News

Peja i Young Igi, Tede i Tymek, Ten Typ Mes i Tuzza. O tym jak stara gwardia przytula się do młodych

Kajetan Szewczyk -
News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Peja i Young Igi, Tede i Tymek, Ten Typ Mes i Tuzza. O tym jak stara gwardia przytula się do młodych

Chociaż sytuacja powoli się studzi, to jeszcze na przełomie ostatnich dwóch lat mieliśmy do czynienia z małą wojenką, niestety głównie generowaną przez publikę, odnoszącą się do tego, co jest dobrym hip-hopem, co jest prawdziwym hip-hopem, kto może go robić, kto nie, kto jest raperem, kto nie jest, z kim dobrze jest trzymać, kto ma zamkniętą głowę itd. Całości sprzyjał nagły sukces Young Multiego i coraz śmielsze kroki tych, którzy hasło „street credit” słyszeli pierwszy raz w życiu. No właśnie – trzeba w ogóle wiedzieć, o co chodzi? W czasach, kiedy nie ma podziemia, dobrze jest spłacać długi w podziemiu komukolwiek? Od sukcesu dzieli młodych raperów jeden dobry numer, na który z ziomkami (lub, jeszcze lepiej, bez nich) wykreują hype i proszę – wytwórnie dzwonią, nie odbieram. Starsze głowy skumały w końcu, że sukces młodziaków nie jest dziełem przypadku i faktycznie są to osoby, które wkrótce mogą rozdawać karty na scenie, więc trzeba zacząć się interesować tym, jak ograć temat dyplomatycznie. Bo hip-hop to polityka i nawet jeśli wykonawcy się lubią i dlatego robią razem numer, to wspólna nagrywka jest statementem, co zauważył wieki temu TDF. I miał rację.

Lata temu łatwo było brać raperom Sitka na featy. Powód był prosty – Sitek wyrasta z kręgosłupa, który znali. To nie był nigdy mumble rap, to nie były wersy wycelowane nigdzie – to była i jest stylowa przewózka po bicie. Ale co zrobić z gośćmi, którzy wlatują do gry na auto-tunie? Ten efekt był na polskiej scenie wręcz piętnowany. Fakt – w pewnym momencie nawet w USA było go za dużo, ale umówmy się – przesytu AT w Polsce nie było nigdy, bo aż tak wiele osób z niego nie korzystało. Dlaczego? Bo był 2009 rok! Tak, 10 lat temu polscy raperzy kpili sobie z auto-tunerów. Niech koronnym przykładem będzie Ten Typ Mes i jego „nie potrzebuję autotune’a do śpiewanych zwrotek” na feacie u Fabuły. Przeszliśmy długą drogę, by znienawidzona wtyczka faktycznie nabrała w rękach polskich raperów cech „instrumentu”, a nie tylko poprawiacza wokali. I ta, nazwijmy ją, druga fala auto-tunerów była już sensowniejsza.

Jednak to dalej było coś, z czym nie trzeba było się bratać. Stara gwardia rządziła niepodzielnie i nikt nie mógł zmienić tego stanu rzeczy. No, powiedzmy – nikt do czasu Quebonafide. On pierwszy pokazał sobie, nam i innym, że nie tylko jego będą chcieli na zwrotkach, ale on będzie miał u siebie kogo tylko zechce. To po części za jego sprawą przestał mieć znaczenie podział podziemie/mainstream. Jego wytwórnia skróciła niektórym kotom drogę o dekady, bo Kuba wyciągnął do nich ręce i wyjął z lokalnych cypherów czy niekończących się supportów. Młodzi wreszcie zaczęli się umacniać, a stawkę podbiła SB Maffija, a zwłaszcza raperskie umiejętności Białasa. Ale dalej – raperskie umiejętności. To, co opisuję do tego momentu, działa jednak według klasycznego paradygmatu. Owszem, flow postępowało, udziwnienia aranżacyjne i brzmieniowe nieraz zaskakiwały, ale to był rap. Jeden PiH gdzieś tam powiedział, że „To nie jest hip-hop”, ale on akurat miał z Quebo sporo wspólnego, co udowadniałem TUTAJ.

Na dobre zmieniły to dopiero niesamowite sukcesy zawodników, którzy – mówiąc wprost – piórem nie koszą konkurencji. Oczywiście przyszło to naturalnie, w USA też większe wyświetlenia zrobi teraz Lil Yachty niż Kool G Rap. Temat na trochę inną rozmowę, bo dzisiaj chciałbym przedstawić problem, który unaocznił mi się dosyć nieoczekiwanie. Otóż każdy raper ze starej gwardii wie, że w pewnym momencie musi nagrać z reprezentantem najmłodszej, ale nie rozchodzi się o sam fakt nagrywki, a o wybór gościa. I tutaj zaczynają się schody.

Peja nagrywając z Bałaganem, a potem z Bałaganem i Igim mnie nie dziwi. Panowie wymieniali się gościnkami regularnie. Jak to wyszło? W mojej opinii bezpretensjonalnie i zdaje się, że nawet core’owy fanbase kupił to raczej na miękko. Tede i Tymek? Tu należy zaznaczyć, że to TDF jest gościnnie, a nie odwrotnie, co pokazuje, że tylko się dograł, a to dla niego czysty zysk, bo Tymek jest na topie. Zresztą w ogóle dziwnie mi się patrzy na tę współpracę, bo ten punchline z „pay per view” był już u Seana Price’a na ostatnim Heltah Skeltah, a w Polsce chociażby u Radka ze Sławów na remiksie „#SWAG” z Laikike1’em. Homonim też tu wiele nie zrobił. Jasne, raper (w tym przypadku TDF) nie ma obowiązku znania wszystkich zwrotek świata. A ja nie mam obowiązku jarać się każdą. W każdym razie wyszło trochę dziwnie, choć całościowo numer oczywiście się broni, ale głównie przez refren. To czy Tede tam jest czy nie – raczej nie ma znaczenia. Dalej mamy Tego Typa Mesa i Tuzzę. To jest dopiero wykręt i abominacja, bo dystans w umiejętnościach między gospodarzem a gośćmi jest kolosalny i podejrzewam, że dało tu o sobie znać mesowe „łał, będę pierwszym, kto z nimi nagrał, DOCENIŁEM ICH PRACĘ, patrzcie”. Że ogólnie buja? No buja, ale znowu przez gospodarza – choć tym razem jest nim przedstawiciel starszyzny.

Myślałem o tych trzech połączeniach i zastanawiałem się, dlaczego to tak dziwnie ze sobą nie gra, skoro gdzieś jest sobie na przykład taki Borixon. No właśnie. Ten koleś wyjmował młodziaków z niebytu na długo przed tym nim każdy z powyższych panów spojrzał w dół z prywatnego Olimpu. BRX do tego stopnia wtopił się w nową falę, że założył Chillwagon, co w tym momencie jest prawdopodobnie jej definicją, a przynajmniej podręcznikowym wykładnikiem. Co więcej Rekin staje się młodnieć przy kolegach, bo jego wersy idealnie wplatają się w ich narrację i nie walą jakimś starym dziadem, który chce być wiecznie młody i przychodzi z synami na melanż świrować dzikiego tancerza. Peja z Bałaganem nie brzmi źle? No nie, ale Bałagane z Borixonem brzmi po prostu dobrze. Być może właśnie z tego powodu Borygo ma największe szansie na przetrwanie w całym tym konflikcie bez obrażeń. Prawdopodobnie nie zaliczy strat również Peja, bo po prostu utrzyma z młodymi sztamę. Problem mają gracze pokroju TDFa i Mesa, bo ich działania na scenie pokazują jasno, że są liderami. Różnią się w egzekwowaniu tej pozycji, ale na dłuższą metę tu nie będzie wspólnych harców i dzielenia tortu. Zresztą – to jak radzą sobie z sytuacją pokazują ich ostatnie płyty – Tede jak najbliżej trendów (których zawsze był blisko, nie ukrywajmy), a Mes jak najdalej i – no może nie na RAPERSAMPLER akurat – niestandardowo.

Oczywiście, raperski etos nakazuje przede wszystkim robić swoje. Ale dzisiaj ważny jest też raperski portfel, a jego grubość zależy od kaprysu słuchaczy. Tylko największe ksywki na scenie mogą pozwolić sobie na konsekwencję, bo ich bessa u innych byłaby traktowana za hossę. Kilka chudych lat na przeczekanie trendów nie zrobi im krzywdy, a w dłuższej perspektywie może z nich uczynić ostatnich sprawiedliwych. Tylko, czy scena w ogóle zwraca jeszcze uwagę na tę wartość?

fot. kadr z klipu „TYMEK – RAINMAN FIT. TRILL PEM, TEDE (PROD BY MICHAŁ GRACZYK & 2K)”, youtube.com/FIT

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Jay-Z sabotuje Freshmanów? Jeden z raperów rezygnuje z tegorocznej edycji

Nie tak dawno temu pisaliśmy o Kobiku, który przyznał, że odmówił udziału w Młodych Wilkach. Raper zdradził, że z tej samej edycji zrezygnował Kaz Bałagane. Trend odmawiania udziału w tej akcji promocyjnej jest w Polsce coraz silniejszy, choć tym razem wyjątkowo nie został zapożyczony ze Stanów. W USA mało kto bowiem jest w stanie odmówić "XXL", gdy dostanie zaproszenie do ichniejszych Freshmanów. Chyba, że Jay-Z powie, że tak trzeba, wtedy nie ma dyskusji.

Felieton,Hip Hop
Kolejny polski YouTuber rapuje i udowadnia, że granice żenady nie istnieją

"Best Life" z gościnnym udziałem Lexy to pierwszy numer najpopularniejszego polskiego YouTubera, czyli Stuu. W tym momencie subskrybują go 4 miliony osób, więc o zasięgi nie musi się martwić. O sukces swojego kawałka raczej też nie, bo już w tym momencie klip obejrzało niemal pół miliona osób, a łapek w górę jest więcej niż w dół. Mnie jednak obchodzi coś innego, a jest to oczywiście odpowiedź na pytanie: Czy to w ogóle ma ręce i nogi?