Hip Hop,News

Lil Uzi Vert, Lil Pump i Lil Yachty pozwani! Skrtczanie oburzeni: „Postanowili zniesławić akurat nasze piękne miasto”

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Lil Uzi Vert, Lil Pump i Lil Yachty pozwani! Skrtczanie oburzeni: „Postanowili zniesławić akurat nasze piękne miasto”

Małe bośniackie miasto Skrt pozwało amerykańskich raperów za nielegalne wykorzystywanie w swoich utworach nazwy miejscowości. Wśród pociągniętych do odpowiedzialności prawnej znaleźli się między innymi Lil Uzi Vert, Lil Pump oraz Lil Yachty. Całością zainteresował się portal TSL.

Nie rozumiem, dlaczego ci ludzie postanowili zniesławić akurat nasze piękne miasto, kiedy mają tysiące innych niewymawialnych miejsc do wyboru. Osobiście nie mam problemu z mumble rapem, my także możemy zaliczyć do niego naszą muzykę po dwóch butelkach rakiji, ale zostawcie nasze miasto w spokoju!

Bilal Mujić, folkowy artysta ze Skrt

O dziwo władze miejscowości w sprawie pominęły Kodak Blacka i pochodzący z jego mixtape’u „Heart of the Projects” numer „Skrt”. Burmistrz stwierdził, że akurat ten utwór promuje ich miasto, ponieważ raper nawija w nim o ucieczce od niewygodnych sytuacji właśnie w spokojne rejony Skrt.

Girl, we done, it’s through (Girl, we done)/I hit that ni**a for the work (I finessed his ass)/Stick and move and then I skrt, skrt, skrt, skrt, skrt (Oh, I’m gone)

Jak sprawa dalej się potoczy, tego jeszcze nie wiemy. Na razie nie mamy też wypowiedzi oskarżonych, a poproszony o oświadczenie Lil Uzi Vert, nie był w stanie zdobyć się na żaden sensowny komentarz. Jak można było wywnioskować z jego relacji na Instagramie, znajdował się pod wpływem środków psychoaktywnych i alkoholu.

Dziwi nas jednak fakt, że władze Skrt zainterweniowały tak późno, kiedy wyrażenie to na dobre weszło do tradycji, a miejscowość w Bośni stała się symbolem dzisiejszej amerykańskiej kultury hip-hopowej. Jak dobrze, że mamy dwa „r” w nazwie.

fot. theslaviclife.com

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Dlaczego Pezet pisze po profesorsku? Czy istnieje złoty środek na świeżość?

Dawno, dawno temu raperzy z Nowego Jorku wpadli na pomysł gęstego układania sylab na bitach w standardowych tempach około 90 bpm. Wydawało się, że słowa są ze sobą nierozerwalnie splątane, a każde kolejne wyrasta z poprzedniego. Co jednak było w tym najbardziej istotne to, obok wielokrotnych rymów, dziwaczne wrażenie, jakby ktoś opowiadał nam historię, a rymy służyły wyłącznie odpowiedniemu akcentowaniu narracji. Wspominałem o tym, jak Jay-Z kładł nawijkę przy innej okazji (TUTAJ). Taki sposób pisania ma właściwie same plusy, bo gęsta nawijka wymusza siłą rzeczy flow (i pozwala uniknąć pułapek związanych z graniem pauzą), a także osadza solidnie wokal na podkładzie i nie pozostawia manewru do pomyłki (oczywiście jeśli tekst jest przećwiczony, oddechy się zgadzają itd. - mówię o warunkach optymalnych). Takie ułożenie tekstu wymaga od rapera także nieco bardziej agresywnego podejścia, bo narzucone tempo jest większe. To z kolei przekłada się na podbudowę charyzmy i przykuwa ucho słuchacza do głośnika - mimowolnie wkręcamy się w zaproponowaną narrację. Nie będzie wielkim zaskoczeniem, jeśli napiszę, że Pezet najlepiej wypada właśnie wtedy, kiedy decyduje się na kanonadę przyległych rymów.

Hip Hop,News
Legendarny Afrojax: Ten Typ Mes ma mocniejszą głowę niż Łona

Witamy w świecie clickbaitu, w którym często ciekawe treści trzeba reklamować nieciekawymi pod względem etycznym tytułami! Tym razem trochę się nam upiekło, bo faktycznie taka wypowiedź padła, ale chcielibyśmy przytoczyć ich więcej, bo w najnowszym odcinku Flintesencji naprawdę sporo się dzieje. Nie jest to dziwne, bo gościem jest Legendarny Afrojax, niegdyś lider Afro Kolektywu, dzisiaj król poezji fekalnej, pod którą skrywają się najciemniejsze problemy zakorzenione głęboko w ludzkiej naturze. Raper (artysta!), który przez tuzów polskiego rapu jest uznawany za jednego z najlepszych tekściarzy, a przez słuchaczy za brutalnie gorzką odtrutkę na pustosłowie. Pisaliśmy o Afrojaxie swego czasu i, nie jesteśmy oryginalni, superlatywom nie było końca.