Felieton,Hip Hop

Małolat (znowu) lepszy niż myślałeś

Politolog Na Rapie -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Politolog Na Rapie

Małolat (znowu) lepszy niż myślałeś

Na swój drugi solowy album Małolat kazał nam czekać prawie 10 lat. Wielu do tego czasu już go skreśliło i nie spodziewało się, że będzie mógł jeszcze nas zaskoczyć. Szczególnie, że single (pamiętny #Raiffeisen) wywołały więcej negatywnych niż pozytywnych emocji.

Wiadomym było od początku, że drugiego „W pogoni za lepszej jakości życiem” nie nagra, bo ta płyta ma już szczególne miejsce w historii polskiego rapu i naszych sercach. Sentyment do jednego z najlepszych debiutów w rodzimym hip-hopie jest potężny, przynajmniej u mnie.

Koniec końców „Więcej” okazało się być naprawdę co najmniej dobrym krążkiem, który w tamtym roku trafił do mojego końcoworocznego podsumowania TOP 10.

Jest 2019 i mam deja vu.

Przeglądam w sieci opinie o Małolacie, których jest swoją drogą bardzo mało i w oczy od razu rzuca się fakt ponownego niedocenienia rapera. Znów nacisk postawiony jest na to, że single były słabe i nie wróżyły dobrze, a płyta jest… zaskakująco dobra.

Ja się nie zdziwiłem.

Napisać, że czekałem to może na wyrost, ale spodziewałem się co najmniej albumu tak dobrego jak ten, który debiutował na 8 miejscu OLIS. I doczekałam się. „Transfer” jest zupełnie inny od swojej poprzedniczki, szczególnie w kontekście poruszanych na nim treści. O ile „Więcej” skupiało się na problemach i rozterkach 30-latka, tak nowa płyta porusza dużo szersze spektrum tematów. Znalazło się miejsce na reminescencje z bloków, imprezy, miłość do jedzenia, sprawy sercowe, liczne refleksje i kilka całkiem niezłych pocisków po zalewających dziś scenę newschoolowych klonach. Do tego wszystko podane jest w dopracowanej formie, a sam Małolat co najmniej kilka razy fajnie eksperymentuje ze swoim flow. I kiedy zestawiam sobie ten krążek z przesłuchanym chwilę wcześniej nowym mixtapem Young Igiego, to od razu słychać komu się chce i się bardziej stara. „Transfer” jest dopięty na ostatni guzik, to kompletny longplay warty Twojej uwagi i póki co wszystko wskazuje, że znów załapie się do mojego podsumowania najlepszych płyt.

Na koniec słowo o Auerze.

Nie chcę teraz deprecjonować Małolata, ale Auer jest takim producentem, że na jego bitach obroni się nawet tekst z generatora lorem ipsum wklejony do pierwszego lepszego znalezionego w sieci darmowego lektora. Just wow! Nigdy, zarówno w rapowych jak i klubowych brzmieniach, nie słyszałem od niego czegoś, na co zareagowałbym przeciągłym „meeeh”.

Małolat / Auer – „Transfer” dobra płyta na zajebistych bitach.

Fot. Małolat/Auer „Transfer” / YouTube

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Więcej flexu, a mniej pie*dolenia – nowa szkoła z receptą na sukces

Wywiad z Wudoe zwrócił moją uwagę na jedną ciekawą kwestię. Niby myślę o tym dosyć regularnie, ale kiedy W.E.N.A. przyznał, że cieszy go sukces młodej szkoły, coś do mnie dotarło. Otóż kilka lat temu karierę robili raperzy określonego formatu. Pomijając dinozaurów z wypracowaną fanbazą, przebijali się ci, którzy przemycali do gry coś nowego, ale jednak byli dosyć zachowawczy w kontekście starej szkoły. Dobrymi przykładami są Paluch i Słoń, ale także KęKę czy Białas.

Hip Hop,News
„Jedyny Iggy to Iggy Pop”. Mocne uderzenie SBM Label

Lubicie nową szkołę, bo charakteryzuje ją niespotykany wcześniej luz i pewność swoich ruchów? A może nie lubicie jej, bo jest zbyt pyszałkowata, a jej teksty traktują właściwie o niczym konkretnym poza słowami-wytrychami: pieniądze, seks, sława?