Felieton,Hip Hop

Pomimo nadciśnienia forma w normie – Paluch „Nadciśnienie” [RECENZJA]

Michał Fitz -
Paluch „Kaszel” ft. Dj Taek prod. Deemz & Lot808
Paluch „Kaszel” ft. Dj Taek prod. Deemz & Lot808
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Pomimo nadciśnienia forma w normie – Paluch „Nadciśnienie” [RECENZJA]

Niewielu jest w Polsce raperów, którzy mają tak twardy fanbase i mocną pozycję, że są w stanie bez problemu wyprzedać preorder w nakładzie 13 tysięcy sztuk. Paluch do tego wąskiego grona wchodzi i to od kilku lat. Fani inwestują w jego muzykę, bo wiedzą, że Poznaniak sam w sobie jest marką i da im to, czego oczekują.

To potężny kredyt zaufania, który Paluch spłaca za każdym razem, dając słuchaczom dokładnie to, na co liczyli. Oznacza to klarowny styl, nieschodzącą z pewnego poziomu jakość, sensowną lirykę z konkretnym przekazem, ale także odrobinę eksperymentów z nowymi lub bardziej kontrowersyjnymi brzmieniami, które nadają albumowi nieco pikanterii. Szef BOR nie ma w zwyczaju zawodzić, więc oczywiście wszystko to w „Nadciśnieniu” się znalazło, składając się na następną, dobrą płytę Palucha. Można by rzec, że to dla niego po prostu kolejny dzień w biurze.

Paluch znalazł sposób

Wiele osób zarzuca Paluchowi, że jego twórczość, choć zawsze przynajmniej przyzwoita, robi się już nudna. Spotkałem się ze stwierdzeniami, że czasem już nie sposób rozróżnić, który kawałek był na „OKO”, a który na „Czerwonym Dywanie”, bo te płyty, podobnie jak zresztą „Złota Owca”, są do siebie bardzo podobne. Ci, którzy zarzucali to Paluchowi wcześniej, po „Nadciśnieniu” będą mieli kolejną pożywkę. Nie stwierdziłbym jednak, że powtarzalność Palucha to wada, a nawet jeśli, to bardzo łatwo można ją przekuć w zaletę. Tak, jak pisałem wyżej, tysiące osób zakochało się w tym konkretnym stylu i to właśnie na niego czekają. Paluch nie kombinuje więc specjalnie, by po pierwsze ich nie zawieść, a po drugie samemu tworzyć w zgodzie z sobą. Skoro właśnie w takim wydaniu Poznaniak czuje się najlepiej, to po co ma na siłę coś zmieniać? Poza tym, absolutnie nie można zarzucić mu, że to zwykłe ksero tego, co raz pykło. Paluch utrzymuje się w konkretnej stylistyce, ale płyty ubiera w inne tematy przewodnie, a jeśli chodzi o brzmienia, to też zawsze znajdzie się element kombinowany. Dla „Nadciśnienia” to chociażby mocno afrotrapowe „Cztery Kostki Lodu” i funkowe „120/80”.

Życie mieli nas na grubo

A propos nieco wyżej wspomnianej tematyki – ta na nowym krążku rapera dotyczy głównie zmęczenia życiem, związanego z tym, jak szybko ono dziś pędzi. Paluch, który jest przecież też prężnie działającym biznesmenem i jednak osobą publiczną, boryka się z tym problemem każdego dnia. O tym, jaki efekt wywiera to na niego nawija w niezwykle obrazowy, brutalnie namacalny wręcz sposób już w pierwszych dwóch wersach całego albumu, w zasadzie nadając mu ton na samym początku: „Rozbity doszczętnie jak odłamki pustej flaszki/Jak dziecko, czyszczące ściany z fragmentów swej matki”. W tym samym numerze, a nawet zwrotce Paluch jeszcze dokładnie opisuje, co wiąże się z takim życiowym wyścigiem: „Domowe ognisko od tempa życia przygasa”. O podobnych bolączkach, choć w bardziej agresywnym stylu traktuje też przecież „Kaszel” czy „Czwarta Kawa”, w której ciągła gonitwa za w zasadzie wszystkim jest świetnie obrazowana przez wers: „Czwartą kawę piję, choć dopiero jedenasta”. W innym tonie, bo dużo spokojniejszym, wręcz w refrenie melodycznym o podobnych sprawach opowiada „Nie ma życia”.

Na płycie znalazły się też numery powiązane z główną tematyką, ale jednak same w sobie opowiadające o konkretniejszym czynniku, który składa się na dzisiejsze, trudne życie. „Mali ludzie” na przykład opowiadają stricte o szkodliwym, pasożytniczym wręcz środowisku, które z braku własnych ambicji wyżywa się na tych, którym wychodzi. „AWF” z kolei wyjątkowo nie traktuje o wychowaniu fizycznym, a finansowym, rzucając brutalne światło na to, jak w naszym kraju trudno jest się uczciwie utrzymać, co zresztą najlepiej obrazują linijki: „Gdy Państwo cię okrada, zaczyna się slalom/Tu gdzie legalne życie jest dla uczciwych karą”. „Części zamienne” i „Wszystko Nowe” to za to dwa numery opowiadające o konsumpcjonizmie i materializmie, które coraz częściej przysłaniają istotne w życiu wartości. Paluch zaznacza w nich, co się liczy, na pierwszym miejscu stawiając relacje i uczucia: „Mam wszystko nowe, ale nie ziomów”.

Ze mną ziomale

Choć obecnie wielu artystów decyduje się na multum gości na swoich solowych albumach, Paluch ograniczył się tylko do czwórki. Przy tej okazji też zresztą pokombinował. Poznaniak na poprzednich albumach gościł głównie swoich kolegów z BOR, wrzucając może jedną, eksperymentalną gościnkę na krążek. Tu ze stałych bywalców mamy jedynie Gedza, który swoją drogę robi niesamowitą robotę w „Czwartej Kawie” nadając refrenowi dokładnie ten odpowiedni sznyt, którego Paluch już po prostu nie był w stanie dośpiewać. W tym samym kawałku znajduje się też Włodi, który, jak zwykle zresztą, nie zawodzi, rzucając cennymi spostrzeżeniami, by nadać swojej liryce jak największą wartość. To samo można powiedzieć o KęKę, który standardowo dla siebie rzuca też wersem, który mocno wbija się do głowy: „Mówią: nie ma życia, bo nie wiedzą co się liczy”. Ostatnim gościem na albumie jest Oki, dla którego to już czwarty wspólny numer z Paluchem. Przy czym te, w których to Poznaniak udzielał się gościnnie na jego materiałach wychodziły świetnie, to tu można mieć już mieszane uczucia. Zwrotka „Okiego” w „Małych Ludziach” jest bowiem mocna, bardzo dla niego charakterystyczna i ze względu na ciągłe kombinacje ciekawa, ale zwyczajnie nie pasuje do całego numeru, psując nieco jego klimat.

fot. kadr z klipu Paluch „Kaszel” ft. Dj Taek prod. Deemz & Lot808″, YouTube.com/BORCREWOFFICIAL

Zostaw komentarz

Udostępnij
Rap,Wyróżnione
Czy można mówić o polskim drillu? Przypominamy historię podgatunku na świecie i jego wpływy
drill

Kwestia polskiego drillu jest dość kontrowersyjna. Ostatnio mówi się o nim więcej za sprawą Alberto, warszawskiego rapera o angolskich korzeniach, promowanego przez Malika Montanę. Wypuścił on już dwa pierwsze kawałki, które spokojnie uznać można za przykład naszej rodzimej odmiany tego podgatunku. Czy słusznie?

Hip Hop,News
Guzior, Słoń, Kukon i wielu innych. Grudzień będzie dobrym miesiącem dla polskiego hip-hopu!

Zwykle w ostatnim miesiącu roku kalendarzowego jest sporo premier i tym razem nie jest inaczej. Czy któraś z grudniowych premier okaże kandydatem na album roku?