News

Młode Wilki Popkillera na Open’erze jak gwiazdy disco polo

Kajetan Szewczyk -
News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Młode Wilki Popkillera na Open’erze jak gwiazdy disco polo

Przyznaję, że od zawsze ciekawi mnie energia, jaka wytwarza się przy okazji wszelkiej maści beefów. Z jednej strony mamy złą krew wśród wykonawców, z drugiej szaleńcze dopingowanie zwaśnionych fanbase’ów. Przyznaję również, że takiego pocisku z takiej strony się w polskim środowisku nie spodziewałem. Ale może najpierw o samym występie Młodych Wilków na Open’erze.

Jest to osiągnięcie. Jest to osiągnięcie dla Popkillera – drugie, po świetnie pokrytej medialnie gali wręczania nagród o tej samej nazwie. Kuluarowe wypowiedzi na temat atmosfery, która tam panowała, są różne, ale ludzie zapamiętają to, co pojawiło się w mediach. A pisała o tym nawet, piórem Jarka Szubrychta, taka Gazeta Wyborcza. Czyli co, mamy sukces związany z galą, mamy występ protagonistów Mateusza Natali i spółki na Open’erze. Fajnie? Bardzo fajnie. Do tego segment poświęcony śp. Lehowi. Takie rzeczy pokazują, że branża może mieć swoje rzeczy na swoich zasadach na dużych festiwalach. Brawo.

Tylko że tu przychodzą Syny całe na biało i w niewybredny sposób zauważają coś, z czym trudno mi się nie zgodzić, choćbym przekonał całą rodzinę, że – hej kochani, od dzisiaj wszyscy mówimy do siebie na auto-tunie. Otóż fakt faktem, wielu młodych raperów idzie w stronę potupajkowej i klubowej fazy, o której PiH nie wiem, co by powiedział, bo “to nie jest hip-hop” to za mało. Oczywiście setny raz powtórzę – to nie musi być hip-hop, jeśli dalej spełnia warunki bycia po prostu dobrą muzyką. Tutaj oczywiście wjeżdża kwestia gustu, więc póki co zostawmy sprawę i przejdźmy do mięska.

młode wilki all stars

Popkiller młode wilki all stars

Syny 发布于 2019年7月4日周四

Jeden krótki filmik, a tak dużo potrafi powiedzieć. Logo “PoloTV” z dumą kole nas w oczy z prawego górnego rogu. Że Syny przyczepiły się akurat do fragmentu, w którym występuje Smolasty? Trochę kiepsko wyszło, bo Smoła nie jest i nie tytułuje się raperem – jest, co w Polsce rzadkie, chłopakiem od r’n’b (czy też różnych wariacji na temat). Tu akurat na tapet wziął kawałek “Raj”.

Dla tych z Was, którzy nie wiedzą, Syny to duet, który dał nam w ostatnim czasie naprawdę dobrej jakości g#wno. Prawdziwy primeshit. Jeśli jednak jesteście z tych, którzy dobrze bawiliby się na koncercie Smoły, to istnieje bardzo duża szansa, że nie bawilibyście się na koncercie Synów w ogóle. Właściwie bardziej odległych biegunów nie umiem sobie wyobrazić. Panowie mają do siebie tak daleko jak to tylko możliwe. Absurdalne, ale w obu przypadkach mamy do czynienia z czymś wyjątkowym na swoim poletku.

Piernikowski i 1988 mają swoją wizję klasycznej duchoty, białasów na klatówie i tego, jak się szumi językiem. I bardzo dobrze, bo tak samoświadomym duetem w ostatnim czasie okazał się być chyba jedynie PRO8L3M. Nie dziwi więc, że kiedy patrzą ze swoich syntezatorowych tronów, dzisiejszy rap jest dla nich równie interesujący, co durian. Czym jest durian? Owocem, który pochodzi z Azji i swoistą ciekawostką, bo nawet dobry, ale pachnie w bardzo specyficzny, nieprzyjemny sposób. W skrócie – nawet jeśli się przemożesz, to jednak jakiś niesmak jest. I takie podejście do współczesnego rapu można mieć. Można mieć je również wobec tego bardziej rootsowego, bo przecież nie do każdego musi trafiać każda muzyka. Nie zmienia to jednak faktu, że Syny dissujące Smolastego w ramach akcji Popkillera to jedna z najbardziej kuriozalnych rzeczy, jakie ostatnio widziałem.

fot. kadr z klipu “Smolasty ft. Tymek – Tusz [Official Music Video]”, youtube.com/Smolasty

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Snoop Dogg wspomina, jak palił zioło z Kurtem Cobainem. Tylko że nie palił

Marihuana nie jest szkodliwa? Ilu ludzi, tyle opinii, ale jedno jest pewne – na pewno nie wspomaga pamięci. Snoop Dogg pochwalił się wspólnym zdjęciem z Kurtem Cobainem. Problem w tym, że takie nigdy nie powstało. Albo inaczej – powstało – ale nie w normalnych warunkach. Czy obaj panowie się znali, to już inna kwestia, której być może nigdy się nie dowiemy, ale pewnym jest, że to, co zaraz zobaczycie, to wielka iluzja. Zapraszamy na krótki maraton halucynacji z wujkiem Snoopem.

View this post on Instagram

Young dogg with. Kurt 🤜🏾😎92

A post shared by snoopdogg (@snoopdogg) on

Wygląda super, prawda? Snoop w 1992 roku, już jako król zioła, i uhahany Kurt, który zapewne ściągnął kilka buchów z jointa, który raper trzyma w dłoni. I wszystko świetnie – dwie ikony na jednym zdjęciu, atmosfera luźna i przyjacielska, najlepsi z dwóch światów itd.

Tylko że nie. Otóż zdjęcie jest przeróbką autorstwa niejakiego Vemixa. Autor wrzucił je na swoje instagramowe konto, wyraźnie poruszony tym, że udało mu się wkręcić Snoop Dogga w znajomość z Kurtem Cobainem. A jeśli nie w samą znajomość, bo – kto wie – to w istnienie takiej fotografii. Na Twitterze użytkownik Lil Shady Boy pokazał z kolei zdjęcia, z których powstała kompilacja:

Przestroga dla wszystkich. Kiedy odwrócimy nieco sytuację Snoopa, to płynie z tego ważna nauka – jeśli ktoś pokaże Wam niewygodne zdjęcie sprzed lat, to zawsze możecie powiedzieć, że nie ma opcji, żeby powstało.

fot. Instagram.com

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Szaleństwa ciąg dalszy. Lil Nas X – “Panini” ft. Gordon Ramsay!

Wiecie jak zrobić panini? I nie, nie chodzi nam o pochodzący z “7 EP“, znany kawałek Lil Nasa X’a, chociaż ten numer jest na tyle generyczny, że pewnie wcale nie byłoby to takie trudne. W każdym razie, my już wiemy, a to za sprawą Kurta Cobaina Gordona Ramsaya, którego raczej nie musimy przedstawiać. Hej, ten koleś dissuje obsługę lepiej niż mógłby niejeden raper.

Dzień po swoim coming oucie, podczas pobytu w Londynie, Lil Nas X zwrócił się do niego na Twitterze, aby kucharz nauczył go, jak zrobić prawdziwe włoskie kanapki…

Gordon niemal od razu odpowiedział, a dwa dni później panowie spotkali się w azjatyckiej restauracji Lucky Cat w Londynie – niespodzianka, należącej do Ramsaya – gdzie wspólnie przygotowali panini. W tym przypadku oczywiście ze wschodnimi dodatkami.

Oczywiście treść piosenki z jedzeniem wspólnego ma tylko tyle, że jej tytuł zaczerpnięty został od imienia jednej z głównych postaci “Chowdera”, kreskówki Cartoon Network. Sam utwór zresztą pozbawiony jest kowbojskiego motywu i traktuje o relacji młodego rapera ze swoimi fanami po sukcesie “Old Town Road“.

Nie wiemy, jak wy, ale dla nas wersja z Ramsay’em wypada znacznie ciekawiej. I smaczniej!

fot. kadr z filmu “Gordon Ramsay Teaches Lil Nas X How To Make A Panini”, youtube.com/Gordon Ramsay

Zostaw komentarz