Felieton,Hip Hop

Nowy Lil Nas X? 3 powody, dla których musicie poznać RMR-a!

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Nowy Lil Nas X? 3 powody, dla których musicie poznać RMR-a!

Słyszeliście już o RMR? Zamaskowany artysta, o którym zaczęło robić się głośno wiosną po tym, jak ukazał się jego viralowy singiel „Rascal”, właśnie wydał nakładem Warner Records swoją pierwszą, długooczekiwaną epkę. „Drug Dealing Is a Lost Art” trwa niewiele ponad 20 minut, a na projekcie pojawiają się Westside Gunn, Future i Lil Baby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że podobnych raperów jest wielu, jednak możemy być pewni, że RMR to nie one-hit wonder.

Niedopowiedziany, gangsterski wizerunek

Jego ksywkę należy czytać jako „rumor” – nie było to oczywiste od początku, bo o młodym raperze, chowającym się za kominiarką, wiadomo wyjątkowo niewiele. Jak mówi, nie chce za bardzo zdradzać żadnych informacji o sobie. Z wywiadów, które udzielił, dowiedzieć można się jedynie, że ma 22 lata i wychowywał się „na świecie”. Dorastając, słuchał rapu i country, a z m.in. jego tweetów wywnioskować można, że jest fanem zarówno Drake’a, Kanye’ego Westa, jak i Avril Lavigne, Blink-182, The 1975 czy Michaela Jacksona. Wcześniej zajmował się produkcją i był inżynierem muzycznym swoich przyjaciół.

Tak będzie brzmiał hip-hop

Stylówka RMR-a przypomina nieco połączenie tej Young Thuga i Post Malone’a. Młody raper nieźle radzi sobie na wysokich brzmieniach, a te – wiadomo – zwykle bardzo zapadają w pamięć. Świetnie odnajduje się on w popowych, poruszających balladach („Rascal”!), ale też melodyjnych, trapowych kawałkach właśnie w klimacie country, w których potrafi sprawnie nawijać. Country rap od jakiegoś czasu zresztą cieszy się coraz większym zainteresowaniem, również za sprawą Lil Nas X’a i zeszłorocznego „Old Town Road” i wygląda na to, że podobnie jak gitary, zostanie w hip-hopie na dłuższą chwilę.

Zajawka

To, co sprawia, że możemy wierzyć, że kariera RMR-a nie zatrzyma się po jednym singlu, to fakt, że nie przejmował się pozycjami na listach przebojów i nie serwował żadnych remiksów „Old Town Road” „Rascal”. Co więcej, kawałek zniknął z YouTube’a ze względu na naruszenie praw autorskich – numer jest hołdem dla „Bless the Broken Road”, klasycznej ballady country grupy Rascal Flatts. Choć tajemniczy, wręcz anonimowy wizerunek przyciąga uwagę, RMR póki co wciąż się nie wychyla i robi swoje; pozostaje wierny swoim inspiracjom. Warto mieć na niego oko!

fot. kadr z klipu „RMR – Rascal (Official Music Video)”, YouTube.com/The New Wave

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Zdecydowanie za wcześnie… – Pop Smoke imponuje w pierwszym pośmiertnym singlu

W ostatnich latach straciliśmy zdecydowanie zbyt wielu ciekawych raperów, bo przecież XXXtentacion, Mac Miller czy Lil Peep to ledwie ich ułamek. W lutym do tego nieszczęsnego grona dołączył jeszcze Pop Smoke, którego zastrzelono w jego własnym domu. Urodzony na Brooklynie raper zapowiadał się na niezwykle poważnego gracza, który dzięki singlom takim jak „Dior” czy „Welcome to the Party” wszedł z buta do amerykańskiej rapgry. Dziś wyszedł pierwszy kawałek wydany po jego śmierci, który zapowiada planowaną na 3 lipca płytę. Ten numer tylko utwierdza nas w przekonaniu, że Smoke mógł niedługo być jedną z najgrubszych ryb na tamtejszej scenie.

„Make It Rain” to singiel, który jest niemalże podręcznikowym przykładem stylu Pop Smoke’a. Jego niski głos idealnie pasuje do agresywnej, ale w odpowiednich momentach tonowanej nawijki. W nim również da się wyczuć ogromną charyzmę i pewność siebie, którą raper się charakteryzował. Po prostu go słuchając, mamy wrażenie, że mamy do czynienia z lwem, który jednym rykiem jest w stanie uspokoić swoje zwierzęce królestwo, by wysłuchało, co ma do powiedzenia.

Jego rap idealnie wkleja się w bardzo specyficzne bity, które sobie dobiera. Powykręcany bas, mroczny klimat oraz drillowy sznyt charakteryzują jego podkłady i nie inaczej jest tym razem. Mało kto mógłby nawinąć na takim bicie, jednocześnie brzmiąc autentycznie, a Pop robi to wręcz naturalnie.

Smoke nagrywając ten numer był więc bez wątpienia w bardzo wysokiej formie i podobnie można powiedzieć o dogranym Rowdy Rebelu, który również rzuca klimatyczną i pasującą do całości zwrotką. Można się jednak przyczepić do efektu, który na niego nałożono. Specjalnie brzmi, jak gdyby rozmawiał przez telefon, co raczej nie do końca pasuje akurat do tego kawałka, ale przynajmniej całkowicie go nie wypacza. Rozumiem jednak, że ciężko było ogarnąć to inaczej, biorąc pod uwagę, że Rowdy odsiaduje właśnie swój wyrok. Niemniej jednak niecierpliwością czekamy na płytę, choć jej odsłuch na pewno będzie słodko-gorzki.

fot. kadr z klipu „POP SMOKE – WELCOME TO THE PARTY [SHOT BY GoddyGoddy]”, YouTube.com/PopSmoke

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Snitchwave staje się faktem. Czy zaleje również Polskę?

Kiedy w zeszłym roku 6ix9ine zabawiał nas swoimi więziennymi wybrykami i sprzedawał kolegów ze sprawnością handlarza z Bałuckiego Rynku, większość widziała dla niego dwie opcje po wyjściu z więzienia. Albo schowa się gdzieś do nory w obawie o swoje bezpieczeństwo i już nigdy nie pokaże światu jako tęczowowłosy raper, albo zostanie odstrzelony, gdy tylko zacznie się wychylać. Było jednak kilka pojedynczych głosów, które twierdziły, że kariera Tekashiego nie tylko nie ucierpi, a nawet wystrzeli. Jednym z nich był chociażby Kaz Bałagane, który kilka miesięcy temu zapowiedział nadchodzący snitchwave, który za sprawą 6ix9ine’a właśnie się rozpędza.

„Wspomnicie moje słowa” i właśnie to robimy. Nostradamus, czy co? Trudno bowiem nie zgodzić się, z faktem, że Kaz wstrzelił się idealnie ze swoją przepowiednią. Dowodzą temu suche fakty, przede wszystkim liczby, które w przypadku powrotu 6ix9ine’a są wręcz oszałamiające. Jego pierwszy, wydany po wyjściu z więzienia singiel pobił wszelkie rekordy streamingów, już w pierwszej dobie osiągając zawrotną liczbę 43 milionów wyświetleń na YouTube. Robi wrażenie? Drugi, który wyszedł wczoraj, po równiutko 24 godzinach miał jeszcze więcej odsłon, bo aż 45 baniek. To niezwykłe, a dla wielu lepszych technicznie i przede wszystkim tekstowo raperów nieosiągalne. Nigdy.

Snitchwave stał się faktem, a jego popularność można wytłumaczyć dwoma prostymi czynnikami. Po pierwsze, jak zresztą pisał Kaz, jego kawałki bujają i to bardzo. Ludzie chcą tego słuchać, bo dobrze się do tego bawią, więc nawet lepiej, jeśli słowa nie są zbyt ambitne. Drugą kwestią jest ludzka ciekawość. 6ix9ine wygenerował wokół siebie tyle szumu, że teraz wszyscy z ciekawości sprawdzają jego numery, a spora część przy nich zostaje, bo spełniony jest czynnik numer jeden – buja.

W tym momencie nikt nie patrzy już na to, czy 6ix9ine zachował się honorowo, czy nie oraz ilu kumpli sprzedał. Te kwestie liczyłyby się jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy rap faktycznie był integralną częścią kultury hip-hopowej, w której wartości takie jak lojalność czy uczciwość były fundamentalne. Teraz rap to już po prostu podgatunek muzyki popularnej, więc spora część słuchaczy ma gdzieś jakieś tam reguły zasady i honor. A komu to potrzebne, co nie?

Za przykładem Tekashiego pójdą pewnie niedługo inni raperzy, którzy w średnio moralny sposób narobią szumu, by potem wykorzystać go do zarobienia bajońskich sum. Czy w Polsce też może się to stać? Wydaje się, że póki co nie. Dobrym dowodem na to jest ostatnia afera z Sobotą. Choć oczywiście nie oceniamy, bo nie znamy szczegółów, nie sposób nie zauważyć, że raper został w zasadzie w kilka tygodni niemalże wykluczony z rapgry po tym, jak posądzono go o kapusiostwo i potwierdzanie zeznań. Inni artyści albo się od niego odcięli albo wręcz piętnowali, a słuchacze w sporej większości odwrócili. Na Sobotę wylano tak wielkie wiadro pomyj, że ten zdecydował się nawet zakończyć karierę. Póki co więc snitchwave raczej do polski nie dopłynie, ale biorąc pod uwagę wciąż zachodzące zmiany klimatyczne, nie sposób stwierdzić, czy faktycznie nigdy do nas nie zawita.

fot. kadr z klipu „TROLLZ – 6ix9ine & Nicki Minaj (Official Music Video)”, YouTube.com/Tekashi 6ix9ine

Zostaw komentarz