Felieton,Hip Hop

Największy dżentelmen w polskim rapie. Oto 3 projekty Meek, Oh Why’a?, które musicie poznać!

Michał Szyndler -
Meek Oh Why
Meek Oh Why
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Szyndler

Największy dżentelmen w polskim rapie. Oto 3 projekty Meek, Oh Why’a?, które musicie poznać!

Meek, Oh Why? mówi o sobie, że wychowano go na dżentelmena i dlatego nie potrafi pisać kawałków o pieniądzach. Najbardziej „staroświecki” ze współczesnych raperów kończy dzisiaj 25 lat. Z tej okazji zapraszamy Was na subiektywny przegląd twórczości Mikołaja.

„Księżniczka i Buc”

W szeregach Asfaltu Meek, Oh Why? zadebiutował dokładnie pięć lat temu, w dniu swoich 20. urodzin. Wydał wtedy składającą się z czterech utworów epkę. „Księżniczka i Buc” to błyskotliwa satyra wymierzona imprezowym romansom: szybkim, lekkomyślnym i zazwyczaj rozczarowującym. Pierwszy album rapera pokazuje pewne tendencje, których możemy spodziewać się w jego późniejszej twórczości.

Te trendy utrzymują się w kolejnych albumach rapera. Wprawdzie „Miło było poznać” i „Rękopisy nie płoną” są trochę uszczypliwe, ale coraz częściej Meek jest w nich złośliwy wobec samego siebie. Zaczyna przyglądać się samemu sobie zwłaszcza w takich kawałkach, jak „Kim ja jestem” i „Jestem dźwiękiem i słowem”. A muzycznie Mikołaj rzeczywiście „jest dźwiękiem”.  Ukończył Akademię Muzyczną w Krakowie, jest trębaczem. I w warstwie muzycznej to słychać, żaden inny raper nie szaleje na trąbce tak, jak Meek.

„Płyta Rodzaju”

„Płyta Rodzaju” trochę ten świat opisuje („Ała Tołstoj”), a trochę sama go tworzy („Nieboskłonem”). Obserwacje i wnioski Mikołaja są trafne, zabawne i błyskotliwe, ale kiedy już zaczyna budować swój świat od podstaw, to szaleje i pozwala sobie na kreacjonizm na najwyższym poziomie. W końcu „Płyta Rodzaju”, jak biblijna Księga Rodzaju, ma stworzyć coś naprawdę wielkiego.

„Zachód”

„Zachód” to pierwszy album Mikołaja, który w mojej głowie nie brzmi jak upalne sierpniowe popołudnie. W zasadzie, brzmi zupełnie odwrotnie. Jak listopadowy wieczór w zatłoczonym tramwaju. Jest bardziej surowy wcześniejszych wydawnictw. Różni się od nich też tym, że jako pierwszy stawia na odważniejsze i bardziej nowoczesne brzmienia.

Na szczególną uwagę zasługuje teledysk do „Zachodu” w reżyserii Olgi Czyżykiewicz. To niezwykle trafiony mashup poważnych i emocjonalnych ujęć samego Mikołaja i otaczających go „milionów tanich spraw”, na które składają się te bardziej i te nieco mniej znane popkulturowe (i nie tylko) migawki.

fot. kadr z klipu „Meek, Oh Why? x Sarsa – Zachód – feat. Hyper Son”, YouTube.com/AsfaltRecords

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Kabe dołącza do QueQuality. Czy to dobra decyzja dla jego kariery?
Kabe - Que Pasa (prod. Opiat) [QQ Untitled01]

Przyszłość Kabe była sporą niewiadomą po tym, jak Wini zdecydował się sprzedać StoproRap. Mógł równie dobrze zostać w labelu pod nowym właścicielem, zmienić wytwórnie albo nawet zdecydować się na rozwój swojego GCBW i wydawać samemu. Wybrał jednak QueQuality. Jaki wpływ na jego karierę będzie miała ta decyzja?

O tym, że Kabe może przejść do wytwórni najpopularniejszego Kuby w kraju spekulowano już jakiś czas, gdyż fani dopatrzyli się, że w serwisie Spotify artysta zmienił swoją profilówkę na taką, na której założoną ma koszulkę owej wytwórni. Oczywiście, to była raptem poszlaka i absolutnie nie można było interpretować tego w sposób oficjalny, ale ostatecznie ta informacja potwierdziła się, ponieważ dziś w nocy, już z ramienia QueQuality Kabe wrzucił najnowszy kawałek pt. „Nike Air Max”. Nie będę skupiał się tu na ocenie samego numeru, w skrócie rzucę tylko, że jest to numer pełen charakterystycznych dla młodego rapera zabiegów, choć jednak nie najlepszy, który do tej pory popełnił. Skupię się za to na samej słuszności decyzji o dołączeniu do tej konkretnej wytwórni.

Trzeba bowiem zwrócić uwagę na to, w jakim momencie kariery znajduje się Kabe. To dopiero początek, ale też odpowiednia chwila, by wbić się poziom wyżej, bo pierwsza szansa została nieco zmarnowana. Kabe przecież z buta wbił się do rapgry przy użyciu „Albinosa”, a potem jeszcze parę razy potwierdził swoje niebagatelne umiejętności, chociażby robiąc hitowe „Skiety&Klapki”. Dodajmy do tego „Uliczny Styl” oraz niezwykle klimatyczne „Trap i Grind” i mamy już porządny fundament do naprawdę ciekawej i różnorodnej płyty. Nie dostaliśmy jednak od niego ambitnego LP, a EPkę, która przypomina bardziej zbiór luźnych singli. Szkoda, bo gdyby Kabe już wtedy wplótł wyżej wymienione piosenki w bardziej skrupulatnie stworzony album, jego obecna pozycja na scenie byłaby jeszcze silniejsza. Nie jest, ale to oczywiście nic straconego, choć wypadałoby nadrobić tamtą niewykorzystaną szansę. No i właśnie, czy QueQuality mu w tym pomoże?

Zastanówmy się, kto był ostatnim raperem z pod szyldu tego labelu, który osiągnął sukces na miarę swojego potencjału. Trochę trzeba się cofnąć pamięcią, bo na dobrą sprawę, choć to oczywiście subiektywna ocena sytuacji, takim artystą jest Guzior. Został on dobrze wypromowany i obronił się fantastyczną muzyką. Potem niestety QQ nie potrafiło już odpowiednio wspomóc swoich podopiecznych, przez co na przykład taki PlanBe nie wybił się aż tak, jak by mógł, choć potencjał pozwalał mu na to, by stać się drugim Tymkiem, jeszcze przed oryginalnym Tymkiem. Odnoszę też wrażenie, że wytwórnia dużo lepiej mogła zachować się przy promowaniu Przyłuca, który również ma imponujący wachlarz rapowych umiejętności, a jednak jego płyta nie odbiła się zbyt szerokim echem.

Można śmiało więc gdybać, czy nie lepszy dla Kabe byłby chociażby Def Jam, który działa ostatnio bardzo prężnie wydawniczo. Kabe pasowałby też tam bardziej z tego względu, że jest jednak dosyć uliczny. Poza tym, to wielka wytwórnia, która mogłaby się skontaktować ze swoim oddziałem we Francji i zagwarantować raperowi jakąś wyjątkową kolaborację. Inne labele raczej nie byłyby sensowną decyzją, bo SBM jest jednak zbyt rodzinne i Kabe po prostu tam nie pasuje, a taki Asfalt to już kompletnie inna bajka. W miarę mógłby pasować jeszcze BOR, ale tam Paluch wydaje ostatnio bardzo prężnie i skupia się raczej na zawodnikach, którzy u niego debiutują, zamiast przejmować kontrakty już w miarę popularnych raperów. Poza tym, zupełnie dobrą opcją wydawałoby się też po prostu wydawanie na własną rękę w oparciu o stworzoną przez rapera markę GCBW. Wiadomo, wielu raperów decyduje się na własne wydawnictwa przy nieco bardziej ugruntowanej na scenie pozycji, jak chociażby Szpaku, ale taki Żabson od razu rzucił siebie na głęboką wodę, wydając pierwsze LP własnym sumptem i zupełnie dobrze na tym wyszedł.

Rozumiem jednak, że Kabe po prostu wolał, by na tym etapie ktoś jeszcze wszystkie sprawy wydawnicze ogarniał za niego, by on sam mógł skupić się na tworzeniu muzyki. Mam jednak nieodparte wrażenie, że lepiej zrobiłby mu to Def Jam, choć oczywiście życzę raperowi i sobie, bo też czekam na jego sukcesy, żebym się mylił.

fot. kadr z klipu „Kabe – Que Pasa (prod. Opiat) [QQ Untitled01]”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz

Felieton
Disney oficjalnie wprowadza pierwszą biseksualną postać! Dlaczego wątki LGBT muszą pojawiać się w popkulturze?
disney lgbt

Bohatera należącego do społeczności LGBT po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć w maju tego roku, gdy na Disney+ premierę miał krótkometrażowy film Pixara, „Out”. Produkcja opowiada o coming oucie przed rodzicami wchodzącego w dorosłe życie Grega, który jest gejem. Teraz natomiast, w serialu „The Owl House” na Disney Channel, poznajemy historię biseksualnej nastolatki!

Zanim ktokolwiek pomyśli, że jest to niepotrzebny zabieg, tłumaczymy – jest bardzo potrzebny. Po pierwsze dlatego, aby dzieci poznawały różne wzorce, z którymi mogą się utożsamić i wiedziały, że nie istnieje żaden właściwy, któremu za wszelką cenę będą musiały się podporządkować. Po drugie, skoro jako ludzie różnimy się od siebie wyglądem, kolorem włosów, oczu i skóry, dlaczego tych wszystkich cech mielibyśmy nie uwzględniać na ekranie? Orientacja seksualna jest w końcu jedną z nich.

Luz Noceda, 14-letnia bohaterka „The Owl House”, ma dominikańskie korzenie. O tym, że wchodzi w bliską relację z drugą dziewczyną dowiadujemy się z dwóch ostatnich odcinków, „Enchanting Grom Fright” i „Wing It Like Witches”. Motyw LGBT szybko został wyłapany przez fanów, a twórczyni, Dana Terrace, kilka dni temu potwierdziła tę informację na Twitterze oraz opowiedziała o tym, że fabuła oparta jest na jej własnych doświadczeniach. Długo musiała jednak przekonywać przełożonych, aby poprowadzić ją w ten sposób.

Do tej pory podobne wątki były wplatane jedynie sporadycznie i podrzędnie. Cieszy więc fakt, że może wkrótce będzie to normą, a artykuły takie jak ten nie będą wzbudzać większego zainteresowania. Niestety w Polsce czeka nas jeszcze do tego długa droga zwłaszcza, że kilka miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że nowy pełnometrażowy film Disneya, „Naprzód”, w naszym kraju, podobnie jak w Rosji, został… ocenzurowany. Ma bowiem pojawić się w nim policjantka-lesbijka, co wynika z jej krótkiej wypowiedzi, w której żali się na problemy wychowawcze ze swoją – w polskim tłumaczeniu – pasierbicą, a nie córką swojej dziewczyny… W krajach Bliskiego Wschodu produkcja w ogóle się nie pojawi.

Wracając jednak do „The Owl House” – w świetle ostatnich wydarzeń informacja o biseksualnej Luz Noceda choć trochę podnosi na duchu. Jeśli myślicie, że temat LGBT Was nie dotyczy, pewnie nie zdajecie sobie sprawy, z iloma nieheteronormatywnymi osobami spotykacie się na co dzień, i że są one również częścią środowiska hip-hopowego. Przy tej okazji przypominam także tekst, w którym wybrałam 6 kawałków wspierających nas w walce z nietolerancją.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz