Streetwear

Niezwykła hybryda: Nike Air More Uptempo 720 QS

Filip Kowalski-Ocneanu -
Streetwear - - Dodane przez Filip Kowalski-Ocneanu

Niezwykła hybryda: Nike Air More Uptempo 720 QS

Nike nie tak dawno wypuściła na rynek nowy model Air Max 720. Teraz ogłasza kolejną wersję buta, będącą hybrydą z koszykarskim modelem Air More Uptempo. Oto Nike Air More Uptempo 720 QS. 

Nowy model posiada poduszkę AIR na całej długości, tak jak model 720. Jeśli chodzi o resztę, but przypomina raczej kultowe Uptempo, które doczekało się licznych kolaboracji, między innymi z Supreme. Różni się napisem. W oryginalnym modelu jest to sporej wielkości „AIR”, zaś w nowym wydaniu – „AIR MAX” (sama wielkość napisu została taka sama). Póki co, jedyna ogłoszona wersja kolorystyczna to „Tripple Black”.

Aktualnie nie ma jeszcze informacji o dacie premiery ani cenie, którą przyjdzie nam zapłacić za buty. 

fot. Nike

Zostaw komentarz

Udostępnij
Streetwear
Adidas i Undefeated na Dzień Niepodległości USA

Amerykański brand i sneakershop w jednym, czyli Undefeated, łączy siły z Adidasem. Efekt? Hołdująca Dniowi Niepodległości Stanów Zjednoczonych kolorystyka Ultra Boostów.

Zdjęcia ujawnione przez insidera ukrywającego się pod instagramowym nickiem yankeekicks, przedstawiają sylwetkę mocno inspirowaną flagą USA. Klasyczna, biała kolorystyka została uzupełniona o duże loga Undefeated, ukryte częściowo pod sznurówkami oraz branding obu marek na języku.

Oficjalna premiera zaplanowana jest na (a jakże!) Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych, czyli na 4 lipca. Niewykluczone, że buty będą zarezerwowane wyłącznie na rynek amerykański – aktualnie źródła milczą o europejskiej premierze. Retail? Najprawdopodobniej, standardowe już w przypadku Ultra Boostów, 180 dolarów.

A z innych wiadomości ze stajni Adidasa – na rynek trafi kolejna para Yeezy 350 V2, ,,True Form”.

fot. Adidas/yankeekicks


Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Bartosz Kapustka rapuje, O.S.T.R. na bicie. Cringe miesiąca?

Właściwie to O.S.T.R. i na bicie i na zeszycie, bo napisał też piłkarzowi tekst. Rozumiemy, to miała być interesująca akcja kanału Foot Truck, ale spójrzmy na to z nieco innej strony.

Core’owi fani Adama Ostrowskiego pewnie pamiętają, że na praktycznie każdej płycie rapera (to uległo pewnej modyfikacji dopiero po “Tylko Dla Dorosłych”) dostawało się fake mc’s, lewym producentom i ogólnie całej masie ludzi, którzy ukradli hip-hop.

Pewnie część fanów ma wydziarane jakieś wersy na rękach, czy nogach. No cóż, mamy złą wiadomość. Hip-hopu już nie trzeba kraść. Hip-hop sam się odda.

Dziwi, że O.S.T.R., naczelny orędownik “tylko prawdziwego hip hopu”, zdecydował się na taki ruch, nawet jeśli Kapustka jest jego znajomym. Mamy ból dupy Zdziwienie budzi również – nie ukrywajmy – dosyć ubogi efekt kooperacji. Skoro już polski hip-hop otwiera się na akcje promocyjne tego typu, to niech będzie to na poziomie Oskara z PRO8L3Mu Pioruna ze “Ślepnąc od świateł”.

Na bicie Cebas, wiadomo

Jasne, ktoś może powiedzieć, że “HBO miało budżet, że to była akcja większego kalibru” i… będzie miał rację. Tylko że to nie ma nic do rzeczy, bo liczy się podejście: pytanie – czy to ma szansę wyjść dobrze, czy może lepiej sobie darować.

Rap na salonach

Jeszcze dziesięć lat temu spora część środowiska uważała, że hip-hop nie powinien trafiać do reklam (różne “śmieszne” rapujące zwierzątka w reklamach czekolady, itp.), bo umniejsza to randze tej kultury/muzyki i umocni postrzeganie jej jako nieistotnej/mniej znaczącej na rynku.

Dzisiaj sprawa ma się inaczej i raperzy występują w reklamach (Tede, Pih), nagrywają kawałki promujące (Pezet, O.S.T.R. również) i – jak słychać – pakują się w ghostwriting. Oczywiście, że są to o niebo lepsze projekty niż Funky Filon reklamujący lody Koral (tylko dla widzów o mocnych nerwach), ale jednak coś poszło nie tak.

Skoro polski rap wbił się na salony, to dlaczego na powrót go pauperyzować? Skoro już się udało i wielkie korporacje są gotowe na współprace i wyłożenie pieniędzy, to po co wdawać się w projekty, które jakościowo przypominają raczej powyższego Filona. Zresztą, żeby daleko nie szukać – Kapustka brzmi akurat jak Sowa:

To nie tak, że mamy coś do Bartka czy chłopaków z Foot Truck (bo to fajnie prowadzony kanał). Zastanawia jedynie postępująca przemiana Adama, który kilka lat temu pewnie wyśmiałby taką akcję w wykonaniu innego rapera.

Tutaj pełny odcinek z making ofem kawałka

“Pierwszy singiel młodego polskiego rapera Bartosza Kapustki. Twórca zapowiedział, że zabierze się do pracy nad drugim kawałkiem dopiero wtedy, gdy Mój film przebije barierę miliona wyświetleń” – głosi podpis pod klipem, który ma teraz 45 000 odsłon. Mamy nadzieję, że to jednak dowcip. Bartkowi lepiej idzie na murawie i tam właśnie życzymy mu dalszych sukcesów.

fot. kadr z wideo “BARTOSZ KAPUSTKA – Mój film (prod. OSTR)”, youtube.com/Foot Truck

Zostaw komentarz