Rap

„Mieszane uczucia” RAUa są jak długie spadanie z dachu wieżowca [RECENZJA]

Michał Szyndler -
mieszane uczucia
mieszane uczucia
Rap - - Dodane przez Michał Szyndler

„Mieszane uczucia” RAUa są jak długie spadanie z dachu wieżowca [RECENZJA]

RAU zapowiadał „najbardziej osobisty i dopracowany produkt w swojej tak zwanej karierze”. Już wtedy pomyślałem, że mówienie o „tak zwanej” karierze jest zbędną (auto)złośliwością. „Mieszane uczucia” potwierdziły status Rałowskiego, zarówno jako tekściarza, jak i producenta. To album, który wielokrotnie wbijał mnie w fotel i zaskakiwał. Okazał się być naprawdę kompletnym dziełem.

Klementyna Szczuka napisała, że „Ground Zero Mixtape” PRO8L3Mu jest „przejażdżką po międzynarodowych, krajowych i różnych stanach emocjonalnych”. Chcąc powiedzieć podobnie o najnowszym albumie RAUa, musiałbym napisać, że „Mieszane uczucia” są długim spadaniem z dachu wieżowca po piętrach, oknach, balkonach, kiedy nie wiemy, jakie czeka nas lądowanie. Trzymają w napięciu i doskonale radzą sobie z utrzymywaniem uwagi słuchacza. A do tego nadzwyczaj często zaskakują.

Od razu dostrzegłem spójność materiału RAUa. To nie jest album konceptualny. Nie ma fabuły, nie opowiada konkretnej historii. Mimo to „Mieszane uczucia” są materiałem kompletnym, takim, w którym wszystko zostało zaplanowane i dopracowane. To podróż po złożonym, wciągającym i wielowątkowym świecie Rałowskiego, w którym techniawa zderza się z przejmującą i gorzką melancholią, a wspomnienia domu rodzinnego i bardzo poruszające świadectwa mieszają się z bezpardonową przewózką.

Od nurka do boksera

Nieprzeciętne są także skity. Fragmenty wywiadów, które towarzyszą utworom na płycie Rałowskiego wydają się być wygrzebane z „dna internetu”. „Aerobic Rodeo” kończy się rozmową z „Nurkiem z Jaworzna”, który snuje rozważania na temat tego, jak wyglądałaby jego przyszłość, gdyby został wykładowcą na uniwersytecie. „Microdose” kończy się fragmentem wywiadu z mężczyzną z zaburzeniami psychicznymi, który opowiada o swoich doświadczeniach. Nagranie pochodzi z lat 80. ubiegłego wieku. Dodajmy do tego jeszcze nagrania boksera Artura Binkowskiego, który wykrzykuje różne niekoniecznie sensowne zdania i zaprasza na techniawę. Obecność tego ostatniego nie zaskakuje choćby ze względu na to, że wiadomo, że RAU się z niego naśmiewa. W momencie powstawania tego tekstu na Instagramie Rałowskiego wciąż widnieje wyróżniona relacja z jego ulubionymi mądrościami olimpijczyka.

„Przewózka” to za mało

Doceńmy jeszcze liryczną formę rapera w „Aerobic Rodeo”. Ten kawałek nie jest już „przewózką” ani nawet „przelotem”. Gdybym miał go nazwać w tych kategoriach, powiedziałbym, że to pełnoprawny „rejs”. To czterominutowy popis umiejętności klejenia wersów, które powstają tylko po to, żeby zaskakiwać. Sens wielu z nich dociera dopiero po czasie. Zawierają różne smaczki z polskiego „internetowego podwórka”. RAU doskonale operuje skojarzeniami, umiejętnie je rozbraja i przedstawia w zupełnie innym kontekście. Ten kawałek to ewidentne show i „sztuka dla sztuki”. Jeżeli miałbym kiedyś użyć wyświechtanego już sformułowania, że jakieś wersy są „przekminione”, to „Aerobic Rodeo” byłoby tego idealnym przykładem.

Wszystkie kawałki na albumie, poza ostatnimi trzema, które są nieco bardziej stonowane, i spośród których najbardziej wybijają się tytułowe „Mieszane uczucia”, są utrzymane w autorskim stylu RAUa – silnie ekspresyjnym, dynamicznym i nierzadko groteskowym. To utwór, który bardzo mocno odstaje od dotychczasowej formy wyrażania siebie, której trzymał się RAU. Pokazuje on, że Rałowski potrafi poruszać tematy poważne na poważnie, z godnością i bez przesadnego patosu. A to kolejna rzecz, która świadczy o klasie tekściarza.

„Ok boomer”

W całych „Mieszanych uczuciach” przeszkadza mi właściwie tylko jedna rzecz. Te dwa wersy z „Aerobic Rodeo”: „Rapującym youtuberom serdecznie dziękuję/Za to, że pokazują dzieciom, jak się nie rapuje”. Z jednej strony rozumiem niechęć do projektów wyłącznie komercyjnych. RAU tłumaczył się tak z tych linijek w Imponderabiliach. Mówił, że tego „nie czuje”, a rapującym youtuberom brakuje „zajawki”, bez której nie można było kiedyś tworzyć. Jeżeli chodzi o osobiste preferencje RAUa, to są to zarzuty jak najbardziej zrozumiałe. Z drugiej strony te wersy wyglądają, jakbyśmy wciąż mieli do czynienia z konfliktem na linii prawdziwy rap – reszta.

Rapować może każdy i to powoduje oczywiście, że pojawia się więcej osób, które robią to niezbyt dobrze albo zbyt desperacko próbują monetyzować swoją twórczość. Jednak w tym samym kawałku Rałowski rapuje, że „sztuka broni się sama” i właściwie przy tym moglibyśmy pozostać. „Mieszane uczucia” bronią się na pewno.

Zostaw komentarz

Udostępnij
Rap
Dlaczego wszystko wokół twórczości Fukaja wypada tak dobrze oprócz Fukaja?
fukaj

Wczoraj dostaliśmy trzeci singiel zapowiadający debiut młodego rapera ze Szczecina. Za produkcję "Chaosu" w pełni odpowiada Kubi Producent, a album będzie zawierał 14 kawałków, na których usłyszeć będziemy mogli tylko Fukaja (z jednym wyjątkiem). Krążek, który zakupić możecie TUTAJ ukaże się 9 czerwca.

Rap
Co poszło nie tak z Młodymi Wilkami?
młode wilki

Z roku na rok widać, że zainteresowanie akcją Popkillera jest coraz mniejsze. Młode Wilki nie robią już tak dużego zamieszania, jak kiedyś, a początkujących artystów, którzy biorą udział w akcji coraz mniej słuchaczy chce sprawdzać. Skąd taki spadek zainteresowania? Do tego wrócimy na koniec. Najpierw trzeba przyznać, że tegoroczna edycja wyszła naprawdę dobrze.