Felieton,Hip Hop

Lil Pump: najbardziej liryczny raper wszech czasów

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Lil Pump: najbardziej liryczny raper wszech czasów

To nie jest clickbait, naprawdę. Inaczej – może jest, ale nie my zarzuciliśmy haczyk. Zrobił to sam Lil Pump na swoim Twitterze. Żal było nie wziąć tego za pretekst do artykułu o czymś… nieco innym.

Tak się robi marketing

Patrząc na treść tweeta, należy się zastanowić, co kierowało Pumpem (a raczej jego managementem). Wieje od tego trollowaniem na kilometry. Samo stwierdzenie, że jest to „naukowo udowodnione” powoduje uśmiech na twarzy.

Tweet idealnie wpisał się w obecny trend raperskich deliberacji na temat statusu części środowiska. Burzę w szklance wody wywołał Tory Lanez, który stwierdził, że jest najlepszy i przy okazji, że nikogo się nie boi (łącznie z Eminemem, a na przestrzeni kilku kolejnych dni do grona ludzi, od których Tory jest – zdaniem samego siebie – lepszy, dołączyli Pusha T i J. Cole).

Piszemy: „burza w szklance wody”, bo cieszy nas wiara w siebie kanadyjskiego wykonawcy, ale nie ukrywajmy – to po prostu przechwałki. Nie ma w nich nic złego, stara undergroundowa mądrość głosi, że każdy raper powinien sądzić, że jest najlepszy.

Gucci Gang, Gucci Gang, Gucci Gang

Lil Pump również ma do tego prawo, choć mamy przeczucie – bardzo mocno graniczące z pewnością – że to po prostu wypowiedź dla podkręcenia hypu. Z drugiej strony, talent Pumpa nie uszedł przecież uwadze takiego tuza, jak Marian Litchtman. Sprawdźcie sami.

Faktem jest jednak, że Lil Pump zwyczajnie nie może być najbardziej lirycznym raperem i… nie zgadniecie, ale zostało to naukowo udowodnione! Jeśli spojrzymy na zasób słów danego rapera, to przyjmując, że wprowadzimy je do jakiegoś generatora tekstów – lepszy bicz ukręcimy z większej ilości składowych.

Lorem Ipsum

Jakiś czas temu powstało regularnie aktualizowane zestawienie raperów, którzy mogą pochwalić się największym wokabularzem. Znajdziecie je TUTAJ.

Obrana przez autora metodologia nie jest może doskonała, ale zdaje się być wystarczająca do oddania skali. Wystarczy powiedzieć, że podług przyjętych kryteriów, Lil Pump nawet się nie załapuje do tabeli.

Sama klasyfikacja dostarcza jednak informacji skłaniających do pewnych przemyśleń. Przede wszystkim, próżno szukać w peletonie przedstawicieli nowej szkoły. Prym wiodą prawdziwi mistrzowie w fachu dłubania w słowie, więc mamy Aesopa Rocka, MF Dooma, czy też różnych członków Wu-Tang Clanu.

Liczba słów na godzinę

Taki stan rzeczy nie wynika, wbrew pozorom, z tego, że raperzy są teraz jacyś głupsi, czy mniej czytają (no dobra… nie wnikajmy w to. Ufamy, że ogarniają). Teraz do tekstów pakuje się po prostu mniej słów, a ich dobór często dyktowany jest przez flow. To już nie nizanie słów na każdą milisekundę bitu, żeby było gęsto i imponująco. Kawałki mają bujać, więc treść odchodzi na dalszy plan.

„Dam ci mój rap w tempie sto tysięcy słów na godzinę” – rapował kiedyś Eldo. Choć było to nadużycie, bo kilkudziesięciu słów na sekundę nie nawija nawet Eminem (wypluwa z siebie nieco ponad cztery), to dawało obraz tego, jak Leszek, i jemu podobni raperzy, podchodzą do rzemiosła.

Co z tą Polską?

Przytoczone wcześniej zestawienie bierze pod uwagę wyłącznie amerykańskich mistrzów pióra. Całkiem ciekawym pomysłem byłoby zbadanie tego w polskich warunkach – metodologia może pozostać ta sama (pierwsze 35 000 słów danego wykonawcy).

Kogo byście typowali? Nasze pierwsze strzały to: Bisz, Mes i Quebo. Trzy różne bajki – zamiłowanie do niestandardowych słów podobne.

fot. kadr z klipu „Lil Pump – „Butterfly Doors” (Official Music Video)”, youtube.com/Lil pump

Zostaw komentarz

Udostępnij
News,Streetwear
Mokasyny i Dad Shoes w jednym? Nowe buty od Maisona Margieli

Hybrydy na rynku obuwia to dziś nic specjalnie nowego. Weźmy chociażby Louis Vuitton i nowy model marki - Archlight, czy sandały od Gucci. Kolejną marką, która podjęła się tego rodzaju projektu, jest Maison Margiela. 

Felieton,Hip Hop
Nie płakałem po Bezczelu

Bo nigdy go nie lubiłem. Więcej - ja nawet nie traktowałem go poważnie. Bo jak można traktować poważnie populistę ze skrzydłami husarii na plecach? Ale ja, to ja, i niezaprzeczalnym faktem jest, że raper w czasach swojej świetności i wydawania pod szyldem Step Records miał bardzo duże grono fanów. Nie płakałem więc po tym, jak zniknął mi z pola widzenia w przeciągu ostatnich 2-3 lat.