Felieton,Hip Hop

Ma 16 lat, wygląda na 10, a rapuje jak wyjadacz sceny. Poznajcie KaNoe!

Michał Fitz -
KANOE - FREESTYLE SAVIES (Clip officiel)
KANOE - FREESTYLE SAVIES (Clip officiel)
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Ma 16 lat, wygląda na 10, a rapuje jak wyjadacz sceny. Poznajcie KaNoe!

Kojarzycie Planete Rap? Tak, to ten program radiowy, w którym Paluch rozgrzany do czerwoności od duchoty spowodowanej wszechobecnym dymem nawijał „OKO” i gościnną zwrotkę w utworze „Gozier” PLK. Rok temu w tym radiu pojawiła się równie nietuzinkowa, choć określana tak z innych powodów postać. Ledwie 15-letni KaNoe.

Chłopak jest młody, ale i tak nie wygląda na swój wiek. Gdyby ktoś wtedy nie znając go, wszedł do studia, pewnie zapytałby się pobłażliwie: „Zgubiłeś się, dzieciaczku?”. Tymczasem KaNoe udowodnił, że absolutnie nie jest zagubiony, a w studio pełnym starszych kolegów, mających na swoim koncie już pewnie poważne biznesy i wyroki, czuje się jak ryba w wodzie. Wydawać by się mogło, że wejście w takie otoczenie ma dla niego miejsce zdecydowanie za wcześnie, ale po chłopaku słychać, że to nie pierwszy raz, kiedy obraca się w takim towarzystwie. Dlatego też nawija tak, a nie inaczej – z pewnością siebie, przekonaniem i przekąsem. Przypominam, miał zaledwie 15 lat.

Od tamtego czasu minął rok, a KaNoe prężnie rozwija swoją karierę. Do napisania tego tekstu zainspirował mnie świeżutki „Freestyle Savies”, bo zwyczajnie mi o tym chłopaku przypomniał. I jestem wciąż pod tak samo dużym wrażeniem, bo młody raper nie tylko zaliczył progres w nawijaniu, ale, o ironio, zaczął wyglądać jeszcze młodziej przez odciętą niby od garnka fryzurę, którą chyba każdy z chłopaków nosił gdzieś w okolicy pierwszej klasy podstawówki.

Trzeba też zaznaczyć, że KaNoe nie jest przez branżę traktowany jako ciekawostka, a jako wielki talent. Za jego karierę odpowiedzialne jest Warner Music Group, które dba o to, by produkcje utalentowanego rapera od początku jego przygody były profesjonalne i jakościowe. Bo o to, że będą dobrze nawinięte, nie martwi się nikt. Efekt? Jego single już mogą cieszyć się wielomilionowymi odsłonami, czego dowodem jest powyższy singiel „Mouv du Boug”. Z niecierpliwością czekam na album, licząc po ciuchutku, że przy okazji jego wydania będzie wyglądał jeszcze młodziej. Może zacznie wozić się ze smoczkiem?

fot. kadr z klipu „KANOE – FREESTYLE SAVIES (Clip officiel)”, YouTube.com/KaNoé Officiel

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Przypomnieliśmy sobie 3 numery z udziałem Quebonafide, o których możecie nie pamiętać

Od premiery „Romantic Psycho” minęło blisko pół roku. Od tego czasu nie otrzymaliśmy żadnego nowego numeru od Quebo i raczej ta sytuacja w najbliższym czasie się nie zmieni. To jest więc dobry moment, aby przypomnieć sobie kawałki, do których się dograł, ale które z jakiegoś powodu nie odbiły się szerszym echem wśród słuchaczy.

„Autentyk”

Data publikacji: 25.06.2018
Album: Dj Decks „Mixtape 6”
Wyświetlenia: ok. 202 400

Aż dziwi liczba odsłon. Można byłoby przecież powiedzieć, że tam gdzie szef QQ, to co najmniej bańka wyświetleń. Nie tym razem. Jestem szczerze zaskoczony, że ten numer nie odbił się szerszym echem wśród słuchaczy, zwłaszcza, że kawałek jest oldschoolowy. Swoją zwrotkę dołożył jeszcze Sitek, a Sztoss wykonał refren, i ten nie do końca pasuje do całości. Swoją drogą chciałbym usłyszeć więcej kolaboracji ciechanowskiego i wrocławskiego rapera. Dobrze mi się ich słucha razem na bicie.

„EFEKT DOPPLERA”

Data publikacji: 07.05.2018
Album: Gedz „247365”
Wyświetlenia: ok. 645 550


Można powiedzieć, że ponad 600 tysięcy odsłon to nie jest wcale zły wynik. Prawda, ale nie w przypadku tych raperów. Gdy po raz pierwszy usłyszałem ten kawałek, przez długi czas nie schodził mi z głośników. Quebo w swojej zwrotce przekazał sporo emocji, a przy tym fajnie bawi się w niej flow.

„Atropina”

Data publikacji: 11.01.2012
Wyświetlenia: ok. 88 630


Poprzednie utwory miały zaledwie ponad dwa lata i zostały wydane, kiedy Kuba był już absolutnie mainstreamowym raperem. Natomiast „Atropina” to kompletnie inna bajka. Jest to ponad ośmioletni kawałek z czasów początków Quebo na scenie i faktycznie mało kto może wiedzieć o istnieniu tego numeru. Jednak mimo upływu lat, „Atropiny” wciąż się przyjemnie słucha. Ma ona swój klimat. Już wtedy można było wysnuć wniosek, że raper z Ciechanowa namiesza na polskiej scenie hip-hopowej. Ale kto by się spodziewał, że aż tak? Jeśli chcielibyście odkryć kawałki Quebo z tamtego okresu, polecam kanał DobryBeat. Znajdziecie tam kilka perełek.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Felieton
„Romantic Psycho Film”. Historia rapera, który w końcu może odetchnąć

4 września na 17. Festiwalu Filmowym Millenium Docs Against Gravity miała miejsce premiera dokumentu „Quebonafide: Romantic Psycho Film”. W wielu recenzjach produkcja z ciechanowskim raperem w roli głównej była określana mianem „pozostawiającego niedosyt” i „niepełnego”. Od niedawna można obejrzeć ją za darmo na stronie producenta, a ja sprawdziłem, jak to właściwie jest z tą „historią zblazowanego rapera”.

Film o „życiu totalnym”

Dokument trwa niespełna 40 minut. Rozpoczyna się ujęciami, na których jadący pociągiem Kuba nuci smutną piosenkę. Chwilę później przenosimy się na koncert: Que wykonuje „Madagaskar”, a kochający go tłum szaleje. I znowu: w ułamku sekundy przenosimy się do ogródka rapera, gdzie ten wężem ogrodowym myje Lamborghini. A gdy zakręca ogrodowy kran, kolejny raz, bez wcześniejszej zapowiedzi przenosimy się w inne miejsce. Puste pole pod sceną, w tle krzątają się organizatorzy, a Que oparty o barierkę przegląda coś na telefonie. I to jest pierwszy moment, w którym można powiedzieć, że Kuba i my mamy chwilę dla siebie.

Te ujęcia są trochę jak życie, które do tamtej pory prowadził raper. Szybkie, dynamiczne, krótko mówiąc: „życie totalne”. Zapowiadają to, z czym my, widzowie, będziemy mieli do czynienia. Jeżeli miałbym wskazać jedną, główną zaletę tego dokumentu, powiedziałbym, że jest nią to, że możemy po prostu pooglądać, jak Que dobrze się bawi, żyje prawie normalnym życiem i prawie nikt go nie zaczepia. Prawie normalnym, bo przecież jest w podróży, najpierw koleją transsyberyjską, a później przez Chiny i Mongolię. Ale jest to życie zdecydowanie bardziej zwyczajne niż to, które prowadzi w Polsce. Kiedy rozmawiałem z Young Lungsem o powstawaniu „Między Słowami”, podkreślał, że już wtedy Que był na tyle sławny, że nie mógł przejść ulicą, nie będąc rozpoznanym. Oglądając „Romantic Psycho Film” odnosi się wrażenie, że Quebo może wreszcie po prostu odetchnąć.

Nie tylko piękne widoki

Od strony wizualnej „Romantic Psycho” ogląda się naprawdę dobrze, bo jest w nim to, czego my jako fani, potrzebujemy. Mamy trochę czasu, aby spokojnie pobyć z artystą, do którego na co dzień nie mamy dostępu. Kadry są po prostu ładne. Mimo, że mają w sobie coś, co charakterem przypomina zwyczajne vlogi, widać w nich tę kinową manierę. Czasami oczywiście są takie, w których dostrzec można pewne niedociągnięcia i chcielibyśmy, aby wyglądały lepiej, ale przecież „content is a king” i najważniejsze jest, aby w ogóle te momenty (takie, jak chociażby pogoń za pociągiem) pokazać, a nie to, jak ostatecznie będą wyglądały. Z drugiej strony, mamy kilka operatorskich perełek, które zasługują na szczególne wyróżnienie: Quebonafide i Krzy Krzysztof spacerujący nad Bajkałem albo na pustyni Gobi w Mongolii i Que rapujący w towarzystwie starszych ludzi podczas pobytu w Szanghaju. Te ujęcia są po prostu piękne.

Czy pozostawia niedosyt?

Według mnie, z perspektywy słuchacza Quebonafide, ten dokument jest dobry. Właściwie jedyne, co można mu zarzucić, to fakt, że ma w sobie coś z vloga. Czy to źle? Dla mnie nie, ale spróbowałem postawić się w sytuacji widza, który oglądał go w dniu premiery, z towarzyszącymi mu ogromnymi oczekiwaniami. Bo między atmosferą sali kinowej, a własnym kątem i laptopem trzymanym na kolanach jest jednak różnica. I zgodzę się z tym, że oglądany na sali kinowej „Romantic Psycho Film” może pozostawić lekki niedosyt, bo jeżeli nie jest się fanem rapera, to poza wspaniałymi widokami i możliwością towarzyszenia Quebonafide, na wielkim ekranie może mu brakować „tego czegoś”.

„Romantic Psycho Film” możecie obejrzeć TUTAJ.

fot. kadr z „Romantic Psycho Film”

Zostaw komentarz