Felieton

(Nie)winny Michael Jackson: król był nagi, czy nie?

Izabela Smolińska -
Felieton - - Dodane przez Izabela Smolińska

(Nie)winny Michael Jackson: król był nagi, czy nie?

Natomiast raperzy, tak jak i artyści, a właściwie nie tylko artyści, to często nie są fajni ludzie. A dlaczego? Otóż ostatnio doszedłem do wniosku, że nie ma to związku z byciem artystą, a z człowiekiem samym w sobie.

Powiedział w wywiadzie udzielonym Kajetanowi Wini. Sedno? Bullseye. Tu właściwie można by skończyć. Ale tego nie zrobię. Postawię za to pytanie, czy w związku z tym powinniśmy traktować artystę – jego sztukę i życie – jak jedność, czy też oddzielać to, CO robi (np. muzyka) od tego JAK robi – czy źle, czy dobrze. A za tą kwestią z kolei idzie kolejne pytanie: czy powinniśmy słuchać tych, których nie tylko do dobrych, ale nawet do w miarę przyzwoitych ludzi nie możemy zaliczyć?

To pytanie pokrewne temu, które postawił Kajetan w jednym ze swoich felietonów, poświęconych raperom-przestępcom (większego i mniejszego kalibru). To w gruncie rzeczy pytanie o to czy i jak powinno się odbierać Tekashiego i o to, czy należy bronić R. Kelly’ego (wierzcie lub nie, ale wciąż są tacy –  nawet takie – którzy to robią). O tym ostatnim sporo już pisaliśmy. Chociażby Politolog tu i Ania tutaj. Ja natomiast zajmę się dziś inną legendą muzyki – Michaelem Jacksonem.

Odór wlokących się za artystą spraw dotyczących molestowania i wykorzystywania nieletnich ciągnął się za nim od lat. Ostatnio jednak zawiał wiatr wyjątkowo porywisty, który rozniósł go dalej i mocniej, tak, że trudno już udać, że się go nie czuje, przysłaniając nos ręką lub dyskretnie stawiając kołnierz. Wszystko za sprawą dokumentu „Leaving Neverland” – wyemitowanego w Polsce 8 kwietnia na HBO. Wywołał on w świecie muzyki pop prawdziwe tornado. Blisko czterogodzinna historia w dwóch częściach to supermocne zeznania świadków – ofiar, relacjonujących w szczegółach bestialski proceder seksualnych nadużyć Jacksona. Z dokumentu wynika, że Jackson wykorzystywał swoją pozycję do zdobycia zaufania rodzin chłopców, których wykorzystał. Opisują oni (bardzo szczegółowo) nadużycia seksualne, jakich opuścił się gwiazdor, seks, który uprawiali z nim jako 10-latkowie m.in. w jego posiadłości Neverland, mówią o swoim „zakochaniu” [!] w Jacksonie i spustoszeniu, jakie wywołał fakt, że gwiazdor wymienił ich na innych. Dziś, jako dorośli mężczyźni, domagają się za to sprawiedliwości, bo chociaż artysta nie żyje, to nadal nadzwyczaj obecny jest w popkulturze i mediach.

„Leaving Neverland” 2019, official trailer HBO

Sprawa jest o tyle trudna, że Jackson (już) nie może się bronić. Chociaż, gdy żył, też nie wychodziło mu to najlepiej, podobnie zresztą jak R Kelly’emu.

Mleko się rozlało. Środowisko się podzieliło. Z puszczania piosenek artysty zrezygnowały niektóre rozgłośnie radiowe m.in w USA, w Nowej Zelandii, czy brytyjskie BBC 2. W Polsce na taki krok zdecydowało się Radio Zet, ale niewykluczone że pójdą za nim inne stacje. Spada popyt i na Jacksona i na Jackson 5 – według Billboard po wyemitowaniu pierwszej części „Leaving Neverland” sprzedaż nagrań piosenkarza spadła o cztery proc., a zainteresowanie jego muzyką na Spotify czy Apple Music  – o 18 proc. zaledwie w ciągu 2 dni od wyemitowania dokumentu. Możliwe, że warszawski teatr Michaela Jacksona na Bemowie (muzyk w ’96 zagrał tu na lotnisku koncert) niedługo zmieni nazwę.

Co ciekawe, najmniej kategoryczny pod tym względem okazał się Wade Robson – jeden z mężczyzn, którzy w dokumencie oskarżyli króla popu o nadużycia seksualne. Jak wyznał w rozmowie z tabloidem TMZ:

Nie mam żadnego moralnego autorytetu, aby osądzać innych. Nie słucham jego muzyki, ponieważ mam z nią osobiste doświadczenia. Ale to jest każdego indywidualny wybór.

Nie odpuszczają zwolennicy Jacksona (nie tylko R. Kelly ma wierną armię fanów). W Londynie odbyła się akcja w obronie muzyka – pojawiły się plakaty z hasłami „Niewinny” i „Fakty nie kłamią. Ludzie tak”, widniejącymi nawet na londyńskich piętrowych autobusach. W social mediach działa też kampania #MJInnocent. Muzyka broni także Francja, a rodzina Jacksona w oświadczeniu porównała dokument HBO do publicznego linczu.

Jackson gate to nie pierwszy zresztą taki przykład. Środowiskowy ostracyzm dotknął też np. Kevina Spacey’ego, po tym jak na jaw zaczęły wychodzić kolejne i kolejne oskarżenia o przemoc seksualną (częściowo także dotyczącą nieletnich), jakiej miał się dopuszczać. Kosztowały go one rolę, która w ostatnim czasie pozwoliła mu na powrót do pierwszej ligi spośród (nieco bardziej) zapomnianych aktorów. Scenarzyści „House of Cards” woleli rozpisać ostatni, finałowy, sezon serialu bez głównego bohatera, niż wikłać się w niejasne sprawy w bardzo delikatnej materii, ryzykując wizerunkową klapę. Ridley Scott zdecydował się zaś usunąć aktora z nakręconego już filmu. Pojedyncze sceny odegrano raz jeszcze – Spacey’a zastąpił w nich Christopher Plummer.

W najostrzejszych systemach prawnych (teraz i w historii) przestępstwo i przestępcę karało się likwidując wszelkie ślady jego obecności na ziemi. Czy to znaczy, że powinniśmy zrezygnować totalnie z słuchania Michaela Jacksona? To pytanie do Was, Waszej wrażliwości i sumień. Moja przyjaciółka deklarowała od zawsze, że jej przyjęcie weselne będzie jedną wielką potańcówką z hitami Michaela i że nie wyobraża sobie playlisty bez niego. Ja nie wyobrażam sobie, żeby na niej był.

fot. „Leaving Neverland”, trailer/HBO

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton
Jaden: Jeszcze nie znacie? Zaobserwujcie natychmiast!

Jaden Smith to jeden z najciekawszych raperów młodego pokolenia. Oprócz oryginalnego flow, cechują go minimalistycznie zrealizowane teledyski. Nie inaczej jest w przypadku jego najnowszego klipu, będącego remixem starego kawałka.

Felieton,Hip Hop
Cringe tygodnia vol. 4: Romantyczny Sztoss

Siemanko, sportowe świry! Spośród singli, które wyszły w minionym tygodniu, wybieramy najdziwniejszy/najbardziej facepalmowy/zasługujący na uśmiech pełen żenady.