News

Pamiętacie „Jackass”? Ekipa masochistów wraca po 11 latach

Kajetan Szewczyk -
News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Pamiętacie „Jackass”? Ekipa masochistów wraca po 11 latach

Pokolenie urodzone w XXI wieku może nie ogarniać, o kogo chodzi, bo ostatni film z udziałem tych gentlemanów pojawił się w 2010 roku. Ujmując rzecz w skrócie – banda szaleńców pod wodzą Johnny’ego Knoxville’a wyczyniała najróżniejsze, najbardziej popie#dolone rzeczy, jakie mogą przyjść Wam do głowy. Spacer po linie nad basenem z krokodylami? Proszę bardzo. Tylko że w samych majtkach, z których wystaje świeżutki stek. Badania u doktora, bo coś dziwnego znalazło się w odbycie? No pewnie, a to coś dziwnego, to własnoręcznie upchnięty tam resorak.

Co by nie mówić, ekipa oddała światu znaczącą przysługę – po nich już raczej nikt nie zabierał się za tak kretyńskie pomysły, bo po co robić coś drugi raz i do tego za darmo. To ważny aspekt, bo panowie oczywiście zarabiali na igraniu ze śmiercią bądź poważnymi uszczerbkami na zdrowiu.

Paramount Pictures ogłosiło, że w 2021 roku możemy spodziewać się kolejnej odsłony przygód wesołej popie#dolonej ekipy. Jest to o tyle bardziej komiczne, że większość będzie miała już wtedy… 50 lat. Tak, będzie można iść do kina i zobaczy jak 50-latkowie leją sobie do oczu tabasco albo podpinają sutki do akumulatora i rażą się prądem. Ktoś mógłby zapytać „po co?” i byłoby to tyleż słuszne pytanie, co jednak równie bezsensowne co sam zamysł. Jak poradzi sobie ekipa? Skoro się zgodzili, to chyba liczą się z ryzykiem. Johnny Knoxville nie tak dawno temu podczas kręcenia „Action Point” (film sprzed roku) niemal wybił sobie oko z oczodołu i połamał kilka kości. Ten koleś chyba po prostu nie może przestać.

fot. kadr z wideo „Jackass 3D (9/10) Movie CLIP – Poo Cocktail Supreme (2010) HD”, youtube.com/Movieclips

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Lil Pump ubrał i nakarmił 600 bezdomnych

Hype na Lil Pumpa zniknął chyba nawet szybciej, niż się pojawił. „Gucci Gang” i „Essketit” dały mu ogromną rozpoznawalność, żeby niedługo później… nikt właściwie już o nim nie mówił. Pump musiał więc nieco zmienić klimaty, by wciąż dobrze się sprzedawać i przerzucił się na bardziej latynoskie rytmy. Skakanie za odbiorcami i nagła zmiana trendów mogą sprawić, że Pump straci w oczach ludzi, ale robi też rzeczy, za które z pewnością zyska. Nie chodzi mi tu już tylko o promowanie młodych gwiazd, za które ostatnio się zabrał, ale przede wszystkim o pomoc tym najbardziej potrzebującym.

Jaką konkretnie? TMZ przybliżyło piątkowe wydarzenie w Los Angeles, które organizowane było przez fundację „My Friend’s House”. Miało ono na celu nakarmić bezdomnych corn-dogami i nieco pocieszyć ich przed zbliżającymi się świętami. Do akcji włączył się również Lil Pump, który osobiście pojawił się na miejscu i niczym wolontariusz rozdawał posiłki potrzebującym. Mało tego, podobno zakupił również kurtki i spodnie dla tych, którzy potrzebowali nowej odzieży.

Warto przypomnieć, że to nie pierwszy taki gest Pumpa. W lutym tego roku zorganizował podobną akcję na własną rękę. Zamówił tyle placków pizzy. ile tylko było w stanie wejść do bagażnika jego samochodu, i rozdawał je bezdomnym w centrum Los Angeles. Pump nie jest jednak jedynym raperem, który chętnie pomaga potrzebującym. Ostatnimi czasy stało się to wręcz modą. DaBaby przekazał bezdomnej, samotnej matce 1000 dolarów, choć ta chciała uczciwie sprzedać mu jeden ze swoich kapeluszy. Raper nie przyjął go jednak, twierdząc, że może go ona sprzedać komuś innemu i zarobić kolejne pieniądze. Matki w potrzebie wspierał też Joyner Lucas, który zadeklarował, że będzie przelewał codziennie 500 dolarów na konto innej pani samotnie wychowującej dziecko. Oby takich akcji było jak najwięcej. Fakt, że coraz częściej o tym słyszymy musi dowodzić temu, że poczucie pomocy komuś naprawdę sprawia więcej szczęścia, niż kolejne bokserki Versace.

fot. kadr z klipu „Murda Beatz – Shopping Spree (feat. Lil Pump & Sheck Wes) [Official Music Video]”, YouTube.com/MurdaBeatz

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Deys w line-upie SB FFestivalu! Tomb wypuszcza nowy numer

O tempora o mores. Jeśli śledziliście drogę Solara i Białasa jeszcze w czasach, kiedy szeregi SB Maffiji zasilał Tomb, a podpisanie kontraktu z kimś takim jak Mata byłoby nie do pomyślenia, to pewnie pamiętacie epickich rozmiarów beef między powyższą trójką, a Deysem. Dissów było sporo, ze strony SB dostaliśmy dwie krucjaty długości EPek, co wcześniej w polskim rapie nigdy nie miało miejsca i chyba mieć nie będzie. No dobra, oprócz płyt, na których obelgami przerzucali się TDF i Peja, ale mixtape tego pierwszego miał remiksy starszych utworów, więc tylko Ryszard był faktycznie gościem, który od dechy do dechy nagrał krążek, żeby dowalić rywalowi.

Wracając jednak do clue – okazuje się, że po latach Deys wrócił do łask i właśnie zasilił skład kolejnej edycji SB FFestiwalu. Faktycznie obecnie krakowskiemu raperowi na pewno jest bliżej do SB niż było kiedyś – zwłaszcza po lekkim tuningu swojej persony i powołaniu do życia swojego alter ego – Grimmy’ego.

Ogłoszenie tej decyzji zbiegło się w czasie z premierą nowego kawałka Tomba, z którym to Deys miał chyba najwięcej do „pogadania” podczas beefu, bo z kontekstu całości wynikało, że to Teoembe jest głównym prowodyrem sytuacji. Po latach Deys wciąż kręci wyświetlenia i nie może narzekać na brak fanbase’u, a za Tombem dalej ciągnie się niesławna fama o tym, że nie wysłał płyt, za które dostał pieniądze, co w pewnym momencie zostało wreszcie uregulowane, ale raper po takim strzale wizerunkowym nie za bardzo miał pole do manewru. Ostatecznym gwoździem do trumny w karierze wydaje się tutaj przegrana z Filipkiem… w oktagonie.

Wczoraj wieczorem dostaliśmy od Tomba nowy utwór „12:21”, pod którym widnieje tajemniczy dopisek „Bo los się odwrócił”. Czy zwiastuje to nowy projekt? Ciężko powiedzieć. I nie dlatego, że nie można sobie co gdybać. Ciężko powiedzieć, bo w obecnej sytuacji chyba nikogo to tak naprawdę już nie interesuje. Tomb miał kilka (jeśli nie kilkanaście) szans na to, żeby zdominować polskie podwórko i wszystkie przepuścił. Mimo szacunku do jego skillsów i właściwie uznania dla uporu, z jakim ten koleś próbuje wymyślać siebie na nowo, nie wieszczę happy endu. Udział Deysa w SB FFestivalu ostatecznie zamyka ten rozdział.

fot. kadr z klipu „grimmy – raiden (official video)”, youtube.com/Hashhashins

Zostaw komentarz