News

Na nudę w hip-hopie: Afro trap!

Damian Kaźmierczak -
News - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Na nudę w hip-hopie: Afro trap!

Hip Hop na świecie wciąż ewoluuje, dzięki czemu cały czas trafia do nowych odbiorców. Pewne podgatunki rapu nagle pojawiają się w mainstreamie i równie szybko z niego znikają. Dziś będzie o jednym z nich – Afro trapie – stylu, który pożenił uliczny charakter z dużą dawką melodyjności.

Powstał z połączenia trapu z Afrobeatem. Czym jest trap, zapewne wiecie, natomiast co się kryje pod pojęciem Afrobeatu, zaraz wyjaśnię. Styl ten narodził się w Afryce, w połowie lat sześćdziesiątych XX wieku. Pierwsi przedstawiciele łączyli afrykańskie rytmy z funkiem i jazzem.

Cztery dekady później synowie francuskich emigrantów połączyli charakterystyczne brzmienie afrobeatu z wchodzącym na salony trapem. Raperzy z Paryża czy Marsylii wykreowali nie tylko nowy styl muzyczny, ale także stali się inspiracją w dziedzinie mody. Ich muzyka nie tylko zmieniła rynek francuski, ale również miała znaczący wpływ na hip-hop w innych europejskich krajach. No, to tyle z lekcji historii. Przyjrzyjmy się teraz zmianom, jakie zaszły w muzyce i modzie na fali popularności afro trapu.

Uliczny styl znowu w modzie

Fani ulicznego hip-hopu zaraz podniosą larum, że “Jak to?!, a wcześniej nie wychodziły dobre uliczne płyty?” Panie i Panowie, spokojnie. W samej Polsce znalazłyby się albumy z tzw. ulicznego nurtu, które są dobre, momentami znakomite, wymieńmy tu chociażby muzykę duetu Pro8l3m. Na myśli mam tu głównie raperów, którzy wcześniej byli znani (lub głównie odbierani) tylko przez ortodoksyjnych słuchaczy ulicznego rapu. Tacy raperzy jak Kizo, Major SPZ czy nawet Bonus RPK, dzięki otwarciu na nowe brzmienia, dotarli do nowej grupy odbiorców. Niekoniecznie związanych z “ciemnym”, szorstkim klimatem. Natomiast u naszych zachodnich sąsiadów, uliczny hip-hop nigdy wcześniej nie cieszył się dużą popularnością. W latach dziewięćdziesiątych rządziły tam bardziej trueschoolowe brzmienia, a pierwsza dekada XXI wieku to czas popularności gangsta rapu.


W Niemczech momentem przełomowym dla afro trapowych brzmień była płyta “Palmen aus plastik” duetu Bonez MC i Raf Camora. Longplay z wieloma hitami dotarł na szczyty list przebojów, a raperom dał status gwiazd. Aktualnie niekwestionowaną u naszych zachodnich sąsiadów jest Capital Bra. Raper potrafiący dobrze połączyć uliczny szyk z lekkimi brzmieniami. Popularni wcześniej “gangsterzy” w ciemnych skórach i w obstawie twardych kolegów zostali zastąpieni przez chłopaków w koszulkach PSG i z saszetkami Gucci.

Wszyscy jesteśmy piłkarzami

Przez dekady, gdy łączyliśmy hip-hop i sport, bazując na stylu ubioru raperów, najczęściej na pierwszy plan wysuwała się koszykówka. Pamiętacie jak nosili się członkowie Dipest na początku XXI wieku? 3XL long drużyny NBA był nieodzownym elementem ich ubioru, prawie tak samo ważnym, jak wiszące na nim łańcuchy. Na początku drugiej dekady, gdy raperzy zamienili baggy na skinny i zmienili markę Mitchell & Ness na Supreme, bliżej im było do młodych skejtów. Pionierom afro trapu “zawdzięczamy” wylansowanie mody piłkarsko-dresiarskiej. Nastąpił powrót do noszenia koszulek piłkarskich, czapek z daszkiem, dresów z trzema paskami i cichobiegów. W latach 2016-2017, co druga osoba siedząca w kulturze streetwear nosiła dresy Adidas Tiro 15, wyglądając trochę jak polski dresiarz z lat dziewięćdziesiątych.

View this post on Instagram

Do przodu przed siebie nigdy w tył 🏄‍♀️

A post shared by Malik Montana (@donmalikmontana) on

Język niemiecki już nas nie odstrasza

Szczególnie polscy fani rapu sceptycznie podchodzili do hip-hopu naszych zachodnich sąsiadów. Jeśli już decydowali się na zagraniczny rap, to przeważał głównie ten ze Stanów, ewentualnie z Francji, ale: “panie, Niemcy? Przecież to język wroga!”. Pojawienie się Boneza, Rafa czy UFO 361, sprawiło, że ten “okrutny” język Goethego i Nietzschego, przestał być już tak odpychający. Polscy raperzy również zaczęli inspirować się niemieckimi brzmieniami, co szczególnie można zauważyć u takiego Kizo.

Europejczycy nie gęsi, swój styl rapu mają

W drugiej połowie obecnej dekady przeminęła moda na brytyjski grime i dubstep. W ich miejsce w Europie pojawił się afro trap, który “zalał” nie tylko Francję, ale również Niemcy, Włochy czy Polskę. Styl zupełnie pomijany przez amerykański mainstream. Styl, który dał świeży powiew polskiej ulicy, dotąd opierającej się zbyt często na pianinkach, kopiach Onyxa czy też syntetycznych bitach.

Zbliżamy się chyba do zmierzchu popularności afro trapu w Europie. Podobnie jak nastąpił zmierzch mody ulicznej z nim kojarzonej. Nie ma co płakać. Jego miejsce zajmie kolejny, świeży, podgatunek hip-hopu. Tymczasem, rodzimi raperzy, macie jeszcze trochę czasu, aby stworzyć pierwszą dobrą (polską) płytę w tym klimacie!

Fot. klip “MHD – Afro Trap”/Youtube/Mhd Officiel

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Jak Gural z Fokusem. A może by tak krążek?

Chemia między raperami wyczuwalna jest od lat. Jutro ukaże się kolejny numer, w którym usłyszymy obu zawodników obok siebie. Gural dograł się na nowe Pokahontaz. Wspólnych kawałków Fo i Dziadziora było już na dobrą EPkę – może czas przekuć znajomość w pełnoprawny krążek?

Po raz pierwszy Gural z Poznania i Smok z Katowic spotkali się w 2007 roku na producenckiej płycie WhiteHouse “Kodex 3:Wyrok”, do której nagrali tytułowy numer.

Kodexy miały to do siebie, że Magiera z LAską zawsze celowali w pozornie nieoczywiste połączenia. Pozornie, bo producenci doskonale wiedzieli, kto z kim może się sprawdzić. To taka idealna wersja sytuacji, o której pisałem TUTAJ.

Połączenie Fokusa z Guralem okazało się być strzałem w dziesiątkę. Na tracku spotkali się bowiem raperzy, którzy niewymuszonym vibem i panowaniem nad flow wyprzedzali częstokroć większość sceny. Całe zwrotki oparte na zmianach podziałów rytmicznych i gęstym rymowaniu. Jeśli rap potraktować jako zabawkę, to panowie żonglowali nią jak nikt inny.

A gdyby tak…

Pięć lat musieliśmy czekać na kolejny kawałek. Tym razem w zgoła innej stylistyce, ale wrażenie, że raperzy doskonale się uzupełniają przeplatają pozostało. Zaczęły się też pierwsze pytania o wspólną płytę… ciągnięci za język, odpowiadali w wywiadach tak samo: – Chciałbym, ale musimy znaleźć czas.

Utwór pod zmienioną nazwą na “A gdyby tak” finalnie znalazł się na płycie Gurala “Projekt: Jeden Z Życia Moment”

Kilka miesięcy później Smok położył zwrotkę na jednym z najbardziej równych posse-cutów w polskim rapie, czyli w “Kolorze Purpury”. Gościnka wielu ludziom przywróciła wiarę w Fokusa, który nadwyrężył renomę wśród słuchaczy solowymi wydawnictwami. Cytując KAMELito, który recenzował “Alfę i Omegę” na łamach nieistniejącego już HIP-HOP Magazynu: “Powierzchnie tnące uległy stępieniu”. “Prewersje” tylko trochę złagodziły niesmak.

Styl, rap, bit, pasja

Znowu przerwa i niestety dłuższa. Na kolejny wspólny kawałek trzeba było czekać tym razem sześć lat. W ubiegłym roku panów połączył… producent. Mowa o producenckiej płycie Dja Decksa, a konkretniej o “Mixtape 6”. Gural i Fokus nawijają tam obok siebie. No prawie – rozdziela ich zwrotka Abradaba (zresztą bardzo elegancka). Raperzy pokazują, że są w formie i wymiatają, choć nieco inaczej niż za czasów Kodexu (o ewolucji Gurala pisałem TUTAJ). Szkoda tylko, że zwrotka Fokusa cierpi na niedowład miksu (te głośne podbitki). Cieszy cameo Rahima, którego w trackliście nie uwzględniono.

Średniowiecze

Już jutro, 15 marca, premiera nowego singla Pokahontaz. Gościnnie oczywiście on = donGURALesko. Na bicie 1/2 WhiteHouse – Magiera.

Patrząc na to, ile w ostatnim czasie jest Gurala wszędzie (a kiedy nie było), Magiery wszędzie (całe płyty Peji, Małpy i Vienia!), Fokusa może nie wszędzie, ale konsekwentnie na kolejnych Pokahontaz – być może sytuacja jest najbardziej sprzyjająca do tego, by panowie pomyśleli na poważnie nad wspólnym projektem? W mojej opinii, miałby szansę być jednym z ciekawszych wydarzeń, obok powrotu Płomienia 81.

fot. kadr z klipu “donGURALesko & Fokus – Gdyby Tak Mogło Być (prod. Donatan)”, youtube.com/donGURALesko

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Pono “Szczerze” wraca na swoje. W starym stylu

Kilkanaście lat temu trudno było wyobrazić sobie warszawskiego rapera, który będzie kładł tak gęste rymy w akompaniamencie bardzo naturalnej nawijki. Tak naturalnej, że trudno było tu mówić o określonym flow. Pono po prostu świetnie opowiadał o tym, co leży mu na sercu.

A mówię to o czasach dawniejszych niż chyba największy klasyk tego Zipa, czyli “Pierdolę to”. Do niego zresztą jeszcze nawiążę, bo “Szczerze” jest w pewnym sensie jego odbiciem po wielu, wielu latach. Że Pono główkował nad kartką raczej mocno intuicyjnie? Że zdarzało się polecieć tylko na czasownikach czy przymiotnikach, byle doprowadzić historię do końca? Owszem, ale tak po prawdzie – co w tym złego, jeśli efekt końcowy zostawał w bani na lata? Wielu z nas do dzisiaj przewija z raperem w myślach wiele zwrotek (i nie tylko tę z “W Aucie”).

O sile warszawskiego rapera świadczy także liczba nawiązań u kolegów. Kuba Knap w “Jak to się robi” przewinął nawet część zwrotki z “Pierdolę to”, żeby w pełni oddać hołd (i sens) słowom członka TPWC.

Właśnie – TPWC, czyli Trzecie Pokolenie Warszawskiej Colendy, a potem akronim rozwijanym w “Teraz Pieniądz w Cenie”, “Ty przecież wiesz co” i “To Prawdziwa Wolność Człowieka”. Pono współtworzył duet razem z Sokołem, który ostatnio “wreszcie” uwolnił się od kolegów i nagrał solo – recenzja TUTAJ. Zresztą Sokół przyznał w wywiadzie u Numera, że właśnie pierwsze TPWC miało być jego solówką, ale ostatecznie poprosił Pona, żeby ten się dograł.

Szlagier

W efekcie panowie nagrali kilka płyt, a potem Sokół związał się artystycznie z Marysią Starostą. Pono nieco się wycofał i na dobre powrócił do świadomości słuchaczy dopiero w 2017 roku (8 lat po ostatnim TPWC!) za sprawą ulicznej supergrupy Szlagier, którą współtworzył z Hazzidym (dawniej Hudy HZD) i Erosem z JWP.

Niestety – przez lata krajobraz hip-hopowy uległ sporej zmianie i kiedyś imponująca nawijka Pona, teraz budziła konsternację. Gdyby nie to, że raper wciąż potrafił zaskoczyć błyskotliwym wersem, o którym młodsi stażem mogliby nie pomyśleć, to można było się poważnie zastanawiać nad długowiecznością Pona.

Na szczęście w ubiegłym roku pojawiło się nowe wydawnictwo Zipery. Co prawda we wszelkich zestawieniach zostało pominięte, ale ja zwracam uwagę na krążki weteranów – bo nawet jeśli nie wniosą nic nowego, to chcę wiedzieć, czy dalej trzymają sztandar. Zwłaszcza, że polska stara szkoła bardzo kojarzy mi się z analogiczną w Nowym Jorku. Choćby z rzeczami, które robi teraz Masta Ace. Wracając jednak do tematu – Pono na “Ziperze” brzmi mocniej i pewniej, choć niestety, momentami wyczuwalne jest zmęczenie materiału. Podobnie jeden z najbardziej niedocenionych raperów z ZIP Składu, czyli Koras.

Szczerze

Choć przykro stawiać takie sądy, to niestety – wyglądało na to, że choć Pono trzyma poziom, to jest to poziom zrozumiały i dostępny jedynie dla hardkorowych wyznawców starej szkoły. Zresztą i oni niektórymi decyzjami przy okazji brzmienia i doboru bitów nie byli zbyt zachwyceni.

Marzec 2019 roku. Pono wypuszcza solowy numer. Klip monochromatyczny, jak klasyczne “Pierdolę to”. Treść? Dojrzalsza.

Wygląda na to, że Pono zalicza się do raperów pokroju Eldo, Quebo i Oskara. Co to znaczy? – Najlepiej wypadają na solowych numerach. Pono dostojnie spaceruje po bicie od duetu SoSpecial (odpowiedzialni m. in. za świetną EP z Te-Trisem “SpecialiTe”). Zwrotki zbudowane na patencie momentalnie sprawiają, że zaczynamy bujać głową. Szczerze. Tym, co jednak jest najpiękniejszym momentem tego utworu i jaskółką, która być może zapowiada przebłysk wiosny w formie rapera, jest kilka ostatnich wersów:

Ma być sprawiedliwie, tego od siebie wymagam
I ja na to wszystko patrzę z lotu ptaka
Lecz prawda jest taka, że wzrok nie jest mym atutem
Dlatego moje działania nie zawsze odnoszą skutek

Zresztą cały tekst to piękne rozliczenie z minionymi latami. Szczere. Do mnie trafiło. Takiego Pona chce się słuchać.

fot. kadr z klipu “Pono – Szczerze”, youtube.com/PONO

Zostaw komentarz