Felieton,Hip Hop

Raprospekcja: „Eklektyka” po latach!

Jakub Purłan -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Jakub Purłan

Raprospekcja: „Eklektyka” po latach!

Raprospekcja to seria, w której będziemy wracać do albumów wydanych dobrych kilka lat wcześniej. Postaramy się trochę te projekty odświeżyć, opisać nasze odczucia po ponownym odsłuchaniu. Wyróżnimy też numery do których wracamy, mimo upływu czasu.

Eklektyka

Pierwszy mixtape Quebonafide wydany w 2013 roku. Do sprzedaży trafiło jedynie 1600 sztuk. Aktualnie, aby zakupić ten krążek, trzeba liczyć się z wydatkiem kilku stówek. Jest to prawdziwa gratka dla kolekcjonerów płyt. „Eklektyki” może nie kojarzyć wielu fanów szefa QueQuality. A szkoda, bo moim zdaniem, to najlepsza projekt Kuby. Wiadomo, że nie na taką skalę jak Taconafide czy „Egzotyka”. Ale jeśli ktoś nie słyszał tej płyty, to koniecznie musi nadrobić. Na tym albumie jest duży przekrój numerów. Od tych braggowych, przez tematyczne jak „Avengers”, do takich refleksyjnych. Jest to jeden z niewielu projektów, które słucham od początku do końca, za każdym razem, a nie przełączę żadnego numeru. Wszystko mi tam siedzi tak jak trzeba.

Wyróżnione numery

Naprawdę trudno mi wybrać kawałki, które chciałbym szczególnie przytoczyć. Najchętniej wkleiłbym całą playlistę. Ale postaram się ograniczyć do 3 numerów. To jako pierwszy na pewno będzie „Manekin”. Często wracałem do tego kawałka, jest to jeden z tych bardziej emocjonalnych utworów z „Eklektyki”. Docenić trzeba także refren, który wykonał Hary. Świetnie się dopasował do zwrotek rzuconych przez Kubę i dodał unikalnego klimatu. Większość kojarzy wers „Filozofia mi nic nie dała, socjologia mi nic nie dała”. Lecz nie każdy wie, z którego numeru pochodzi. No właśnie z tego.

Kolejny utwór, który mocno mi zapadł w pamięci i często do niego wracam, to „Polis”. Ciekawe czy Quebo odpowiedział sobie już na postawione pytanie z początku kawałka. Nie brakuje w tym numerze ciekawych linijek, słychać taką pewność siebie i lekkość rzucania wersów. Trochę lekko braggowy numer, ale w swoim stylu. Nawet po tych niespełna 7 latach, brzmi tak samo dobrze jak przy pierwszym odsłuchu.

Ostatni wyróżniony numer to „Avengers”. Obowiązkowa pozycja dla fanów Marvela. W utworze jest pełno przekminionych wersów, świetne nawiązania do głównej tematyki kawałka. Nie można zapomnieć o gościnnej zwrotce Eripe, która również trzyma poziom. Generalnie ta dwójka się świetnie dogaduje na płaszczyźnie muzycznej. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś połączą siły i zaskoczą słuchaczy, tak jak to było w przypadku „Płyty Roku”. Może na „ROMANTIC PSYCHO” usłyszymy członka patokalipsa, kto wie..

Fot. okładka płyty Quebonafide „Eklektyka”

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Spacer po niezwykłym ogrodzie – Tuzza „Giardino” [Recenzja]

Tuzzę chwaliliśmy już w trakcie podsumowań zeszłego roku oraz całkiem niedawno, przy okazji ukazania się singla z Taco Hemingwayem. Liczne superlatywy, którymi artyści byli zalewani nie tylko z naszej strony sprawiły, że oczekiwania odnośnie nadchodzącej płyty były gigantyczne. Giardino może nie w każdym elemencie je spełnia, bo nie wszystkie utwory, jest na tak wysokim poziomie, jak wypuszczone wcześniej single, ale nie sposób nie pochwalić skrupulatnie zaplanowanej kompozycji jaką jest. Benito i Ricci zabierają nas na spacer po ogrodzie, bo właśnie to oznacza po włosku „giardino”, w trakcie którego nie możemy się nudzić, a jak dobrze się przyjrzymy szczegółom, to wycieczka wciągnie nas jeszcze bardziej.

Nie chcę rzeczy błahych

Niestety, w obecnych czasach, w których utwory mają się po prostu sprzedać, trudno znaleźć wiele kawałków, które faktycznie utrzymane są w ramach jakiejś myśli przewodniej. Większość z nich wydaje się taka być, bo w refrenie dwa razy powtórzona jest jakaś fraza, ale w zwrotkach słychać już te same, miałkie teksty i śpiewki. Tuzza trzyma się od takich praktyk z daleka za każdym razem dbając o to, by ich utwór był kompletną i konkretną kompozycją. W tytułowym „Giardino” znajdziemy mnóstwo nawiązań do ogrodów, również tych wulgarnie błyskotliwych, jak chociażby: „Ogrody w waszym Babilonie wiszą mi”. W „Cullinanie”, którego tytuł pochodzi swoją drogą od największego diamentu w historii, teksty artystów opierają się o analogie jubilerskie. W „Haute Couture” sytuacja jest bliźniacza, z tym, że większość linijek traktuje o modzie i krawiectwie, a w „Gattim” mamy mnóstwo nawiązań do kotów. Podobne prawidłowości można usłyszeć w każdej z 12 piosenek znajdujących się na albumie. Co ważne, nie są to wersy rzucone od tak, by pasowały do tematu. To przemyślane frazeologizmy, które oprócz klimatu, nadają też, a może nawet przede wszystkim, niemały sens każdemu utworowi.

Na nowych szlakach leży niezdobyte

Nieprzetarte ścieżki mają to do siebie, że chodzą nimi tylko najodważniejsi. Dokładnie taką drogową alegorią najłatwiej będzie opisać brzmienie Tuzzy. Benito i Ricci nie trafiają do mas, bo nie są to ładne, oświetlone deptaki, którymi większość chętnie by się przeszła. Panowie decydują się na sporo, momentami nawet niewygodnych dla ucha modulacji głosu, a bity na których nawijają są przepełnione klimatycznym, czasami wręcz budzącym niepokój basem. Nie stronią też od auto-tune’a, który w mniemaniu wielu może być zbyt wykręcony w niektórych fragmentach. Te czynniki sprawiają, że brzmienie Tuzzy to nieoczywista ścieżka do przejścia, ale warta całego spaceru. Niektórym wciąż nie będzie się podobała, bo w wyżej wspomnianych elementach znajdą więcej negatywów, ale ci, którzy do tej pory chętnie podążali tą muzyczną trasą, będą również zadowoleni z tej przechadzki. Tuzza nie schodzi bowiem z obranej wcześniej drogi i choć na pewno nie jest ona łatwa, artyści konsekwentnie w nią brną, a to należy po prostu docenić.

Zgarniam sobie lwią część, ty co kot napłakał

Powyższy cytat pochodzący z numeru pt. „Gatti” nie tylko potwierdza wszystko, co napisałem w pierwszym akapicie o trzymaniu się kompozycji, ale przede wszystkim udowadnia, jak zgrabnie bracia żonglują słowem. W tym samym kawałku Ricci rzuca zresztą jeszcze jedną, nie mniej ambitną rozkminą: „Już obrosłem grzywą, mów mi Lionel Richie/ Nie jestem tu od wczoraj, więc Vidi Vici”. Benito też potrafi nadać fragmentowi utworu nie tylko drugi, a może i nawet trzeci sens, co widać po cytacie z „Tourbillon”: „Ze mną matka, co ostatnia tu umiera/ Wiatr mam w żaglach no to płynę jak Omega”. Ten sam artysta nawijając w „Portofino” przekazuje brutalną, ale nie od razu oczywistą prawdę w wersach: „Chciałeś rękę tej bogini, a to Wenus z Milo”. Ricci rapuje z kolei w „Młodym Dorianie” o tym, że niewiele go obchodzi, ale w niezwykle niebanalny sposób: „Wszystko to j*bie, jak owoc durianów”. Dokopaliście się do każdego z den tych wersów? W takim razie na przesłuchanie całej płyty lepiej uzbrójcie swoje szare komórki w porządną łopatę.

fot. grafika z Insagrama, Insagram.com/ricci_tuzza

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Post Malone zagrał koncert, mimo epidemii

W momencie, w którym w większości krajów wszyscy ograniczają wyjścia i kontakty z ludźmi do minimum, a wszelkie imprezy i wydarzenia zostają odwoływane… Post Malone zagrał koncert w Denver, w stanie Kolorado.

Dzień wcześniej, czyli 12 marca, burmistrz miasta ogłosił stan wyjątkowy. Było to po tym, jak 9 osób w okolicy uzyskało pozytywny wynik w teście na obecność koronawirusa. Kolorado wprawdzie nie zakazało organizowania dużych publicznych zgromadzeń, ale odradza je ze względu na rozprzestrzenianie się choroby. Ludzie naturalnie byli więc w związku z decyzją artysty oburzeni, zwłaszcza, że sami prosili go o przełożenie koncertu.

Jak widać nie wszyscy od razu zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Pod koniec stycznia na przykład przekonał się o tym 50 Cent, a kilka dni temu swoje zdanie wyraziła także Cardi B. My także przez ten czas bez względu na wszystko radzimy zostać w domu. Tak to powinno wyglądać w czasach zarazy.

fot. kadr z klipu „Post Malone – rockstar ft. 21 Savage”, YouTube.com/Post Malone

Zostaw komentarz