Hip Hop,News

Raperzy angażują się w walce o równość rasową

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Raperzy angażują się w walce o równość rasową

Od kilku dobrych dni Stany Zjednoczone pochłonięte są aferą dotyczącą George’a Floyda, który został zamordowany w trakcie interwencji policji. Tę sprawę już Wam przybliżaliśmy, ale od tamtego momentu do działań społecznych z nią związanych przyłączyło się wielu raperów. Wszyscy zgodnie wierzą, że śmierć Floyda to dowód wciąż trwającej opresji czarnoskórych obywateli, dlatego wraz z tłumem postanowili wyjść na ulicę i protestować.

Nie decydowali się na wjazd pozłacanym Lamborghini, w którym prowadziliby protestujący tłum, a stanęli równo w szeregu z całą resztą demonstrujących. Choć oczywiście główne protesty mają miejsce w Minneapolis, bo tam zamordowano Floyda, raperzy dołączali się do ludzi w swoich miastach, gdyż podobne manifestacje mają miejsce w zasadzie we wszystkich stanach. Włączyli się do nich chociażby J. Cole, Lil Yachty czy nawet Machine Gun Kelly.

Gubernator Minnesoty na jednej z konferencji prasowych przekazał z kolei, że dostał w tej sprawie nawet telefon od Jaya-Z . Zdradził, że raper zadzwonił do niego „nie jako rozpoznawalny na całym świecie artysta, a zmartwiony ojciec, który uważa, że sprawiedliwości powinno stać się zadość”. Raperowi chodziło prawdopodobnie o to, że odpowiedzialny za śmierć Floyda policjant, Derek Chauvin, nie był wstępnie pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a jedynie dyscyplinarnie zwolniony z pracy. Teraz jest już aresztowany pod zarzutem morderstwa.

Głos w całej sprawie zabrał też Lil Wayne. Weezy jednak wyraził nieco inną opinię, nie do końca zgadzając się z większością protestujących. W trakcie Instagramowej rozmowy z Fat Joe wyznał, że według niego, w takich sytuacjach powinno się podchodzić do spraw dużo konkretniej. Stwierdził, że niepotrzebnie piętnowane są wszystkie służby, a nawet całe rasy, gdyż winę za tę sytuację powinny ponosić konkretne osoby. Wayne to zdecydowanie głos rozsądku w całej tej sytuacji. W końcu demolowanie ulic i podpalanie cudzych lokali nie sprawi, że Floyd wróci do żywych, ani tym bardziej nie udowodni nikomu, że niesłusznie zmarł.

fot. Instagram.com/machinegunkelly

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Buszu powraca! Kim jest raper i z czego zdążył zasłynąć?

Choć wielu z Was pewnie nie kojarzy rapera, którym jest Buszu, to jednak dołożył on swoją cegiełkę do polskiej, rapowej sceny. Najaktywniejsze lata, w których mogliśmy go usłyszeć to 2009-2013. Ale kim tak naprawdę jest i co takiego zrobił, że dziś jego powrót jest zaskakujący?

Buszu to wrocławski raper, który założył znaną markę odzieżową Lucky Dice, a następnie wytwórnię muzyczną pod taką samą nazwą. Dzięki niemu na głębsze wody wypłynął Sitek, który zaprezentował się wraz z Buszem i Al Paciwo w numerze „Czyja jest gra”, który miał być utworem z płyty Busza – „EP DEMO”. Sitek w tamtym okresie był bardzo kojarzony z Lucky Dice, przez co nie tylko marka, ale wytwórnia nabierały rozgłosu. Największy hajp obu panom dał numer „Kto Jak Nie My”, który powstał w ramach akcji Urban City pod nazwą „RAP ONE SHOT”, a następnie po dobrym przyjeciu główni reprezentanci LD stworzyli remix utworu, który moim zdaniem jest jeszcze lepszy niż oryginał. W momencie, kiedy Buszu dość silnie rozwinął Lucky Dice, na kanale wytwórni znalazły się nie tylko mocne numery, ale także mocne ksywy! Jeśli chodzi o Sitka, który był tam głównym wyjadaczem, to znajdziemy kawałki takie jak „Ból” z gościnką Ero, „Nie zaprzeczysz”, gdzie w drugiej części utworu nawija VNM, czy „Pomóż mi wstać”.

W 2015 roku z ramienia Lucky Dice powstał album „Lucky Dice Radio *New Order*”, na którym znaleźli się wszyscy reprezentujący ten label raperzy oraz goście. W tym czasie do LD oprócz Busza i Sitka należeli: Tomal MC, Temate, Zduno, Stochu, Cywinsky i JNR. Jeśli chodzi o featy, to znaleźli się tam: VNM, Zeus, Te-Tris, 2STY, Sztoss, Buczer, Steciu, Van, Veritas i Wuzet. Ponadto na płycie w numerze „Eddie Gottlieb” Lucky Dice promowało młodych, undergroundowych raperów, którzy również stworzyli swoje solowe numery na płytę LD. Byli to Smaku, C.H.T., OZM, B.A.D., Veritas i Troom. Jak dla mnie nie tylko reprezentanci, ale również młodzi zawodnicy mogli stworzyć silną pakę, która w konsekwencji stworzyłaby bardzo mocną wytwórnię Lucky Dice.

W momencie, w którym wydawałoby się, że LD nabiera rozpędu, okazało się że jest inaczej. Label wyciszył swoją działalność. Numery wrzucane były bardzo rzadko, mimo że potencjał chociażby w Zduno, Stochu czy B.A.D. był ogromny (pomijając oczywiście stałych reprezentantów labelu), to nic od nich nie usłyszeliśmy. Również w 2015 roku Lucky Dice informuje, że label muzyczny przestaje istnieć i pozostaje tylko działalność, od której wszystko się zaczęło, czyli produkcja ubrań. Następnie Sitek opuszcza szeregi LD i zaczyna własną działalność. Całość skomentował w utworze „280” słowami „Ja myślałem tylko jak się wyrwać, “19” mi rosną skrzydła/ Wchodzę w label i bierzemy wszystko ale chciwi trącą więc już nie oddycha”. Od tamtej pory z ramienia wrocławskiej, dobrze zapowiadającej się wytwórni nic nie usłyszeliśmy, zwłaszcza od jej założyciela – Busza.

Ciszę przerywa rok 2020 i akcja, którą doskonale znacie, czyli #hot16challenge2. Buszu dostaje nominacje i oczywiście odpowiada. Na nagraniu widzimy go w zupełnie odmiennej stylówce niż 10 lat temu, chociażby włosy, które teraz są znacznie dłuższe. Na bicie również brzmi trochę inaczej. Już nie ma aż tak ostrej nawijki, a mocne, oldschoolowe bity zamienił na te bardziej newschoolowe. Ponadto na nagraniu zapowiada, że wraca do swojej przygody z muzyką. Jednak to nie wszystko! Na ostatnim instastory CHILLWAGONU widzimy nikogo innego jak właśnie BUSZA! Na nagraniach ogląda on poprzednie wydanie CHILLWAGONU i przekłada dołączone do zestawu karty, na których są wszyscy raperzy, którzy do tej ekipy należą. Czyżby to mogło oznaczać, że Buszu zasili szeregi CHILLWAGONU i wróci w mocnym stylu? Może na to wskazywać również fakt, że w odpowiedzi na pytanie „Czy skład CHILLWAGON zmieni się na nowej płycie?” możemy przeczytać, że nie tylko się zmieni, ale się powiększy i już pracuje nad tym, by rozj*bać 2020 rok. Tak więc czy założyciel Lucky Dice po rozpadzie swojej wytwórni i długiej przerwie dołączy do tego ciekawego kolektywu jakim jest CHILLWAGON? Może w końcu usłyszymy od niego więcej solowych numerów?

fot. screenshot z klipu „WITAMY W 71 WROCŁAW”,

instagram.com/

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Raperzy LGBT. Krótka historia queer hopu

Bardzo utkwiły mi w pamięci linijki Kevina Abstracta z „Papercut”: „And all them baddies all my favourite rappers rapped about/Never made sense when them words played in my fu*king house”. A na „American Boyfriend: A Suburban Love Story” podobnych wersów jest znacznie więcej. Lider Brockhampton, jak nikt inny, wprost opisał kwestie, z jakimi musiał się mierzyć, dorastając i orientując się, że szczęśliwy może być tylko z chłopakiem. I choć w hip-hopowej świadomości raperzy LGBT istnieją dopiero od niedawna, tak głos zabierali oni już dwadzieścia lat temu.

„Why you always rap about bein’ gay?”

Pojęcie „homo hop” nie brzmi najlepiej, ale tak właśnie nazywał się najpierw podziemny ruch, który powstał na przełomie lat 90. i 00. w Oakland, w Kalifornii. Zapoczątkował go Tim T. West, artysta i aktywista związany ze środowiskiem akademickim, po tym jak został u niego zdiagnozowany HIV. Poczucie śmiertelności zmotywowało go do działania i razem z dwójką przyjaciół, Juba Kalamką i Philipem Atiba Goffem, zaczęli eksperymentować, melorecytując i freestylując w wynajętej sali muzycznej w Palo Alto – mieli jedynie fortepian i podstawowy sprzęt do nagrywania. W ten sposób narodził się Deep Dickollective, w którego skład wchodziło później 11 mężczyzn, i którego działalność w dużym stopniu była odpowiedzią na homofobiczne teksty rapowe. W tym czasie ukazały się w końcu dwa ważne dla gatunku albumy – „The Slim Shady LP” Eminema i „2001” Dr. Dre – oba zawierające homofobiczne i mizoginistyczne treści. Jak powiedział West: dlaczego jako młody, czarny i mieszkający w getcie mężczyzna miałby nie słuchać hip-hopu?

Grupa założyła także małe wydawnictwo Sugartruck Recordings. Ich męski wizerunek sprawiał, że spotykali się raczej z dobrymi reakcjami, chociaż dla nierzadko heteroseksualnej publiczności zaskakujące bywały linijki o chłopakach albo to, jak słowo „fa**ot” przez kolektyw używane było w pozytywnym kontekście (porównać można je do „ni**a” stosowanego przez Afroamerykanów). Zostali także docenieni przez lokalne i środowiskowe media – w 2003 roku wygrali w kategorii najlepszej grupy hip-hopowej według czytelników San Francisco Bay Guardian, a ich trzeci album, „Them Ni**as One Went and Said…” (2004), został podwójnie nominowany do Outmusic Awards oraz znalazł się na liście Top Ten Gay Albums of 2004 magazynu Out.

Chciałem robić piosenki o miłości, romansach, życiu i rzeczach, które nie mają nic wspólnego z moją queerową tożsamością. Chciałem, aby młodzi chłopcy mówili: „To jest raper-gej i jest zajebisty!”

Tim T. West

To właśnie też wtedy, w okolicach 2003 roku, queer hop powoli pojawiał się w mainstreamie – popularność zdobył „pierwszy oficjalny raper LGBT”, Caushun. Po kilku latach okazało się jednak, że był on jedynie chwytem marketingowym, za którym stał jego heteroseksualny manager Ivan Matias, a queerowa gwiazda to fryzjer Jason Herndon. W dodatku nie posiadał on żadnych umiejętności muzycznych. Później, w 2004 roku, na temat LGBT i hip-hopu wypowiadał się głośno Kanye West:

Chcę po prostu wejść do telewizji i powiedzieć raperom, moim znajomym, aby przestali (…) Wydawało się, że hip-hop walczył o wasze prawa od początku, o mówienie tego, co się myśli, przekraczanie barier, ale każdy w hip-hopie dyskryminuje osoby nieheteroseksualne

’Cause not enough ni**as rap and be gay

Queer hop zaczął mocniej rozwijać się zatem dopiero w ubiegłej dekadzie, a jednym z najważniejszych dla niego wydarzeń był coming out Franka Oceana. Tuż przed wydaniem swojego debiutanckiego albumu, „Channel Orange” (2012), opublikował on na Tumblrze list otwarty. Opowiedział w nim o swoim pierwszym prawdziwym uczuciu, którym w wieku 19 lat obdarzył przyjaciela. Frank porusza ten wątek również na płycie („Thinkin Bout You”, „Forrest Gump”), podobnie jak kwestie odkrywania swojej orientacji („Bad Religion”, „Pink Matter”). Reakcje na wyznanie były bardzo dobre – wsparcie okazali mu przyjaciele oraz środowisko, w tym Tyler, the Creator, który ze względu na swoją wczesną kontrowersyjną twórczość przez lata bez skutku próbował wyjść z szafy – „ogrodowej szopy”. Udało mu się to dopiero w 2017, gdy wydał swój czwarty album, „Flower Boy”. „Igor”, który ukazał się rok temu, na którym opisuje przeżycia w relacji z ukrywającym swoją orientację mężczyzną, był więc naturalną kontynuacją poprzedniego projektu.

Heavy on my mind/All my friends lost/They couldn’t read the signs/I didn’t wanna talk and tell’em my location/And they ain’t wanna walk/Thruth is, since a youth kid, thought it was a phase/Thought it’d be like phase; „poof”, gone/But, it’s still goin’ on

„Garden Shed”, „Flower Boy” (2017)

Dziś artystów zdeklarowanych jako osoby LGBT w hip-hopie jest sporo. Część z nich jak na przykład Mykki Blanco czy Le1f oczywiście reprezentują raczej scenę alternatywną, ale nie można przecież zapomnieć choćby o Brockhampton, Syd, Azealii Banks czy Young M.A, i w końcu… zeszłorocznym coming oucie Lil Nas X’a. To ważne, bo ktoś musi przełamywać stereotypy, jakie dotykają osoby nieheteroseksualne; ktoś musi być dla nich autorytetem.

fot. kadr z klipu „A BOY IS A GUN*”, YouTube.com/Tyler, The Creator

Zostaw komentarz