Streetwear

Kolejne A-COLD-WALL* x Nike Vomero +5 w drodze

Łukasz Orawiec -
Streetwear - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Kolejne A-COLD-WALL* x Nike Vomero +5 w drodze

Współpraca na linii A-COLD-WALL* i Nike trwa w najlepsze. Oto dwie nowe wersje kolorystyczne modelu Zoom Vomero +5.

Obie sylwetki zadebiutowały na pokazie A-COLD-WALL* podczas London Fashion Weeku i na dwóch oszczędnych zdjęciach na oficjalnym Instagramie marki. Dziś, za pośrednictwem portalu Hypebeast, opublikowano nowe ujęcia, dające wgląd w detale.

W porównaniu do dwóch poprzednich kolorystyk, nowe Vomero wzbogacono o fabryczne efekty zużycia w postaci licznych przebarwień. Sama bryła buta i materiały pozostały niezmienione.

Na ten moment brak informacji o dacie premiery. Cena pozostanie zaś na niezmienionym poziomie i w dniu premiery wyniesie 849 zł.

Jeśli przegapiliście premierę dwóch poprzednich wydań – ostatnie rozmiary A-COLD-WALL* x Nike Zoom Vomero +5 w czarnej kolorystyce są wciąż dostępne na oficjalnej stronie sportowego giganta.

A-COLD-WALL* to założony przez Samuela Rossa brytyjski brand, prezentujący swoistą fuzję odzieży roboczej, high-fashion i nowoczesnego streetwearu. W ciągu czterech lat działalności zdążył zyskać sobie dużą rzeszę fanów, przejawiającą się m.in. obecnością asortymentu ACW* w najważniejszych butikach na całym świecie.

fot. Ben Awin/HYPEBEAST


Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Wyróżnione
Koszykarz, który zapomniał jak się rzuca

W 2017 roku Philadelphia 76ers przehandlowali w drafcie pierwszy wybór bojąc się, że Boston Celtics lub Los Angeles Lakers sprzątną im sprzed nosa utalentowanego rozgrywającego z Upper Marlboro – Markelle Fultza. Dziś zrobiliby wiele, żeby móc cofnąć czas i swoją decyzję.

Zaczęło się od tego, że zawodnik, który miał walczyć o tytuł najlepszego pierwszoroczniaka, praktycznie stracił swój debiutancki sezon. Przez ciągnące się problemy zdrowotne wystąpił wyłącznie w 14 meczach. Fultz miał problemy z ramieniem, co wpływało bezpośrednio na jego technikę rzutu. Fani Philly byli jednak (w miarę) spokojni, w ostatnich latach w ten sposób „kończył” (z kontuzją) praktycznie każdy z ich nowych zawodników. Ostatnie lata nauczyły ich cierpliwości.

Oczekiwania przed nowym sezonem były ogromne. Zawodnik ćwiczył pod okiem Drew Hanlena – trenera, o którym mówi się, że jest najlepszy jeżeli chodzi właśnie o rzut. Markelle miał być upgradem, który pozwoli 76ers zrobić level up w swojej konferencji. Mówiło się nawet o wygraniu fazy zasadniczej. Po opuszczeniu wschodu przez Lebrona Jamesa nastąpiło bezkrólewie i to drużyna dowodzona przez Joela Embiida była przed sezonem jednym z faworytów do zajęcia pierwszego miejsca i ustawienia się w najlepszej pozycji przed fazą Play Off.

Dwudziestoletni zawodnik od początku został rzucony na głęboką wodę. Pomimo, że ustawienia z nim w pierwszej piątce były minusowe, trener (chociaż niektóre źródła donoszą, że właściciele) forsował właśnie takie ustawienie. Kibice zgromadzeni w Well Fargo Center nie zobaczyli jednak rzutu, którym Markelle groził w koledżu (tak, wcześniej był co najmniej bardzo dobrym rzucającym). Zobaczyli za to, że ich młoda gwiazda, która przez całe wakacje uczyła się na nowo rzucać, nadal ma z tym poważne problemy, podczas gdy sztab medyczny zakomunikował, że zawodnik jest w 100% zdrowy. Wróciły więc domysły, że za wszystkim może stać psychika gracza. Szczególnie, że usilne granie zawodnikiem przed dwudziestotysięczną publiką na meczach i wielomilionową w telewizji wydawało się być nie do końca sensownym rozwiązaniem. W czasach, gdy tylu profesjonalnych zawodników otwarcie zaczęło przyznawać się do problemów psychicznych, w Filadelfii coraz częściej to wyglądało na celowe robienie krzywdy zawodnikowi. Gdy tylko Fultz miał piłkę w dłoniach i pozycję do oddania rzutu, kibice podnosili się z krzesełek, a internetowi dziennikarze dokładnie analizowali każdy jego ruch.

Dopiero przyjście do drużyny Jimmyego Butlera pozwoliło „odpocząć” Fultzowi i został przesunięty do drugiej piątki. W międzyczasie wydarzyło się to…

I to…

To nie są ujęcia z zapowiadanej drugiej części Kosmicznego Meczu. Dostaliśmy kolejny dowód na to, że coś jest nie tak ze zdrowiem zawodnika. Lekarze mówią, że jesteś zdrowy, więc co z Tobą do cholery nie tak? Jesteś bustem – krzyczał internet. Z Fultza nabijali się też inni sportowcy. Amari Cooper w meczu z Washington Redskins uznał, że nowy sposób rzutu gracza Filadelfii może być niezłą cieszynką.

Miarka przebrała się w listopadzie. Źródła związane z zawodnikiem zaczęły donosić, że ten chciałby świeżego startu w innej drużynie. Wirtualna transferowa maszyna od ESPN zapłonęła, a z siedziby Phoenix Suns (która cierpi na brak rozgrywającego i ma jeden z najlepszych sztabów medycznych) z pewnością wykonano telefon. Ostatecznie Markelle nie zmienił klubu, ale „wziął wolne” od drużyny i wybrał się na kolejne spotkania z lekarzami.

4 grudnia poznaliśmy kolejną diagnozę i bardzo możliwe, że ostatnią. Według lekarzy Fultz zmaga się z zespołem górnego otworu klatki piersiowej (TOS). Jest lepiej niż to brzmi, bo obejdzie się bez skalpela i wystarczy rehabilitacja. Zawodnik wkrótce ma wrócić do pełnej sprawności.

Cała historia jest wręcz nieprawdopodobna. Pierwszy numer draftu, potencjalnie najlepszy zawodnik z klasy, dotychczas świetny shooter, przez półtora roku nie potrafi oddać poprawnego rzutu. Jest narażony na potężną presję, a dowodzący wielomilionowym biznesem nie potrafią określić przyczyny jego problemów. Trzymam kciuki, żeby ta historia miała dobry koniec i 20-letni Markelle jeszcze zrobił cieszynkę z Amari Coopera. Film z tego będzie na pewno. Oby ze szczęśliwym zakończeniem.

Politolog Na Rapie

Zostaw komentarz

News
Małpa (wreszcie) w akcji

Nowy rok to zawsze czas postanowień. Tymczasem Małpa zamiast planować, od razu ruszył do akcji i 2019 rozpoczął z rozmachem, zapowiadając nową płytę. Preorder trafi do sprzedaży już w czwartek 10 stycznia.

Tempo, które narzucił Małpa, może o tyle zaskakiwać, że do tej pory przyzwyczaił nas raczej do dość wolno toczącej się akcji. Po debiutanckim „Mówi”, wypuszczonym na rynek trzy lata temu, długo kazał czekać na kolejne kawałki. Gdzieś po drodze była wprawdzie jeszcze EP-ka „Rottenberg”, ale najnowszy krążek będzie dopiero drugim pełnoprawnym albumem w dorobku rapera.

Co prawda odbierając platynę za „Mówi” Małpa odgrażał się, że nowy rok powita nowym krążkiem, ale mało kto się tymi słowami naprawdę przejął i potraktował je serio. Tymczasem preorder albumu Małkiewicz potwierdził już nawet w mediach społecznościowych. „Wracam. Nie zapomniałem o Was. Mam nadzieję, że Wy o mnie też pamiętacie. Małpa.” – napisał na swoim Facebooku. Zatem czekamy.

fot. proximite.pl

Zostaw komentarz