Hip Hop,News

Pamiętacie Rovera? Wkrótce może wydać on najlepszy album w swojej karierze!

Jakub Purłan -
Hip Hop,News - - Dodane przez Jakub Purłan

Pamiętacie Rovera? Wkrótce może wydać on najlepszy album w swojej karierze!

Rover jest raperem, który swój najlepszy czas miał w 2013 roku. Wtedy dołączył do jednej z największych wytwórni w kraju, czyli Step Records. Teraz wraca z nową dawką muzyki!

Muzyczna przerwa?

Wielki powrót, to za dużo powiedziane, bo Rover był aktywny rapowo. Jednak nie z tak dużą częstotliwością, jak kiedyś i nowości od niego dość rzadko się pojawiały. Pod koniec 2017 roku wyszła EP-ka „Narkolepsja”. Odbiór nie był taki jak kiedyś. Szkoda, bo to bardzo dobry projekt, a nagrany w jedyne 10 dni. Ale od początku – Rover dał się poznać szerszemu gronu w 2012, kiedy światło dzienne ujrzał album „24”. Jednak utwór, dzięki któremu naprawdę mocno zaznaczył swoją pozycję na scenie, to „Autobiografia”. Jeśli go nie znacie, czym prędzej musicie go nadrobić. Rover zawsze cechował się nietuzinkową warstwą liryczną w swoich utworach. Przynajmniej w mojej opinii należał do czołówki najlepszych tekściarzy w kraju.

Potem wszystko nabrało niesamowitego tempa. Pojawiły się pierwsze większe featy jak na przykład ten ze Zbukiem. Następnie kielecki raper dołączył do Step Records. 2013 rok z pewnością był dla niego najlepszym w karierze. Pierwszy album pod szyldem wytwórni przyjął się chyba trochę gorzej, niż oczekiwano. „Odźwierny” to płyta, która charakteryzuje styl w jakim robi muzykę Rover, i w jakim dał się poznać słuchaczom – dużo emocji i wylanych żali na świetnych bitach. Z pewnością jest to spójna płyta, jednak brakuje mi na niej trochę różnorodności. Nie oznacza to jednak, że jest to słaby krążek.

Zanik popularności

Potem przyszedł czas na jeszcze jeden album wydany w Step Records. Następnie drogi rapera i wytwórni się rozeszły. Także hype na Rovera spadł. Wydaję mi się, że to ze względu na zmiany oczekiwań słuchaczy co do muzyki. Rap stawał się coraz popularniejszy i zmieniał swoją formę. Zaczęło powstawać więcej luźnych i wakacyjnych numerów. A takich Rover nigdy nie robił i trudno sobie wyobrazić jego flow na jakimś klubowym bicie. Odejście od robienia muzyki na pełen etat wiązało się z zawodem jakiego podjął się Mateusz. Fajnie mieć nauczyciela polskiego, który jest znanym raperem. Niektórzy po karierze zajmują się streamowaniem jak Logic, a inni czymś trochę poważniejszym. Zobaczymy, co przyniesie następna płyta Rovera, bo chyba wszystko wskazuje na to, że taka powstanie. Raper z Kielc na swoich social mediach poinformował, że ma teraz produktywny okres w swojej karierze. Ja dalej czekam na płytę z Planetem ANM.

fot. facebook.com/RoverKielce

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Najpierw manifest, teraz hit na lato. Taco Hemingway wyda dwa zupełnie różne albumy!
Taco Hemingway Michael Essian Birthday Party

Wczoraj na Instagramie Taco Hemingway przekazał dwie wiadomości – złą i dobrą. W lipcu albumu niestety nie dostaniemy, ale za to na przełomie sierpnia i września… aż dwa! I podzielił się właśnie singlem z tego drugiego materiału.

„Polskie Tango” jest politycznym manifestem, muzycznie agresywnym, ciężkim, który Filip dopracowywał miesiącami. Skoro ma promować on płytę „Jarmark”, to dla przeciwwagi właśnie wydany „Michael Essien Birthday Party” zapowiada lekką, spontaniczną „Europę”. Musiało tak być, bo pierwszy tytuł od razu przywodził na myśl nieistniejące już największe w Europie targowisko, które znajdowało się na miejscu obecnego Stadionu Narodowego w Warszawie.

Pomysł Taco Hemingwaya wydaje się świetny! Każdy powinien być zadowolony, bo gdy na pierwszej z płyt otrzymamy porządną porcję świadomego hip-hopu, którego w ostatnim czasie coraz bardziej potrzebujemy, na drugiej znajdziemy lekkie tracki, pełne przyśpiewek, na których Filip mógł pozwolić sobie na więcej swobody. I taki właśnie jest jego urodzinowy singiel nawiązujący do ghańskiego piłkarza, który gdy w 2012 grał w Realu Madryt, zorganizował swoje 30. urodziny, na które przyszły tylko… dwie osoby.

Taco na „Michael Essien Birthday Party” rapuje o beztroskiej Portugalii, choć mimo tego, że singiel jest tanecznym letniakiem, można wyczuć w nim niepewność i obawy – o Polskę i o własną przyszłość. „Boję się, że wszystkich stracę, nim skończę czterdziestkę (…) Tutaj nie mówi się szybciej, nie dusi pośpiech/Idę i piszę i piję i myślę o Polsce/Czy byłoby u nas spokojniej, gdyby świeciło słońce?”. Nie, raczej spokojniej by nie było. Mimo tego ci, którzy z nostalgią wracają do „Szprycera”, prawdopodobnie dobrze odnajdą się w „Europie”!

fot. kadr z „Taco Hemingway – Michael Essien Birthday Party”, YouTube.com/Taco Hemingway

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
O platonicznej miłości Taco Hemingwaya do środkowych pomocników
https://www.instagram.com/tacohemingway

Taco jest jednym z tych raperów, podobnie zresztą jak Quebo, którzy uwielbiają wplatać piłkarskie analogie do swoich piosenek. Mało tego, na niektórych piłkarzach opiera nawet całe kawałki i z bliżej niewyjaśnionych przyczyn zawsze są to środkowi pomocnicy.

Nie wiemy, czy wynika to z niespełnionych, dziecięcych marzeń Filipa, który być może chciał kiedyś zostać, również ze względu na wąsa, drugim Zbigniewem Bońkiem, czy może po prostu z sympatii do konkretnych zawodników, ale faktem jest, że Taco uwielbił sobie pisanie piosenek na cześć tych właśnie piłkarzy. Wczoraj zaprezentował nam pierwszy singiel z albumu „Europa” o nietypowym tytule „Michael Essien Birthday Party”, a przecież Ghańczyk nie jest pierwszym pomocnikiem, którego Fifi zawarł w tytule swojej piosenki.

Kim jest więc Michael Essien? To defensywny pomocnik, który zasłynął głównie swoimi występami w Chelsea. Taco jednak w tym konkretnym numerze nie nawiązuje do jego najznamienitszych osiągnięć, a do przykrego wydarzenia, które miało miejsce w 2012 roku. Essien przyszedł wtedy do Realu Madryt i w swoje urodziny chciał wyprawić przyjęcie, na które zaprosił wszystkich kolegów z drużyny. Przyszło ich jednak tylko dwóch, co sprawiło, że piłkarza musiał później pocieszać ówczesny menedżer zespołu, Jose Mourinho. Taco nawiązuje do tego w wersie: „Boję się, że wszystkich stracę nim skończę czterdziestkę/I te urodziny sam spędzę jak w Madrycie Essien”.

Idąc chronologicznie, następnym kawałkiem o środkowym, w tym wypadku również defensywnym, pomocniku jest „Bakayoko”. Numer nazwę zawdzięcza Francuzowi Tiemoue Bakayoko, którego najważniejszą boiskową rolą była pomoc w defensywie, stąd Fifi w refrenie nawija: „Nie wycofają się jak Bakayoko”. W momencie pisania tej piosenki francuski pomocnik był bardzo perspektywicznym graczem i zanosiło się, że będzie jednym z najlepszych na świecie na swojej pozycji, ale rzeczywistość brutalnie to zweryfikowała. Całe szczęście piosenka nie zestarzała się tak źle. Co ciekawe, w przeciwieństwie do Michaela Essiena, Bakayoko wie o piosence nagranej na jego cześć, gdyż za czasów swojej przygody w Milanie puszczał mu ją Krzysztof Piątek.

Pierwszym piłkarzem, który dostąpił zaszczytu znalezienia się w tytule piosenki Taco był zawodnik jego ukochanego Tottenhamu, Dele Alli. Kawałek „Dele” znalazł się na „Szprycerze” i nawiązywał do piłkarza ze względu na jego niebagatelne umiejętności techniczne, zestawione z hulaszczym trybem życia w stolicy, co słychać w refrenie: „Znowu po tych klubach żonglerka jak Dele Alli”. W trakcie nagrywania piosenki Anglik z buta wchodził do składu Tottenhamu, momentalnie ewoluując z utalentowanego chłopaka w gwiazdę zespołu. Nie obce mu były też jednak klubowe eskapady, bo londyńskim paparazzi udało się uchwycić zawodnika wychodzącego z klubu o 5.00 nad ranem. Miało to miejsce w lipcu 2017 roku, czyli wtedy, kiedy miała też miejsce premiera „Szprycera”.

Biorąc pod uwagę tendencję nagrywania piosenek w oparciu o piłkarzy, możemy liczyć, że Fifi jeszcze o jakimś pomocniku w swoim numerze wspomni. Może tym razem doceniłby jakiegoś Polaka? „Rozpędzony jak lokomotywa, mów mi Grzegorz Krychowiak”. Łap inspirację Filip, za ten wers rozliczymy się kiedyś, przy okazji.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz