Hip Hop,News

Kultowe role filmowe Cezarego Pazury zostały odtworzone przez Bobera!

Patryk Grzybicki -
Hip Hop,News - - Dodane przez Patryk Grzybicki

Kultowe role filmowe Cezarego Pazury zostały odtworzone przez Bobera!

Dobrze wszystkim znany freestylowiec i reprezentant QueQuality, Bober, jest w trakcie promocji swojego solowego krążka „Poradnik Sukcesu”. Jednym z numerów jest „Czarek”, którym raper naprawdę nas zaskoczył. Nie tylko muzycznie, ale i wizualnie!

w przeciwieństwie do przekminionych tekstów freestylowcy nie zawsze w nagrywanych numerach mają dobre flow. Bober jednak zaskakuje i jednym, i drugim – i to nie tylko w „Czarku”, ale także w każdym poprzednim singlu, który promuje „Poradnik Sukcesu”. Poza tym, że wielokrotnie nawiązuje do filmów, w których główne role odgrywał Cezary Pazura, Bober stara się łączyć je z prawdziwymi sytuacjami z jego życia.

„Nie wszystko wyszło jak w tunie na wilkach/a moja była to miała na drugie pomyłka/Co złego to nie ja – to freestyle/Farta to miałem jak Dyzma”

Raper nie tylko tekstowo nawiązuje do kariery filmowej Cezarego Pazury. W klipie możemy zobaczyć odtworzone przez niego postaci Freda, Nikosia Dyzmy, Cezarego Cezarego, Adama Miauczyńskiego i Nowego. Myślę, że warto w tym miejscu pochwalić stylizacje, kostiumy i charakteryzacje, które dokładnie oddają filmowe sylwetki.

Wskoczyliśmy z "Czarkiem" na kartę na czasie!Jest to fajna sprawa, ale najważniejszą nagrodą za te ciężkie (jak…

Gepostet von Bober am Samstag, 19. September 2020

Doceniony przez Wujka Czarka

Aktor od jakiegoś czasu prowadzi swój kanał na YouTubie, gdzie nazywa się Wujkiem Czarkiem. Niedawno sam nagrał film, w którym odwiedzał kultowe miejsca, w których nagrywane były sceny polskich filmów, i w których sam miał okazję grać. Klip Bobera obejrzał wraz ze swoją żoną i oboje byli pod wrażeniem. Żona Pazury zdradziła, że oglądając teledysk, Wujek Czarek uśmiechał się, widząc rapera, który odwzorowuje jego słynne role. Aktor udostępnił kawałek na swoim facebookowym stories.

Źródło: facebook.com/Edyta-Pazura-Just-Keep-Living

Freestyle a rap

Podczas bitwy freestylowej trzeba zabłysnąć jak najlepszym i najbardziej przekminionym tekstem, punchem. Często spotyka się opinie, że freestylowiec to nie raper. Jednak Bober udowadnia nam swoimi ostatnimi singlami, że poza świetnym nawijaniem freestylu, potrafi pisać genialne utwory z przekazem, które też dobrze brzmią! Bober na bicie bawi się swoim flow, co sprawia, że jego utwory są jeszcze ciekawsze. Jeśli taka ma być cała płyta, to zdecydowanie jesteśmy na tak!

fot. kadr z klipu „Bober – Czarek (prod. 4Money)”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Kanye West jak Michael Jackson… Dlaczego ludzie martwią się o życie rapera?

Zamieszanie, jakie za pośrednictwem Twittera wywołał Kanye West, nadal się nie skończyło. Kilka dni temu, kiedy raper opublikował ponad 100 stron swojego kontraktu z Universalem, o niesprawiedliwościach, jakie ich dotknęły, opowiedzieli także inni artyści. Teraz Ye nawiązując do tego, co powiedział w lipcu, obawia się konsekwencji…

Jeden z ostatnich (i już usuniętych) tweetów Kanye skierował do swojej najstarszej córki, 7-letniej North. Napisał w nim, że na wypadek, gdyby zginął, nie dała się zmanipulować białym mediom, że jej ojciec jest złym człowiekiem. W lipcu bowiem West wysnuł teorię, że śmierć Michaela Jacksona była konsekwencją konfliktu muzyka z Sony, do czego teraz we wrześniu ponownie nawiązał.

Sprawa Króla Popu długo była tematem dyskusji, podobnie jak inne kwestie związane z jego życiem. Oficjalną jej przyczyną jest to, że lekarz Jacksona, Conrad Murray, miał nieumyślnie podać mu propofol, substancję niedozwoloną do stosowania w domu. West podobnie jak niektórzy doszukuje się jednak powiązań śmierci artysty z jego konfliktem z byłym dyrektorem generalnym Sony. Chodzi dokładnie o Tommy’ego Mottolę, z którym Jackson nie miał najlepszych stosunków, i którego nazywał rasistą. Decydującym momentem było wydanie jego albumu „Invincible” (2001), przy okazji którego doszło do konfliktu interesów oraz fakt, że Sony za wszelką cenę starało się wykupić dyskografię muzyka. Ostatecznie Jackson opuścił label, a w 2002 roku publicznie oskarżył przemysł muzyczny, a dokładnie Mottolę, o znęcanie się nad czarnymi artystami i oszukiwanie ich. Według teorii spiskowych to właśnie on miał wysłać do Neverland lekarzy, którzy zabiliby Michaela.

Przypuszczenia te nie są jednak w żaden sposób potwierdzone. Kanye West więc trochę się rozpędził, ale to, że będzie jedną z ważniejszych postaci, która walczy z dyskryminacją w branży muzycznej jest już raczej niemal pewne.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Dlaczego Wiśnia Bakajoko jest najciekawszym ulicznikiem w kraju?
Wiśnia Bakajoko - Cisza na planie

Jeśli go nie znacie, po ksywce moglibyście uznać, że to przedstawiciel meme rapu. Z całym szacunkiem dla artysty, nie oszukujmy się, pseudonim dla niewtajemniczonych może brzmieć kuriozalnie, ale przestaje taki być w momencie, gdy słyszymy pierwsze kilka wersów nawijanych przez Wiśnię. Kończą się śmiechy, a zaczyna bujać głowa. Nie tylko do rytmu, ale też z podziwu, bo Bakajoko to obecnie najciekawszy przedstawiciel ulicznego rapu w Polsce.

Wiśnia debiutował ze swoim legalnym albumem około roku temu. Znalazł się wtedy z tym krążkiem na OLiS-ie, ale ledwie na 15. miejscu, co biorąc pod uwagę dzisiejsze zasięgi rapu, wcale nie jest aż tak imponującym wynikiem. Trzeba jednak pamiętać o tym, że za raperem nie stała ani duża wytwórnia, która mogłaby go wypromować, ani znani koledzy. Chociaż cała płyta szumu w branży nie narobiła, promujący ją singiel pt. „Nawijam i Smażę” już tak. Po roku ma on bowiem ponad 8 milionów odsłon w serwisie YouTube. W zasadzie żaden z typowo ulicznych raperów w obecnych czasach nie może nawet zbliżyć się do takich liczb, jakie bez specjalnej promocji osiągnął Wiśnia. Dlaczego? Sami posłuchajcie, jeśli jakimś cudem ten numer do tej pory Was ominął.

„Kurumarasz albo spie*dalasz, piłka jest krótka”

W momencie, w którym większość raperów reprezentujących uliczny styl ogranicza się do prostych bitów i tekstów opartych na „przekazie”, trudno jest czymkolwiek jeszcze słuchacza zaskoczyć lub go ująć. Większość tracków brzmi podobnie i choć nie można odebrać im emocjonalności, to często bywają nudne, bo w wielu przypadkach są po prostu o trudnym, ulicznym życiu. Tak naprawdę Wiśnia z tych ram za bardzo nie wychodzi, ale ma coś, co i tak znacząco go wyróżnia. To niezaprzeczalna wręcz charyzma i autentyczność. Bakajoko nawija takim językiem, jakim prawdopodobnie posługuje się na co dzień, przez co można odnieść wrażenie, że do Ciebie mówi, a nie rapuje w numerze z Youtube’a. A mówi bardzo do rzeczy, w niewymuszony i pozbawiony zbędnego patosu sposób. Przy tym wszystkim Wiśnia po prostu dobrze rapuje, często składając podwójne, a nawet potrójne rymy, co tylko sprzyja melodyce i „bujalności” całego utworu.

To był sukces z zeszłego roku, teraz czas na kolejne. Kilka dni temu Wiśnia wypuścił pierwszy singiel „Cisza na planie” promujący nowy album o tej samej nazwie. Raper niczego już nie miał do udowodnienia, ale i tak to zrobił, rzucając numerem, który aż kipi od cech, którymi słuchacze zachwycili się przy okazji jego poprzedniego hitu. Technicznie znów jest bardzo dobrze, bo Bakajoko absolutnie nie ogranicza się do jednego rymu na końcu wersu. Charyzma znowu uderza, gdy Wiśnia wchodzi jak szef na scenę i prosi o ciszę na planie. Siła jego osobowości daje się też wyczuć, gdy artysta nawija: „To ja bronię sam swym przekazem płyty/Nie muszę wizerunku brat kreować przez featy”. Aż przypomina się KęKę, dziękujący gościom, których nie miał za ozłocenie jego solówki. Radomski raper zdradził mi zresztą w wywiadzie, że jego twardy fanbase prawdopodobnie wynika właśnie z tego, że karierę budował sam i jeśli ktoś sprawdzał jego kawałki, to tylko dla niego, a nie ze względu na innych raperów. Wiśnia ewidentnie idzie podobną ścieżką i robi to nie mniej pewnie niż KęKę. Nie brakuje też tych prawd ulicy, które nawinięte są bez owijania w bawełnę i ubierania w przeintelektualizowane analogie. Tak wymowny, krótki, dosadny i konkretny jest na przykład fragment: „Wspierasz mnie, zawsze vice versa będzie/Tarabańcie, w każdej sprawie zaraz jestem” czy chociażby: „Najlepsze co najszczersze, najwięksi ludzie mali/Takie mam podejście, mój cel – się doskonalić”.

Z niecierpliwością więc czekamy na „Ciszę na planie”, licząc jednocześnie, że znajdzie się na OLiS-ie znacznie wyżej, niż ledwie na 15. miejscu. „Skoro to jest rapgra, to zdobywam poziomy” – przydałoby się przeskoczyć ich pod względem sprzedażowym kilka, bo Wiśnia z pewnością zasługuje na taki level up.

fot. kadr z klipu „Wiśnia Bakajoko – Cisza na planie”, YouTube.com/ZetpewuBakajoko

Zostaw komentarz