkę trzeba dbać, ale należy też zachować klimat numeru. Warstwa liryczna na pewno się w niego wpasowuje, ale ta melodyczna jest kompletnie odmienna od reszty.
Ostatni nawija Ten Typ Mes. Swoim występem kradnie show i to pod wieloma względami. Znów urzeka swoją przyziemną spostrzegawczością. Podczas gdy inni, opowiadając o nocnym życiu miasta, rapują o ćpaniu i baletach, Mes mówi, że znów uderzył się w kostkę elektryczną hulajnogą. To znak czasów. Raper raczy nas też zdecydowanie najbardziej skomplikowanym i różnorodnym flow spośród wszystkich. Momentami może się tego trudno słuchać, ale nie można tego nie docenić. Ci, którzy sądzą inaczej, po prostu nie są jeszcze gotowi na Mesa.

Na drugim kawałku usłyszeliśmy znacznie młodszych artystów. Czy mniejsze doświadczenie i staż odbiły się na jakości? Absolutnie nie.
Pierwszy na beat wchodzi Oki, choć użycie tego czasownika w jego przypadku jest mocnym niedopowiedzeniem. Wbija się z ogromną, charakterystyczną dla siebie energią i strzela wersami niczym karabin albo Busta Rhymes. Choć podobnie jak Sokół, z tym że w przeciwnym kierunku, wypada nieco z tempa numeru, energią nadrabia jego klimat.
Po nim zaczyna nawijać Otsochodzi, który jest chyba największą niespodzianką. Na potrzeby tego numeru oczywiście odszedł od wielu efektów, którymi często ubarwia swoje numery i pokazał przy tym, że jest naprawdę dobrym MC. Po tej goścince na pewno dostanie wiele kolejnych próśb o to, by nagrać Slam 2. Może to też jakiś pomysł?
Po nim możemy usłyszeć Jana-Rapowanie, którego przecież swego czasu nawet porównywano do młodego Pezeta. Tutaj akurat tak nie brzmi, ale z tej stylówki też powinniśmy być zadowoleni. Janek zdecydowanie miażdży swoich kolegów warstwą liryczną, a na świat patrzy chyba przez te same okulary, co Ten Typ Mes. „Nie krążą o nas legendy, krążą o nas Instastory” – to wers który nie traktuje o ćpaniu i melanżu, ale jednak jest mocny i prawdziwy.
Zdechły Osa, którego możemy usłyszeć jako ostatniego, jest zdecydowanie najmniej znanym raperem w tym zestawieniu. Co warto zaznaczyć, wcale nie odstaje od reszty. Ma charakterystyczny i ciężki styl, który akurat do tej tematyki pasuje jak wewnętrzna część dłoni do policzka. Szkoda, że na tym numerze nie znalazł się w roli gościa sam, bo kapitalnie ubarwiłby zwrotki Pezeta, idealnie się w nie wklejając. Tą zwrotką Zdechły może paradoksalnie ożywić swoją karierę.

[Trzy Grosze] Klementyna:

Chociaż oba kawałki są wobec siebie konsekwentne, „Gorzka Woda” z udziałem starszych graczy wypada znacznie równiej niż drugi remiks. Dynamiczne zwrotki Palucha i KęKę brzmieniowo stanowią przedłużenie tej Pezeta, dlatego Sokół pojawia się w kawałku w idealnym momencie. Zarówno on, jak i Mes posiadają łagodniejsze, miękkie flow, przez co wpasowują się w wolniejsze tempo drugiej połowy, a ten ostatni klasycznie nim manipulując, wykonuje płynne przejście do znów intensywnej końcówki.

Drugi numer z kolei, który mocno rozpoczyna Oki, (rzeczywiście tak, jakby nawijał poza bitem) już na starcie wydaje się chaotyczny, a różnice między stylami raperów są bardzo widoczne. Czy to źle? Moim zdaniem niekonieczne, ale przez to całościowo kawałek prezentuje się słabiej. Uwagę przykuwa zwrotka Janka, który trochę jak Sokół wjeżdża łagodniej od poprzedników, co później niejako kontynuuje Osa. Zdechły, nieco podobnie jak Oki, mniej wpasowuje się w bit, ale za to sporo wnosi samym wizerunkiem. Dzięki temu robi się brudno i może nawet bardziej swobodnie.

[Trzy Grosze] Kajetan:

Wersja z weteranami deklasuje wersję z nową szkołą. To muszę zaznaczyć na początku. O tym, że dziwi mnie występ Palucha obok Mesa już pisałem (KLIK), więc dopiszę tylko epilog do tej kwestii – po remiksie „Gorzkiej Wody” z tarczą wychodzi Warszawiak. Nie ma po prostu siły na tej planecie, która sprawi, że Paluch kiedykolwiek jeszcze zwątpi w tego rapera. No nie ma. Ale odstawiając niesnaski na bok – Ten kawałek to prawdziwy posse-cut, szef BOR absolutnie do niego pasuje i daje jedną z najbardziej przemyślanych zwrotek gościnnych w dorobku. KęKę rapuje jak za starych i uprawia braggę na zasadzie „poparzonemu się należy”, co mnie akurat nie przeszkadza za bardzo, bo delivery jest przepyszne. Sokół z miejsca przykuwa uwagę zmuszając nas do wstrzymania się, a potem sypie bardzo zgrabnymi, powiedziałbym niesokołowymi panczami. Ten wers o dealach życia to jest jakiś majstersztyk. Mes – jak to Mes – na gościnkach zawsze odpina wrotki (schodzi z hulajnogi?), więc mamy tutaj zmiksowany feeling gościnki u Kapoty z tą u Frostiego Rege i Holaka. Typ jest prawdopodobnie jedynym raperem, który na gościnnej zwrotce umie upchać skojarzenia, które starczyłyby niektórym na rozpiętość płyty.

Remiks z Okim, Otso, Jankiem i Zdechłym Osą to dla mnie remiks ze Zdechłym Osą. Pierwsza trójka moim zdaniem nie udźwignęła, choć najbliżej był Oki (poza tym, że brzmi jakby pisał pod inny bit i te czary z aranżem jakoś amortyzują bardzo ciekawe rozwiązania we flow). Otso od „Miłości” jest drukarką podobnych zwrotek i mnie to nie czaruje (choć wciąż pióro poleciało lepiej niż przy promocji pizzy). Janek jest bardzo swój i to bardzo dobrze, bo to nie jest zła zwrotka, ale nie jestem przekonany, co do umieszczenia jej w tej pile z azbestu, którą zmontował Auer. Zdechły jest natomiast największym zaskoczeniem i największym wygranym – on pływa w tym kwasie, jakby się w nim urodził. Jedna z moich ulubionych gościnek w tym roku – obym nie żałował tej decyzji.

Jeszcze słówko o gospodarzu – dla mnie rewelacja i sądzę, że oryginał będzie hulał częściej niż wersje zremiksowane. O, jeszcze jedno – skoro aranż i tak jest tak wykombinowany, że wersja z młodymi jest przedłużeniem wersji ze „starymi”, to dlaczego nie wyszło to jako 12-minutowy klip? To byłaby jakaś ostateczna opcja. Żałuję.

fot. kadr z klipu „Pezet – Gorzka Woda (prod. Auer)”, YouTube.com/KokaBeats

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Ero: Gdyby Hewra zaprosiła mnie na kawałek, to bym nie odmówił

Ero wreszcie wydaje solówkę i miejmy nadzieję, że zgarnie swój kawałek tortu, bo na przekór wszystkim raperom wraca Pezet i zdecydowanie zgarnia laur najgorętszej premiery ostatniego kwartału 2019 roku. Trudna kategoria wagowa, ale reprezentant JWP jest marką samą w sobie, więc na album czekaliśmy jak na "Detox" Dre, tylko tutaj z pozytywnym finałem. Może ziszczą się słowa Flinta i młodsze pokolenie sięgnie po Erosa, nie wiedząc tak naprawdę, ile ten typ ma lat. A czemu wspominamy o Flincie? Bo oczywiście obejrzeliśmy najnowszą Flintesencję i wyłapaliśmy garść informacji dla leniwych.

Hip Hop,News
Żabson: „Nie pamiętam, jak masz na imię, ale chcę ci podziękować”

Żabson podzielił się wczoraj na Instagramie krótką refleksją. Od wydania dwupłytowego "Speakerboxxx/The Love Below" OutKast minęło 16 lat, a - jak napisał raper - dostał wówczas to wydawnictwo od chłopaka, który zalecał się do jego siostry, za co publicznie mu podziękował.