Felieton,Hip Hop

Przesłuchaliśmy nowy album Donalda Glovera! Jak zmienił się Childish Gambino?

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Przesłuchaliśmy nowy album Donalda Glovera! Jak zmienił się Childish Gambino?

Nie mogliśmy otrzymać lepszej niespodzianki! To byłby kolejny zwyczajny dzień, gdyby Donald Glover nie postanowił umilić nam kwarantanny, streamując swój najnowszy materiał w internecie. Album można odsłuchać na donaldgloverpresents.com. My zrobiliśmy to już kilka razy!

Tytuł projektu nie jest jeszcze znany, tak samo jak tracklista. Wiemy jedynie, że pośród 12 kawałków znalazł się wydany w 2018 wakacyjny singiel „Feels Like Summer” oraz „Algorythm”, który Glover zaprezentował m.in. podczas This Is America Tour, i który pojawił się w reklamie Google Pixel. Nowy materiał ukazał się bez żadnych zapowiedzi, więc jego odsłuch zaczęliśmy zupełnie w ciemno.

Dwa pierwsze albumy studyjne Childish Gambino, „Camp” oraz „Because the Internet”, były średnie. Aktor próbował swoich sił w rapie i mimo, że miał potencjał, brakowało mu większego wyróżnika. Dlatego przełomowy okazał się wydany w 2016 roku „Awaken, My Love!”. Przede wszystkim był spójny i nie zgubiły go, jak w przypadku poprzedników, długość ani koncept. Również jego brzmienie było tym razem mocno charakterystyczne i autorskie, choć inspirowane funkiem i soulem lat 70..

W końcu?

Wydaje się, że po latach poszukiwania muzycznej tożsamości, Donald Glover nareszcie ją odnalazł. Złotym środkiem okazało się połączenie świetnie przyjętego singla „This Is America” oraz vibe’u „Summer Pack”. I taki mniej więcej, choć też mocno eksperymentalny, jest właśnie nowy materiał. Glover serwuje na nim momentami trochę rapu (21 Savage u jego boku brzmi naprawdę ładnie!), ale przede wszystkim mamy tu nowoczesny soul i r’n’b (gościnnie pojawia się również SZA i Ariana Grande). Kompozycje w dużym stopniu zostały podbudowane gitarami i gdzieniegdzie mocniejszą elektroniką, choć przez cały czas pozostają ciepłe w odbiorze. Czasem niestety można odnieść wrażenie, że pewne zabiegi już słyszeliśmy. Na przykład jedne z przesterowanych wokali przywodzą na myśl te z „Blonde” Franka Oceana, a niektóre eksperymentalne wycieczki „na pierwszy rzut ucha” mogą przypominać charakterem „Yeezusa” albo „808s & Heartbreak” Kanye’ego Westa.

Mimo wszystko Donald Glover do tematu podszedł świeżo i mamy nadzieję, że dalej będzie podążał w tym kierunku. Lepiej niż w samym rapie odnajduje się on na przykład w funkowych balladach. Posiada w końcu mocny wokal, więc wybiegi podobne do tych z „Me and Your Mama” na „Awaken, My Love!” wychodzą mu świetnie. Tutaj również można je usłyszeć. Materiał polecamy sprawdzić i nie możemy się doczekać, aż otrzymamy go wraz z okładką, tytułami oraz tekstami!

fot. donaldgloverpresents.com

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Da Vosk Docta – doktor, który leczy duszę
Czeluść Festiwal 2018

W piątkowy wieczór warszawska Patelnia ma się świetnie. Idealnie rozgrzana, czeka na wysyp odurzonych, nie tylko smogiem, przechodniów. Rozległe, ciemnoszare schody żwawo wypluwają ludzi – przenoszą ich w alternatywną, weekendową rzeczywistość. To właśnie tutaj, w samym centrum Warszawy,  jestem trybikiem w wielkiej machinie stolicy. Dobrze mi z tym, kiedy w słuchawkach wybrzmiewają kawałki autorstwa młodego, nowatorskiego producenta muzycznego z Wrocławia – Da Vosk Docty. W swoim albumie Prototype, artysta wprowadza nas w świat neurotycznego, tętniącego życiem miasta.

Cofnijmy się jednak do samego początku kariery Kamila Szczepanika. Muzyk nieznany szerszej publiczności podbił serca miłośników elektroniki i wave’owych brzmień w 2015 roku. To właśnie wtedy ukazały się jego dwie EP-ki WHITE i Deep Purple Roses – do dziś bardzo popularne w serwisie Spotify. Pierwsza z nich, bazująca na brzmieniu syntezatorów i sampli, wprowadziła słuchaczy w klimat warszawskiej, upojnej nocy. Rytmiczne, nieco psychodeliczne brzmienia, okraszone nutką melancholii i wspomnień, stały się przepustką Szczepanika do alternatywnego świata muzycznego. Kolejna EP-ka, zdecydowanie nawiązująca do gatunku future bass, zapoznała słuchaczy z nieco bardziej dziarskim, jednak wciąż nostalgicznym klimatem. Kawałki, dotychczas bazujące na samych melodiach, oparły się na pojedynczych słowach – symbolicznych, stanowiących wprowadzenie do interpretacji utworów. Tym sposobem Da Vosk Docta podbił serca publiczności. A potem? Było już z górki.

Myślę, że albumów Even If You Didn’t Expect It oraz 303K nie trzeba przedstawiać miłośnikom młodego producenta. Zarówno słuchacze, jak i krytycy dostrzegli w nich energetyczną mieszankę stylów. Inspiracja producentami takimi jak Flume czy 20syl spotkała się z niesamowicie pozytywnym odbiorem.

Warto jednak zwrócić uwagę na studyjny album Prototype. Myślę, że największym atutem tej składanki jest różnorodność. Każdy utwór otwiera słuchaczom drzwi do innego, muzycznego świata. Szczególnie zapadły mi w pamięć kawałki warszawa, belweder ice oraz drinking coke zero fukk anxiety. Każdy z nich powoduje inne emocje. Melodia przenosi fanów na nieznane peryferie własnych umysłów. Dzięki wysmakowanym beatom słuchacz wpada w muzyczny trans, który jest swego rodzaju „terapią”.

Sam Szczepanik przyznał, że od lat walczy z zaburzeniami lękowymi. Prototype jest więc odzwierciedleniem jego stanów emocjonalnych. Myślę, że wielu fanów może utożsamiać się z tym samozwańczym doktorem. Takim, który leczy duszę.

fot. źródło własne

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Na pierwszy rzut ucha: Qry//Zetha – RSO

Qry i Zetha byli bez wątpienia jednymi z najbardziej wyróżniających się raperów ostatniej edycji Młodych Wilków i wcale nie dlatego, że wcześniej zostali wypromowani przez Chillwagon. To po prostu bardzo perspektywiczni raperzy, którzy właśnie stanęli przed poważnym testem ich karier. „RSO” zapowiada ich wspólny album, co do którego słuchacze na pewno będą mieli spore oczekiwania. Czy pierwszy singiel daje powody, by wierzyć, że mogą być one spełnione?

Tak, choć na pewno nie gwarantuje nam tego. „RSO” jest chwytliwym, dobrze brzmiącym numerem, ale nie arcydziełem bez wad, bo te jak najbardziej da się wychwycić. Pierwsze faktycznie słychać na pierwszy rzut ucha. Artyści albo ich realizatorzy nieco przesadzili z efektami nałożonymi na wokal. Przy czym w refrenie to nie boli, bo tej części piosenki pod tym względem zawsze wolno więcej, to już na poszczególnych zwrotkach czuć przesadę. Końcówki niektórych linijek ciężko nawet zrozumieć, bo efekty zwyczajnie nie do końca współgrają z flow.

Jeśli zaś chodzi o występy samych artystów, to poziom jest dobry, choć słyszeliśmy już piosenki od obydwu raperów, na których był sporo wyższy. Qry udowadnia, że jest polskim Swae Lee. Ma niesamowite ucho do melodii, którą potrafi wprowadzić w nawijkę, ale niestety tekstowo nie wyróżnia się niczym od przeciętnej. Pod tym względem dużo lepiej wypada Zetha, którego warsztat pisarski zawsze był przecież na wysokim poziomie. Oczywiście fajnie kombinuje też z flow, pokazując, że potrafi wnieść do polskiego rapu naprawdę sporo świeżości. Niemniej jednak brzmiałby jeszcze lepiej, gdyby jego wokal był czystszy. Rozumiemy jednak, że taki był koncept na ten kawałek. Liczymy jednocześnie, że nie jest to przewodni klimat płyty, a na innych kawałkach raperzy pokażą pełnię swoich umiejętności.

fot. kadr z klipu „Qry // ZetHa – RSO (prod. SecretRank)”, YouTube.com/chillwagon

Zostaw komentarz