Hip Hop,News

O.S.T.R. nowym ekspertem Premier League! Poradzi sobie lepiej niż Quebonafide?

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

O.S.T.R. nowym ekspertem Premier League! Poradzi sobie lepiej niż Quebonafide?

O.S.T.R. jest wielkim fanem Premier League, a w Polsce od 20 lat wyłączność ma do niej jeden kanał – Canal+. W piątek w mediach społecznościowych stacja zapowiedziała nowego eksperta i zgodnie z przypuszczeniami fanów, został nim właśnie Adam Ostrowski. I chociaż zwykle w redakcjach sportowych zasiadają trenerzy lub byli piłkarze, to coraz częściej zapraszane są do nich także inne znane osoby, niezwiązane z daną dziedziną. Rok temu na przykład wokalista Lady Pank, Janusz Panasewicz, został ekspertem Polsatu w Lidze Mistrzów.

Wczoraj raper wrzucił na swojego Instagrama zdjęcie z Andrzejem Twarowskim i Rafałem Nahornym, i jak przyznał, współpraca ta była jego wielkim marzeniem:

Nie jestem jakimś wielkim znawcą piłki nożnej tylko zwyczajnym kibicem, który kocha ten sport i pasjonuje się nim od dziecka. Możliwość współpracy z Andrzejem Twarowskim i Rafałem Nahornym przy Premier League jest dla mnie spełnieniem marzeń z dzieciństwa.

Kampania reklamowa i podjęcie współpracy z Ostrym, wydaje się dobrym rozwiązaniem, nie tylko ze względu na jego nazwisko. Kojarzony z dynamicznym flow, raper powinien sprawdzić się w promocji angielskiej ligi, również dlatego, że jak tłumaczy, jej istotą jest wyjątkowo szybka i ekscytująca rozgrywka:

Kiedy oglądasz Premier League to od razu uderza cię jedna rzecz – tam wszystko dzieje się dwa razy szybciej. Niezależnie od klasy grających drużyn, tempo meczu jest niebywałe. Poza tym, jest tu co najmniej sześć zespołów, z których co roku każdy celuje w tytuł mistrzowski. Dzięki temu sezon jest emocjonujący od początku do końca.

Czekacie? Poradzi sobie lepiej niż młodszy kolega po piórze, Quebonafide?

fot. kadr z filmu „Wściekle szybka Premier League tylko w CANAL+”, youtube.com/canalplus

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Odbył się rajd na Strefę 51! Z zapowiadanego miliona osób pojawiło się „nieco” mniej

W lipcu zapowiadaliśmy, że ludzie z całego świata – no dobra, głównie z Ameryki – zbierają się do rajdu na Strefę 51. Swoje wsparcie zaoferowało w pewnym momencie nawet milion osób, a jak twierdzili organizatorzy „szturmu”, ochrona bazy nie byłaby w stanie fizycznie powstrzymać tylu nacierających ciekawskich. Być może jest to prawdą, ale teraz się tego nie dowiedzieliśmy, bo z zapowiadanego miliona, na miejscu pojawiło się 75 osób. To mniej niż na koncertach Sowy.

Jak podaje BBC, cały rajd był bardziej tematycznym spotkaniem grupy zajawkowiczów przebranej za kosmitów bądź trzymających różne transparenty. Nikt nawet nie próbował sforsować bramy, choć jeden z uczestników postanowił się tam wysikać, za co oczywiście został aresztowany. Inny entuzjasta tajemnic, Nathan Brown, który jechał aż z Portland, nie krył zawodu, o czym powiedział lokalnej gazecie:

Trochę się tego spodziewałem, kiedy jechałem. Żadnych korków. (…) Denerwowałem się, ale kiedy już dotarłem, to pomyślałem: „Okej, ludzie tutaj są”. (…) Jestem jednak rozczarowany, bo pojawiło się o wiele mniej osób niż zapowiadano online. Nie sądzę, że kiedyś tu wrócę.

View this post on Instagram

And so it begun #area51

A post shared by @ retard3d.mp4 on

Musimy przyznać, że jesteśmy nieco zawiedzeni, ale z drugiej strony do Strefy nie jest tak łatwo się dostać, a ludzie mają różne, być może lepsze rzeczy do roboty pod koniec września. W końcu my też się nie wybraliśmy… ale kto wie, może będzie z tego impreza cykliczna? A może pełnoprawny festiwal? To byłoby coś. Gdyby Strefa 51 znajdowała się w pobliżu Pol’and’Rocku, to już wszystko byłoby jasne. A tak? Tylko jedno jest pewne – wciąż nie wiemy, czy w Roswell rozbiło się UFO czy balon pogodowy.

fot. WikipediaCC/Tim1337

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Polski Def Jam rośnie w siłę. Frosti Rege nowym nabytkiem labelu!

Czasy, w których raperzy nie wyobrażali sobie swoich karier bez wielkich wytwórni już przeminęły. Świadomość artystów się rozszerzyła, a internet i postęp technologiczny pozwolił na to, by mogli wydawać się sami. Niejako na przekór tej tendencji do Polski postanowiła wkroczyć jedna z największych wytwórni na świecie, Def Jam Recordings.

Dla wielu prekursorów polskiego rapu marzeniem było wydać płytę, na której zupełnie legalnie pojawiłoby się logo rzeczonego labelu. Na początku dowiedzieliśmy się, że uda się to prawdziwej legendzie. Swój najnowszy solowy materiał za sprawą Def Jamu wydaje Ero. Nieco później ogłoszono drugi nabytek labelu – jakże kontrastujący z oldschoolowym do szpiku kości reprezentantem JWP. Przy okazji wydania singla pt. „Promienie Słońca” jasne było, że do Def Jamu dołącza również Young Igi.

To już dwa poważne sygnały dla konkurencji. Z jednej strony wytwórnia bierze pod skrzydła wyjadacza polskiej sceny rapowej, a z drugiej młodego, melodycznego i wciąż pływającego po nowych nurtach artystę. Jak się okazuje, przy wyborze trzeciego reprezentanta postanowili znaleźć złoty środek. Dowiedzieliśmy się dziś, że padło na kompletnie ulicznego, ale jednocześnie nowoszkolnego Frostiego Rege.

Warto dodać, że Frosti długo pozostawał bez żadnego labelu. Swój ostatni solowy materiał wydał w Prosto, ale współpraca z tą wytwórnią nie była dla niego dobrą decyzją, co z resztą sam przyznał swego czasu na Instagramie. Stwierdził, że płyta nie została wypromowana tak, jak można było to zrobić. Ponadto przytoczył też wytłumaczenie jednego z pracowników labelu, który miał powiedzieć, że Frosti nagrał płytę, której nikt nie chce słuchać.

Czy nowy materiał Frostiego zostanie odebrany lepiej? Czy Def Jam wypromuje płytę tak, jak będzie sobie tego życzył raper? Tego nie wiemy, póki co możemy jedynie mieć nadzieje. Te z kolei zostały podsycone premierowym kawałkiem rapera w nowym labelu. Czy tytułowy „Midas” tym razem przyniesie jakieś złoto? Kibicujemy, bo Frostiego lubimy nie od dzisiaj.

fot. kadr z klipu „Frosti Rege – Taki mamy klimat / prod. RX // Środowisko Miejskie 2”, YouTube.com/ŚrodowiskoMiejskie

Zostaw komentarz