Hip Hop,News

Policja dostała zgłoszenie o broni i narkotykach. Okazało się, że raperzy kręcą klip

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Policja dostała zgłoszenie o broni i narkotykach. Okazało się, że raperzy kręcą klip

Niecodziennie zdarzają się takie sytuacje, więc można mocno się zdziwić. Wszystko miało miejsce oczywiście w USA, ale zaraz przekonacie się, że polska wersja tego scenariusza spokojnie mogłaby się wydarzyć. Wróćmy jednak do Southlake, bo to tamtejsi policjanci otrzymali niepokojące zgłoszenie. Zawiadamiający twierdził, że zobaczył przed domem czterech uzbrojonych mężczyzn, którzy robią sobie zdjęcia. Policjanci niezwłocznie ruszyli na miejsce, zatrzymali podejrzanych i zabezpieczyli teren.

Mężczyźni nie utrudniali sytuacji i od razu przyznali, że przyjechali kręcić rapowy klip, tylko po prostu pomylili dom, pod który mają podjechać. Brzmi jak niezła ściema? Może i tak, ale broń okazała się być replikami, kamizelki kuloodporne były fałszywe, a kokaina to po prostu cukier w papierowych paczkach. Policjanci przyznali, że sprzęt wyglądał naprawdę fachowo, więc nie dziwią się, że ktoś to zgłosił i są wdzięczni za reakcję.

On Monday, August 5th at around 7:30pm, Southlake officers were dispatched to the Ten Bar Court area. A caller stated…

Southlake DPS 发布于 2019年8月8日周四

Szczęśliwym pechowcom nie postawiono zarzutów, a policjanci mogli odetchnąć z ulgą. W świetle ostatnich zamachów w USA, to mogło skończyć się inaczej. A wracając do Polski – jak sami widzicie, z fejkowymi rekwizytami też można nieźle narobić komuś stracha, więc przestroga dla wszystkich raperów – nie kręćcie się z “bronią” po nieznanej okolicy. Po znanej lepiej też nie. Może się skończyć źle – na przykład tak, jak wtedy, kiedy policja aresztowała Tekashiego za wyprowadzenie tysiąca osób na ulicę, żeby nakręcić street video do kawałka “BILLY”:

fot. Facebook.com/SouthlakePublicSafety

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Drake wyprzedził Beatlesów i wytatuował to sobie na ręce!

Kojarzycie słynne zdjęcie Beatlesów przechodzących przez pasy na Abbey Road? Wiecie, to które widnieje, jako okładka tego newsa. Paul McCartney jako jedyny nie idzie w rytmie z chłopakami i ma do przodu prawą nogę, a do tego jest bosy – nie dziękujcie, już tego nie odzobaczycie. W każdym razie miejcie teraz przed oczami to zdjęcie, bo jest bardzo ważne w kontekście ostatnich dokonań Drake’a.

Kanadyjski raper i ikona Toronto wyprzedził legendarną brytyjską grupę w liczbie posiadanych hitów na notowaniu Billboard Hot100. Miał ich dokładnie dziesięć – dziesięciokrotnie wbił się na pierwsze miejsce zestawienia. Najpierw, za sprawą “Scorpion”, wbił się na listę z siedmioma numerami i tym samym pobił rekord Beatlesów, którzy zrobili to pięciokrotnie. Później dołożyły się do tego trzy utwory, w których brał udział. Ba! Drake’owi udało się wbić jedynkę dziesięć razy w tym samym roku kalendarzowym zestawienia! Raper postanowił “udokumentować” ten fakt, dosłownie wyprzedzając pochód Beatlesów ze słynnego zdjęcia:

Kawałki kawałkami, ale czy Drake naprawdę wyprzedził Beatlesów? W tym kontekście tak, ale wyścig toczy się na o wiele większym torze, o czym przypominał Jay Z w jednym z numerów na “Watch The Throne”:

Elvis has left the building, now I’m on the Beatles ass
Ni##as hear Watch the Throne, yeah, it’s like the Beatles back

W tym przypadku chodzi o przebicie innych wykonawców pod względem albumów na pierwszym miejscu zestawienia! Jay faktycznie dawno przebił Elvisa, ale rekord Beatlesów jest niemalże nieosiągalny – grupa wypuściła na amerykańskim rynku dziewiętnaście (!) albumów, które trafiły na pierwsze miejsce zestawienia. Co ty na to, Drake?

fot. okładka wideo “THE BEATLES REVISIT ABBEY ROAD WITH SPECIAL ANNIVERSARY RELEASES”, youtube.com/The Beatles

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Klocuch wrzucił do sieci swoją płytę! Czy “Kaseta z komuni” się broni? [RECENZJA]

“Kaseta z komuni” to nie pierwsza muzyczna wycieczka Klocucha, ale pierwsza tak dojrzała (?) w swoim wyrazie. Fani dobrze pamiętają “kruci gang“, wybitną trawestacją “Gucci Gang” Lil Pumpa, która dzisiaj ma przeszło 6 milionów wyświetleń w serwisie YouTube. Potem przyszła pora na “aezakmi” – bezkompromisowe i barbarzyńskie działanie na bicie do “Tamagotchi” Taconafide. Jednak to jeszcze wydawało się wpisywać w klocuchowy renesans internetowego twórcy – chyba nikt nie spodziewał się, że dostaniemy pełnowymiarowy projekt, a takim bez wątpienia jest “Kaseta z komuni”. Co prawda piszę tę recenzję nieco na gorąco, materiał wciąż hula mi w głośnikach, ale tylko dlatego, że naprawdę się broni. I tu pojawia się problem, bo przecież jest to wielopiętrowy pastisz.

O zawartości słów kilka

Dla poukładania myśli Wam i sobie, zacznę od tracklisty “Kasety z komuni”:

  1. miasto
  2. wakacje na szybko
  3. beznadzieja w chmurny dzien
  4. przygody ha
  5. hitman typu z oczu widać
  6. lepsze niż telewizja
  7. zgnily wilk
  8. serwus

Już na tym etapie mamy spójność z całym wizerunkiem. Brak polskich znaków, błąd nawet w tytule (komuni komunii), easter eggi dla stałych fanów (hitman typu z oczu widać), diss na Wiedźmina 3 (zgnily wilk) i świadome bajtowanie stylu nawijki Taco Hemingwaya i tematyki (miasto). Większość kawałków to jednak rozmaite przeloty po nawiązaniach do gier – ale od tego zapewne nie dało się uciec.

Chodzą różnie ubrani, jak jest zimno w kurtce, latem z krótkimi spodenkami,
jak jest zielone przechodzą przez ulice, jak jest czerwone… Stoją
Palą papierosy z gumy do żucia, albo gryzą łamiszczęki aż do ich popsucia
Czasem się z innymi spotykają i wtedy się dobrze bawią
Dzwonią telefonami, a wieczorem się zbierają przed telewizorami, zauważyłem

“miasto”, Kaseta z komuni

Rymy, choć wydają się być pisane na kolanie (i być może były), wieńczą wersy czasami tak zaskakująco trafne, że można się poczuć, jakby ktoś włączył spitchowany “Trójkąt Warszawski”.

nie zbieram żadnych punktów, nic nie chcę, już idę
kupowałbym w Lidlu, jakbym miał bliżej

“beznadzieja w chmurny dzień”, Kaseta z komuni

Najciekawiej robi się jednak, kiedy Klocuch zaczyna śpiewać i choć brzmi to wszystko śmiesznie przez wspomnianą modulację wokalu, to nie można mu odmówić pomysłów na melodie i flow. O koncepty na numery też nie ma się co obawiać – takie “przygody ha” to chyba najdziwniejszy trip o spowiedzi, jaki słyszałem w życiu. Numer pełen onelinerów jest zdecydowanie najlepszym storytellingiem na całej płycie. Chociaż nie, jest jeszcze “beznadzieja w chmurny dzień”, która liczbą trafnych point i świetną klamrą na koniec numeru kompletnie mnie rozłożyła.

Jednak show zdecydowanie kradnie “lepsze niż telewizja”. Serio – wyobraźcie sobie, że to nawija Bedoes i ma 20 milionów wyświetleń, tak. A najśmieszniejsze, że tekst jest ułożony z tytułów różnych filmików, które możemy znaleźć na YouTube. Dziękuję, pozamiatane.

Powiedz, w którą stronę iść
Wiem, że lubisz mleko, ale nie wiem, jaki typ

“lepsze niz telewizja”, Kaseta z komuni

O wydźwięku słów garść

Jestem pod wrażeniem tego, jak na kompletnym odklejeniu, można nagrać projekt ciekawszy niż znaczna część sceny. Klocuch na swoim spitchowanym wokalu ma charyzmę, przemycił do tekstów znany dowcip, chrząknięcia i powiedzonka (siup!). Oczywiście po bardziej wnikliwym przesłuchaniu zdajemy sobie w końcu sprawę, że to raczej memiczna zabawka, ale trudno powiedzieć, ile czasu Klocuch poświęcił na stworzenie tego przedsięwzięcia. Nie wiem też niestety, skąd są bity, choć pierwsze komentarze nakierowują mnie na myśl, że to DJ Internet. Mimo wszystko “Kasetę z komuni” uznaję za swoisty dodatek, add-on do “Anarcho Porno Gran Turismo” Legendarnego Afrojaxa. Nie w kwestii treści oczywiście, a pewnego wydźwięku, który każde się zastanowić nad kondycją obecnej sceny i nad pytaniami typu: co oznacza dzisiaj być raperem? co oznacza bycie dobrym raperem? co oznacza bycie dobrym tekściarzem? kiedy dany tekst ma wartość? kiedy ma szansę zrobić wyświetlenia?

Klocuch kolejny raz machnął performance i kolejny raz dało to coś naprawdę ciekawego. To projekt, który już w swoim tytule ma błąd. Nie jest więc bezbłędny – ale czy na pewno? A, słowo do Człowieka Wargi – wybacz, do Klocucha bez podjazdu. Taka “beznadzieja w chmurny dzień” to rzecz, z której byliby dumni Artur Andrus i Andrzej Poniedzielski.

fot. Youtube.com/Klocuch

Zostaw komentarz