Hip Hop

Pięciu raperów, których biografie byłyby bestsellerami

Michał Fitz -
Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Pięciu raperów, których biografie byłyby bestsellerami

Choć polskie i zagraniczne gwiazdy oraz osoby do tego miana aspirujące zalewają nas swoimi książkami, raperzy wciąż mocno sceptycznie podchodzą do tego pomysłu. Na przelanie swoich przygód na papier w formie prozy zdecydował się chociażby Quebonafide czy O.S.T.R. Niedawno dowiedzieliśmy się też, że ukaże się publikacja o życiu Peji. Nie mamy pojęcia, kto następny pokusi się o książkę, ale wiemy, kto powinien to zrobić. Ich biografie z miejsca stałyby się bestsellerami.

Tede

TDF to jeden z tych raperów, którzy absolutnie nie gryzą się w język, co zresztą słychać chociażby po jego ostatnim wydawnictwie pt. „Karmageddon”, na którym artysta strzela w kierunku innych osób z branży. To samo mógłby zrobić w książce, mając do dyspozycji znacznie więcej słów, niż tyle, ile pomieści tempo bitu. Poza tym, w najnowszym singlu „Allinka” nawija: „Tata jest ze mnie dumny, choć jestem tak bardzo nie jak on/ Dragi, alkohol, melanże, ku*wy, sorry, wybacz mi tato.” Drugi z wymienionych wersów mógłby być prawdopodobnie streszczeniem tej książki, więc jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, jak mięsista publikacja by to była.

Belmondo

Młody G zdążył już w trakcie swojej kariery sporo nawywijać, przez co stał się bohaterem wielu afer obyczajowych. Nikt też chyba nie ma wątpliwości, że to postać wyjątkowa, co słychać po jego nawijce. Historie opowiedziane z jego perspektywy po prostu musiałyby być ciekawe, a dodatkowo mogłyby rzucić nowe światło na niektóre sytuacje. A gdyby jeszcze zdecydował się na autobiografię i napisał książkę takim językiem, jakim tworzy wersy? Pani Tokarczuk pewnie szybko stałaby się wtedy drugim najbardziej aktualnym polskim noblistą literackim.

Borixon

Ojciec Chillwagonu przeżył już więcej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Był jednym z prekursorów rapu w Polsce, potem zaliczył dołek w karierze, przez co musiał fizycznie pracować w Anglii, by ostatecznie wybić się na dwóch gigantycznych komercyjnych sukcesach. To musiałaby być niezwykła, pełna przekomicznych anegdot biografia, która niosłaby też bardzo krzepiące przesłanie. Tylko biorąc pod uwagę ilość przygód, przez które Borixon musiał przechodzić, trzeba byłoby się zdecydować na wydanie tej pozycji w kilku tomach.

Oskar (PRO8L3M)

Choć w sporej części swoich tekstów Oskar wychodzi na niemałego zawadiakę, potrafi też podzielić się ze słuchaczami swoimi, momentami nawet intymnymi przemyśleniami i przeżyciami. Książka będąca połączeniem opowieści z jego szybkiego, melanżowego życia z refleksjami na jego temat spokojnie mogłaby być cytowana na ustnej maturze z polskiego bez obaw, że polonistka skwituje ten przykład uśmiechem politowania.

Kizo

Choć Kizo dość krótko jest na scenie, już utworzył niezwykłą więź z fanami. Raper w zasadzie sam z siebie zrobił chodzącego mema, ale jedynie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Trudno nie odnieść wrażenia, że w zasadzie każda sytuacja, w której Kizo bierze udział, jest świetnym materiałem na anegdotę. Gdyby wszystkie te przygody okrasić jego humorem i komentarzami moglibyśmy otrzymać niezwykle poczytną książkę, która nawet otworzona na losowej stronie, wprawiłaby nas w uśmiech.

fot. kadr z klipu „Peja/Slums Attack – Game Changer (prod. Magiera)”, YouTube.com/Pejaslumsattack

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Czy Belmondo chciał dorobić na śmierci innego rapera? Młody G komentuje zarzuty

Belmondo zasłynął nie tylko ze swojego nieszablonowego podejścia do muzyki, ale także z wielu afer obyczajowych. Jedna z nich nawet skutecznie przerwała jego karierę, do której artysta powoli wraca. Nie zdążył jednak na dobre się jeszcze rozkręcić, a już wytworzyło się wokół niego kolejne zamieszanie. Co tym razem nawywijał Belmondziak?

Na Instagramie rapera pojawiło się jakiś czas temu ogłoszenie, że ma do sprzedania kilka płyt śp. Leha. Na chwilę obecną te wydawnictwa są gratką dla kolekcjonerów, więc można było się spodziewać, że Młody G szybko pozbędzie się ich, inkasując przy tym niezły pieniądz.

Oferta spotkała się z bardzo negatywnym odbiorem, co widać zresztą po komentarzach na Instagramie. Fani Leha nie byli zadowoleni z tego, że Belmondo próbuje dorobić się na śmierci ich ulubieńca. Całą sprawę skomentował również ojciec tragicznie zmarłego rapera za pośrednictwem fapage’a syna. Pan Leszner kierował w stronę Młodego G poważne zarzuty, używając mocno poirytowanego tonu:

Słuchajcie, są hieny, co chcą zarabiać na śmierci mojego syna. Flow Mixtape było limitowane i to szanuję jako tata Leha, a tu kunda drukuje płyty i zarabia na tym. Mam prośbę, zaspamujcie tę gnidę i dajcie mi namiary na niego.

Na Belmondo spłynęło spore wiadro pomyj, ale jak się okazało, niesłusznie. Młody G odpowiedział na zarzuty za pomocą Instagrama, zaznaczając, że to płyty, które kupił od kolegów Leha, a na ich sprzedaniu nic nie zarobił. Chciał w ten sposób jedynie pomóc w ich rozprzestrzenieniu. To tłumaczenie widocznie musiało okazać się prawdziwe, ponieważ ojciec Leha usunął swój post z zarzutami w kierunku byłego członka Mobbyn. Dobrze, że sprawa okazała się tylko sporym nieporozumieniem, zamiast kolejną aferą z Belmondziakiem w roli głównej.

fot. kadr z klipu „Kaz Bałagane ft. Belmondo – Do następnego”, YouTube.com/StepRecords

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Zbawienny trap i pułapka – Koza „Patologya” [RECENZJA]

A co, jeśli najgorszym albumem rapowym był „Mystery Dungeon”, a nie „Patologya”? Tę pierwszą płytę najlepiej podsumował Wini w rozmowie z Kozą właśnie: „Nic z niej nie zrozumiałem. Po prostu, ku*wa, nic. Ale zrozumiałem jedną rzecz: że jest ci smutno, i że masz dużo rozterek”. No to skoro rozje*aliśmy się na klatce od schodów do tych lochów, trap, po który tym razem sięgnął Koza, okazał się dla nas zbawienny. Dla niego zaś trochę zgubny.

Porównujemy obce archetypy

Pier*olone cwele nazywają mnie raperem/Niewiarygodne, udaję planetę tak jak Ceres

„Weź sobie zdanie z nagiego lunchu po prostu”

Wystarczyło zadbać o kontrowersję, wyrazisty wizerunek, być lepszym i niezrozumiałym, a w tym wszystkim, co najważniejsze, świadomym. Koza, chociaż tym, co robi może nawet bardziej interesuje ludzi nienależących do rapowego środowiska, musiał zostać wrzucony do hip-hopowej szufladki. A ona, wiadomo, nie jest zbyt wygodna. Przez to jednak, że do niej trafił, może hip-hop zmieniać, rewolucjonizować, poniżać, denerwować albo sprawiać, że będzie ciekawszy. „Patologya” demaskuje gatunkowe tendencje, ale Koza potrafi nieźle się w nich odnajdywać. W końcu spełnia pewne wymagania: ma trudną przeszłość, kompleks Boga i mesjasza, no i walczy ze swoimi demonami. Z tym, że to wszystko przedstawia na granicy żartu lub absurdu i ostatecznie, na przykład w „Outro”, zapobiegawczo wyśmiewa reakcje potencjalnych odbiorców.

Mimo to, na nowym albumie wydaje się bardziej bezpośredni. Raz nawet udaje mu się uciec z tej skandalizującej albo prześmiewczej formy, którą sam sobie narzucił, i którą z góry mu narzucono. W „Ania wiem że to czytasz” przez chwilę mówi bardziej dosłownie i wyraźnie. Co akurat wyszło mu fajnie i szkoda, że tego typu kawałków nie wypuszcza częściej. Wiadomo, że gdy wprost traktuje się o emocjach, łatwiej o naiwność. I, że odkrywanie się raczej nie jest wygodne.

Po co szybko nawijać, jak możesz drzeć ryja?

Nagrywam z wyznaczania granic let’s play i skaczę ci na mordę/Żaden Young Multi, bardziej młody prompter

„Fioletowa Fiolka 18L”

Krzyk jest jednym z elementów, które najbardziej do muzyki Kozy mogą przyciągać. Dzięki temu nie trzeba też analizować jej treści, aby odczytywać emocje i się w nie zaangażować. Kiedy jednak mamy do czynienia z regularnym bitem, cały kawałek łatwiej jest odebrać i tak właśnie jest z całą, wciąż totalnie eksperymentalną, „Patologyą”. Struktury utworów, z jakich się składa, są prostsze i mimo, że Koza stara się w nich jak najbardziej przekraczać granice, łatwiej się ich słucha. Zaśmiałabym się nawet, że „Nieodwracalne” oprócz tego, że kojarzy się z filmem Gaspara Noé o tym samym tytule, od razu przypomina refren „Jagodzianek” Malika Montany.

Koza znalazł sposób, aby wywalczyć sobie jakieś miejsce w rapie, a także poza nim. Można go nie szanować, ale sporo również można mu zawdzięczać.

fot. kadr z klipu „Koza – Fioletowa Fiolka (Prod. Jordan) (Official Video)”, YouTube.com/Hashashins

Zostaw komentarz