Hip Hop,News

Miażdżący posse cut! G Eazy, Royce da 5’9”, Rick Ross i Snoop Dogg – galeria Trae’a tha Trutha

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Miażdżący posse cut! G Eazy, Royce da 5’9”, Rick Ross i Snoop Dogg – galeria Trae’a tha Trutha

Trae tha Truth to raper, którego nie da się pomylić z żadnym innym. Ma specyficzny głos i znajomości, których pozazdrościć może chyba każdy. W 9-minutowym utworze zebrał prawdziwych tuzów!

Bardzo możliwe, że Trae ma w swoim telefonie numery do wszystkich raperów na świecie. Okej, nawet jeśli jest to nadużycie, to dosyć niewielkie. Raper od lat gości na swoich projektach najgorętsze nazwiska z podziemia i asów z mainstreamu. Nie inaczej jest i tym razem.

Utwór “I’m on 3.0” promuje album “Tha Truth, Pt. 3”. Klucz jest dokładnie ten sam, co przy okazji pierwszej i drugiej części – zresztą, zobaczcie sami:

  1. I’m on“, feat. MDMA, Lupe Fiasco, Big Boi, Wale, Wiz Khalifa
  2. I’m on 2.0“, feat. Big K.R.I.T., Jadakiss, J.Cole, Kendrick Lamar, B.o.B., Tyga, Gudda Gudda, Bun B & Mark Morrison
  3. I’m on 3.0“, feat. T.I., Dave East, Tee Grizzley, Royce Da 5’9”, Curren$y, Snoop Dogg, Fabolous, Rick Ross, Chamillionaire, G Eazy, Styles P, E-40, DRAM, Gary Clark, Jr. & Mark Morrison

Przyznacie, że zebranie takich ekip robi wrażenie. Tym razem nie mogło oczywiście zabraknąć święcących triumfy newcomerów (Dave East, G Eazy), weteranów (T.I., Royce Da 5’9”, Rick Ross, Curren$y) i legend (E-40, Styles P, Snoop Dogg). Cieszy obecność dosyć zapomnianego Chamillionaira (który swoim zwyczajem nie przeklina w zwrotce).

Klip jest galerią znanych twarzy, które machają łapami, ale w obrazku znaleźli się również wykonawcy rozpoznawalni w branży, którzy w numerze się nie znaleźli – mamy tu chociażby Joe Buddena czy Tech N9ne’a. Z młodszej szkoły pojawia się m. in. Lil Yachty.

Tekstowo, jak to w tego typu projektach bywa – pokazanie stylówki i skilli, bez napinania się na treść. Warto odnotować, że w numerze znajduje się pare follow-upów. Chociażby do Nasa czy Outkastu.

Najnowsze wydawnictwo od Trae’a sprawdzicie TUTAJ.

fot. kadr z klipu “I’m on 3.0”, youtube.com/TraeThaTruthVEVO

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Kanye West mecenasem sztuki. Dał 10 milionów dolarów na projekt wulkaniczny

Kanye zaczyna rok 2019 od bardzo szczodrego posunięcia. Jako zdeklarowany miłośnik sztuki postanowił wesprzeć pewien projekt artystyczny. I mówimy tu o całkiem konkretnych pieniądzach. Kanye wyjął z kieszeni, bagatela, 10 milionów dolarów.

Muzyk dofinansował projekt Turrell Art Foundation, która wspiera tworzenie dzieł sztuki na ścianach wygasłego wulkanu w północnej Arizonie. W jaskiniach, tworzących swoiste komnaty, światło wpada w bardzo specyficzny sposób, zależnie od pory dnia i pogody. W efekcie, malowidła wyglądają codziennie inaczej.

James Turrell – pomysłodawca przedsięwzięcia – wystartował ze swoim projektem pond 40 lat temu, dokładnie w 1977 roku. Natomiast Kanye odwiedził Arizonę pod koniec sezonu 2018. Najwyraźniej (biorąc pod uwagę wysokość ofiarowanego datku), musiał być pod sporym wrażeniem tego, co zobaczył.

Zresztą chyba nie on jedyny. Turrell zebrał już z darowizn w sumie około 40 milionów dolarów.

View this post on Instagram

#light #art #color

A post shared by James Turrell (@jamesturell) on

zdjęcie jednej z prac Jamesa Turella na jego koncie na Instagramie

Fot. Big Sean-Blessings ft. Drake, Kanye West/YouTube


Zostaw komentarz

Felieton
Książę Kapota – „co to za gówno”?

Mój przyjaciel Michał nie jest na bieżąco z polskim rapem. Jego miłość do polskiego hip-hopu zatrzymała się gdzieś pomiędzy wersami „tupiesz nóżką w każdy weekend”, a „była, była moim ideałem”. Co prawda był jeszcze jeden wyjątek od reguły – „Love your life” Mesa (możliwe, że ze względu na lokalny patriotyzm i to, że klip był kręcony przez zielonogórską ekipę), ale gdy jechaliśmy na letni melanż, to w schowku zielonego Jaguara chował się tylko pognieciony digipack Soboty.

Uznałem, że powinien poznać twórczość Księcia Kapoty, bo to bardzo podobny klimat do wczesnego Soboty (niezły rym, huh?) i wysłałem mu „Casino”. W odpowiedzi otrzymałem krótkie, ale jakże treściwe „yyy co to za gówno”?

Michale,

Otóż jest to bardzo gorące gówno, które śmiało można wyróżnić jako jedno z największych odkryć minionego 2018 roku.

Prawdziwość jest jednym z najbardziej wyświechtanych sloganów w polskim rapie, ale przekornie to właśnie od niej chciałbym zacząć. Tytułujący się mianem księcia raper „siedział”. I to nie raz! A to już i tak o co najmniej dwa razy więcej niż większość raperów, która nawija o trudach życia na ulicy. Oczywiście, nie jest to jeszcze odpowiedź na Twoje pytanie, ale będę starał się Tobie pokazać, jak bardzo różny od reszty sceny jest Kapota i dlaczego zasługuje na to, by dać mu drugą szansę.

Dobrze wiesz jak często powtarzasz mi, że nie chcesz być celebrytą. W tej historii jest bardzo podobnie. Książę Kapota nie miał parcia na szkło, zwyczajnie zapieprzał w cholernie trudnej branży, jaką jest gastronomia. Przez lata przewinął się przez wiele kuchni i często, by znieść trudy tej pracy, sięgał po biały proszek. To ważne, że mówi o tym otwarcie. Właściwie, to po co miałby ściemniać? A jednak w Polsce raperzy dalej wierzą, że lepiej jest kreować się na kogoś, kim się nie jest.

Wracając do naszego bohatera, rap pojawił się sam i bardzo naturalnie. Patryk zaczął dorabiać sobie także jako kierowca Ubera, a z czasem wozić też na koncerty warszawskich raperów. Wtedy padła sugestia, że powinien spróbować coś nagrać. I nagrał. Utwór z miejsca spotkał się z bardzo dobrym odbiorem i dziś ma już ponad 100 tysięcy wyświetleń.

Potencjał, który tkwił w 33-letnim, niedoszłym wówczas, raperze, pomogli wykorzystać bardziej doświadczeni koledzy. Zaopiekował się nim przede wszystkim Diox i to on pomógł mu rozwinąć się w muzycznym fachu. Kapota zaczął regularnie nagrywać i wypuszczać kolorowe klipy, a na featuringach zaczęli pojawiać się coraz bardziej rozpoznawalni goście. Jest już kolega z Wrzeciona – Malik Montana, a za chwilę będzie jeszcze znienawidzony przez Ciebie Tede oraz Ten Typ Mes, którego akurat darzysz szacunkiem. Oglądając teledyski widać jak bardzo raper bawi się tym, co przyszło mu robić i jak to wszystko jest dla niego niewymuszone.

Ta historia dobrze pokazuje, że nigdy nie można mówić o tym, że najlepsze już się wydarzyło. Kapota przez zupełny przypadek został raperem i teraz swoim charakterystycznym głosem nawija na radosnych afrotrapowych bitach o tym, co robił, robi i będzie robić. Normalny chłopak, żaden odmieniec. I chyba dlatego budzi we mnie taką sympatię. Liczę, że dasz mu drugą szansę, zanim to ja bezczelnie podłączę się pod system audio w Twoim aucie.

Bartek

Fot. Melo U Kapoty / Książę Kapota / Youtube

Zostaw komentarz