Hip Hop,News

Ogrody będą siedzieć na kolędzie! Pierwszy singiel Kukona z „Ogrody Mixtape 2” już jest!

Klementyna Szczuka -
Domówa
Domówa
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Ogrody będą siedzieć na kolędzie! Pierwszy singiel Kukona z „Ogrody Mixtape 2” już jest!

2020 to zdecydowanie najlepszy rok dla Kukona. 2019 zakończył przecież „Ogrodami”, pół roku później wydał świetną „Aferę” z Magierą, po drodze mieliśmy jeszcze pamiętnik z czasów kwarantanny, „Kraków, Marzec 2020”, a już za miesiąc otrzymamy drugą część kultowego, zeszłorocznego mixtape’u.

Pierwszy singiel miał najpierw nazywać się, jak zapowiedział w październiku raper, „Domówka na Ogrodach”. Ostatecznie jednak otrzymaliśmy nawiązującą swoim tytułem do promującej mixtape z 2019 „Miniówy”, „Domówę”. Nowy kawałek również utrzymany jest w klasycznym, bujającym stylu, co zeszłoroczny projekt, ale w nieco wolniejszym tempie, niż słynny singiel. Kukon po raz kolejny serwuje nam także parę gier słownych, a w kawałku towarzyszy mu Lex Clockwork, którego pamiętać możecie choćby z „Afery”.

Mówi, że jest Ania, ale ja już Anie znałem, a nie, a nie, a nie/A nie mówiłem, że tak będzie? A ja wiedziałem, że tak będzie/Ogrody siedzą na kolędzie (…) pod klatką suka, wyją syreny, pyszczą syrenki, wódeczka

Wykorzystanie sprawdzonych patentów w tym przypadku jest jednak usprawiedliwione. Kukon celowo powraca do swoich korzeni, czyli osiedla, z którego pochodzi. Jednak jak ostatecznie poradzą sobie „Ogrody 2”, przekonamy się w święta. Być może jak Nas, do którego w recenzji „Afery” porównywał rapera Michał, nagra „Stillmatica”.

fot. kadr z klipu „DOMÓWA”, YouTube.com/OGRODY

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Czy „Rewolucja Romantyczna” Bedoesa naprawdę będzie rewolucją?
Bedoes & Lanek - Rewolucja Romantyczna

„Opowieści z Doliny Smoków” bardzo wysoko postawiły poprzeczkę pod względem promocji, sprzedaży i popularności. Właśnie dlatego można było się spodziewać, że przy okazji wydania nowej płyty Bedoes i Lanek również przygotują coś ekstra. Faktycznie, pierwszy singiel był promowany specjalną stroną internetową z tajemniczymi hasłami i odliczaniem, a klip do niej stworzono z niemałym rozmachem.

Mówi Borys z Bydgoszczy

Pod tym względem „Rewolucja Romantyczna” na pewno robi spore wrażenie, ale jak jest z samym kawałkiem? Bedoes nie zdecydował się na hit, a emocjonalny numer z solidnym przekazem. Nie chciał wpaść fanom w ucho, a po prostu chwycić ich za serce. Mocne, szczere linijki o wsparciu dla osób LGBT, jak i te antysystemowe, połączone z fajnymi, życiowymi punchline’ami („Nam imponuje to, jak się prowadzisz, a nie wozisz”) na pewno taki efekt uzyskały i mnóstwo osób kupiło ten utwór już dzięki nim. Niestety, jest też spora część, którą mogły odrzucić często pojawiające się w ostatniej twórczości Bediego zwyczajnie prostackie wersy pokroju: „Ogarnij swoją p*zdę, ty pier*olona p*zdo” lub „my wrogom podrywamy mamy”. Taki kontrast i jeszcze kilka, kompletnie losowo rzuconych linijek sprawiają, że w tekście jest po prostu liryczny chaos, który niestety działa na niekorzyść całego kawałka. Wydaje się, że Borys mógł niektóre zdania przemyśleć lepiej lub z nich zrezygnować, przez co numer byłby spójniejszy.

1998 vol.2

Nie porównując tego kawałka z niczym, śmiało mogę więc stwierdzić, że jest to niezły numer, a gdyby nie zamieszanie w linijkach i kilka głupkowatych tekstów wypadłby dużo lepiej. Problem w tym, że trudno nie patrzeć na tę piosenkę przez żaden pryzmat, tym bardziej, że jest w zasadzie kopią „1998” sprzed roku. Wówczas Bedoes rozpoczął promocję swojego albumu właśnie tym singlem i zachwycił wszystkich emocjonalnością i klimatyczną kompozycją, która jeszcze bardziej zwracała uwagę na treść. Liczyłem, że skoro w tym roku ma być rewolucja, to Bedi wykombinuje coś nowego, a przecież wiemy dobrze, że do eksperymentów i to kończących się dobrymi efektami, jest zdolny. Niestety, „Rewolucja Romantyczna” jest zrobiona analogicznie do „1998”, przez co też traci na mocy. Wydźwięk numeru jest bardzo podobny, a niektóre wersy w zasadzie bliźniacze. Też pojawiają się linijki o stronach politycznych, szacunku dla gejów (tylko gejów) i nawet wątek zmarłego kolegi. Podobny jest również bit, bo tym razem Lanek również postawił na klimatyczny, budujący emocje, ale jednocześnie bardzo minimalistyczny i pozwalający Borkowi na dowolne flow podkład. Podczas pierwszego odsłuchu tej piosenki miałem porządne deja vu. Szkoda, że panowie zdecydowali się na powielenie patentu, który poradził sobie tak dobrze rok temu. Stać ich było na coś bardziej innowacyjnego, a wciąż dobrego, z porządnym przekazem.

Pomimo mieszanych uczuć wzbudzonych przez „Rewolucję Romantyczną”, wciąż z ciekawością czekam na cały krążek, by sprawdzić, czy Bedi faktycznie zdecydował się na bycie rewolucjonistą, o czym nawija w singlu i w związku z tym również muzycznie poeksperymentował, czy po prostu całkowicie przejedzie na zeszłorocznym patencie, który odniósł sukces. Oby nie, bo potencjał obaj panowie mają za duży, by z niego nie korzystać.

fot. kadr z klipu „Bedoes & Lanek – Rewolucja Romantyczna”, YouTube.com/SBM Label

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Kabe, Gedz, Megan Thee Stallion i włoskie „Romantic Psycho”, a to tylko kilka premier, które musicie dziś sprawdzić!
YouTube.com

Jesień to najintensywniejszy wydawniczo okres w rapie. Skutecznie zaspokaja głód nowej muzyki, który powstaje latem, bo przecież samymi letniaczkami się człowiek nie naje. Są jednak takie dni, że można się wręcz przejeść, a niektóre smaczniutkie kąski przez to nawet ominąć. Dziś na przykład jest taki dzień, ponieważ zarzucono nas premierami albumów nie tylko z Polski, ale i całego świata. Żebyście więc nie ominęli niczego jakościowego, spieszymy Wam z pomocą.

Polska

Najbardziej wyczekiwaną premierą tego dnia w naszym kraju był nowy krążek Kabe. „Mowgli” miał ustabilizować pozycję artysty na scenie i po singlach już można było stwierdzić, że to zrobi. Połączenie ulicznych klimatów zaprezentowanych chociażby w „Nike Air Max” z niezwykle chillową odsłoną rapera zaprezentowaną w hitowym „Nad Ranem” czy „Fefe” miało spore zadatki na sukces. Sprawdźcie, czy w waszym mniemaniu go odniosło!

Polscy słuchacze rapu zacierali rączki także na inny album, który miał dziś swoją premierę. To „Stamina” Gedza, która według samego autora, który stwierdził to na jednym z letnich koncertów, jest najlepszym i najbardziej dopracowanym projektem w jego twórczości.

Poza tą dwójką z nowym albumem wyszedł dziś także B.R.O., który posłuch ma może nieco mniejszy od wyżej wymienionych panów, ale posiada przy tym przyzwoitą grupę wiernych fanów, którzy na pewno z płyty „Next Level 3” będą zadowoleni.

A to i tak nie wszystko, bo polska rapgra na dziś przygotowała jeszcze wyjątkową niespodziankę – prawdziwą gratkę dla wszystkich tych, którzy lubią umawiać się na 4.20. Po 7 latach od powstania tego krążka, wreszcie ujrzał światło dzienne. Mowa o „The Rolling Joints” Araba, o które fani musieli dopraszać się latami. Opłacało się.

Zagranica

Jakiś czas temu pisaliśmy Wam, dlaczego warto czekać na „While The World Was Burning” SAINt JHN’a. Efekt jego pracy wreszcie ujrzał światło dzienne i jest wypełniony oczkami puszczanymi w stronę fanów poprzednich projektów. Nie oznacza to jednak, że nowi słuchacze się tym nie zachwycą. Sprawdźcie sami.

W Ameryce zamieszania narobiła też dzisiaj Megan Thee Stallion. Raperka wreszcie wydała swój pierwszy, długogrający album i kompletnie się z nim nie szczypała, bo jest on wypełniony mocnymi treściami, a zaczyna się od numeru „Shotz Fired”, opowiadającego sytuację z postrzeleniem raperki przez Tory’ego Laneza. Zaciekawieni?

Z kolejnym albumem do fanów wyszedł też już dobrze znany w USA Jeezy. Swoich słuchaczy uraczył sequelem dobrze przyjętego wcześniej krążka. Czy „Recession 2” spełniło oczekiwania?

To było w Stanach, ale Europa też nie ma prawa czuć się gorzej. Wielka Brytania żyje dziś bowiem albumem najlepiej zapowiadającego się artysty z klasycznego dla Wysp nurtu, grime’u. Zresztą, nie bez powodu Yizzy nazwał swój nowy krążek „Prince of Grime”. Sprawdźcie, czy zasłużył na ten tytuł.

Najlepsze na koniec. Ten album był wyczekiwany we Włoszech niczym „Romantic Psycho” u nas, a może i nawet bardziej. Zresztą Quebo z jego autorem ma już na koncie przynajmniej jeden kawałek. Mowa tu o Sferze Ebbaście, który wrzucił w nocy swoje „Famoso”. Wśród gości między innym znaleźli się Future i J Balvin. Robi wrażenie. Rozbił bank?

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz