Felieton,Hip Hop

Napisaliśmy zwrotkę Belmondo, odróżnilibyście? [Zeszyt Rymów #6]

Michał Fitz -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Napisaliśmy zwrotkę Belmondo, odróżnilibyście? [Zeszyt Rymów #6]

W przeciwieństwie do innych bohaterów Zeszytu Rymów, na przykład takiego Kizo i Malika Montany, Belmondo wcale nie zarzuca nas masą nowych numerów. To akurat nie problem, ponieważ Młody G zdążył na przestrzeni lat wyprodukować tyle hitów, że nasze słuchawki i tak ledwo nadążają z odtwarzaniem ich wszystkich. Jeden z nich został nawet dla nas zarapowany pod żywe instrumenty. W dwóch językach:

Poza tym, mainstream bardzo lubi się z Belmondo i choć sam Młody G raczej nie może być do niego zaliczany, często pojawia się w nim w różnych formach. Na ostatniej ze swoich płyt Taco Hemingway follow-upował jego zwrotki, a Schafter zaprosił go na swój nadchodzący album. Skoro więc nawet sam Filip Szcześniak inspiruje się nim, przy tworzeniu zwrotek, to czemu my nie mogliśmy? Tym razem napisaliśmy więc zwrotkę Belmondo. Odróżnilibyście?

Elo! Słuchasz właśnie rapu, a nie jakieś Coldplay – Yellow
Jak dzwoni mi trapfon to przecież nie mówię heloł
Tylko pytam ile? Kończe z Tobą, wbijam czarną bilę
Ty nawet nie wiesz czy masz całe, czy połówki, prosisz o chwilę
Jak z nią kończę, to nie dzwonię po taksę, tylko daje jej bilet
Na ZTM, bo nie martwię się sukami, tylko martwię się hajsem
Bo robię pitos, ona u##bana jakby jadła serek Pilos
Młody G to oryginał, nie podrobisz tego stilo
Młody G nawywijał, wchodzę do lokalu jak Putin na Krym
W szoku są te suki, bo znowu robię dym
Grają tu jakieś gówno typu rym cym cym
więc wyp##rdalam. Biorę dupę za dupę, bo nią fajnie falowała
Ciebie ona zlała, boś jest p##da, taka prawda cała
Zajmę się nią zaraz, potem będzie do mnie wracała
Belmondziak to grotołaz i alpinista przy tym
Bo włażę jej w dziurę i z nią osiągam szczyty

fot. kadr z klipu “Kaz Bałagane ft. Belmondo – Do następnego”, YouTube.com/StepRecords

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
“Mężczyźni powinni móc malować paznokcie” – A$AP Rocky o modzie i nowym albumie

A$AP Rocky po ponad miesiącu spędzonym w szwedzkim areszcie, powrócił i to z nadchodzącym nowym materiałem. Parę tygodni temu Flacko zaprezentował pierwszy singiel z zapowiadanego wydawnictwa, w którym motywem przewodnim była noszona na głowie chusta – raper po raz pierwszy pokazał się w niej w zeszłym roku, a teraz w wywiadzie dla Vogue’a, o tym wszystkim opowiedział nieco więcej.

Nowy album zatytułowany będzie “All Smiles” i to, czego na pewno będziemy mogli się po nim spodziewać, to nowe światło rzucone z perspektywy Rocky’ego na sprawę w Szwecji. Swoją drogą ciekawe, czy muzycznie raper odbije od eksperymentalnej formy, jaką ze średnim efektem końcowym wypróbował na “Testing”.

Teraz pracuję nad czymś, co jest, powiedziałbym, bardzo oczekiwane, ponieważ wielu ludzi chciałoby wiedzieć, jak czuję się w związku z całą tą sytuacją. Robienie muzyki to zabawa (…) w podobny sposób jak moda

Flacko przyznał też, że mężczyźni powinni móc malować paznokcie bez poczucia, że jest to kobiece. Sam w końcu często wykorzystuje manicure w swoich stylizacjach.

View this post on Instagram

NIGHT OUT IN DA CITY 😎🤘🏾

A post shared by PRETTY FLACKO (@asaprocky) on

Uważam, że mężczyźni powinni móc malować paznokcie w stylu nail art bez poczucia, że to kobiece.

Zapytany o to, skąd dokładnie wziął się jego pomysł na noszenie chusty, odpowiedział, że miał występ w telewizji, a ponieważ miał ranę na twarzy, to cały dzień chodził w babuszce. Skąd ona się wzięła? Na to A$AP ma już kilka historii (jak ledgerowski Joker), a ta jest jego ulubioną:

Więc klasycznie tłukłem się z moją ciocią. I ona miała te długie paznokcie. Uderzyła mnie i miałem bliznę do końca życia. Więc musiałem pożyczyć jej chustę.

Bez względu na to, która jest ta prawdziwa, jego autorska stylizacja stała się już kultowa. Flacko nie od dzisiaj inspiruje – również jeśli chodzi o modę. Na okładce mającego ukazać się już wkrótce drugiego albumu Żabsona, “Internaziomal”, polski raper pozuje w jaskrawym garniturze, ciemnych okularach i właśnie w chuście.

fot. Kevin Gonsalves @shotbykvng

Zostaw komentarz

News
Martin Scorsese: “Filmy Marvela to nie kino”. Kultowy reżyser zabawnie blisko hip-hopowej debaty

Martin Scorsese to jeden z tych asów, którzy w filmowej branży nie muszą zupełnie nic udowadniać, ale i tak od czasu do czasu dostarczy nam nowy film, żebyśmy mogli nacieszyć się jego wizją. Jego filmografię można streścić w zdaniu: “Jakoś tak się złożyło, że większość moich filmów to klasyka kina”. I nie będzie w tym przesady, jeśli spojrzymy choćby na “Taksówkarza”, “Chłopców z ferajny”, “Aviatora” czy “Wyspę Tajemnic”.

Teraz Scorsese wraca, bo nakręcił “The Irishman” z Robertem DeNiro w tytułowej roli i Alem Pacino u boku. Jak się wraca, to wiadomo, udziela się wywiadów. No i Martin udzielił do magazynu Empire i z miejsca podpadł części kolegów po fachu, bo stwierdził, że filmy Marvela – a raczej ogólnie, te o superbohaterach – to nie jest kino.

Nie oglądałem ich. Próbowałem, ale to nie jest kino. (…) Jedyne, do czego mogę je porównać, to parki rozrywki. To nie jest kino ludzi, którzy starają się przekazać emocjonalne i psychologiczne doświadczenia innym ludziom.

Mocno, co? Tak, ale zostawmy póki co filmowy grajdołek i zabawmy się w parafrazę na rzecz naszego podwórka. Co jeśli zamiast Scorsese weźmiemy np. Peję i wszczepimy taki cytat?

Nie słucham ich. To nie jest hip-hop. (…) Jedyne, do czego mogę ich porównać, to cyrkowcy. To nie jest muzyka tworzona przez ludzi, którzy chcą przekazać coś wartościowego innym ludziom.

Pewnie, Peja akceptuje rozwój hip-hopu, ale wziąłem go nieprzypadkowo – jest zasłużonym oldtimerem i, o pewnej części sceny, na pewno mógłby coś takiego powiedzieć. I ja się tutaj i z panem Martinem i z panem Ryszardem bym zgodził. Bo faktycznie kino/hip-hop, które znaliśmy, nie do końca jest teraz najbardziej popularną wersją siebie. Natomiast dalej istnieje, bo i Scorsese i Peja dalej tworzą. Tylko że mamy już nowych twórców, nowe pomysły narracyjne i inne, często bardzo odległe, potrzeby widzów i słuchaczy.

Na miejscu branży bym się na kultowego reżysera nie obrażał, bo przy pewnym aparacie pojęciowym, właściwie nic zdrożnego i nieprawdziwego nie powiedział. Filmy Marvela to nie są psychodramy bogate w niesamowite treści – niosą dosyć proste, uniwersalne wartości, które zawsze w kulturze były (i tej masowej i tej “elitarnej”). Są o przyjaźni, są o lojalności, są o miłości lub jej braku. A że zamiast długich dialogów między aktorami klasy najwyżej mamy strzelaniny i ludzi w kostiumach z gumy? Konwencja. Tylko tyle i aż tyle.

fot. kadr z klipu “Martin Scorsese, Robert De Niro, Al Pacino & Joe Pesci on The Irishman | NYFF57”, youtube.com/Film at Lincoln Center

Zostaw komentarz