Hip Hop,News

Lil Nas X: Czuję presję, będąc wzorem dla środowiska LGBT

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Lil Nas X: Czuję presję, będąc wzorem dla środowiska LGBT

Lil Nas X właśnie otrzymał sześć nominacji do Nagrody Grammy. Poza tym, że jego debiutancka „7 EP” odbiła się dużym echem nie tylko na scenie hip-hopowej, jak się później okazało, była też pretekstem do publicznego coming outu. Artysta ostatniego dnia czerwca i Miesiąca Dumy, zwrócił uwagę m.in. na tęczowe elementy na okładce swojego wydawnictwa i oficjalnie zadeklarował się jako gej. Wydarzenie to było o tyle przełomowe, że został również pierwszym nieheteroseksualnym wykonawcą country.

Teraz, w rozmowie z Variety, opowiedział o uczuciach związanych z byciem ikoną LGBT. Lil Nas X liczy na to, że będzie wsparciem dla dopiero odkrywających swoją orientację młodych ludzi, ale jednocześnie jest to dla niego trudne.

Mam nadzieję, że moje działania wystarczą, by inspirować młode osoby LGBT, dorastając nie będą bały się siebie, ale czuję presję związaną z byciem wzorem dla środowiska – powiedział.

View this post on Instagram

💙💙💙

A post shared by Lil Nas X (@lilnasx) on

Nie tylko zbił „szklane sufity” w muzyce, ale wysłał wiadomość z potwierdzeniem dla czarnych mężczyzn LGBTQ, którzy rzadko widzą siebie w Hollywood i szerszej kulturze – mówi o artyście Sarah Kate Ellis, prezes i dyrektorka generalna GLAAD.

Coming out Lil Nas X’a był jednym z ważniejszych wydarzeń w historii gatunków. Mimo, że na scenie hip-hopowej pojawia się coraz więcej osób nieheteroseksualnych, to w mainstreamie wciąż nie mówi się o nich wiele. Jak słusznie stwierdził we wrześniu autor „Old Town Road”, przed nami jeszcze długa droga do akceptacji i zrozumienia swojej seksualności.

fot. Ryan Pfluger dla Variety

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Mac Miller miał w planie trylogię płyt

W miniony piątek rapgra hojnie obdarzyła nas premierami. W Polsce wyszła wyczekiwana płyta Maty, o której możecie u nas nieco przeczytać i chociażby EPka Kabe. Poważne wydawnictwa ukazały się też w Stanach Zjednoczonych. Swoje LP wypuścił Eminem, a światło dzienne ujrzał pośmiertny projekt Maca Millera pt. „Circles”. Wiadomo było, że album jest kontynuacją „Swimming”, ale jak się okazuje, nie miał być ostatnią częścią tej koncepcji.

Zdradził to Jon Brion, producent odpowiedzialny za powstanie większości kawałków na „Circles”. Dwa dni temu w „New York Times” ukazał się jego wywiad, w którym przyznaje, że Miller miał naprawdę ambitny projekt w głowie i chciał z niego stworzyć nie tylko dwa spójne albumy, ale całą trylogię.

Miały wyjść trzy albumy. Pierwszy „Swimming”, który był swojego rodzaju hybrydą śpiewu i rapu. Drugi, który zdążył jeszcze nazwać, czyli „Circles”, miał być oparty na formie śpiewanej. Wydaje mi się, że ten trzeci byłby wtedy w pełni rapowy. On chciał pokazać przy jego pomocy ludziom, że wciąż kocha rapować i będzie to robił.

Taka informacja może łamać serca fanów Maca. Moje, muszę przyznać, trochę się ukruszyło. Miller zjednał sobie rzeszę fanów właśnie dzięki swojemu charakterystycznemu stylowi rapowania, zgrabnymi wersami i wklejonym w podkład i bujającym wraz z bitem flow. Słuchacze tęsknili za tym. Biorąc pod uwagę fakt, że zarówno „Swimming”, jak i przede wszystkim „Circles” sporo od tamtej stylówki odbiegały, trzeci album mógłby sprzedać się najlepiej i zrobić największą furorę. Tym bardziej szkoda, że nie uda nam się go usłyszeć.

fot. kadr z klipu „Mac Miller – Circles”, YouTube.com/MacMiller

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Notorious B.I.G. zacytowany w trakcie procesu Donalda Trumpa

Jednym z założeń rapu był fakt, że muzyka ta miała traktować o życiu takim, jakie ono jest. W związku z tym wiele cytatów po latach znajduje odzwierciedlenie w sytuacjach z życia codziennego. Jak się okazuje, niektóre można nawet sprytnie wpleść w oskarżenie Donalda Trumpa. Tak zrobił Hakeem Jeffries, który swoją wypowiedź zakończył linijką z hitu Notoriousa B.I.G. pt. „Juicy”.

Jak to się stało i o co dokładnie chodzi? W trakcie tzw. „impeachment trial”, który jest w skrócie procesem dotyczącym złamania prawa przez ważnego urzędnika państwowego, Jay Sekulow, adwokat Donalda Trumpa zapytał ironicznie: „Po co w ogóle się tu znajdujemy?”. Hakeem Jeffries odpowiedział mu, że znajdują się tam ze względu na to, że Trump nadużył swojej władzy i spotkanie ma to udowodnić. Uzasadnienie zakończył kultowym wersem: „And if you don’t know, now you know”. W oryginale linijka kończy się jednak na niezbyt nadające się do użycia w takim miejscu „słowo na n”, które Jeffries oczywiście sobie darował.

Wyobrażacie sobie podobną sytuację w naszym kraju? Oczywiście, nie sądzę, by nasi posłowie cytowali Biggiego czy chociażby Tupaca, ale polskiego rapera już mogliby. Pierwszą myślą jest użycie jakiegoś wersu Liroya przeciwko niemu, ale to trochę pójście na skróty, bo przecież politycy notorycznie wypominają sobie to, co kiedyś wcześniej powiedzieli. Gdyby jednak ktoś miał się zdecydować na podsumowanie swojej wypowiedzi w naszym rządzie, to chyba nie ma lepszego kawałka od „Każdy ponad każdym”, z którego można w takiej sytuacji czerpać. Podobnie do Jeffriesa należałoby wtedy zrezygnować z przekleństw, ale wersy pokroju: „Wszyscy najmądrzejsi, myślą chyba, że są wybrańcami” wcale ich nie potrzebują, by brzmieć bardzo wymownie.

fot. kadr z filmu „Representative Hakeem Jeffries quotes The Notorious B.I.G. during Senate impeachment trial”, YouTube.com/CBSNews

Zostaw komentarz