Hip Hop,News

Ojczym Rae Sremmurd został zabity przez swojego syna

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Ojczym Rae Sremmurd został zabity przez swojego syna

Tej przykrej informacji nikt nie mógł się spodziewać. Ojczym duetu Rae Sremmurd został dwa dni temu zabity przez ich młodszego, przyrodniego brata. Informacja ta pewnie nie byłaby tak istotna, gdyby nie fakt, że 62-letni Floyd Sullivan wychowywał raperów od czasu ich gimnazjum.

Jak podaje TMZ, syn ofiary, Michael Sullivan, jest jedynym podejrzanym w sprawie. 19-latek miał kilkukrotnie postrzelić Floyda, a ten został znaleziony w poniedziałek w nocy w swoim domu w Tupelo, w Missisipi. Mężczyzna przeprowadził się tam z matką raperów, Bernadette. Posiadał również syna z poprzedniej relacji, Floyda Jr..

Swae Lee i Slim Jxmmi nie odnieśli się jeszcze do wydarzenia. Pierwszy z nich opublikował na Twitterze jedynie słowa „I pray this world let’s me keep some compassion”, które później usunął. Sprawa nie została też jeszcze wyjaśniona. Ich brat trafił na obserwację psychiatryczną, a obecnie przebywa w areszcie.

fot. kadr z klipu „Swae Lee, Slim Jxmmi, Rae Sremmurd – Guatemala”, youtube.com/Rae Sremmurd

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Nicki Minaj „uhonorowana” wątpliwą, woskową figurą w słynnym muzeum

Jeśli w słynnym Muzeum Madame Tussaud lub którejś z jego filii powstaje twoja podobizna, to musisz być kimś. To w końcu miejsca, które przykładają najwyższą wagę do podobizn danych postaci, a sami celebryci nierzadko mogli być wręcz pomyleni ze swoimi woskowymi sobowtórami. Cóż, do tej grupy z pewnością nie możemy zaliczyć Nicki Minaj, której rzeźba została przedstawiona w berlińskim oddziale tego muzeum. Moglibyśmy wręcz zapytać, czy to aby na pewno amerykańska raperka była pierwowzorem powstawania tej figury. Sami zobaczcie.

Oczywiście nie trzeba było długo czekać, aż zdjęcie wątpliwej podobizny obiegnie świat. Jak można było się spodziewać, biedna figura spotkała się z gigantyczną falą krytyki. Co było do przewidzenia, fani zarzucali twórcom, że rzeźba kompletnie nie przypomina z twarzy Nicki, z czym w sumie trudno się nie zgodzić. Mało tego, oskarżono ich również o przesadne wybielenie postaci, gdyż raperka ma przecież ciemniejszą karnację. Co ciekawe, to nie pierwszy taki przypadek. Dwa lata temu w filii tego muzeum w Nowym Jorku stanęła podobizna Beyonce, która dla wielu fanów okazała się zbyt biała. Twórcy ostatecznie zdjęli z wystawy tę figurę i zdecydowali się na jej poprawienie. Jest więc całkiem prawdopodobne, że identyczny los spotka woskową Nicki.

Jeśli już twórcy faktycznie uznają, że wypada ją poprawić, mogliby zastanowić się również nad pozą, w jakiej Nicki jest przedstawiona. Bardzo podobna figura pojawiła się bowiem kilka lat temu w muzeum w muzeum w Las Vegas. Nie trzeba było długo czekać, aż ktoś wpadł na genialny pomysł pozowania z nią w mocno wymowny sposób. W Berlinie też pewnie mógłby znaleźć się taki śmieszek, więc może lepiej uniknąć kolejnych nieprzyjemności i zrobić figurę raperki, która nie tylko faktycznie będzie ją przypominała, ale też po prostu stała, zamiast się wypinać?

fot. kadr z klipu „Nicki Minaj – Anaconda”, YouTube.com/NickiMinaj

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Mac Miller z pośmiertnym albumem! Znamy szczegóły

Choć w teorii śmierć powinna dać artyście wieczny spoczynek, w praktyce jest zgoła inaczej. Odejście na tamten świat zazwyczaj generuje gigantyczne zainteresowanie jego utworami, co z kolei często prowadzi do wydania pośmiertnego albumu lub nawet kilku takich krążków, jak chociażby w przypadku 2Paca. Na swoją kolej doczekał się również nieżyjący od grubo ponad roku Mac Miller.

Najbliżsi rapera ogłosili za pośrednictwem jego Instagrama, że już 17 stycznia zostanie wydany pośmiertny album artysty pt. „Circles”. Jak możemy wyczytać z oświadczenia, krążek ten był nagrywany przez Maca niemalże jednocześnie ze „Swimming” i miał z nim tworzyć spójną całość. To ciekawa informacja, ponieważ wcześniej spekulowano, że wydany zostanie cały album z Madlibem pt. „Maclib”. Wspominał o tym Thelonious Martin, który miał osobiście dowiedzieć się o tym od producenta. Od tamtej informacji minął jednak niemal rok i wciąż nie otrzymaliśmy konkretów na ten temat.

View this post on Instagram

Circles. January 17.

A post shared by Mac (@macmiller) on

Istotną kwestią w przypadku pośmiertnego albumu Millera jest fakt, że odpowiada za niego najbliższe otoczenie rapera. Oznacza to, że album będzie niemalże odwzorowywał wizję, jaką przy jego tworzeniu założył sobie sam raper. Najbliższym będzie bowiem zależało na spełnieniu artystycznym Maca, a nie przede wszystkim zarobieniu ogromnej sumy pieniędzy. Podobne szczęście miał również Lil Peep, za którego pośmiertny album „Everybody’s Everything” odpowiadała głównie matka rapera.

Takiego szczęścia nie miał chociażby XXXtentacion. Jego „Bad Vibes Forever” było niestety jawną próbą zarobienia jak największej kwoty przez wydawców. Ci zdecydowali się bowiem na dobranie gościnek, które prawdopodobnie w ogóle nie wydarzyłyby się, gdyby za album odpowiadał sam artysta. Lil Wayne, który zresztą znalazł się na tym krążku, przyznał, że nie słyszał o X’ie, kiedy ten jeszcze żył. O istnieniu rapera dowiedział się dopiero po jego śmierci. Oby takich przypadków było w przyszłości jak najmniej, by artyści mogli faktycznie spoczywać w spokoju, a nie przewracać się w grobie na wieść o tym, co dzieje się z ich twórczością.

fot. kadr z klipu „Mac Miller – Self Care”, YouTube.com/MacMiller

Zostaw komentarz