Hip Hop,News

Quavo otwiera własną wytwórnię

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Quavo otwiera własną wytwórnię

Na przestrzeni ostatnich kilku lat przybyło nam w kraju wielu raperów, którzy pozakładali własne wytwórnie albo przynajmniej decydowali się na wydawanie samych siebie. Ten trend związany jest oczywiście z rozwojem technologii, która znacznie ułatwia koordynowanie spraw związanych z produkcją płyty. Widać go zresztą nie tylko w Polsce, bo za wydawanie biorą się również amerykańscy raperzy. Do tego grona właśnie dołączył Quavo.

Artysta poinformował za pośrednictwem swoich social mediów, że oficjalnie rusza z własną wytwórnią. Będzie nazywała się Huncho Records, co oczywiście związane jest bezpośrednio z jego alter ego, którym artysta podpisywał już przecież swoje inne płyty, również tę w duecie z Travisem Scottem pt. „Huncho Jack, Jack Huncho”.

Pomimo tego, że Quavo ciężko pracuje nad nadchodzącym „Culture III” wraz z resztą Migosów, nie zamierza odkładać wydawania na później i od razu bierze się za nie na poważnie. Już zorganizował sobie kilku podopiecznych. Pod szyldem jego labelu będą bowiem tworzyć Streetbud, Pop Out Boyz i 904 ReeBock. Jeśli Quavo będzie umiał poprowadzić ich kariery tak, jak zrobił to ze swoją, stworzy sobie bardzo efektowną stajnię raperów. Jest więc na co czekać.

fot. kadr z klipu „Post Malone – Congratulations ft. Quavo”, YouTube.com/PostMalone

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Nagrali razem numer, a mogliby płytę! #1

Ile razy mieliście tak, że słuchaliście numeru i pomyśleliście: kurde, ale ich wspólna płyta byłaby dobra. Z pewnością nie raz. W tej mini serii przedstawimy potencjalne duety, które miałyby szansę namieszać. A na przykładzie TACONAFIDE wiemy, że jest to możliwe.

Jan Rapowanie – Szpaku

Tak jak czeka się na brudne serca w Wigilię (obyśmy się w końcu doczekali), tak teraz, swoją tradycję wypuszczania numeru 24 grudnia, zapoczątkowała ta dwójka. Słuchając najpierw płyty Janka, a potem Szpaka, od razu słychać, że brzmią zupełnie inaczej. Kompletnie inne flow, klimat, liryka, no generalnie wszystko. Dlatego tym bardziej zaskakujące jest jak dobrze dogadują się we wspólnych numerach. Ciekawy kontrast, który dobrze przyjął się wśród słuchaczy. Może te kilka wspólnych numerów przerodzi się w jakiś dłuższy projekt. Z pewnością byłby to ciekawy album.

Quebonafide – Kukon

Po wspólnym numerze na „Romantic Psycho (Japan Edition)” [RECENZJA TUTAJ] tłum domaga się więcej. Nic dziwnego, świetnie brzmi ten kawałek. Quebo sam wspominał, że jest fanem rapu Kukona, więc możemy być pewni, że to nie ostatnia kolaboracja tej dwójki. Oby tylko nie trzeba było na to czekać kolejnych lat. Kukon dopiero wchodzi do mainstreamu, a już ma wyrobioną markę. Jego styl rapowania dobrze komponuje się z tym szefa QueQuality, ale z tego numeru. Bo jednak nie wyobrażam sobie numeru tej dwójki, na którym Quebo nawija jak w np. „SZUBIENICAPESTYCYBROŃ”.

Sarius – Gedz

Obu panów łączą koneksje z BOR, ale nie tylko. Po prostu świetnie razem brzmią na bicie. Szkoda, że tak mało ich wspólnych numerów jest w sieci. Połączenie wyczucia muzycznego Gedza i charyzmatycznego flow Sariusa, to musiałoby się udać. Z pewnością byłby to różnorodny projekt. Przez bangerowe numery, po te refleksyjne i emocjonalne. Sarius pokazał swój przekrój możliwości rapowych na poprzednich albumach, a Gedz od zawsze aspirował w czołówkę pod względem brzmienia. Życzę sobie, aby powstała ich wspólna płyta.

fot. instagram.com/quebahombre

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Nie żyje Chynna. Poznajcie młodą raperkę związaną z A$AP Mob

Jeszcze miesiąc temu mogliśmy zobaczyć ją na koncercie w Gdańsku. Wczoraj zaledwie 25-letnia Chynna zmarła w swoim domu, a informacja ta wstrząsnęła sceną hip-hopową. Przyczyna śmierci nie jest jeszcze dokładnie znana. Prawdopodobnie doszło do niezamierzonego przedawkowania – wiadomo, że raperka z Filadelfii zmagała się z uzależnieniami. 7 kwietnia jednak, czyli dzień przed odejściem, powiedziała na swoim Instagramie, że potrzebuje muzyki, przy której mogłaby umrzeć…

Chynna Rogers zaczynała jako modelka. W wieku 14 lat została wyłapana przez nowojorską agencję Ford Models, podczas wizyty w parku rozrywki Six Flag (tak, to ten z „Astroworld” Travisa Scotta!), a na jednym z pokazów mody poznała A$AP Yamsa. Założyciel A$AP Mob bardzo wspierał ją w karierze, a młoda raperka stała się częścią kolektywu. Popularność przyniosły jej przede wszystkim single „Selfie” oraz „Glen Coco”.

Na koncie miała parę krótkich wydawnictw – „Music 2 Die 2 – EP”, wydane w jej 22. urodziny „Ninety” (2016), na którym po trzymiesięcznym byciu czystym opowiedziała o swoim uzależnieniu od opioidów, oraz „In Case I Die First” (2019). O swoich kawałkach, które znalazły się na tym drugim mówiła:

Wiele z nich zostało napisanych w najciemniejszych chwilach używania opiatów. Widziałam siebie ze stron, z których inaczej bym nigdy nie zobaczyła. Nie są one szczególnie dobre, ale musisz je zobaczyć

Muzyka Chynny jest dość oszczędna, ale bije z niej szczerość i ciężkie emocje. Raperka nawija powoli, a jej kawałki, pomimo dusznego klimatu brzmią lekko i ciepło. Przykro patrzeć na to, jak odchodzą kolejni artyści zmagający się z problemami i używkami. Niedawno w podobnych okolicznościach straciliśmy Juice WRLD-a, a niewiele ponad miesiąc temu zamordowany został Pop Smoke. Chynnę pożegnali m.in. A$AP Rocky, Vince Staples i Kehlani.

fot. kadr z klipu „Chynna – mood (official music video)”, YouTube.com/Chynna Rogers

Zostaw komentarz