News

Martin Scorsese: „Filmy Marvela to nie kino”. Kultowy reżyser zabawnie blisko hip-hopowej debaty

Kajetan Szewczyk -
News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Martin Scorsese: „Filmy Marvela to nie kino”. Kultowy reżyser zabawnie blisko hip-hopowej debaty

Martin Scorsese to jeden z tych asów, którzy w filmowej branży nie muszą zupełnie nic udowadniać, ale i tak od czasu do czasu dostarczy nam nowy film, żebyśmy mogli nacieszyć się jego wizją. Jego filmografię można streścić w zdaniu: „Jakoś tak się złożyło, że większość moich filmów to klasyka kina”. I nie będzie w tym przesady, jeśli spojrzymy choćby na „Taksówkarza”, „Chłopców z ferajny”, „Aviatora” czy „Wyspę Tajemnic”.

Teraz Scorsese wraca, bo nakręcił „The Irishman” z Robertem DeNiro w tytułowej roli i Alem Pacino u boku. Jak się wraca, to wiadomo, udziela się wywiadów. No i Martin udzielił do magazynu Empire i z miejsca podpadł części kolegów po fachu, bo stwierdził, że filmy Marvela – a raczej ogólnie, te o superbohaterach – to nie jest kino.

Nie oglądałem ich. Próbowałem, ale to nie jest kino. (…) Jedyne, do czego mogę je porównać, to parki rozrywki. To nie jest kino ludzi, którzy starają się przekazać emocjonalne i psychologiczne doświadczenia innym ludziom.

Mocno, co? Tak, ale zostawmy póki co filmowy grajdołek i zabawmy się w parafrazę na rzecz naszego podwórka. Co jeśli zamiast Scorsese weźmiemy np. Peję i wszczepimy taki cytat?

Nie słucham ich. To nie jest hip-hop. (…) Jedyne, do czego mogę ich porównać, to cyrkowcy. To nie jest muzyka tworzona przez ludzi, którzy chcą przekazać coś wartościowego innym ludziom.

Pewnie, Peja akceptuje rozwój hip-hopu, ale wziąłem go nieprzypadkowo – jest zasłużonym oldtimerem i, o pewnej części sceny, na pewno mógłby coś takiego powiedzieć. I ja się tutaj i z panem Martinem i z panem Ryszardem bym zgodził. Bo faktycznie kino/hip-hop, które znaliśmy, nie do końca jest teraz najbardziej popularną wersją siebie. Natomiast dalej istnieje, bo i Scorsese i Peja dalej tworzą. Tylko że mamy już nowych twórców, nowe pomysły narracyjne i inne, często bardzo odległe, potrzeby widzów i słuchaczy.

Na miejscu branży bym się na kultowego reżysera nie obrażał, bo przy pewnym aparacie pojęciowym, właściwie nic zdrożnego i nieprawdziwego nie powiedział. Filmy Marvela to nie są psychodramy bogate w niesamowite treści – niosą dosyć proste, uniwersalne wartości, które zawsze w kulturze były (i tej masowej i tej „elitarnej”). Są o przyjaźni, są o lojalności, są o miłości lub jej braku. A że zamiast długich dialogów między aktorami klasy najwyżej mamy strzelaniny i ludzi w kostiumach z gumy? Konwencja. Tylko tyle i aż tyle.

fot. kadr z klipu „Martin Scorsese, Robert De Niro, Al Pacino & Joe Pesci on The Irishman | NYFF57”, youtube.com/Film at Lincoln Center

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Napisaliśmy zwrotkę Belmondo, odróżnilibyście? [Zeszyt Rymów #6]

W przeciwieństwie do innych bohaterów Zeszytu Rymów, na przykład takiego Kizo i Malika Montany, Belmondo wcale nie zarzuca nas masą nowych numerów. To akurat nie problem, ponieważ Młody G zdążył na przestrzeni lat wyprodukować tyle hitów, że nasze słuchawki i tak ledwo nadążają z odtwarzaniem ich wszystkich. Jeden z nich został nawet dla nas zarapowany pod żywe instrumenty. W dwóch językach:

Hip Hop,News
Belmondo przyznaje się do choroby psychicznej i oficjalnie oddaje Mobbyn w ręce GSP

Jako redakcja podjęliśmy decyzję, że o sprawie Belmondo nie będziemy informować, bo są to jego prywatne kwestie i właściwie do łóżka i życia osobistego nie będziemy mu zaglądać. Jednak raper, zgodnie z zapowiedzią chłopaków z Mobbyn, odniósł się dzisiaj do całej sprawy i wierzymy, że to nie jest jakiś wygłup. Życzymy powodzenia na dalszej drodze.