Felieton,Streetwear

Polityczny bu(n)t

Politolog Na Rapie -
Felieton,Streetwear - - Dodane przez Politolog Na Rapie

Polityczny bu(n)t

Po mocnym i bardzo ciekawym wejściu w koszykówkę, Puma zrobiła kolejny bardzo odważny krok. Tym razem ich flagowy koszykarski but „Clyde Court” będzie niósł za sobą idee, o których realizację wytrwale walczy Meek Mill.

Choć but premierę będzie miał 1 lutego, to cała kampania Puma rozpoczęła się w październiku. To wtedy została uruchomiona platforma #REFORM, która miała umożliwić aktywistom ze świata sportu, muzyki i rozrywki wsparcie w walce o szeroko pojętą „równość” oraz reformę wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych.

Pierwszym ambasadorem projektu został olimpijczyk Tommie Smith. Zawodnik, podczas Igrzysk Olimpijskich w Meksyku, chwilę po odebraniu złotego medalu za zwycięstwo w biegu na 200 metrów, wykonał na podium gest. Prosty, ale niesamowicie symboliczny, którym chciał zwrócić uwagę na łamanie praw człowieka oraz dyskryminację. Tommie pochylił głowę i podniósł w górę zaciśniętą pięść schowaną w czarnej rękawiczce. To zachowanie prędko odbiło się na jego karierze. Został zawieszony przez kadrę USA oraz otrzymał liczne groźby śmierci.

50 lat po tym wydarzeniu Puma, chcąc pokazać swoje zaangażowanie w sprawy społeczne, uruchomiła kampanię, w której każdy może oddać swój szacunek dla sprawy. Poza dedykowanym portalem, pod hasztagiem #THIRDSALUTE aktywiści wrzucają swoje zdjęcia, starając się odwzorować gest sportowca. Uruchomiono także zbiórkę na organizacje charytatywne, w tym „American Civil Liberties Union” – najstarszą i najbardziej znaną tego typu (jej celem jest ochrona praw obywatelskich gwarantowanych przez konstytucję). Sportowy gigant obiecał, że bez względu na zebraną kwotę – wyrówna ją do 100 000$. Oczywiście kampania została przeniesiona także na ubrania. We współpracy z grafikiem Lancem Wymanem (twórcą logo IO z 1968 roku) powstała kolekcja „Power Through Piece”, z której cały dochód przeznaczono na organizacje działające na rzecz powszechnej równości.

Kolejnymi ambasadorami projektu zostali: Sylar Diggins – amerykańska koszykarka walcząca na rzecz równości płci oraz wspomniany we wstępie raper Meek Mill. To właśnie jego walkę o reformę wymiaru sprawiedliwości Puma wzięła teraz na tapetę.

Z pewnością spotkaliście się z hasłem „Free Meek Mill”, które przez ostatnie 1,5 roku było na ustach prawie całej amerykańskiej rapgry. Raper trafił do aresztu za naruszenie zasad zwolnienia warunkowego (wyjazdy z miasta mimo zakazów, czy bycie pod wpływem narkotyków) za przewinienia sprzed 10 lat. Sprawie kontrowersji dodawał także fakt, że sędzina skazała rapera na 2 do 4 lat więzienia, podczas gdy nawet prokurator domagał się jego zwolnienia i zaliczenia zwolnienia warunkowego na poczet kary.

Po 5 miesiącach raper został zwolniony za kaucją i od tego czasu nieustannie toczy walkę o reformę wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych (punktując głównie problemy związane ze zwolnieniami warunkowymi).

Przy okazji marka poinformowała również, że zdecydowała się zostać wyłącznym partnerem „The Reform Alliance” – organizacji wspieranej przez Meek Milla i Jaya-Z, a także znakomitych biznesmenów: prezesa zarządu Fanatics i współwłaściciela klubu NBA Philadelphia 76ers – Michaela Rubina oraz prezesa Kraft Group i właściciela klubu NFL New England Patriots – Roberta Krafta. Co więcej, podobnie jak w przypadku linii odzieżowej „Power Through Piece”, cały dochód ze sprzedaży nowego buta zostanie przekazany nowo powstałej inicjatywie.

Działania Pumy przywodzą od razu na myśl kampanię Nike z Colinem Kaepernickiem. Na pierwszy rzut oka różnica jest jednak taka, że działania „brata” Adidasa nie wywołują niepotrzebnych złych emocji, które pojawiły się w przypadku polaryzującej społeczeństwo kampanii Nike. W jednym i w drugim przypadku nie jestem aż tak naiwny, żeby nie brać pod uwagę czysto biznesowych celów każdego z brandów. Mimo wszystko, skoro wydają kasę na słuszne idee, to niech wydają coraz więcej. Puma robi to dobrze i w przeciągu najbliższych dni jeszcze wrócę do ich działań – tym razem biorąc pod lupę niesztampowy powrót do koszykówki.

P.S. Byłoby naprawdę dobrze, gdyby zarówno but, jak i ubrania powstałe we współpracy z raperem, były dostępne również w Polsce, podobnie jak kolekcja „Power Through Piece”.

Fot. PUMA CLYDE COURT REFORM | FT. MEEK MILL (EXTENDED VERSION) / Youtube / Puma

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Diss jako radiowa piosenka

Szpaku i Bezczel mają beef. Ten pierwszy stawia na replay value dissów, ten drugi operuje raczej dłutem niż melodią. Wyświetlenia i poparcie słuchaczy wskazują na wygraną Młodego Simby. Czy brzmienie ma tu decydujące znaczenie?

Kto ma rację w tym konflikcie? To wiedzą tylko sami zainteresowani. My jednak mamy uszy, więc możemy podnieść kilka kwestii, które różnią podejście obu zawodników do konstrukcji utworów.

Stara nowa szkoła

Szpaku rozpoczął “Solóweczką” na chłodnym, bujającym podkładzie, na którym bardzo dobrze leży jego charakterystyczny głos. Jeśli pominiemy warstwę tekstową i skupimy się na flow, możemy zauważyć, że diss został skrojony na miarę hitowego singla – serio, to mogło wyjść, jako normalny kawałek, a te blisko 5 milionów (!) wyświetleń, które do tego czasu zgromadził, i tak by się znalazło.

Niemal 5 milionów w niespełna miesiąc

Szpaku to w tym momencie jeden z najbardziej rozchwytywanych reprezentantów nowej szkoły. Niezależnie od samego beefu – ten chłopak po prostu robi zasięgi, a musimy przyznać, że ucho do bitów ma. Zresztą bez tego dzisiaj ani rusz.

20 milionów w trzy miesiące

Bezczel po niespełna miesiącu odpowiada “Paróweczką” i choć podejmuje rękawicę, to nie na gruncie stylistyki. Reprezentant Białegostoku staroszkolnie odnajduje się na prostym bicie z ciętym samplem perkusji i prostą syntetyczną melodią.

Słuchacze już wydali werdykt

Po lajkach widzimy, do kogo należy rząd dusz, ale trzeba oddać białostockiemu raperowi, że numer w kontekście obranej stylistyki jest wcale niezły. Przypomina czasy “Na biegu” i mógłby spokojnie wtedy wyjść. Mógłby, ale… to było 6 lat temu.

Stylówka Bezczela opiera się na zupełnie innych elementach

Szpaku błyskawicznie odpowiedział kawałkiem “28 DNI PÓŹNIEJ”. Tu znowu mamy rozpędzającą się zwrotkę, którą wieńczy wpadający w ucho refren (również za sprawą panczlajnu z managementem), potem cztery wersy na bicie, wstawkę a capella i komediowy skit. Ah, nie zapominajmy o lektorskim intro.

Back to back

Kilka lat temu Drake przypomniał, że beefy wygrywa się numerami skrojonymi do klubów. Jego “Back To Back” grano w lokalach, ku uciesze ludzi podrygujących na parkiecie. Numer z jednej strony był dissem na Meek Milla, z drugiej – Drizzy zadbał, żeby całość nie przytłaczała. Układa flow w taki sposób, żeby dać wybrzmieć bujającej perkusji.

W ubiegłym roku o sile refrenów i świadomego rozkładania sylab przypomniał Białas. Jego “Outro” to absolutny stand-alone w peletonie. Choć jest dissem, to raper wystawił w nim laurkę swojej karierze.

Ten refren!

Skoro już o Białasie, to warto wspomnieć o Śliwie, którzy przy okazji wznowienia beefu zaskoczył słuchaczy oszczędną i wyważoną odsłoną swojej stylówki. Sporo osób przyznawało wówczas, że choć Aspiratio Crew przegrało pierwszy beef, to teraz Śliwa jest w formie, która może mu zapewnić jakieś szanse.

Czas hardkoru

Zdaje się, że dissy na agresywnych bitach zdarzać się będą już tylko incydentalnie. Istotna jest też długość numerów (w końcu mają być zapętlane). Takich strzałów, jak blisko 11-minutowy [!] diss Peji na Parias, raczej nie należy się już spodziewać wśród mainstreamowych graczy.

Zelżał również kaliber panczlajnów. Te wciąż bywają pomysłowe, ale nie mieszają przeciwnika z błotem tak brutalnie, by wygonić słuchaczy sprzed głośników. Nie będzie poniżania jeńców tekstami o udawaniu orgazmów i pluciu na plecy (vide “Prosto w Twarz” Piha, czyli diss na Duże Pe).

Muzyka mainstreamowa

Inna sprawa, że ostatnimi czasy raperzy mają beefy z jakichś nie do końca jasnych powodów. Albo jeden z drugim kogoś nie lubi (tak po prostu), albo się za coś obraził (i w sumie nawet nie jest istotne za co, póki krew się będzie lała na trackach). W związku z tym liczba argumentów, które mogą znaleźć się w tekście, mocno zmalała. Zazwyczaj całe zwrotki oscylują wokół jednego tematu, co niespecjalnie podnosi wartość utworu. W Polsce ucho wytężaliśmy oczywiście przy okazji beefu Peji z TDFem, a ostatnio z powodu konfliktu na linii SB Maffija – Deys (4 lata temu!). Zresztą zwróćcie uwagę, jak wówczas brzmiały utwory po obu stronach sporu. Bliżej temu do surowości Bezczela, niż hitowości Szpaka… choć u chłopaków z SBM Label też mieliśmy trochę komediowego contentu.

fot. kadr z klipu “Bezczel feat. Szpaku – Schumacher (prod. Juicy)”, youtube.com/Bezczel Official

Zostaw komentarz

Streetwear
Ferrari x Puma: Przyszły hit wiejskich dyskotek

Oto coś dla fanów włoskiej legendy motoryzacji (lub dyskotekowego lansu) – model Cell Venom od Pumy, powstały w kolaboracji z Ferrari.

Obiektem współpracy na linii włoski gigant motoryzacyjny-niemieckie przedsiębiorstwo sportowe stał się model Cell Venom. Sylwetkę – czerpiącą z trendu na buty sportowe z lat 90′ – wykonano z połączenia meszu i zamszu. Do sprzedaży trafią dwie wersje kolorystyczne, uzupełnione o logo Ferrari na boku cholewki. Premierę zaplanowano na 23 lutego. Odbędzie się jednocześnie na oficjalnej stronie Pumy i w wybranych sneakershopach.

Warto dodać, że nie jest to pierwsza współpraca pomiędzy markami Puma i Ferrari. W zeszłym roku doczekaliśmy się ich kolaboracji na klasycznym modelu Suede.

fot. PUMA/Sneakersnstuff

Zostaw komentarz