Hip Hop,Wywiad

Młody M: Nigdy nie krzyczałem HWDP [Wywiad]

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,Wywiad - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Młody M: Nigdy nie krzyczałem HWDP [Wywiad]

Mniej więcej dekadę temu Młody M potrafił wykręcić wielomilionowe wyświetlenia, był jednym z topowych raperów warszawskiej ulicy. Po zakończeniu współpracy ze Step Records słuch o nim zaginął, chociaż Młodziak muzyki wcale nie porzucił. Co więcej, jak mówi, znajduje się teraz w coraz lepszej formie, a w tym roku wydaje swój kolejny projekt. Czas na rozmowę znalazł między treningami.

Większość ludzi myśli, że już nie nagrywasz. Czym zajmujesz się na co dzień?
Pracuję na siłowni. Muzyka nie jest moim źródłem dochodu, bo i nie mogłaby być. Nie mam takiej popularności, jaką miałem kiedyś, więc łączę sobie te dwa światy, które stanowią dla siebie przeciwwagę – z jednej strony fitlife związany ze zdrowym trybem życia, z drugiej rock’n’rollowy styl muzyczny, którego zawsze byłem fanem.

W czasach „Kronik” szukałeś stabilizacji. Czy teraz właśnie udało ci się ją osiągnąć?
Tak, to jest zdecydowanie ten moment. Wiesz, muzycznie nie wiedzie mi się tak, jak kiedyś, natomiast życiowo jestem w tym miejscu, w którym być powinienem.

Jak wyobrażałeś sobie wtedy siebie za 10 lat?
Gość po trzydziestce to był dla mnie już stary dziad. (śmiech) W ogóle nie myślałem o tym, że kiedyś mnie to spotka. Przeżyłem trochę tę swoją trzydziechę – zapuściłem włosy, schudłem, zrobiłem sobie pierwszy tatuaż. Teraz jestem już dość stabilny, wszystko się układa i wszystko jest na swoim miejscu.

Odkąd rozstałeś się ze Step Records, wydajesz pod szyldem Much More Music?
Tak. Much More Music to tak naprawdę kanał na YouTube mój i moich kompanów, z którymi pracuje na co dzień. Chociaż można powiedzieć, że teraz już wytwórnia, bo muzykę wydajemy cyfrowo.

Nie żałujesz tej zmiany?
Poniekąd tak. Straciłem zasięgi, popularność, możliwość dotarcia do szerokiego grona odbiorców. Większość ludzi, kiedy gdzieś złapie mój track, mówi: „O, to Młody jeszcze rapuje?”, czyli to nie jest tak, że się ode mnie odwrócili, tylko nawet nie wiedzą, że coś robię. Teraz jestem w pełni niezależny; nikogo o nic nie pytam, robię to, co lubię i w takim tempie, jakie lubię, nie gonią mnie terminy, nie mam żadnych presji ani czasowych, ani wydawniczych. Nikt nade mną nie stoi i nie mówi: „A może spróbuj zrobić to w inny sposób”. To był bardzo dobry ruch pod kątem artystycznym, natomiast promocyjnie – wszystko siadło. To jest niezły sprawdzian, kto tak naprawdę kocha muzykę, a kto jest koniunkturalistą. Moja koniunktura się totalnie skończyła, a mimo wszystko nadal to robię. To zajawka, pasja, sposób wyżycia się.

Który z etapów swojej kariery oceniasz jako najfajniejszy?
Zupełnie inaczej widziałem to kiedyś niż teraz. Zjeździliśmy Polskę wzdłuż i wszerz, numery osiągały dobre wyniki, zasięgi, więc to było bardzo fajne. Jak teraz się spotykam z RX-em, bardziej towarzysko, koleżeńsko, to zawsze wspominamy z łezką w oku tamte momenty. Natomiast obecne czasy są dla mnie lepsze pod kątem życiowym. Tak jak ci mówiłem, osiągnąłem pewien etap stabilizacji. Mam też żonę, dzieci, a jeżdżenie w trasę nie było dla mnie zdrowe. Bardzo sobie cenię to, gdzie teraz jestem i co robię. Nie przeszkadza mi to w żaden sposób w robieniu muzyki, a o to w końcu w tym chodzi.

Rok temu wydałeś epkę o dość znamiennym tytule: „Bojack Horseman”, a teraz, w grudniu – „Psychoaktywny”, którą zamyka utwór „Koniec i Początek”. Szykuje się jakaś duża zmiana?
Sława na pstrym koniu jeździ. Tego nie można zaplanować. Tak samo jak nie zaplanowałem tego, że utwór „Nikt mi tego nie dał, nikt mi tego nie zabierze” stał się hitem, tak samo nie jestem w stanie zaplanować, czy coś teraz zażre, czy nie zażre. Nie nastawiam się więc wybitnie na jakieś przełomy, aczkolwiek dalej robię muzykę. Może kiedyś się to stanie i uda mi się wrócić do popularności, ale nie jest to celem nadrzędnym. Jedyne, co mogę powiedzieć, to że nie zamierzam kończyć kariery. Nie mamy dużych pieniędzy, aby wpompować je w reklamę, więc to wszystko musi iść w sposób naturalny.

Aby być na bieżąco z tym, co robisz, gdzie najlepiej obserwować cię w internecie?
Myślę, że głównie na Instagramie, tam prowadzę też Story. Nie za bardzo lubię Facebooka, ale nie rezygnuję z niego, bo mam tam 100 tysięcy followersów, natomiast nie mam do Facebooka serca. Jeśli chodzi o muzykę, to kanał Much More Music na YouTubie.

Pracujesz teraz nad kolejnym albumem, który ma ukazać się w tym roku. Jaki on będzie?
Będzie raczej kontynuacją tego, co robiłem do tej pory. Totalne przeciwieństwo tego fitlife’u, który uprawiam i ta mroczna strona, ten mroczny Młody. Ale to też nie jest tak, że ja nigdy nie nagrywałem jakichś kawałków motywujących. W mojej muzyce, jak się wsłuchasz, jest sporo takiej gadki, natomiast wszystko jest raczej w klimatach ulicznego brudu i tych negatywnych emocji, bo to one głównie mnie nakręcają do pisania.

Bierzesz udział w projekcie „Heartful LP”, fundacji Pomaganie Rąk Nie Brudzi. Jak tam trafiłeś?
Po prostu zaprosił mnie organizator. Bardzo chętnie się na nim udzieliłem, bo to szlachetna sprawa. Na pierwszej edycji [„Pomaganie rąk nie brudzi”, 2017 –– przyp. red.] też miałem być, ale nie udało się czasowo.

Każdy z raperów, który włączył się w ten projekt, sam wymyśla temat swojego utworu, jest totalna dowolność. O czym będzie twój?
Tak, w ogóle nie było żadnych wytycznych. Mój kawałek nazywa się „Maski”, nawijam tam z Frostim i Nesterem, moim ziomalem z Much More Music. Jest po prostu o tym, że ludzie muszą się dostosowywać do sytuacji i nie zawsze mogą być sobą.

W moim rapie nie ma jakichś wielkich filozofii. Nie siadam też i nie rozkminiam nad tematem, nad tym, o czym zrobię kawałek, tylko po prostu słyszę bit, siadam i intuicyjnie piszę. Zawsze finalnie to jakiegoś kształtu nabiera i jest na jakiś temat.

Czyli u ciebie najpierw jest muzyka, a dopiero później tekst?
Zdecydowanie tak. Wybieram podkład, który mi się podoba, siadam i do niego piszę. Ostatnio z racji tego, że mam mało wolnego czasu, teksty piszę nawet w samochodzie, słucham w nim bitów. Jadę w korku S8-ką, mam jakieś 30, 40 minut i na bieżąco układam tekst, zapisując go na dyktafonie.

Kiedyś co prawda wena nachodziła mnie dużo częściej, miałem dużo pojedynczych wersów w telefonie, i potem coś z tego składałem. Czasem był to pierwszy wers, od którego zaczynałem, czasami jakaś myśl w środku. Tyle już tych tekstów zrobiłem, że po prostu wiesz, nie ma już takich złotych strzałów, po prostu jest praca.

Dotarłam na twoim fanpage’u na Facebooku do posta, który wrzuciłeś, gdy wyszedł twój ostatni longplay, „Martin Eden” [2018 –– przyp. red.]. Napisałeś wtedy, że prawdopodobnie będzie to twoje opus magnum. Było?
Na tamten czas było, ale teraz zdecydowanie jestem lepszym raperem niż wtedy. Z płyty na płytę wiem więcej, jestem bardziej świadomym artystą, mam lepszy warsztat – dużo lepszą kontrolę nad wokalem, nad rytmiką. Mam tylko trochę gorszą dykcję z powodu treningu siłowego, bo żuchwa mi się spina. (śmiech) Ale to da się rozluźnić, a nie wchodzę na jakieś wybitne przyspieszenia. Jeżeli więc tendencja się utrzyma, to wszystko jest przede mną.

To jest też kwestia podejścia do sprawy ideologicznie i emocjonalnie. Z racji tego, że już dużo widziałem, mało rzeczy mnie zaskakuje i wywołuje we mnie emocje takie jak kiedyś. Potrafiłem się wzburzyć na przykład polityką, która mnie teraz w ogóle nie dotyczy i nie mam ochoty słuchać ani oglądać tego szaleństwa. A „Martin Eden” jest płytą, którą teraz bym zrobił w tydzień.

Ile nad nią w takim razie pracowałeś?
To nie był taki stricte album, tylko seria numerów. Wrzucałem kolejne kawałki na bieżąco, jak miałem czas, więc powiedzmy, że raz na miesiąc, z przerwą na pracę zawodową. Siedziałem nad nimi po dzień, po dwa, czyli w sumie 6-8 godzin nad jednym numerem. Teraz jest to dla mnie absurdalne, bo nie musiałbym tyle pracować, aby zrobić coś takiego.

Jak wiele łączy cię z bohaterem powieści Jacka Londona?
Po prostu mi się podoba. On też w jakiś sposób tworzył, dążył do zaistnienia, a potem to zaistnienie go męczyło. Tak było ze mną. Teraz, kiedy przestałem być popularny, doceniam tę popularność, która była. Wtedy bardzo jej nie lubiłem na zasadzie takiej, że mnie peszyła, chociaż to bardzo miłe, kiedy ludzie podchodzą, przybijają piątkę, robią zdjęcia. Samo dotarcie muzyczne było super, natomiast dostawanie wiadomości i zaczepki od ludzi – nie czułem się z tym swobodnie.

Teraz ludzie cię nie rozpoznają? Mam na myśli na przykład tych, którzy po raz pierwszy przychodzą na siłownię.
Raczej nie. Ja na klipach byłem 10 kilo cięższy, miałem buzię jak księżyc w pełni, krótkie włosy, bądź ich brak, więc nawet gdyby znali moje stare numery, to by mnie nie poznali. Wprawdzie zdarza się, że tak się dzieje, ale to jest nic w porównaniu do tego, co było. Jak idę galerią, mam totalną swobodę, czego kiedyś do końca nie miałem. Już nawet zapomniałem, że musiałem się pilnować. Teraz robię różne głupoty publicznie i nikt na to nie patrzy.

Bardzo zmieniło się przez ten czas twoje podejście do swojej muzyki?
Zawsze lubiłem patos, a ta górnolotność mieszała się z bardziej przyziemnymi, brudnymi sprawami. Natomiast wiele poglądów z tamtych lat, które głosiłem, jest dla mnie już nieaktualna albo wydaje mi się lekko naiwna. Więc ogólnie, co do zasady, moje poczucie estetyki się nie zmieniło. Na pewno jest więcej melodii, używam auto-tuna, ale kiedyś to były przecież inne czasy… W zasadzie to nie, zawsze go używałem. W 2009 roku, kiedy byłem bardziej uznawany za ulicznego rapera, miałem na płycie „Kronika Remix” auto-tune, co wtedy było nowością i nie do końca było akceptowane w tym hermetycznym środowisku Polski Walczącej. Aczkolwiek ja nigdy nie byłem taki stricte uliczny – nigdy nie krzyczałem HWDP. Zawsze to była ulica z nutką poezji.

Bardzo mi się podoba z „Martina” kawałek „Znać lepszy świat”. Właściwie tam prawie śpiewasz, on ma taki fajny klimat. Ale wiesz, ja dorastałam raczej na nowej szkole i na co dzień słucham przede wszystkim jej.
Dziękuję. Tak, to jest taki bardziej nowoszkolny numer niż cała reszta Martinów Edenów. Jest bardziej new, a tam jednak był bardziej klasyczny klimat.

Przed rozmową powiedziałeś mi, że nie czytasz za bardzo portali hip-hopowych. Śledzisz to, co dzieje się na scenie?
Śledzę ją na tyle, na ile pozwala mi czas. Portale plotkarskie i Spotify to są dwa główne źródła, z których czerpię informacje. Na pewno nie jestem na bieżąco ze wszystkim, bo teraz tyle tego wychodzi, natomiast pojęcie o tym, co się dzieje, mam. Podoba mi się to zresztą. Jestem pod dużym wrażeniem młodych artystów, wprawdzie treściowo to jest nie mój świat, bo dzielą mnie i czasy, w których się wychowaliśmy, i wiek. Ale bardzo mi się podoba ich warsztat, są na bardzo wysokim poziomie i uważam, że to jest czołówka światowa.

Zmieniło się w końcu też to, że dzisiaj treść jest mniej istotna niż flow; niż to, jak całość ze sobą gra.
Zgadza się. No właśnie, dla mnie nigdy nie będzie mniej istotna niż muzyka, bo wychowywałem się na Moleście. „Skandal” to jest dla mnie płyta-klucz, płyta kultowa, która mi ułożyła w głowie, jakby to nie brzmiało. To przez pryzmat jego i rzeczy, które się wtedy działy, postrzegam muzykę, więc nigdy nie wywalę trzech słów albo nie zamienię czegoś, bo fonetycznie lepiej brzmi. Nowa szkoła robi to bez problemu, bo oni podchodzą do tematu popowo – chcą mieć piosenkę.

Są jakieś premiery w tym roku, na które czekasz?
Czekam na wszystko. Tak dużo się dzieje, że nawet płyty, które mnie zachwycały, szybko stają się niemal obce, bo wychodzą kolejne rzeczy. To jest trochę straszne, co mówię, ale tak jest. Nie ma czasu usiąść i poświęcić każdej więcej czasu.

Jest ktoś, z kim chciałbyś teraz nagrać?
Tak, z Avim i to miało się udać na epce „Psychoaktywny”, ale akurat był on po premierze swojej płyty i musiał trochę odpocząć, żeby wrócić do pisania, a ja nie chciałem aż tak długo czekać. Jeżeli mógłbym wybrać, to też na pewno z Oskarem z PRO8L3M-u, ale zupełnie się nie znamy, a ja nie jestem już mainstreamowym raperem, więc jest to mało prawdopodobne. Z większością ludzi, z którymi chciałbym nagrać, już nagrałem. Tamci koledzy, którzy byli kiedyś… już nie jesteśmy kolegami, bo nie łączą nas sprawy biznesowe. Po prostu, brutalna rzeczywistość.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Czy youtuberom żyje się lepiej niż polskim raperom?

Odkąd rozwinął się Internet, a wraz z nim serwisy społecznościowe, do których dostęp jest powszechny powstały nowe zawody, które przynoszą zysk i jak się okazuje – nie mały!

Raperom Internet, a zwłaszcza YouTube dał możliwość pokazania się szerszemu gronu, dotarcie w każde miejsce, lepszą promocje, a co za tym idzie pozyskiwanie nowych fanów w łatwy sposób i większą sprzedaż swoich płyt.

Muzyczny serwis społecznościowy wygenerował YouTuberów, którzy poprzez publikowanie filmów na swoich kanałach zarabiają pieniądze i stało się to ich narzędziem pracy.

Obie te grupy nie mogą narzekać na brak funduszy. Silnie rozwinięta branża muzyczna, w której rap znajduje się w czołówce oraz twórcy YouTuba, zarabiają na swoich dziełach niemałe pieniądze. Którzy jednak wychodzą na tym lepiej?

Obecnie na polskim YouTubie istnieją dwie ekipy twórców internetowych, którzy posiadają ogromne domy, w których mieszkają wraz ze swoimi przyjaciółmi. Krakowska Ekipa Friza oraz Team X na czele ze Stuu, którzy mieszkają w willi pod Warszawą. Wyobraźcie sobie, gdyby tak rapowe ekipy mieszkały cały czas ze sobą. Czy wtedy dostawalibyśmy płytę co miesiąc? Bo przecież tyle głów z rapową zajawką w jednej chacie nie skończyło by się na leżeniu przed telewizorem i oglądaniu telewizji.

Popek w 2016 roku opublikował wideo, na którym „oprowadza” fanów po swoim domu, który rzekomo kupił za 3,5 bańki. Fani nie byli do końca przekonani czy to rzeczywiście nowy dom Króla Albanii, gdyż ten gubił się na filmie i nie do końca wiedział co gdzie jest. Odbiorcy zwrócili również uwagę na wystrój „gniazda” Popusia, który jednak do rapera nie pasował, był zbyt elegancki. Po jakimś czasie na kanale „WJAZD NA CHATĘ” pojawił się film, w którym to twórca, czyli Jack Gadovsky sprawdził jak wygląda dom rapera.

Jednak chyba youtuberzy w swoich domach mają większe luksusy. Czy to oznacza, że bycie youtuberem jest bardziej opłacalne? Może wynika to też z tego, że raperzy nie dzielą się aż tak swoim życiem prywatnym i nie muszą pokazywać tego jak żyją na co dzień. Przez co nie wiemy jak wyglądają ich domy czy mieszkania. Za to internetowi twórcy chętnie dzielą się takimi informacjami, jest to ich chleb powszedni. Stuu, który na polskim YouTubie zaznaczył się bardzo mocno, mieszka obecnie w willi pod Warszawą, która jest ogromna i widać w niej przepych i bogactwo. Czy to oznacza, że youtuberzy wiodą godniejsze życie od raperów?

Nie mniej jednak obie te grupy się ze sobą ścierają. Raperzy coraz częściej otwierają się na swoich fanów publikując zdjęcia czy filmy ze swojego codziennego życia. Niektórzy otwierają nawet swoje kanały w serwisie YouTube, co nie do końca spotyka się z sympatią ich fanów. Z drugiej strony, youtuberzy również zaczynają rapować, niekiedy całkowicie zmieniając branżę. Fani rapu nie są zbyt pozytywnie nastawieni do rapujących youtuberów. No chyba, że jest się youtuberem, który jest specem od HipHopu i swój kanał otacza wokół tej kultury, tak jak Yourkosky czy Brudna Małpa. Jakie wy macie zdanie na ten temat? Komu w tym kraju żyje się lepiej: raperom, czy youtuberom?

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Avi, Louis Villain i Kacper HTA (o)powiedzą o osiedlu

Powiedz na osiedlu, że pojawił się nowy Płomień! Nie, jeszcze nie, ale już niedługo zapowiadany od lat powrót składu Płomień 81 stanie się faktem. W poprzednim roku otrzymaliśmy już dwa single warszawskiej grupy. Ich ocenę może pozostawię już wam, ale fakt jest jeden – nowy P81 na 99% wyjdzie w tym roku. Kilka dni temu pojawiała się informacja, że do album „Szkoła 81” dorzucona zostanie druga płyta, na której znajdą się interpretacje klasycznego numeru grupy – „Powiedz na osiedlu”. Z tej okazji postanowiłem pobawić się we wróżbitę i zgadnąć kto może pojawić się dodatkowym krążku.

Kabe

Zacznę od wyboru, który zapewne dla większości słuchaczy polskiego rapu jest oczywisty. Kabe wystąpił gościnnie w drugim singlu Płomienia i nie ukrywajmy jest teraz na fali. Do tego dobrze wpasowuje się w osiedlowo-uliczną stylistykę, która była obecna na „Historiach z sąsiedztwa”.  Trochę Francji na klasycznym polskim bicie? Nie przeczę – mogłoby być ciekawie.  

Paluch

Wybór niemniej oczywisty jak Kabe. Za czasów „Historii z sąsiedztwa” i „Pod prąd” słuchacze ironizowali, że zwrotka Onara bez słowa „osiedle” nie istnieje. Potem raper jednak „dorósł do rapu” i jego miejsce wśród zawodników będących krzykiem osiedli zajął kto inny. Tak, jak możecie się łatwo domyślić chodzi mi o Palucha. Szef BOR nagrywał z Onarem jeszcze za czasów, gdy Poznaniak kojarzony był głównie przez lokalnych odbiorców. Paluch niedawno dograł się również do innego remixu członka P81, a dokładnie „Gorzkiej wody” Pezeta.

Otsochodzi

O młodym Janie i zapowiadanym przez niego projekcie ostatnio już troszeczkę pisałem. „Powiedz na osiedlu” jednoznacznie kojarzy się z osiedlowym klimatem i to raczej bliższym hardej ulicy, aniżeli luzackiego baskeciku z kumplami. Jednak może wśród remixów znalazłoby się miejsce dla rapera, który podszedłby do tematu bardziej na chillu? Nie da się ukryć, że temat osiedla w tekstach Otsochodzi przewija się już od pierwszych jego nagrań. A że daleko temu do panów w kominiarkach? No trudno

Oskar

Oskar z Pro8l3mu? Nie, to byłoby zbyt oczywiste… Lecimy dalej

Dixon 37

Otsochodzi był zbyt lajtowy na „Powiedz na osiedlu”, to polećmy w jeszcze bardziej hardcorowy klimat niż na oryginale. Dix 37, co kto lubi, ale fakty są takie, że Płomień 81 dograł się Dixonom przecież nie tak dawno, a sam Pezet kilka tygodni temu pojawił się na feacie u Kafara. Osobiście nie dziwiłbym się jakby dodatkowo w takim numerze wystąpił np. jeszcze panowie z Hemp Gru. W końcu zarówno Pezet jak i Onar pojawili się u HG na nowej wersji „Życia Warszawy”.

Avi, Louis Villain, Kacper HTA

O powyższej trójce wiemy już, że na pewno pojawią się na dodatkowym krążku Płomienia. Słuchaczy poinformował o tym sam Onar za pośrednictwem Instagrama. Zadowoleni z takie decyzji?

A wy kogo byście chcieli usłyszeć w interpretacji numeru „Powiedz na osiedlu”? Macie swoich faworytów? Napiszcie nam o tym w komentarzach pod artykułem na Facebooku

Foto. Instagram/onar_official

Zostaw komentarz