Rap

One-hit wonders polskiego rapu. Kto nie został w grze na dłużej?

Filip Klarzyński -
Rap - - Dodane przez Filip Klarzyński

One-hit wonders polskiego rapu. Kto nie został w grze na dłużej?

Artyści jednego przeboju to wszystkim dobrze znane zjawisko w muzyce. Jak to jest, że po nagraniu jednego hitu nie zawsze udaje się pozostać w świadomości słuchaczy na dłużej? Brakuje jakości, a może umiejętności? Przyjrzeliśmy się raperom z naszego podwórka, którym moglibyśmy nadać miano one-hit wonders. Wybieraliśmy spośród tych, którzy swój hit opublikowali na małym kanale lub należą do mniejszej wytwórni, i oczywiście, nie posiadają dużych ksywek na featcie.

Yann i jego „Poranki”

Zdecydowanie najspokojniejszy raper z tego zestawienia. „Działasz na mnie jak papieros w ustach” – jego styl idealnie pasuje do porannej kawy lub w pełen relaksu wieczór z najbliższą Ci osobą. I tak właśnie było z jego najlepiej przyjętym kawałkiem. Singiel „Poranki” uspokajał Cię jak łyk melisy i przy okazji robił to w bardzo przyjemny sposób. Yann aktualnie stara się eksperymentować z muzyką, przede wszystkim próbując swoich sił w o wiele żywszych klimatach. Mimo wszystko moim zdaniem jego barwa głosu pasuje idealnie do tych chillowych tracków i to w nich widać największą siłę artysty. Swoją drogą to już prawie czteroletni numer. Ale ten czas leci.

„Lol”, ale padaka – Rzabka

Ze spokojnego i opanowanego Yanna przechodzimy do największego wariata tego artykułu. Mowa oczywiście o nikim innym jak Rzabce, królu żartu i luźnego podejścia do muzyki w polskim rapie. Jego kawałki, które cieszą się największą popularnością głównie opierają się na hardbassie lub robieniu sobie beki z całego gatunku, jakim jest hip-hop. Jak inaczej nazwiemy “Człowieka Rap” lub “Rzabola w Szanghaju”, jeśli nie satyrą czy żartem? “LOL” akurat jest tym pierwszym, skupiając się głównie na mocno pobudzającym brzmieniu. Do tego numeru po prostu nie da się nie bujać. Cały czas na**rwia bass, a słowa piosenki będziesz znał na pamięć już po pierwszym odsłuchu. Oprócz tego klasyka warto sprawdzić właśnie “Rzabola w Szanghaju” czyli najlepszy storytelling jaki będzie wam dane usłyszeć i “Rzeźnie”.

Be vis – “Surfer”

Powyższy kawałek to zdecydowanie największy hit tego zestawienia. Nie znam osoby, która nie słuchała tego w wakacje w 2018 roku. Numer ten leciał na każdym melanżu i na co warto zwrócić uwagę, nie nudził się. Teraz po ponownym przesłuchaniu po trzech latach po publikacji jestem w stanie stwierdzić, że “Surfer” jest tak samo dobry, jak w dniu premiery. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że osiągnąłby podobny sukces, gdyby był opublikowany w tym roku (no może trochę mniejszy z uwagi na brak możliwości imprezowania). Gdzie jest be vis teraz? W sumie radzi sobie bardzo dobrze. Dołożył zwrotkę na “Testarossę” Wiatra, która wyświetleniami już pobiła jego największe osiągnięcie komercyjne. Oprócz tego wydał jeszcze parę tracków, które zdobyły milionowe wyświetlenia, jednak do Surfera było im daleko. Dołóżmy do tego wszystkiego jeszcze płytę, która premierę miała miesiąc temu. Zachęcamy do sprawdzania.

Skip – “Gasnę”

Tutaj za to mamy do czynienia z największym spadkiem wyświetleń wśród wymienionych artystów. Szczerze mówiąc, dziwi mnie to, ponieważ widać, że raper rozwija się i cały czas aktywnie produkuje muzykę. Aktualnie Skip jest członkiem duetu “Miętha” i zaraz pod tym szyldem będzie miał już trzy albumy w Asfalt Records. W opisie jednego z kawałków Asfalt pokusił się o określenie, że są oni pretendentami do odkrycia roku. Z czym ciężko się nie zgodzić, autor “Gasnę” zaskakuje nas polotem i świeżością w rapie w miły dla ucha sposób. Jego producent AWGS również robi wspaniałą robotę. Co do samego utworu, ciężko jest znaleźć drugi taki w polskiej rapgrze. Klimat jest niepodrabialny.

KRTDZ – “oczy zielone”

Najmłodszy stażem z one-hit wonders tego zestawienia. Raper posiadający siedem numerów i jeden feat już zdążył nagrać hit, którego nie powstydziłby się żaden mainstreamowy artysta. Jak sam KRTDZ nawija w swoim najnowszym singlu, on dopiero wchodzi w ten biznes i w sumie nie wiadomo, czego możemy się po nim spodziewać. Jeśli miałbym go do kogoś porównać, byłby to Sobel. KRTDZ to kolejny talent z podziemia, który warto obserwować.

NOVY YA – “Jaś i Małgosia”

Tak oto dochodzimy do ostatniego artysty jednego przeboju. O NOVY YA ostatnio jest bardzo cicho. Muzyki praktycznie nie wydaje, a na jego prywatnym kanale jedyne, co się ostatnio pojawiło to #hot16challange2. I to właśnie on jest najlepszym przykładem one-hit wonders ze wszystkich wymienionych. Żaden inny kawałek nie przekroczył granicy 100 tysięcy wyświetleń oprócz “Jasia i Małgosi”, który ma ich aż 7 milionów. A o czym jest hit? Numer opowiada o tytułowym rodzeństwu, podchodząc do znanej nam bajki w inny, mroczniejszy sposób. Utwór jest smutny i dołujący, ale jednocześnie wciągający i to chyba jego największa zaleta. Gratulacje dla producenta, oczywiście, za bit, bo on hipnotyzuje.

Zostaw komentarz

Udostępnij
Rap,Wywiad
Fukaj: Zaplanowałem już całą swoją dyskografię [WYWIAD]
Fukaj wywiad

W trakcie wideorozmowy pyta, czy będzie mi przeszkadzało, jeśli zapali. Fukaj często rapuje o papierosach i jest zwyczajnym chłopakiem, którego kawałek „Owoce” został zauważony rok temu przez Matę na charytatywnym streamie. Później Quebonafide nominował go do #Hot16Challenge2, a drzwi do kariery ostatecznie otworzył mu udział w SBM Starter.

Rap
Mielzky, Miszel, Knap… Dziś wysyp nieoczywistych, ale ciekawych premier!
Gruby Mielzky - Przewiew (prod. The Returners)

Może i żadna typowo mainstreamowa gwiazda nie wydawała dziś albumu, ale to nie znaczy, że w nocy nie dostaliśmy kilku ciekawych premier. Pojawiły się albumy nieoczywistych raperów, którym jednak należy dać szansę przy odsłuchu. Każdy może zaoferować coś innego, ale równie ciekawego. Zapraszam na dzisiejszy przegląd premier albumów.