Wywiad

Michał Szczygieł: Jest przepaść pomiędzy tym, co robiłem a co robię teraz [WYWIAD]

Filip Klarzyński -
Michał Szczygieł
Michał Szczygieł
Wywiad - - Dodane przez Filip Klarzyński

Michał Szczygieł: Jest przepaść pomiędzy tym, co robiłem a co robię teraz [WYWIAD]

Michał Szczygieł opowiedział nam o swoich planach na przyszłość i o tym co znajdziemy na jego płycie. Wszystko to na chwilę przed premierą jego debiutanckiego albumu, którego premiera zaplanowana jest na 18 czerwca!

Od twojego występu w The Voice minęły trzy lata. Dalej wstydzisz się śpiewać przy znajomych?
Ten wstyd wynikał z braku pewności siebie. Kiedy ktoś chce żebym zaśpiewał, to wtedy się blokuję. Wiem, że nie zrobię tego tak jakbym chciał. Wchodząc na scenę, jest inaczej. Czuję, że po to tam jestem i właśnie tam mam to robić.

Mówisz, że muzyka jest twoją pracą. Traktujesz ją jeszcze jako zajawkę?
Niezmienne jest to, że jest moją zajawką i mnie jara. Ale w momencie, w którym pojawiają się umowy, obowiązki, wymagania to jest praca. Nie zawsze mam ochotę iść do studia. W studiu ważna jest regularność. Tak naprawdę dopiero teraz liznąłem kawałek roboty songwriterskiej. Wcześniej wydałem singiel i na singlu ogrywałem festiwale, koncerty i telewizyjne występy. To było trochę celebryckie.

Na twojej nadchodzącej płycie znajdzie się więcej tekstów napisanych przez ciebie?
Tak. Jedynym kawałkiem, na którym teoretycznie nie ma mojego tekstu to pierwszy singiel. Wcześniej najczęściej pisałem większość albo połowę, a na przykład „Więcej” był napisany już całkowicie przeze mnie.

Poza tym na Top 10 Billboard na jeden utwór przypada średnio ośmiu autorów. To tylko pokazuje, jak jest rozwinięty teamwork muzyczny za granicą i dlaczego te numery są tak genialne i dopracowane. W Polsce dalej tworzy się we dwóch lub samemu. To nie jest złe, bo ci ludzie też robią sztos rzeczy. Najważniejsze jest to, żeby artysta, który śpiewa, miał swój udział w tym, co zostało stworzone.

Wolisz pracować z kimś czy sam?
Z kimś. Nawet głównie tak pracuję, bo jestem osobą, która jak jest sama, to nie jest tak produktywna.

Często współpracujesz z Patrykiem Kumórem. Znajdziemy go na płycie?
Nawet wczoraj się z nim widziałem. Z Patrykiem od początku pracujemy razem, odkąd przyszedłem do Universala, czyli po „The Voice” w 2017 roku. Robiłem z nim pierwszy numer, „Nic tu po mnie”. Pamiętam, jak pisaliśmy go w przerwach na próby do programu. Grałem go w półfinale. Czuliśmy, że to będzie fajny kawałek. Pracowałem z wieloma producentami i nie ze wszystkimi kumałem tak samo muzę. Są pewne bariery, a np. z Dominickiem, Patrykiem i USL ich nie ma.

Byłeś zaskoczony odbiorem pierwszego singla?
Wiedziałem, co się dzieje w internecie. Miałem najlepsze liczby na Instagramie, najlepsze wyniki pod wszystkimi występami, a dzieciaki się zachwycały na mój widok. Dostałem nieoficjalne sygnały, że będziemy ten numer robić, bo to się ludziom podoba. Nie rozumiałem wszystkiego do końca. Ale mocno się zdziwiłem, kiedy dowiedziałem się, że „Nic tu po mnie” jest tak często grane w radio.

Stresujesz się przed debiutem?
Trochę tak, ale z drugiej strony nie mam jakichś wygórowanych oczekiwań. Chcę skończyć tę płytę i robić kolejne numery.

Wolisz wypuszczać single niż robić płyty?
Te wszystkie przygotowania i dopinanie terminów mnie męczą. Wypuszczam numer i nie myślę o nim do końca, bo już robię drugi. Zazwyczaj jestem tak pochłonięty tworzeniem nowej muzyki, że omija mnie to, w jaki sposób kawałki się przyjmują. Często jestem tym zaskoczony.

Co znajdziemy na albumie?
Muzycznie album będzie zróżnicowany. Znajdą się na nim wszystkie kawałki, które wyszły do tej pory plus kilka nowych. Chciałem pokazać drogę, jaką przebyłem – od numerów, w które miałem najmniej wkładu, do numerów, w które miałem tego wkładu najwięcej. Wydaje mi się, że jest przepaść pomiędzy tym, co robiłem a co robię teraz.

Usłyszymy od ciebie w tym roku coś jeszcze poza płytą?
Mam parę nagranych featów, które jeszcze nie wyszły. Jak skończę płytę, chcę wrócić do luźniejszej formy pracy. Zmniejszyć ciśnienie i wrócić do pisania zajawkowego. Odmulałem się na gościnkach. Jak idziesz do kogoś na numer, to masz mniej presji, to nie jest twój kawałek. Tam sobie kładziesz zwrotkę, jaką chcesz i jest zajebiście.

Jestem dość hiphopowy życiowo, więc rapu będzie sporo. Głównie odzywają się do mnie raperzy. Moja współpraca z LOWPASS wyglądała tak, że byliśmy w studio – ja byłem w jednej kabinie, oni w drugiej. Sytuacja imprezowo- studyjna rozwinęła się na tyle, że dograłem chłopakom refren. LOWPASS to jedna z lepszych ekip w Polsce. Liryczni zabijacy.

Z kim chciałbyś nagrać najbardziej? Może z Pezetem?
To byłoby spoko. Z jego stajni dograłem się do EMESa. Może kiedyś dojdzie do skutku takie collabo, ale to też nie jest to teraz moim głównym celem. Ciężko mi powiedzieć, bo jednak lubię, jeśli featy wychodzą naturalnie. Z nieżyjących artystów chciałbym nagrać z Andrzejem Zauchą…

Zostaw komentarz

Udostępnij
Lifestyle,YouTube
David Dobrik… is back! Amerykański Friz znów na YouTube?
David Dobrik

Doczekaliśmy się momentu, kiedy można powiedzieć, że król amerykańskiego internetu powrócił. Po ponad rocznej przerwie od regularnego wrzucania swoich vlogów, David Dobrik powraca na YouTube. Jednak jak zwykle nie będzie w tym wszystkim sam. Wraz z nim powraca także legendarny Vlog Squad, na który wszyscy czekali.

Rap
Poznaliśmy nową ekipę Żabsona! Kim są DJ MATTZ i Waima?
żabson

Od ostatnich koncertów minęło dużo czasu. Taki okres przestoju sprzyja wielu zmianom, co również odczuł sam Żabson. Odpowiednio pokierowaną akcją promocyjną wykreował on nową gwiazdę polskiej sceny - Young Leosię. Podobna sytuacja miała miejsce z Januszem Walczukiem, który zaczął samodzielnie kształtować swoją karierę i zaprzestał występowania z Żabsonem. Splot tych wszystkich wydarzeń zmusił Żabę do zebrania nowej ekipy koncertowej. Kto będzie w jej składzie?